Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 09 mar 2015, 00:29
ja zazdroszcze praktycznie 90 pro osob ktore kojarze czy to z neta czy ril worlda :cry:
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 09 mar 2015, 00:32
Rebelia napisał(a):Ale czego mam im w zasadzie zazdrościć? Często to, że "zdrowy" wcale nie oznacza prostszego ani lepszego życia.
Nie czuję się jak odmieniec.


To też pewnie zależy od rodzaju choroby. Nie chodzi o czucie się jak odmieniec z powodu choroby, bo tak samo można się czuć przecież z innych powodów (poglądy, zachowanie, itp.), ale o sam fakt, że znika jeden z problemów, a musisz przyznać, ze niektóre zaburzenia znacznie egzystencję utrudniają.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez Arasha 09 mar 2015, 00:37
Ja zazdroszczę ludziom tego, że mogą sobie normalnie wsiąść do autobusu czy tramwaju, a nie stać jak debil na przystanku i w najlepszym razie podjechać kilka przystanków, marząc tylko o tym, żeby wreszcie się wydostać na zewnątrz :?
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez Rebelia 09 mar 2015, 00:37
No tak, ale to też wynika z rodzaju ludzi, jakimi się otaczasz. Bo wiesz no, człowiek to człowiek, problemy sobie nakręcać musi. My mamy depresje, nerwice i inne przyjemności, a normalny wynajdzie jakieś niezapłacone zusy czy kredyty na 100 lat. Taki handel wymienny. Jedyne co, to mam wrażenie, że osoby z zaburzeniami mają większy stopień wrażliwości. O ile normalsi zbudowali sobie jakiś pancerz, tak zaburzony w fazie terapii jest jak ciepła klucha i bardzo łatwo go rozetrzeć w drobny mak.

Co do utrudniania życia to masz rację, niektóre utrudniają, inne wyłączają. Nie ugryzłam tego od strony zaburzeń całościowo, co od swojej w sumie tylko.

-- 09 mar 2015, 00:39 --

ALE! Przypomniało mi się jak zaczynałam terapię. No to zazdrościłam innym wszystkiego, od zwykłej motywacji do działania (ja mogłam leżeć cały dzień i oglądać sufit) po możliwości, które zabrała mi choroba (fobie różnego rodzaju). Zazdrościłam innym tej pewności siebie, że wbija kozak na salony i wszyscy do niego lgną. Teraz już, lata później, nieco mi się to wszystko naprostowało. No ale: leki + terapia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 09 mar 2015, 01:26
Rebelia napisał(a):No tak, ale to też wynika z rodzaju ludzi, jakimi się otaczasz. Bo wiesz no, człowiek to człowiek, problemy sobie nakręcać musi. My mamy depresje, nerwice i inne przyjemności, a normalny wynajdzie jakieś niezapłacone zusy czy kredyty na 100 lat. Taki handel wymienny.


Wiadomo, a zwłaszcza Polak coś zawsze wymyśli. Myślę, że to pytanie zostało źle postawione, bo nie chodzi przecież o zazdroszczenie czegoś zdrowym ludziom - w sensie zachowania, itp., ale o tę prostą różnicę - nie muszą brać leków, a jeśli już tworzą sobie dodatkowe problemy, no cóż, każdy jakieś tam psycho-skręty ma:) Zresztą pomyśl o prostym przykładzie: boli cię ząb, albgo coś innego, masz poważną chorobe fizyczną, złamałaś sobie coś - czyż nie poczujesz się lepiej, kiedy te dolegliwości przeminą? Dzięki braku tych zaburzeń / dolegliwości możesz swobodniej korzystać z życia. A tak - żyje się na chemicznym postronku, we własnej głowie odgrywa fantazje, roi sobie manię wielkości i niepowtarzalności, a w prawdziwym życiu - frustracja, bo różnica między wyobrażeniami a rzeczywistością, w której nie da się żyć bez leków na stałe, jest ogromna. Zresztą wystarczy przeczytać o przeżyciach w niektórych forumowych wątkach.

Jedyne co, to mam wrażenie, że osoby z zaburzeniami mają większy stopień wrażliwości. O ile normalsi zbudowali sobie jakiś pancerz, tak zaburzony w fazie terapii jest jak ciepła klucha i bardzo łatwo go rozetrzeć w drobny mak
.

