Brak wsparcia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Brak wsparcia

Avatar użytkownika
przez iamthenobody 01 paź 2014, 15:42
Mam bardzo duży problem aktualnie w rodzinie i zresztą nie tylko.
Zacznę od tego, że 3 miesiące temu straciłam przyjaciółkę. Powiedziała, że w rzeczywistości nigdy nie była moją przyjaciółką i że nie możemy się już spotykać. Moja psycholog stwierdziła, że powinnam do niej pisać jakby nigdy nic, bo może żałuje, może nie do końca wie, co zrobiła, bo sama przeżywa trudny okres. Zrobiłam tak, a tu telefon od niej. "O co chodzi?". Czemu ja w ogóle do niej piszę, przecież nie zmieniła zdania, nigdy nie chciała się ze mną przyjaźnić.
Poczułam się fatalnie, jak jakiś śmieć. Ona wszystko o mnie wiedziała, mówiłam jej dosłownie o wszystkim. I teraz tak po prostu mam sobie odejść. Nie liczę się.
Upiłam się i pocięłam. Tak, jak nigdy wcześniej. Nie obchodziło mnie, czy przetnę żyłę i umrę, bo poczułam, że zostałam sama ze wszystkim. To nie pierwsza osoba, która ode mnie odeszła. Rodzice na mnie nakrzyczeli, bo nie byłam w stanie im pomóc i jechać z psem na zastrzyk.
Matka wieczorem wzięła mnie za nadgarstek i zobaczyła, co sobie zrobiłam. Zaczęła na mnie krzyczeć. Niby się potem uspokoiło, ale dzisiaj z rana zaczęło się znowu, że ja nie mam prawdziwych problemów, że jestem gówniarzem, smarkaczem, że nie będzie w swoim domu tolerować czegoś takiego, że jak chcę, to mogę się wyprowadzić, że myślę tylko o sobie, a ona nie ma co sobie zarzucić, bo jest idealną matką.
Czuję, że jestem sama z tym wszystkim i zupełnie nie wiem, co robić. Jutro mam pierwsze zajęcia, nie wyobrażam sobie, jak to wytrzymam. Jeszcze matka mnie straszy, że mój chłopak nie bedzie chciał się ze mna spotykać, jak zobaczy, że się tnę, powiedziała, że ludzie dzielą się na 2 rodzaje: takich, którzy się staczają i tych, którzy robią tak, żeby było jak najlepiej, że zachowuję się jak jakaś patologia i ludzie tak będą mnie postrzegać.
Jeszcze robi mi wyrzuty, że oni się przeze mnie źle czują i tata trafi do szpitala (ma schizofrenię).
Zupełnie nie wiem, co robić, strasznie się boję i czuję, że nie mam wsparcia u nikogo. Chciałabym móc po prostu już skończyć z tym wszystkim. Piszę tu, bo nie mam komu się wyżalić. Podobno nie mam problemów. Według mojej mamy oczywiście. Bo ciągły strach, brak wizji przyszłości i smutek to oczywiście nie jest problem. Biorę leki, ale nie, to tylko cukrowe placebo. Wszystko jest idealne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 19:55

Brak wsparcia

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 01 paź 2014, 19:54
Rozmawiałaś o cięciu się z psychologiem?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

Brak wsparcia

Avatar użytkownika
przez iamthenobody 02 paź 2014, 19:23
Depakiniarz napisał(a):Rozmawiałaś o cięciu się z psychologiem?

Kiedyś o tym wspomniałam, ale temat nie był szerzej poruszany.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 19:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do