Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez d.o.w 19 gru 2006, 00:29
Ja powiem tylko od siebie, że wielki szacunek dla dziewczyn które są z takimi ludźmi. Jestem osobą która by wiele dała , żeby być z kimś. Ale właśnie przez jebane doły, brak chęci do życia i poczucie niższości nie umiem zdobyć żadnej kobiety. Myślę że to, że jesteście z nimi daje im już wiele. ..Tyle ode mnie
Tylko cisza rozbrzmiewa dźwiękiem niewypowiedzianych słów.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 maja 2006, 22:57
Lokalizacja
Plastic World

Avatar użytkownika
przez redorchid 19 gru 2006, 16:11
Teraz pomyślałam coś strasznego - a jeśli on chce sobie cos zrobić? Jeśli dlatego chciał ze mna zerwać... Nie będę miała z nim kontaktu do piątku (inne miasto/brak komórki/ brak internetu). Boję się...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 gru 2006, 21:46

przez fajka 19 gru 2006, 22:07
witam,
szukam odpowiedzi na to pytanie i znalazłam ten temat...

wszystko dobrze gdy on chce sie leczyc,a jesli nie?jesli jest osoba uparta?
slysze tylko "to nie do mnie","nie interesuj sie mna","zyj sama-tak bedzie najlepiej".jak mam pomoc,pokazac tej osobie ze warto? moze nie jest to jeszcze stan w ktorym on nic nie robi,owszem-chodzi do pracy...ale wieczory są tragiczne...odsuwania od siebei wszystkich i wszystkiego...prawie sie nie widujemy bo nie zyjemy ze soba.ale ja wiem ze go kocham i musze pomoc,bo procz mnie nikt tego nie zauwazy,nikt mu nie pomoze

Czuje sie sama fatalnie i ciagle musze sobie dodawac odwagi-ze warto
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 gru 2006, 22:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez redorchid 20 gru 2006, 01:09
fajka - ja też czasami czuję się źle, ale wiem że warto walczyć. Nie wiem kto to powiedział, ale zapamiętałam: Przyjaciół nie zostawia się nawet wtedy gdy tego chcą.
Zrób tyle ile możesz, na ile masz sił - reszta to jego walka i jego wybór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 gru 2006, 21:46

Avatar użytkownika
przez Róża 20 gru 2006, 08:57
"Nie wiem czy cię kocham"-nie przejmuj się,to standard.Jeśli on jeszcze pracuje to bardzo dobrze.A wieczorami jest tragedia bo w pracy "zostawił"całą energię potrzebną do działania i teraz musi to odreagować i zwyczajnie nie ma sił na nic więcej.Wiesz,a może zachęciłabyś do czytania forum,gdyby zobaczył,że takich jak on jest setki,może zmobilizowałoby to go do podjecia odpowiednich kroków.Jeśli masz siły to po prostu przy nim bądź i staraj się słowa typu-zostaw mnie,odejdź,nie kocham cie itd.puszczać mimo uszu.On jest w takim stanie,że jego myślami rządzi pustka,smutek i lęk.Nie jest sobą tylko swoim cieniem,dlatego te słowa to tylko słowa nic poza tym.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez fajka 20 gru 2006, 18:30
"dlatego te słowa to tylko słowa nic poza tym."

bede to zdanei pamietac i powtarzac sobie w najciezszych chwilach... bo gdy jest lepiej jest calkiem inaczej i te slowa zastepuja inne znacznie przyjemniejsze :smile:

trzeba chyba byc najwierniejszym przyjacielem.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 gru 2006, 22:01

Avatar użytkownika
przez gina 21 gru 2006, 23:04
"Odejdz ode mnie,nie zasługuję na ciebie" to zdanie moje kochane słyszę bardzo,bardzo często...ale tak,jak napisała Róża,to tylko słowa... bo gdzieś w głębi tych oczu które tak bardzo kochamy widać rozpacz,wołanie o pomoc,wtedy trzeba powiedzieć "nie,nie opuszczę cię nigdy bo kocham cię najmocniej na świecie" Powtarzajcie to często,bo o co, jeśli nie o miłość warto naprawdę walczyć...?
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Depresja w rodzinie....

