życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

Avatar użytkownika
przez stracony 02 paź 2014, 15:29
Czuję się jak bym powoli umierał, co chwilę protestują inne części ciała i Co chwilę dochodzą nowe objawy. Do wszystkiego staram sie przyzwyczajać i jakoś iść dalej na przód w życiu. W uszach dzwoni od lat, kolana coraz bardziej wysiadają i skrzypią, podobnie od niedawna mam z trzeszczącą szyją ( początki zwyrodnienia na RTG). Kręgosłup lędźwiowy też od lat pobolewa. Starość jak nic, tylko do tego dochodzi cały czas uczucie zmęczenia, wiecznej senności, odrealnienia i mgły umysłowej. Do tego średni ból w piersiach promieniujący do pleców, piekące( czasami mocno) lub przynajmniej mrowiące podeszwy stóp i dłoni oraz jakby minimalne mrowienie twarzy, okresowe swędzenie w uszach no i jakby ból mięśni w kroczu. Do tego podejrzenie zaćmy i ból głowy od wiosny ale po prawdzie tak jakby teraz mniejszy lub się do niego przyzwyczaiłem. Nie muszę nawet chyba mówić, że moje nerwy są w strzępach bo nie wiem co ze sobą zrobić, gdzie iść i jak sobie pomóc.
Dawniej leczyłem depresję ale nie czuję teraz, że to depresja(dystymia), jak już to bardziej nerwica ale czy na pewno? Wyniki wszystkich badań mam w normie, jedynie znacznie podniesione trójglicerydy i ustawiczny brak witaminy B12. Witaminę przyjmuję w zastrzykach co miesiąc od 2 lat i dopiero w tym roku lekko przekroczyłem dolna granicę.
Oczywiście mam podejrzenia co mi jest i jestem przekonany, że mam boreliozę. Kleszcza nigdy nie widziałem ale za to byłem przez coś gryziony, 25 lat temu bardzo brzydko i w tym roku także paskudne i brzydko wyglądające ugryzienie. Podstawowe testy oczywiście wyszły ujemne ale, że mają 30% dokładności to się wcale nie dziwię.
Po co to wszystko piszę? Troche by się wyżalić a może ktoś mi podpowie co ze sobą robić. O boreliozie wiem bardzo dużo i im więcej wiem tym mniej mam ochoty coś z tym robić. Wiem, że na forum są osoby leczące się, ale dla mnie sama diagnoza boreliozy oznacza wyrok a nawet nie wiem czy ją faktycznie mam. Wszystkie objawy pasują.
Więc leczyć się mogę, najpierw bardzo droga diagnostyka a potem nawet jak nic nie wyjdzie to nie ma pewności, czy faktycznie nie mam borelki. Niestety medycyna jest w tym zagadnieniu jeszcze w powijakach, nie ma wiarygodnych testów ani metody leczenia. Pewnie można, długie lata zażywać końskie dawki antybiotyków, które czasami komuś pomagają a czasami jak czytałem wykańczają jeszcze bardziej.Są zioła, które dla niewtajemniczonego brzmią jak czarna magia i też nie są dla organizmu obojętne. No i koszty tego wszystkiego, tego sie boję najbardziej tym bardziej, że niedługo strace pracę a bardziej fizycznie pracować nie dam rady bo po 5 minutach wysiłku padam na pysk :( . Parę stówek na leczenie przez kilka lat i do tego możliwe okresy pogorszenia zdrowia nie dają otuchy...... no i nie ma żadnej gwarancji, że po np 3 latach faszerowania sie antybiotykami bedzie się wyleczonym. No i jestem sam, mogę liczyć tylko na siebie.
Nie wiem kompletnie co robić, czy się diagnozować za grubą kasę a potem leczyć aż do wyczerpania wszystkich oszczędności czy czekać aż całkiem padnę i już nic nie będę w stanie ze sobą zrobić. Nie jestem tak do końca sam, mam dziecko, które potrzebuje ojca i wsparcia... ale wykończony finansowo w niczym jej nie pomogę, wykończony fizycznie tym bardziej do niczego się nie przydam. Wiem, sam sobie muszę odpowiedzieć na pytania a jak na razie kręcę się w kółko i nie moge ruszyć dalej, nie mam siły ruszyć dalej.
No i nie wiem czy powyższe rozważania mają sens bo od 3 dni mam duże problemy z bezsennością. Jestem zestresowany, bo ostatnim razem prawie sie przez to przekręciłem, 2 miesiące bezsenności. Tylko, że to był efekt odstawienia neuroleptyka, teraz liczę że to chwilowe i przejdzie i że to tylko efekt kuracji gripexem, o którym po fakcie poczytałem wiele złych opinii. Gorsze od mojej nękającej mnie senności jest tylko to - permanentna bezsenność. Tej nocy po zomirenie na szczęście usnąłem, ale ze strachem czekam na kolejną noc :zonk:

-- 02 paź 2014, 15:35 --

ps.
proszę o poprawienie tego byka w temacia :hide:
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

przez hipochondryczka777 02 paź 2014, 16:04
Witam serdecznie takze jestem hipochondyczka pelna geba takze mysle,ze rozumiem co czujesz...moim zdaniem bezsennosc wynika z silnej nerwicy...piszesz o lekach...a probowales wizyt u psychologa?moze ten kierunek obierz aby sie ratowac...
Posty
726
Dołączył(a)
26 wrz 2014, 20:28

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

Avatar użytkownika
przez stracony 02 paź 2014, 19:11
próbowałem psychoterapii jak miałem depresję.... roczna nie pomogła nic. Od tamtego czasu się zmieniłem, potrafię docenić uroki życia, mieć marzenia. Tylko wszystko rozbija się o stan w jakim jestem. To nie jest normalne. No i psychoterapia nie pomoże na moje wysiadające stawy, szum uszny i mój ostatni "wynalazek" czyli piekąco/pulsujące stopy i dłonie. Idę za jakiś czas na oddział neurologiczny na jakieś badanie, bo wygrzebałem być może moją starą chorobę która powraca to może się zlitują i zastanowią się nad pieczeniem. Już się trochę przyzwyczaiłem a i pierwsze objawy były jakby mi ktoś do bardzo gorącej wody kończyny włożył, teraz to tylko przystawienie do ciepłego termoforu pod lekkim napięciem ( a stopy w tym czasie mogą być lodowate)
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

przez hipochondryczka777 02 paź 2014, 21:49
Wiele chorob sobie przypisujesz ale czy tak realnie cos powaznego u ciebie zdiagnozowano?
Posty
726
Dołączył(a)
26 wrz 2014, 20:28

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 02 paź 2014, 22:00
stracony, Te stopy to jedna z koinfekcji , bartonella, znam te objawy doskonale,.
Zresztą moje zdanie znasz, fakt , że ja jestem w tym temacie zafiksowana, ale nie bez powodu ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

Avatar użytkownika
przez stracony 03 paź 2014, 10:06
No właśnie, problem z pieczeniem to może być bartonella, chociaż nie jestem pewny czy przy niej pieką też dłonie. Równie dobrze może to być jednak neuropatia ( powodów może być kilka) lub inna choroba immunologiczna, co sie nie ruszy to gorzej wygląda.
Wiem Wiolu, masz to szczęście, że masz wsparcie i możesz coś z tym robić i życzę Ci w tym sukcesów.
-------------
Bezsenność chyba mi przeszła, na wszelki wypadek przyjmowałem wapno aby odczulić organizm. Noc przespana bez wspamagaczy, spałem jak kamień. Rano wstałem zmęczony i z chęcią by znów sie położyć, ale to i tak sukces i powrót do normalności. :/
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 04 paź 2014, 00:43
stracony, Dłonie mnie też piekly , a czasem uszy paliły żywym ogniem i robiły się czerwone, chociaż o takim objawie nigdzie nie czytałam, myslę , że ma to też jakiś związek .Ale oczywiście masz racje , że powody mogą być rózne, aczkolwiek w połączeniu z innymi objawami o których wspominasz wygląda to na bb i koinfekcje. Sprawdź ten trop bez roztrząsania co będzie dalej, tego nikt nie wie i nie ma sensu zadręczać się na przyszłość , Trzymam za Ciebie kciuki ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

życie czy już po życiu...rozważania hipochondryka

Avatar użytkownika
przez tahela 04 paź 2014, 01:20
stracony,
Rafał wiadomo że ci cięzko , nie masz wsparcia w drugiej osobie zeby przez to przejsc takiego na co dzień, ale porób powoli badania , eliminuj po kolei inne przyczyn i ciągla moze zapisuj objawy na kartce zeby nie zapomiec nic i po pół roku np. dokładnie przeanalizuj wszystkie objawy z kartki z lekarzem, przyczyn moze byc kilka a i diagnoze czasem trudno postawic.Trzymam kciuki za ciebie , bedzi lepiej mam nadzieje
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 19 gości

Przeskocz do