Ale czy to ta dobra wrażliwość? Czy chodzi Ci tylko o łatwość bycia zniszczonym (to akurat jest mozliwe, ale też od leków wiele tu zależy, bo jak go znieczulają, to ma to gdzieś). Bo już z wrażliwością na innych bym polemizowała.


ALE! Przypomniało mi się jak zaczynałam terapię. No to zazdrościłam innym wszystkiego, od zwykłej motywacji do działania (ja mogłam leżeć cały dzień i oglądać sufit) po możliwości, które zabrała mi choroba (fobie różnego rodzaju). Zazdrościłam innym tej pewności siebie, że wbija kozak na salony i wszyscy do niego lgną. Teraz już, lata później, nieco mi się to wszystko naprostowało. No ale: leki + terapia.

O właśnie. I tutaj bardzo wazne jest, żeby to była prawda, a nie tylko rojenie sobie o byciu kozakiem na prochach. W niektórych przypadkach można to wyprostowac, a w niektórych jest ciężej.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

przez Magiczna 21 mar 2015, 23:48
Często się zastanawiałam jak to jest tak "normalnie" żyć, wychodzić gdzieś co tydzień, przejmować się takimi głupotami jak wiadomości o celebrytach czy to, że ten Pan z tą Panią, a Pani X już w takim wieku, że powinna mieć dzieci, a nie ma...
Mnie kompletnie to nie interesuje i nawet ciężko mi rozmawiać z ludźmi o typowych, codziennych sprawach, przez co zostaję odbierana jako ta co ma "wszystko w du..."
Z jednej strony lubię swoją dziwaczność i wyjątkowość, ale przez to obawiam się, że np. nigdy nie wejdę w poważny związek czy nie spełnię swoich marzeń.
To boli...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 mar 2015, 22:28

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

przez IcyBlues 22 mar 2015, 11:36
Mimo wszelkich tych trudności, muszę chyba stwierdzić, że w ostateczności nie chciałabym wymienić się z osobą "zdrową". Być może mój sposób myślenia w pewnej mierze naznaczony jest zaburzeniem samym w sobie, ale ludzie, których darzę szacunkiem, pokazali mi, że bycie "innym" nie jest żadną słabością. Wrażliwość to dar, pozwalający przecież dostrzec to, czego nie widzą inni. To bardzo, ale to bardzo pomaga w działalności artystycznej. Gdy pod wpływem leków moje negatywne uczucia były "przykryte", zaczęłam czuć się z tym źle, "pusto", miałam obawy, że staję się "płytka". Bo w zasadzie czym jest ta "normalność"?
Życie z depresją, nerwicą lękową to jedna wielka katorga, ale mimo miesięcy terapii, zażegnania stanów ekstremalnych wiem, że "wyleczenie" się z tej delikatności, niestabilności jest nawet nie tyle, co nie do końca możliwe, lecz dla mnie nieatrakcyjne.
I nie zmieniajmy sedna pytania postawionego w temacie: o ile depresja wyniszcza, o tyle wrażliwość to cecha charakteru, która ma swoje zalety i wady. Co mnie obchodzi teoria "płeć przeciwna woli otwarte osoby" blablabla.
Czy naprawdę zależy nam na kontaktach z ludźmi, którzy zaakceptują nas tylko na pewnych warunkach? Mnie nie. :angel:
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lip 2014, 08:56

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 22 mar 2015, 17:24
Magiczna, IcyBlues, myślę, że macie zbyt generalizujące opinie o ludziach zdrowych :D Bycie zdrowym nie jest równoznaczne z płytkością, brakiem wrażliwości, ciągłym gonieniem po imprezach, bo to są akurat zachowania związane bardziej z charakterem. Można być wrażliwym zdrowym człowiekiem i wrażliwym jedynie na siebie, zapatrzonym w swoje dolegliwości chorym bucem. Choroba może przecież wpłynąć negatywnie, jak i pozytywnie, a dużo przecież jeszcze zależy od jej rodzaju.
A wśród zdrowych sa przecież ekstrawertycy i introwertycy (i masa innych charakterów), są ludzie o bardziej ograniczonych horyzontach i ci bardziej ciekawi świata. Dla mnie hasło "zdrowy człowiek" oznacza, ze jednostka potrafi funkcjonować w społeczeństwie bez leków, nie mając większych problemów natury psychicznej (bo mniejsze i przejściowe ma chyba każdy). Czasami chyba kierujemy się zbyt szybko ocenami, mówiąc, ze inność (zachowania, stylu, itp.) od razu oznacza chorobę, a przynajmniej zaburzenia. Wrażliwość to normalna cecha, która może towarzyszyć i zdrowym, i chorym. I nie przypuszczam, żeby towarzyszyły ona wszystkim chorobom psychicznym. I jeszcze można toczyć spory, o jaki rodzaj wrażliwości chodzi, bo to też nie jest jednoznaczne (wrażliwość na innych? na swoje cierpienie? na sztukę, itp.) :D
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