przez 8506 23 gru 2006, 11:44
Witam wszystkich,jestem na tego typu stronce pierwszy raz jak i pierwszy raz zwracam sie o porade,może opinie kogoś z Was.Napsze w wielkim skrócie od pocz.Rodzina jak rodzina wydawałoby sie,ładny dom,przyjazne otoczenie,jest nas czwórka ,problem alkocholizmu u ojca zaczął sie dawno temu,klikanaście lat temu,ale byly to tylko okresy picia poprzeplatane dlugimi okresami nie-picia, picie oczywisce zaczelo sie nasilac,ostatnimi czasy w kazde swieta byl podpity,a okazje takei jak urodziny imieniny "trafialy mu sie" pijac juz calkiem,mama od dluzszego czasu , kilka lat , a moze od poczatku picia nie ma w nim zupelnie oparcia w niczym,kiedy nie pije jest dobrym ojcem ale jzu nie pamietam zeby nie pil chodźby miesiac,mama sama przygotowuje urodziny,imieniny, najgorsze widziec jak sama sobie kupuje prezent pod choinke jak rok temu a do niego ktory ledwo wychamowal z piciem przed sama wigilią mowi "chociaz zapakuj". Jak kazdy alkcholik ma okresy picia i w pierwszych fazach jest zlosliwy,uszczypliwy,dreczy slowami ,to jak pastwienei sie psychiczne,chociaz neiraz te slowa nie są aż tak przykre to na tyle lat razem z nim mama i tak dobrze sobei radzila ,ostatnio mwoila ze jeszcze jedno picie i nie wytrzymbo sie cos z nia dzieje,jest wrazliwa bardzo,to ładna akobieta w dorosłym wieku która sie wyniszcza przez niego,ojciec nie pil kilka dni i zaczal sie do mamy oddzywac po czym ona poprostu zaczela plakac i od wczraj wieczora jest naprawde źle,to nie pierwszy raz i dlatego sie tak martwie,leży tylko,czesto jest jej zimno,nie chce jej sie nic przygotowywac na święta,nie wiem jak Jej teraz pomóc,jeszcze on ktory łazi po domu i cos gotuje (umie gotowac robi to dobrze -szkoda ze pije..),plącze sie kolo mamy a jest przyczyna wszystkich jej zaburzeń i problemów,on nic nie rozumie oczywiscie,mysli ze jak nei pije wszyscy powinni sie cieszyc i byc "normalnymi" bo uwaza ze juz z tym skonczyl..sranie w banie , stardardowe myslenie alkocholika. Rodzice mamy nie widza problemu,nit z rodziny nie pomogł do tej pory chodzic wiedza ze on pije ... wszyscy sa z nim w dobrym kontakcie,on sie rewelacyjnei kamufluje , potrfi rano nie pic i gdzies dzwonic czy isc a potem na wieczór w domu piwkuje bo po nim widze , wszyscy uwazaja mame za chisteryczke ,uwazaja ze przesadza kiedy na imieninach go czestuja a ona dzwnei patrzy i jest zla, Ona nie ma oparcia w nim i całej rodzinie, to powazny problem , doskonale sobei radzi z domem i z nami ,jest dobra mama ale teraz widze jak samotna a kiedy ta depresja ja dopada czy dopadla nei wiem co zrobic ,wiem ze to forum o depresji ale problem alkocholizmu musialem naswietlic dla jasnosci sprawy,chce z tym cos zrobic a nei zwróce sie do nikog z rodziny bo jzu nieraz to sama mama robila ... i nic , nikt nie rozumie , jak ograniczeni sie zachowuja,poprostu nie chca widzec problemu,wczoraj widzialem ze on znow cos wypil ,ja jzu widze jak pol piwa wypije , widze to po nim , nie moilem mamie bo nie moglbym przeciez ,z resztą lezala w łóżku i płakała ,usiadlem i mu mowie o tym co mam przezywa , ze to depresja i ze albo sie wykonczy albo po nia przyjada z bialym fartuchem,mowie mu nie pij czlowieku chociaz te swieta teraz bo sie rozstaniecie albo cos z tym zrobisz i to na dniach bo mama juz nei wytrzymuje tego , wydal sie zaczac cos myslec nad tym.Potem jak pojechal po chleb do piekarni poszedlem w "stałe"miejsce i widze ze przywiózł sobie picie znow... zabralem ozywiscie. Mama leży jzu nie płącze,tylko lezy , nie spi, oczy ma zamkniete.. ehhh i co tu robic
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 gru 2006, 11:13

