depresja po zdradzie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

depresja po zdradzie

przez przemeks123 17 gru 2014, 05:37
Witam,
Nazywam się Przemek, mam 21 lat i od około 3 miesięcy nie mogę się pozbierać do kupy po pewnej sytuacji.
Jestem z dziewczyną 2,5 roku. Nasz związek uchodził w gronie naszych znajomych za idealny, a większość osób mówiła ze jesteśmy najbardziej dobraną parą jaką znają. Zero jakichkolwiek większych sprzeczek czy rozstań przez 2 lata. Tak było do pewnego momentu kiedy nastał okres nudy (myślę że każdy związek trwający dłużej niż rok to przechodzi). W sensie nie było już takiej fascynacji, ognia itd. Po prostu byliśmy ze sobą, było nam dobrze i tyle. Stabilizacja (tak to odbierałem).
Moja dziewczyna studiuje, jest na drugim roku studiów, ja pracuje w nocy. Na tych studiach poznała wiele osób w tym jednego faceta, któremu poświecała więcej czasu na rozmowe (głównie przez internet) niż reszcie znajomych. Wiedziałem o tym, mówiła mi że świetnie jej się z nim rozmawia i tyle. Byłem oczywiście trochę poirytowany (typ strasznego zazdrośnika ze mnie), ale po prostu jej ufałem, bo wiedziałem że nic złego się w tej sprawie nie stanie. To był mój błąd. Nasz związek stał w miejscu, nie działo się nic nowego, nie wyjezdzalismy nigdzie razem, raczej nie robilismy nic ciekawego poza wspólnym spędzaniem czasu w domowych warunkach. Pojawiły się kłótnie (głównie z jej strony), że jest nudno, że nic się ostatnio u nas w związku nie dzieje itd. Ja niestety nic z tym nie robiłem, ponieważ byłem bardziej zajęty pracą i odpoczynkiem po niej (odsypanie). Problem ten nie wydawał mi się jakoś bardzo istotny, bardzo to wszystko bagatelizowałem. W te wakacje pojechała na wyjazd ze swoją "paczką" ze studiów nad morze (był tam oczywiście też ten facet który należy do tej ekipy). Kiedy tam była, słabo było z naszym kontaktem (może jedna rozmowa telefoniczna na dzień?) Pomyślałem że jak już tam jest to niech sobie odpocznie od naszych problemów i niech trochę sama sobie odetchnie. Wróciła jakaś inna. Nie było już prawie żadnego kontaktu fizycznego z jej strony (nawet przytulanie, całowanie), była jakaś mało zainteresowana związkiem. Niedługo po tym jak wróciła wyjechaliśmy na weekend z drugą parą naszych znajomych do domku letniskowego. Tam też była opryskliwa, kompletnie nie czuła i poza wspólnym łóżkiem (po prostu spanie obok siebie) generalnie nic nas nie łączyło. Dopiero wtedy do mnie dotarło że coś się dzieje. Kiedy wróciliśmy w ten sam dzien postanowiłem sprawdzić jej komunikator internetowy (nigdy tego nie robiłem, i nigdy nie miałem zamiaru tego robić, bo ufałem jej najbardziej na świecie). To była najgorsza chwila w moim życiu. Zobaczyłem jej rozmowy z tym gościem. Pisała że tęskniła za nim na tym wyjeździe, że nie było tam między nami żadnych czułości bo nie miała na to ochoty itd. Rozmawiała z nim tak jak ze mną kiedyś w czasie naszych najlepszych okresów. Nie czytałem wszystkich rozmów bo nie miałem na to siły. Przeczytałem tą jedną ostatnią z "dzisiaj". Flirt, kokieteria, wiadomości z podtekstami itd. Coś we mnie pękło. Pojechałem