przez IcyBlues 22 mar 2015, 21:25
zmęczona_wszystkim, hmm... nie sposób się z Tobą nie zgodzić w dużej mierze. Ja właśnie chciałam zaznaczyć, że sama wrażliwość to nie choroba. Więc nie uważałabym tego za wadę. Natomiast depresja często (zawsze?) idzie z nią w parze i wówczas zamiast wypierać się delikatności, lepiej leczyć zaburzenie.
Wszystko mówię z własnego doświadczenia. Gdy czuję się zdrowa, czuję się bardziej płytka. Depresja to dla mnie właśnie taka czarna dziura, która wchłania coraz to głębiej i głębiej i nie ma końca. W aktualnym, lepszym stanie, zamiast pogrążać się coraz bardziej, odbijam się i mi najzwyczajniej w świecie przechodzi.
Zamiast płakać calymi dniami, słuchać smutnych piosenek, wyrażać to poprzez to, co tworzę, nie mam ochoty na smętne klimaty. Depresja jak by nie było jest bardzo silnym bodźcem. Mało który artysta nie ma w swoim życiorysie tego feralnego okresu.

Wrażliwość ogólnie postrzegana to chyba nadmierna czułość na zewnętrzne bodźce, które silnie na nas oddziałują. Tak ja bym to ujęła.
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lip 2014, 08:56

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez pinda 22 mar 2015, 21:34
Tak, zazdroszczę. Wstydzę się tego, nawet sama przed sobą, ale zazdroszczę ludziom zdrowia psychicznego. Oby doceniali, jaki mają komfort.
burning down the house!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3012
Dołączył(a)
20 maja 2012, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 22 mar 2015, 23:38
IcyBlues napisał(a):[b]Gdy czuję się zdrowa, czuję się bardziej płytka.


Hmm, a może to raczej kwestia np. leków, które trochę znieczulają rzeczywistość. Ja na lekach też nie czuję się tak do końca sobą, tym prawdziwym "ja", dlatego mam nadzieję, że będę mogła lek jak najszybciej odstawić, ale i tak staram się nie brać dużej dawki. A co do tej płytkości, to też często mi się wydawało, że cierpienie, depresja są konieczne do pełnego przeżywania i rozumienia świata, ale potem sobie uświadomiłam, ze po prostu do takiego podejscia się przyzwyczaiłam. Dlatego dla mnie obecnie zdrowie oznacza brak potrzeby zażywania leków i brak znaczących perturbacji z tym związanych, a dotyczących funkcjonowania na co dzień. A wrażliwość, samotnictwo i dziwaczność zawsze mi pewnie zostanie, ale to kwestia mojego stylu bycia, a nie choroby.

Zamiast płakać calymi dniami, słuchać smutnych piosenek, wyrażać to poprzez to, co tworzę, nie mam ochoty na smętne klimaty. Depresja jak by nie było jest bardzo silnym bodźcem. Mało który artysta nie ma w swoim życiorysie tego feralnego okresu.


rozumiem, może być bodźcem, ale i może mieć negatywny wpływ. Można się zastanawiać, czy talent jest powiązany z chorobą, i czy nie mniej wyniszczające dla organizmu byłoby twórcze działanie w stanie względnego zdrowia? Epizody się zdarzają i z pewnością można na nich bazować w wyrażaniu uczuć poprzez sztukę, ale czy nie istnieje niebezpieczeństwo, że będzie to jeden z powodów, dla których ktoś nie będzie się chciał wyleczyć? Pozostaje samemu ryzykować: nie leczyć się i mieć nadzieję, że nie dojdzie do drastycznego pogorszenia, albo leczyć się i być może mieć mniejszą ekspresję artystyczną albo i nie - talent nagle nie zniknie.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Czy zazdrościcie zdrowym ludziom?

przez Longoberd 20 wrz 2015, 21:38
Niektórych rzeczy zazdroszczę, innych absolutnie. Złożony temat.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
19 wrz 2015, 21:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do