Avatar użytkownika
przez hyte 23 gru 2006, 14:03
Jest to bardzo trudny problem ,szczegolnie trudny bo rodzzinny i my osoby ktore przeczytaly tylko twoj post niewiele moga tu doradzic!starm sie jednak postawic w twojej sytuacji, bo ty jako syn musze zauwazyc ,ze cierpisz najbardziej! praktycznie zostajesz sam ze wszystkim i to jeszcze w takim okresie gdzie wszyscy powinni sie wspierac!wiem jak trudne moze byc zycie z alkocholikiem ,dlatego zaczal bym od zrodla problemu! mianowicie musicie postawic ultimatum dla ojca na leczenie, jesli sie nie zgodzi niestety najleprzym rozwiazaniem dla ciebie i dla mamy bedzie odejscie od niego! ja to widze tak , ojciec jest wasza depresja on was ciagnie w dol, twoja mama ztraca sens zycia, milosc wygasa!
staraj sie pokazac mamie ,ze jestes silny , ze ma w tobie oparcie niech widzi ,ze ty jestes jej sensem zycia!rozmawiaj z nia , wiem ze to moze byc ciezkie ale idz pomoc ojcu gotowac, sprzataj! przygotujcie kolacje dla niej!namow mame koniecznie na wizyte u specjalisty!zycze ci8506wszystkiego dobrego i sily do walki z tym!badz dobrej mysli!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 23 gru 2006, 21:12
Wydaje mi sie, ze tu duzo zalezy od Twojej mamy. W takim wypadku Twoja mama powinna namowic ojca na odwyk a w wypadku jesli, by sie nie zgodzil to od niegoodejsc. Alkoholik probuje wziasc sie za siebie wtedy gdy widzi ze nic mu juz nie zostalo, kiedy widzi ze odeszla od niego rodzina... Mysle ze to taki lancuszek, Twoj ojciec pije, Twoja matka przejmuje sie tym i sie zamartwia, wpada w depreche.
Powinna pomyslec o sobie a jesli nie potrafi to pomysl za nia.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez 8506 23 gru 2006, 22:30
Wiem wiem , myśle i może w końcu coś wymyśle ;) ,raczej potrzeba radykalnych kroków , nie rozumiem sytuacji czasem , niby tu jest wszystko co można miec , jestem wdzięczny mu za niektóre rzeczy ale wiek w którym materia znaczyła dla mnie wiecej niż duch minął już dawno , a pewnie nie minął a dostrzegłem to po czasie ,ale wiadomo jako dziecko trudno jest myślec tak jak dorosły , chociaz dorosłem znacznie szybciej niż rówiesnicy (tak mi sie wydaje), chciałbym żeby wszyscy zapatrzeni w siebie i swoje dobra kiedys pomyśleli chodź troche jak ludzie,mniej chamstwa i obłudy a byłoby lepiej.U nas w kraju nowczesnośc wydaje mi sie przerodzila sie w zamykanie sie na innych i dązenie do posiadania wszystkiego co mozna miec "lepszego" niż maja inni a pokazywanie sie i spotkania ze znajomymi kończa sie razem z tym byciem "na poziomie", nowoczesanosc czyli przesciganie sie w dajmy na to majatku, współzawodnictwo pewnego rodzaju jest dobre , ale nie do przesady i tak niezdrowe,moze mówie głupoty ale tak mi sie wydaje ,bo tez po części przez to nie ma przy mamie w przykrych momętach nikogo bliskiego chociuaz wcale nie mówie że wyłącznie o takich ludzi mi chodiz ,niekltórzy nie sa bo jak wspominalem nei widza probblemu i trudno ich winic , no ALE .. jak sie komuś mowi prosto w oczy i jak ktos na wlasne oczy widzi czasem co sie dzieje to chyba nikt na tyle ślepy nie jest , fakk , trudne to życie czasem bywa, dzisiaj razem popołudniu gotowali juz i gadali normalnie,przypuszczam ze mama chciala poprostu poczuc sie "zwyczajnie" ,teraz dalej cos robi jest ok ,tata też dzisiaj dużo zrobił ale widze że książe nie wytrzymał i siedzi na fotelu przed TV i wiem ze coś pił , hehe to już śmieszne jest czasem tak bardzo że sam do siebie sie śmieje,może gdyby go tak posadzic w obdartym pokoju na stołku bez TV (albo nie bądźmy tacy srodzy ,z małym TV) a my od niego tak z 10 godzin lotu samolotem to może po jakimś czasie by zrozumial ze cos nie gra . Czasem możecie odebrac dziwnie co pisze bo mometami poprostu pisze i sie nie zastanawiam nad dokłądnym sęsem czy też nad tym jak wypadne tutaj.. hah widze ze mama cos czuje z enie jest takl a ja usilnie sie staram odwrócic uwage ;) , zoabcyzmy jak to będzie , bo to żałosne jest ale byle tylko nie poczóła sie źle a była dalej taka jaka jest (chociaz wewnetrznie pewnie wcale nei jest okej)i bedzie jakośśś