do niej zaraz z rana (nie spałem całą noc), powiedziałem jej o tym, że sprawdziłem te wiadomości i jak to wytłumaczy. Jedyną rzeczą która ją obchodziła było to, że sprawdziłem jej komunikator i że zrobiłem najgorszą rzecz na świecie. Później, że nie wie czy chce dalej ze mną być itd. Dałem jej pare dni na przemyślenia. Napisała po paru dniach jakaś kompletnie bez emocjonalna wiadomość w stylu "co tam?". Później generalnie zbagatelizowałem sprawę, bo tak bardzo zależało mi na niej (wtedy się już obudziłem i jakoś chciało mi się lepiej organizować nam czas), że gdzieś zapomniałem o tym co zrobiła i po prostu za wszelką cenę chciałem z nią być. Siedziało mi to w głowie, ale jakoś ważniejsza była ona. Nie układało nam się to wszystko za bardzo. Po około miesiącu kiedy to wszystko przeczytałem umówiliśmy się żeby sobie to jakoś znowu wszystko wytłumaczyć. Powiedziała mi że 3 dni temu napisała do tego kolesia, bo nie mogła wytrzymać i że znowu flirtowali. (Ona generalnie zarzeka się że nigdy między nimi żadnego kontaktu fizycznego nie było). Powiedziałem że odchodzę. Ona w tym momencie jakby zrozumiała na kim jej na prawdę zależy. Zaczęła płakać, błagać mnie wręcz o to żebyśmy jeszcze spróbowali, że teraz to zrozumiała, że ja jestem najważniejszy i żebyśmy nie tracili tego wszystkiego co razem przeżyliśmy. Zgodziłem się.
Jak to teraz wygląda? Jesteśmy razem, ponad 3 miesiące po tym jak to wszystko przeczytałem i nadal mam to w głowie. Mamy dobre momenty a wręcz czasami jest lepiej niż przedtem (dużo zmieniło się w naszym związku, bardzo się staram żebyśmy nigdy się nie nudzili). Ale ja mam problem. Tamta sytuacja, w której osoba jakiej bezgranicznie ufałem zawiodła mnie kompletnie w aspekcie, który był dla mnie najważniejszy - czyli wierności, odcisnęła na mnie straszliwe piętno (poprzednia partnerka zrobiła mi dokładnie to samo tylko że zerwaliśmy ze sobą a ona poszła do innego, poza tym związek trwał o wiele krócej).
Przed tą sytuacją należałem do osób bardzo otwartych, i bardzo wesołych. Każda nowo poznana osoba mnie od początku bardzo ceniła, i mówiła że świetnie jej się ze mną rozmawia.
W czym właściwie tkwi problem? W tym, że ja to nadal pamiętam, a ona sprawia wrażenie jakby zamknęła tamtą sprawę i kompletnie nie chciała do niej wracać. Denerwuje i bardzo deprymuje ją to, kiedy do tego wracam, upewniam się, że nie ma z nim kontaktu itd. Generalnie słabo ze wsparciem z jej strony w tym aspekcie. A do mnie to ciągle wraca, z coraz większą siłą wtedy gdy się pokłócimy szczególnie. Ufam jej, że nic jej już z nim nie łączy poza studiami i wspólnym towarzystwem, ale straszliwie boli mnie to, że osoba którą tak bardzo kocham wyrządziła mi taką krzywdę, i tyle złego przez nią przeżyłem. Zmieniło mnie to wszystko straszliwie. Jestem smutny, unikam samotności, żadne argumenty moich przyjaciół odnośnie tamtej sytuacji do mnie na dłużej nie trafiają. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Uwierzcie, że nie jestem osobą która pisała by na jakimkolwiek forum o swoich problemach, ale po prostu czuje że wymiękam i nie wiem już gdzie szukać pomocy.

