Mam Depresję i Nerwicę.....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez matisse 01 sty 2007, 14:58
witaj.
bardzo dobrze Cie rozumiem. tez mam 20 lat i tez mam depresje i nerwicje lekowa. wiem, ciezko sie z tym zyje. jedyne "dobre" momenty sa wtedy gdy idzie sie wsrod ludzi i trzeba udawac i zmuszac sie do tego by byc "normalnym", wtedy na chwile mozna oszukac samego siebie.
za mna tez to sie juz ciagnie pare lat. tez mialam plany. i nagle... zniknely. robie wszystko bo musze. ale co tam opisywac, pewnie i tak wszystko to wiecie. nabawilam sie nadcisnienia, choc juz przestalam co chwile sprawdzac tetno.
lecze sie lekkimi antydepresantami. jest lepiej niz przed 2 miesiacami gdy bylam w stanie tylko ryczec i sie bac.
juz z powrotem moge sama jezdzic samochodem i siedziec na zajeciach choc ciagle nie czuje sie do konca komfortowo. leki pomagaja o tyle, ze czasem potrafie "odbijac" to co nie chcialo odejsc jakis czas temu i jako tako brnac dalej, choc tak wlasciwie wegetowac.
pozdrawiam cieplo i w 2007roku kazdemu z Was zycze poprawy i poradzenia sobie
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 wrz 2006, 18:59

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 sty 2007, 00:36
Ja też mam nerwice i depresje.Stany lękowe sąteraz mniejsze,za to samopoczucie gorsze.Ale z depresją da sie walczyć ;) .Pozdrawiam :smile:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez dj 02 sty 2007, 12:46
Witam
przez ostatni tydzień było wszystko ok, święta nawet poszedłem na sylwester którego się obawiałem ale wszystko było ok dopiero wczoraj wieczorem się znów zaczeło... lekkie kłucie serca (może 5 sekund, lekarz mówi ze to normalne i niema się czym przejmować...) no ale ja odrazu miałem jazde ze schodze z tego swiata....
Czy lekarz rodzinny może mi dać jakiś srodek przeciwlękowy, jeśli ktoś z was dostał to jaki i czy drogi
pozdrawiam

zapomniałem dopisać głownie sąto lęki napadowe, np siedze sobie spokojnie oglądam film i nagle niewiem o co chodzi bo myśle czy zemną wszystko OK, takie wrazenie mialem gdy byłem ostatniow kinie na Apocalipto....
Co moge powiedzieć... chyba mi się udało....
dj
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 lis 2006, 21:52
Lokalizacja
aktualnie AMSTERDAM

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Sofia 02 sty 2007, 22:43
Mnie na poczatku leczyli na epilepsie mialam utraty przytomnosci, dopiero po kilkunastu latach powiedzieli ze to silna nerwica lekowa z atakami paniki.Bylo to dawno.Ale od 15 lat wiem ze to nerwica w parze z depresja.(no i hipochondria ) to wszystko daje mi w kosc , ale sie nie dam zjesc przez to chorubsko ! pozdrowionka kochani nie jestescie sami...... ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 05 sty 2007, 21:25
Słuchajcie powiedzcie mi cos...mam cos takiego, ze lekarz co prawda stwierdzil u mnie nerwice i depresje ale ja mam dalej watpliwosci.
Mecza mnie pewne sytuacje, np. dzisiaj umowilam sie z kolezanka i mialam isc z nia na wyklady, nie poszlam, co wiecej nawet nie dalam jej znac ze mnie nie bedzie. Wiem, ze to chamskie ale mam czasem taka blokade ze nie moge odebrac smsa bo boje sie przeczytac, czy tez wlasnie tak jak teraz odwlekam wiele rzeczy "na potem". Siedze ciagle w domu a dzisiaj nie mialam sily zeby juz w ogole gdziekolwiek wyjsc, czulam sie jakby ktos wypompowal ze mnie powietrze. Oczywiscie ja tlumacze sobie t tym, ze pewnie zjadlam cos co wywolalo we mnie zbyt wysoki poziom cukru we krwi i dlatego jestem taka ospała...wiem ze to glupie, ja pierdziele. Wiem jakie sa obawy depresji i nerwicy, wiem przeciez!!! ale jesli chodzi o siebie to do konca nie jestem pewna :(( czy ktos ma tak jak ja...kuzwaaa.......no dobra to ja koncze, pozdrawiam.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez Atisarda 05 sty 2007, 21:58
Czarownica_Akara napisał(a): czy ktos ma tak jak ja...