[ Dodano: Sob Gru 23, 2006 9:30 pm ]
... jakośśś na te najblizsze dni o to mi chodizło , żeby nikt nie pomyślał że tak ogólnie pisze
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 gru 2006, 11:13

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 23 gru 2006, 23:24
Wiesz tak czytajac twoj ostatni post......poczulam sie strasznie zle...wobrazilam sobie Twoja mame, ktora gotuje ten obiad z czlowiekiem, ktorego kocha ( no bo przeciez kocha go skoro przechodzi przez to wszystko) i ma nadzieje, ze moze wszystko sie jakos ulozy... zawsze jst ta nadzieja a jak mowia "nadzieja matka glupich". Zobaczylam w tym momencie takze moja matke, tak samo naiwna i kochajaca ale co z tego jak i tak nic nie da sie zrobic. Twoja mama jest na straconej pozycji, nie wyleczy meza a ty nie wyleczysz ojca. Alkoholizm to choroba ktora odbiera nadzieje i wypacza wszystkie wartosci w ktore wierzysz.
Wiesz ta sytuacja przypomina bardzo wydarzenia w moim domu. Moj ojciec nie kocha mojej matki ale udaje, ze wszystko jest okej. Ja ani moj brat nie mozemy sie wtracic. Wszystko w naszej rodzinie jest cacy, od zewnatrz, wewnatrz same brudy, zaklamanie. Jak mozna tak zyc??? Zrob cos w koncu i nie kieruj sie zludnymi obrazami typu "moi rodzice gotowali dzisiaj wspolnie obiad" to naprawde powazna sprawa, zycie twojej matki wali sie w gruzy, byc moze jestes jedyna osoba ktora moze jej pomoc.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez 8506 24 gru 2006, 00:20
Może źle napisałem może źle zrozumiałaś,mnei chodziło o chwile tylko , o to że chciałbym aby te najbliższe chociaż dwa dni były na tyle normalne na ile moga byc i tego właśnei chce dla własnej Mamy, nie mówie o reszcie , o tym co będzie, jak będzie, jeszcze nie teraz bo życie jest życiem i wiem ze możn stąpa bo chłodnym lodzie i byc realistą oraz stu procentowym "myślącym realnie" ale czasem warto jest poddac sie nie tyle nadziei co temu jak jest i danej chwili ktora nie jest aż taka zła, doskonale wiem jak jest co moze byc i jak ale życie ludzkie przecież nie tylko składa sie z realiów i czystego pragmatyzmu,ludzie sobie powinni tak urozmaicac i talk czasem msylec aby bylo lepeiej czy ciekawiej , według mnei świat to nie tylko czysta proza , święta,uroczystosci,wiara w neiistniejace albo nieudokumentowane istoty ,Boga , te przerózne stany umysłu i oddziaływania na niego róznymi roślinami jak to bywa w obszarach nieucywilizowanych , no jest masa rzeczy wktore poprostu sie dzieja,równierz cuda w ktore chyba poniekad tez wieze co nei znaczy ze choci mi o moja rodzine i cud;) , rozpisałem sie troche nie na temat i może i bezmyślnie ale znów mi sie tak rozklikało ..
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 gru 2006, 11:13

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 24 gru 2006, 00:29
Dobrze, ze Ci sie tak klika, jesli Ci to pomaga to klikaj jak najwiecej. W tej chwili mozesz myslec tylko o przyszlosci a nie o chwili. Nie wiem czysie zrozumiemy ale Twoja mama nie ma czasu na chwile. Musi zyc przyszloscia i Ty takze.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do