Depresja a potrzeba kontroli

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja a potrzeba kontroli

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 05 paź 2014, 15:23
Mam potrzebę kontrolowania siebie i swoich emocji. Trudność sprawia mi akceptacja tych negatywnych. Np. zdarza mi się popłakać publicznie i nie wiem z jakiego powodu (nie mam wtedy żadnych myśli w głowie poza panicznym "błagam nie tutaj, nie przy innych" albo "uspokój się w końcu"). I płacz idzie wtedy falą i nie mogę nad nim zapanować, co się uspokoję, to znowu zaczynają płynąć łzy... i to tak że drży mi przepona. Odwrotną sytuację miewam, kiedy ogarnia mnie nerwowy śmiech, nagle jakaś niespotykana wesołość, wszystko mnie śmieszy (niestety nachodzi mnie to w takich momentach w których nie wypada się śmiać, i wtedy ogarnia mnie przerażenie, że robię z siebie wariatkę i śmieję się, ale czuję straszny wstyd. Dodam, że cierpię na bóle napięciowe kręgosłupa oraz stawów i czuję ze to ma jakiś związek.

Jakieś wskazówki, jak opanować ten stan?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Depresja a potrzeba kontroli

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 09 paź 2014, 00:30
Depresja zaburza każdą świadomość, obojetnie czego nie doradzę to i tak nie pomogę. Ja będąc w depresji nie płakałem nawet przy śmierci mojej babci, podobnie nie przejąłem się tym że moja matka zachorowała na raka. Był płacz, ale w domu, głownie nad jakimiś pierdołami, takie przysłowiowe płakanie nad rozlanym mlekiem. Spróbuj zamknąć oczy i przeczekać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

Depresja a potrzeba kontroli

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 10 paź 2014, 23:20
Nie chcę tylko by mnie to nachodziło kiedy jestem wśród ludzi. Czuję sie wtedy poniżona, wszyscy wokół są opanowani a ja zachowuję się jak wariatka.
Nie umiem okazywać emocji takich jak radość, szczęście, zawód, złość że ktoś się zachował tak a nie inaczej. Większość spraw którymi zajmują się inni gówno mnie obchodzi za przeproszeniem. Ale kulturalnie udaję. Przyklejam sztuczny uśmiech by być w porządku i nie zawracać innym głowy swoimi problemami. Udaję że słucham, choć nudzi mnie to co inni mówią. Przytakuję, choć nie do końca się z kimś zgadzam, ale chcę mieć święty spokój i żeby inni mnie lubili. Moje uczucia sa płytkie. Przepraszam że żyję i zabieram innym tlen choć wcale nie czuję żalu z tego powodu. Jestem kimś, kim nie jestem.
Hamuję swoje reakcje jak śmiech kiedy nikt inny się nie śmieje. Śmieję się krótko, bo dłużej nie wypada.
Przyzwyczaiłam się do tłumienia. Jak biegam, to staram się nie sapać mimo że brakuje mi powietrza oddycham tylko przez nos. Jak jem, to już tylko z zamkniętą buzią i jak najszybciej, bo nienawidzę jak ktoś patrzy. Oddycham płytko, bo staram się jak najciszej. Kupuję tylko buty bez obcasów, żeby nie stukały o chodnik i żeby ktoś mi nie zwrócił uwagi że głośno stukają. Jak przełykam, to boję się że ktoś usłyszy, że głośno albo że się zacznę krztusić. Zanim coś powiem zastanawiam się sto razy i najczęściej czas na moją wypowiedź po prostu mija. Jak sikam, to tylko po ściance muszli klozetowej żeby nikt nie usłyszał.

Jak jestem sama, to nie próbuję się tak opanować, ale wtedy jakoś nie łapią mnie tak silne emocje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja a potrzeba kontroli

przez mjp 11 paź 2014, 16:20
>>> bedzielepiej

Wydaje mi się, że Cię rozumiem. To działa w ten sposób, że jeżeli bardzo nam na czymś zależy, to stresujemy się, żeby z tym czymś nic złego się nie stało. Dla Ciebie tak bardzo ważna jest akceptacja innych ludzi, potrzeba bycia lubianym i spokój.

Jednocześnie, przez to, że jesteś bystrym obserwatorem dostrzegasz wiele zagrożeń wobec tego co jest dla Ciebie ważne. A jak się bardzo chce czegoś uniknąć, to czasami staje się to jakby samospełniającą się przepowiednią. Przeżywałem to wiele razy. Im bardziej chciałem, żeby mi nie zadrżał głos, kiedy go będę zabierał, tym bardziej się na tym skupiałem, skupiając na tym bardziej się stresowałem i w rezultacie głos mi drżał jeszcze bardziej.