Tak, ktos ma ;)

Kilka nowych znajomosci zaprzepascilam juz w ten wlasnie sposob - nie odbieram telefonow, bo nie chce rozmawiac i tlumacze sobie, ze po prostu nie mam weny na rozmowe. Jednoczesnie paniczny lek i wstyd mnie ogarnia w takich sytuacjach. Smsy czytam, ale bardzo szybko, zeby jak najkrocej czuc ten palacy wstyd i zazenowanie, potem od razu kasuje i... Zapominam, choc obiecuje sobie, ze odpisze pozniej.
Ale wydaje mi sie, ze trzeba przyjac jakies zasady, trywialne na poczatek... Np. ja postanowilam sobie, ze bede odpisywac na kazdego smsa, bodajby zdawkowa odpowiedz czy zwyczajna odmowa. Poki co dotrzymuje tego postanowienia w 98% przypadkow ;)

Ale to przeciez zawsze lepiej, niz 0... Zatem moze sprobuj powoli, malymi kroczkami, musisz tylko postanowic sobie cos, podjac jakas decyzje, "zakodowac" ja w umysle i nie dopuszczac do lamania tej malej zasady. Niech bedzie cos, co trzyma Cie chocby na cienkiej nitce, ale to zawsze cos ;)

Bardzo chcialabym napisac cos madrzejszego i bardziej konkretnego, ale... Ech. ;) Trzymajcie sie.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 gru 2006, 22:50

przez Faunik 11 sty 2007, 21:49
Cześć Wszystkim......nie jestem pewien (jak niczego w moim życiu) po co to piszę,nie wiem czy to ma sens (może) .Teraz czuję niepewność i stres jakbym był na terapii grupowej (chociaż na takiej nie byłem),a obok mnie nikogo nie ma.....ale się plączę......Tyle jest wszędzie osób,które cierpią (tak jak tu na tym forum) , też chciałbym jakoś komuś pomóc,coś poradzić,więc jak mi przyjdzie coś mądrego i optymistycznego do głowy to może napiszę i będzie to chociaż jakieś wsparcie.......Od 14 lat z przerwami dokuczają mi różne lęki (najczęściej przed kompromitacją,odrzuceniem,samotnością) . Od listopada 2004 stały się potworne.W sierpniu 2004 rozpocząłem nową pracę (7-ma w ciągu 4 lat) , mówiłem sobie , że teraz będzie lepiej , że nie dam poznać że coś ze mną jest nie tak(ale się oszukiwałem),było jak przedtem......Ciągłe poczucie winy(wszystko muszę zrobić sam,najeść się nie muszę,odpocząć nie muszę),paniczny lęk że ciągle mnie obserwują (patrzą na ręce i czekają na mój błąd) , natrętne wręcz obsesyjne zachowanie (niepotrzebne sprzątanie,przestawianie rzeczy) , ciągle się spózniałem (jak wszędzie) .Wyglądałem i czułem się jak ścierwo (wycieńczenie i moje męczące zachowanie) . Po 4 miesiącach poszedłem na chorobowe i do psychiatry,stwierdził silną depresje i stany lękowe,po kilku wizytach kiedy pojawiły się myśli samobójcze wylądowałem w szpitalu na 3 miesiące....Dzisiaj nie mam pracy ,prawie wcale nie wychodzę z domu (dzisiaj jest 18 dzień jak gniję) ,unikam znajomych ,zapomniałem co znaczy uczucie radości i przyjemności,ale potrafię być jeszcze miły i delikatny, oziębłość i oschłość jeszcze mnie nie pochłoneła ,dzięki kilku osobom potrafię jeszcze okazywać uczucia i dzięki temu jeszcze wierzę że może być dobrze (??) Jestem wystraszony gdy słyszę telefon albo dzwonek do drzwi i oczywiście nie odbieram i nie otwieram (po co dzwoni,czego chce,przecież teraz nie mogę z nią rozmawiać,zobaczy w jakim jestem stanie i będzie się martwić albo robić sobie jaja),sms-y czytam po kilku godzinach albo na drugi dzień i nie odpisuję , kilka razy odpisałem : Jestem pochłonięty dużym projektem jest on dla mnie bardzo ważny odezwę się jak skończę bla bla bla.Wtedy jeszcze bardziej napierali , to ja wysługiwałem się kimś z domu (bratem lub mamą) żeby kogoś spławili .Normalnie ukrywam się przed znajomymi bez powodu-KOSZMAR .Czyli mam podobne bloki jak Ty Czarownica_Akara , tyle że gorszy przypadek .Na te moje lęki i depresje biorę Asentrę i Efectin.Nie ukrywając niczego mogę pogadać z jedną osobą w rodzinie no i z psychiatrą ,a reszcie nie mówię bo i tak nie zrozumieją , a więc wyśmieją i wydrwią , a dla tych wyrozumiałych nie chcę być kłopotem , a rozmowy mi pomagają , ale zbyt wiele dobrego nie przynoszą .
No i jeszcze te chore skłonności do zadawania sobie bólu , jakby ból głowy mi nie wystarczył .........Brak w tym wszystkim sensu.........po co ja to piszę......Czuje że spadam na dno (a może już spadłem) ,że przegrywam walkę z tym opętaniem i wracają mi chęci żeby w końcu ulżyć sobie i moim bliskim.......żeby się to już skończyło......mogę to przerwać.........................Zacząłem się użalać , a tego nie lubię .Kończę i może się jeszcze odezwę (ale wątpię żeby ktoś z Was tego chciał).