Proszę o jakieś rady, spostrzeżenia, uwagi itd.
Dzięki, Pozdrawiam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2014, 04:41

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 17 gru 2014, 11:52
Sterroryzuj skutecznie frajera w stopniu długotrwale odbierający mu tak zwany spokój ducha.
Przerabiałem podobną sytuację na własnej skórze i moim zdaniem to dobry sposób na znaczną poprawę własnego samopoczucia i podniesienie własnej samooceny.
Zdaję sobie sprawę , że mojemu wpisowi za chwilę zostaną przeciwstawione filozoficzne i psychologiczne rozkminki. Ale cóż, każdy ma swoje zdanie i swój sprawdzony sposób na rozwiązywanie problemu ( z naciskiem na słowo SPRAWDZONY, a nie wyteoretyzowany). Z zainteresowaniem zapoznam się ze zdaniem innych.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1516
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez agusiaww 17 gru 2014, 12:29
przemeks123, ja uwazam ze po takim czyms przynajmniej ja bym nie zbudowala zwiazku. Moj byly podobnie sie zachował i tez uwazał ze moj boze co to było bo przejrzałam smsy, rozmowy itd i dobrze przynajmniej wiedzialam na czym stoje. Z tego powodu powiedzialam zegnaj i uwazam ze to byla najlepsza decyzja w zyciu. Od paru lat jestem z facetem, ktory wie co to uczciwosc, szacunek i milosc i nigdy mnie nie zawiodl. Dlatego wg mnie masz dwa wyjscia albo sie z nia rozstajesz definitywnie, albo zamykasz te sprawe i nie wracasz. Wspolczuje Ci bo ja z taka osoba ani bym chciala byc ani zyc, a Ty co zrobisz to Twoja decyzja.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

depresja po zdradzie

przez przemeks123 17 gru 2014, 14:47
INTEL 1 Rozważałem taką opcję, mam nawet dobry "dostęp" do tego kolesia, gdyż czasem bywa u mnie na siłowni. Tylko to już chyba trochę za późno po takim czasie?

agusiaww Wiem, i mam tego świadomość, że to są 2 wyjścia, tylko że jestem między młotem i kowadłem. Nie umiem sobie tak po prostu powiedzieć, że zamykam tą sprawę i tyle. To już jest w pewnym sensie jakaś moja obsesja na tym punkcie, urażona męska duma itd. I z jednej strony jestem z tą dziewczyną na prawdę szczęśliwy, a czasami patrzę jej w oczy i myślę sobie "k****, jak Ty mogłaś w taki sposób spieprzyć nam taki fajny związek ?".
A z drugiej strony zależy mi na niej straszliwie, i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Na prawdę wiele rzeczy przeżyliśmy razem. Obydwoje byliśmy po dwóch wybuchowo zakończonych związkach, i gdzieś nas to od początku straszliwie połączyło, taka potrzeba zbudowania związku z zaufaniem i gorącym uczuciem.
Generalnie mój charakter też robi tutaj wielką robotę. Jak na faceta jestem wyjątkowo wrażliwy i emocjonalny. W tym związku teraz mam wrażenie jakbym to ja pełnił rolę kobiety a ona mężczyzny jeśli chodzi o okazywanie emocji. Hardcore nie ? :D
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2014, 04:41

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez Candy14 17 gru 2014, 15:04
agusiaww, :great:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 gru 2014, 15:12
"k****, jak Ty mogłaś w taki sposób spieprzyć nam taki fajny związek ?".
ten zwiazek juz nie był dla niej fajny, inaczej by nie lazła do drugiego kolesia 8) i mówiła Ci o tym, a Ty jak sam stwierdziłes, zbagatelizowales to. Wiec wina lezy po dwóch stronach.
ona sprawia wrażenie jakby zamknęła tamtą sprawę i kompletnie nie chciała do niej wracać. Denerwuje i bardzo deprymuje ją to, kiedy do tego wracam, upewniam się, że nie ma z nim kontaktu itd.
I ma racje, zamkniecie tamtej sprawy bezpowrotnie to jedyny sposób, zebyscie wrócili do normalnosci. Inaczej tamten trzeci cały czas bedzie stał miedzy Wami /oczywiscie w przenosni/. Jesli tego nie chcesz, to nie zapraszaj go do waszego życia ; bo za kazdym razem gdy wracasz myslami czy słowami do tego niby-romansu, tak własnie robisz.