Moim zdaniem w takich problemach pomocne jest:
1) wprowadzenie zmian w systemie wartości - tj. akceptacja innych osób, bycie lubianym i spokój nie są aż tak mega ważne, żeby przez to potwornie komplikować sobie życie;
2) zdobycie większej pewności siebie - kiedy osiągasz sukcesy na jakichś polach, coś Ci się udaje, realizujesz jakieś zamierzenia, wtedy automatycznie czujesz się pewniej i przestajesz się obawiać, że zrobić coś inaczej niż tego chcesz. Każdy z nas osiąga jakieś sukcesy, kwestia tylko, żeby je dostrzec a nie skupiać się jedynie na niepowodzeniach i potencjalnych zagrożeniach;
3) skupianie uwagi na jakimś celu i na tym na co mamy wpływ - skoro zdarza Ci się nieopanować płaczu czy śmiechu to trudno - w danej chwili nie potrafisz tego zrobić. Natomiast możesz sobie postawić cel, żeby mimo ataku płaczu na oczach innych ludzi zrobić tę czynność, którą miałaś zrobić, mimo tego płaczu i mimo poczucia poniżenia. To ma dwie zalety, bo po pierwsze myśląc o tym co masz zrobić nie myślisz o płaczu i nie nakręcasz się, a po drugie i nie mniej ważne rzeczywiście robisz to co miałaś zrobić :) Czyli np. z moich doświadczeń - boję się, że będzie drżała mi ręka podczas jedzenia zupy w publicznej stołówce, ona rzeczywiście mi drży, jednak mimo tego jem ją albo stresuję się, że nie mogę zasnąć, bo rano miałem jeszcze wyprasować ubranie, a jak nie zasnę wcześnie to nie zdążę, więc wstaję i prasuję ubranie już;
4) znalezienie tego co doraźnie pomaga załagodzić problem - np. noszenie zawsze przy sobie chusteczek, żeby się wytrzeć, na wypadek płaczu czy też gumy do żucia, żeby w razie czego zająć czymś szczękę ;)

Pozdrawiam
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Depresja a potrzeba kontroli

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 11 paź 2014, 17:55
Dziękuje mjp, spróbuję się do tego zastosować. Fakt, za bardzo skupiam się na swojej ciemnej stronie i roztrząsam swoje lęki :(

Chciałabym nie przejmować się innymi ludźmi i żyć w zgodzie ze swoim sumieniem, ale niestety wiązałoby się to z wyjściem poza szereg. Do tego naprawdę trzeba odwagi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Depresja a potrzeba kontroli

Avatar użytkownika
przez beedee 11 paź 2014, 19:59
bedzielepiej, niekoniecznie. Ja wyizolowuję się w jakiś sposób, moja psychika przechodzi w stan nierealności, choćbym była ubrana w pstrokatozielony foliowy worek i tak czuję się, jakbym nie istniała i jakby nie było mnie w tłumie. Idąc w tłumie, mam wrażenie, że inni ludzie mnie nie widzą - i pasuje mi to, to mój mechanizm obronny. Ale pasuje mi tylko w pewnym sensie, ponieważ nie towarzyszą temu uczucia pozytywne - odpływam wtedy w czarny świat smutku i niechęci do życia.

Moja przyjaciółka zawsze powtarza: "rób tak, żeby było Ci dobrze". Od kiedy zrozumiałam, że opinia większości ludzi jest nieistotna i że ja dla nich zupełnie nic nie znaczę, oni przestali znaczyć coś dla mnie. Ale nie wiem, czy to rozwiązanie jest dobre, w końcu to przejście ze skrajności w skrajność. W moim przypadku potrzebuję odwagi aby zaznaczyć swoje istnienie, ale nie wyglądem, a w sposób werbalny. Boję się zabierać głos, który byłby istotny. O sprawach nieważnych publicznie mogłabym mówić bez końca.
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Depresja a potrzeba kontroli

przez mjp 15 paź 2014, 21:16
>>>> bedzielepiej

Świat jest tak skonstruowany, że ludzie się różnią pod względem wyglądu ale także i cech charakteru. Zawsze tak było, że jedni są bardziej odważni i pewni siebie a inni mniej. Skoro Ty czy ja miewamy problemy z odwagą to prawdopodobnie nigdy nie będziemy chodzić po linie nad przepaścią albo tresować lwów. Prawdopodobnie mamy skłonności do dostrzegania większej liczby zagrożeń niż inni i chyba trzeba się z tym pogodzić. Ale z drugiej strony na pewno jest możliwość wprowadzenia do swojego życia takich zmian, które pozwolą żyć zgodnie z sumieniem na jakimś zadowalającym poziomie :) Z tym, że to jest jednak proces, bo problemy psychiczne to nie przeziębienie i "zdrowienie" trwa dość długo.

Na pewno jest coś na rzeczy z tym, że przesadne koncentrowanie się na zagrożeniach i kontrolowanie siebie nie jest dobre. To strasznie komplikuje życie. Warto próbować odnaleźć zaufanie do siebie samego.

Powodzenia z tym! :)

>>>>>beedee

Ja jestem przeciwnikiem skrajności. Ale być może takie podejście jakie Ty sobie wypracowałaś może być etapem drogi do zdobycia równowagi (jak wahadełko, które w końcu staje w miejscu ;) ). Wiesz jak to jest się obawiać publiczności i wiesz jak to jest nie zwracać uwagi na innych. Gdyby się to jeszcze udało odpowiednio "zrównoważyć" to będzie dobrze :)

Pozdrawiam
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do