Wszystko co jest we mnie ,co czuję w środku - nie chcę już tego ukrywać .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:05
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez Róża 12 sty 2007, 09:00
Faunik-odzywaj się.Masz spore doświadczenie-możesz pomóc innym.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Kaja007 12 sty 2007, 17:41
Ostatnio spojrzałam na swoje życie z perspektywy czasu i doszłam do wniosku że nerwica czały czas we mnie jest...
W podstawówce strasznie się denerwowałam przed każdym dniem, kiedy miałam iść do szkoły. To był ukryty lęk, który siedział we mnie.
W gimnazjum trochę się to wyciszyło, a teraz kiedy jestem w 1 klasie liceum, ten lęk wrócił z zdwojoną siłą. Teraz boję się każdego dnia, każdej minuty w tej szkole. Nie chcę do niej iść, bo panicznie się boję. Wyobrażam sobie jakieś koszmarne rzeczy które mogą mnie tam spotkać. Ostatnio nawet mam jakieś dziwne dolegliwości. Boli mnie brzuch, jest mi niedobrze, boli mnie głowa, czasami mam zimne ręce które się trzęsą przed stresującymi wydarzeniami. Nie potrafię opanować tego co się za mnę dzieję.
Z dnia na dzień jestem coraz bardzoej drażliwa, płaczę rano, po powrocie do szkoły i wieczoram, płaczę z bezsilności.
Nie wiem co mam z sobą zrobić.
Może mi ktoś pomoże, powie czy to nerwica, czy coś innego?
Błagam pomóżcie...
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez Faunik 13 sty 2007, 11:48
Mój obecny stan ducha jest taki że czuję się przezroczysty i bezpłciowy ,a chciałbym choć odrobinkę Tobie pomóc Kaja007. Wydaje mi się że to nerwica lękowa z przejawami depresji .Twój długotrwały stan lęku i smutku jest przyczyną Twojego cierpienia .Napewno jesteś czułą ,wrażliwą i delikatną osobą i potrzebujesz bliskości ,współczucia i wsparcia.Powinnaś udać się narazie przynajmniej do psychologa (najlepiej prywatnie) ,a pózniej także do psychiatry (on przepisze Ci leki) ,idz nawet gdybyś miała opory .Nie wiem czy to moje malutkie wsparcie Ci pomoże ,ale bardzo bym chciał .Nie daj się i bądz dzielna.
Wszystko co jest we mnie ,co czuję w środku - nie chcę już tego ukrywać .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:05
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez Kaja007 13 sty 2007, 14:53
Faunik napisał(a):Mój obecny stan ducha jest taki że czuję się przezroczysty i bezpłciowy ,a chciałbym choć odrobinkę Tobie pomóc Kaja007. Wydaje mi się że to nerwica lękowa z przejawami depresji .Twój długotrwały stan lęku i smutku jest przyczyną Twojego cierpienia .Napewno jesteś czułą ,wrażliwą i delikatną osobą i potrzebujesz bliskości ,współczucia i wsparcia.Powinnaś udać się narazie przynajmniej do psychologa (najlepiej prywatnie) ,a pózniej także do psychiatry (on przepisze Ci leki) ,idz nawet gdybyś miała opory .Nie wiem czy to moje malutkie wsparcie Ci pomoże ,ale bardzo bym chciał .Nie daj się i bądz dzielna.

Dziękuję, pomogłeś mi bardzo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Avatar użytkownika
przez MałaMi 18 sty 2007, 01:20
mam chłopaka.. i niby jest super, ale.. no wlasnie.. on ma juz dosc tej sytuacji, widze to.. moi rodzice tez.. wszyscy sa zmeczeni mna, a mi czasem wystarczy abym sie lepiej czula zwykle przytulenie, czy rozmowa. Mowilam im to, ale nic z tego nie wynika :(
moze juz sie rozczulam nad soba, nie wiem :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 paź 2006, 18:44
Lokalizacja
Warszawa

przez Yantar 18 sty 2007, 02:18
MalaMi potrzeba bliskosci jest u czlowieka jak najbardziej naturalna i chcemy jej tym bardziej gdy jest nam zle. Wiec napewno nie jest bezsensownym rozczulaniem sie nad soba gdy o tej potrzebie bliskosci/rozmowy mowimy i wiemy, ze jej w danej chwili bardzo potrzebujemy.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Avatar użytkownika
przez MałaMi 26 sty 2007, 06:13
masz rację.
ja dopiero od kiedy mam nerwicę stałam się taką "przylepą", wczesniej taka nie bylam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 paź 2006, 18:44
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do