Zwiazek na stałe to ciezka , mozolna praca, wiele rzeczy trzeba nauczyc sie odpuszczać. Oczywiscie nie ma obowiązku odpuszczac, można sie rozejsć... ale bez umiejetnosci kompromisów możesz bardzo czesto zmieniac partnerki, bo kazda predzej czy później da jakas plamę.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 17 gru 2014, 15:24
Ach te Baby . Też swego czasu (jak nie było jeszcze Neta ) pozwalałem na tzw. kumplowanie się mojej dziewczynie z takim jednym ,,, co mi rogi przyprawił . A trzeba było hu-ja na wejściu pogonić , a nie zgrywać szlachnego rycerza co daje swojej kobiecie wolność .
Byłem młody ( 26 lat ) i głupi . Teraz to jeszcze by wpierdol porządne dostał ,żeby czyjejś baby jeba-ny nie sprzątnął i żebym go na oczy nie widział wiecej .
Tak trzeba robić , a Nie pozwalac na rozmowy w Necie naszym Kobietom z tzw. "kolegami" z naprężonymi , głodnymi wacusiami .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

depresja po zdradzie

przez przemeks123 17 gru 2014, 15:35
bittersweet Jasna sprawa, że dopóki do tego wracam to nigdy nie będzie dobrze. Problemem jest też to, że cały czas mam "wizję" tego, że to się może powtórzyć. Wtedy na prawdę, może mieliśmy gorszy okres, ale kompletnie nic na to nie wskazywało, że ona może robić coś na boku. I to właśnie było najgorsze, że nic tego nie zapowiadało. Nie chce tego drugi raz przeżywać i gdzieś tam moje wewnętrzne 'ja' cały czas każe mi się upewniać, że z nim nie rozmawia żeby to się nie powtórzyło. I wiem, że to jest jak cholera absurdalne, bo jeśli jej nie ufam, to po co z nią jestem. Ale właśnie ja chcę jej zaufać, tylko najpierw w jakiś sposób muszę się wyzbyć tego strachu. Na prawdę próbuję, i okresami nawet świetnie mi to wychodzi, ale czasami przychodzi załamka po raz kolejny, i wszystko to co wypracowałem sobie poprzednio idzie do piachu.

Kalebx3 Właśnie nie mam już zamiaru na to pozwalać, i stąd też moje obsesyjna wręcz przezorność przed 'powtórką z rozrywki'.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2014, 04:41

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 17 gru 2014, 15:39
Przemeks 123, a Ty swojej dziewczynie mówisz o tych obawach swoich, co do swojej przeżytej traumy itd?
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

depresja po zdradzie

przez przemeks123 17 gru 2014, 15:45
Kalebx3 Jak najbardziej. Mówiłem jej to wiele razy. Ale mam wrażenie jakby ona chciała, ale nie potrafiła mi pomóc. Generalnie jest osobą, która szybko się zniechęca i jak od razu nie widać efektów, to ją to deprymuje. Ma dość infantylne podejście jeśli chodzi o problemy. Najlepiej, żeby ich nie było, a ja żebym w trybie "instant" zapomniał o tym wszystkim i żeby znowu mogło być między nami w pełni i na długo dobrze.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2014, 04:41

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 17 gru 2014, 15:58
Jak Ci się będzie ta fobia poglębiać a nie zmniejszać z Czasem , nie widzę innego rozwiązania jak jakaś terapia psychologiczna dla Par . Można to NFZ za darmoszkę . No bo sam sobie ( tak myśle) nie poradzisz . Musi być ktoś trzeci kompetentny , który wie jak te sprawy sie rozwiązuje i ma w tym względzie doświadczenie .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

depresja po zdradzie

przez przemeks123 17 gru 2014, 16:12
Myślę, że ona na to nie pójdzie. Wyjdzie z takiego założenia, że skoro nie radzimy sobie z tym sami to jest na prawdę beznadziejnie. Miała do mnie pretensje już, że ja się tym podzieliłem z moimi najbliższymi przyjaciółmi i już było, że rozmazuje nasze problemy po ludziach. Więc teraz odpowiedź sobie na pytanie co się stanie jak jej zaproponuje terapię psychologiczną i dzielenie się naszymi problemami z obcą babą/facetem. :smile: Ona wszystko chce załatwiać sam na sam. Co najwyżej sam mogę spróbować. Wiem, mam ciężką dziewczyną, ale kocham ją.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2014, 04:41

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 gru 2014, 16:27
Wtedy na prawdę, może mieliśmy gorszy okres, ale kompletnie nic na to nie wskazywało, że ona może robić coś na boku. I to właśnie było najgorsze, że nic tego nie zapowiadało.
Coś miedzy wami sie sypało, koles napatoczył sie akurat wtedy, kiedy była Toba i zwiazkiem rozczarowna, zawiedziona. Moze gdyby sie nie napatoczył to by odeszła ? nie ma co gdybac nad rozlanym mlekiem, macie dobra komunikacje miedzy soba i wam obojgu zalezy na utrzymaniu tej relacji. Jezeli cos sie bedzie działo źle, niech Twoja dziewczyna Cie o tym poinformuje, oboje sie zastanówcie, co zrobic, zeby znowu było dobrze. Jezeli przepracowuje sie wspólnie problemy, to nie ma sie czego obawiac - zwiazek powinien funkcjonować. Jezeli myslisz, ze cos Ci umyka, czegos nie wiesz - zróbcie sobie jakies wspólne rytuały, np raz na tydzien niech kazde powie, czy wszystko gra i buczy, czego by chciało mniej, a czego wiecej. Wtedy wszystko bedzie jasne.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

depresja po zdradzie

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 17 gru 2014, 17:03
przemeks123 napisał(a):INTEL 1 Rozważałem taką opcję, mam nawet dobry "dostęp" do tego kolesia, gdyż czasem bywa u mnie na siłowni. Tylko to już chyba trochę za późno po takim czasie?



Ja mogę pisać tylko o sobie. Moje opinie nie zawsze ( :D ) są prawdami objawionymi czy też uniwersalnymi.
Każdy kolejny dzień zwłoki powodowałby u mnie coraz większe wkurvienie. Jak się na czymś zawieszę to już koniec.
Ktoś się mnie zapytał na PW czy takie atawistyczne załatwienie sprawy pomogło.
Mnie pomogło.
Zrobiłem straszny burdel, sytuację jasną i klarowną uczyniłem, ktoś dostał klapsa, ktoś się permanentnie bał o swoje zdrowie.
Druga strona czy też "połowica" już wie - na podstawie czynów a nie słów, gróźb i obietnic - że żartów nie ma i nie będzie. A to, że jestem dodatkowo wariatem rzecz cała uprawdopodobnia :D
Lubię taką klarowność. Jestem chory umysłowo i zdaję sobie sprawę jak trudnym partnerem, a nawet wielkim ciężarem często jestem. Wielokrotnie już deklarowałem Żonie, że zrozumiem i nie będę czynił absolutnie żadnych wstrętów jeżeli zechce się rozstać i rozpocząć życie z kimś w jej mniemaniu wartościowszym ( czytaj zdrowym psychicznie). Co jakiś czas odświeżam tą deklarację. ALE...
Najpierw rozstanie potem nowy przyjaciel, kolega, powiernik czy jak tam go chcecie nazwać.
Odwrócenie tej kolejności spowoduje tym razem już masakrę bez względu na konsekwencje. Jeden zarzut więcej do kolekcji nie robi na mnie absolutnie żadnego wrażenia :D
Powiem szczerze , że gdzieś w głębi, a czasami na powierzchni duszy marzę o kolejnej takiej sytuacji, która, a jakże, sprzyja czarno-białemu postrzeganiu świata. Przejrzystość, klarowność i absolutna pewnośc słuszności ewentualnych działań. Zielone światło dla szaleństwa.
Takie przepracowanie tematu zaowocowało u mnie naprawdę wielkim zaufaniem. Nie zaprzątam sobie głowy tamtą sytuacją, nie dzielę włosa na czworo, rzadko przejmuję się teraźniejszością związaną z tym tematem. Co nie znaczy że jestem naiwny. Od czasu do czasu dochodzi do kompleksowej kontroli i wtedy pojawia się ta chora nadzieja-a nóż się coś jednak dzieje :D
Rzecz cała miała miejsce jakieś 6 lat temu. Od tego czasu malżeństwo uklada mi się nieźle. Kłótnie można by policzyć na palcach jednej ręki. Poważnie.
Jeszcze raz powtarzam - to mój sposób na rozprawienie się z tego typu umysłowymi demonami.
Jedno jednak jest pewne. Pozostawienie demonów samym sobie sprawy nie załatwi. Nie ma mowy.
Trzeba temat czy też problem w jakiś sposob przepracować i zamknąc raz na zawsze.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1516
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 11 gości

Przeskocz do