samobójstwo nie wchodzi w grę, dlatego że jestem tchórzem.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

samobójstwo nie wchodzi w grę, dlatego że jestem tchórzem.

przez CarbonBasedLifeform 01 paź 2014, 05:46
Jestem facetem, mam 23 lata, 165cm wzrostu co stwarza niemałe kompleksy, 95 kg wagi, nie skończyłem studiów, nie mam żadnego fachu ani wykształcenia. Mam ciężką depresję na którą choruje już 3 lata, a wcześniej najprawdopodobniej doskwierała mi dystymia i apatia. Mam także lęk uogólniony, który objawia się stresem 24h na dobę -szybsze bicie serca, uczucie niepokoju, generalnie niemożność rozluźnienia się przez 24 h/dobę. Oprócz depresji doskwiera mi ciężka fobia społeczna, generalnie nie wychodzę już w ogóle z domu. Jakby tego było mało dodatkowo mam parafilie w postaci transwestytyzmu fetyszystycznego -zakładam bieliznę i buty damskie[zwykłe ciuchy mnie nie podniecają], zwalam sobie a natępnie je zdejmuje, fetyszyzm damskiego obuwia -wąchanie i lizanie damskich butów, i femdom[kobieca dominacja, bdsm]. Ciało kobiety jak i normalny sex mnie w ogóle nie podniecają, nic a nic. Aby osiągnąć podniecenie muszą występować te elementy, i tylko i wyłącznie te elementy. To nie tak jak z normalnymi fetyszami że lubisz np. stopy, ale uprawiasz też normalny sex i podnieca cię ciało płci przeciwnej. Stąd nazwa parafilie. Jakby tego było mało, po zwaleniu sobie za każdym razem czuję poczucie winy i odrazę, a sam akt masturbacji jest podytkowany w większości tylko i wyłącznie kompulsją. Nie chcę żyć z tymi parafiliami, męcze się z nimi i nie dają mi one żadnej przyjemności, a już na pewno nie stworze żadnych normalnych stosunków towarzyskich, seksualnych i przyszłego życia, włącznie z posiadaniem rodziny, ale niestety leczenie ich jest praktycznie niemożliwe. Generalnie jedyna opcja jaka mi została aby znieść moją egzystencje jest terapia w szpitalu psychiatrycznym, oczywiście nie w ośrodku zamkniętym, nie jestem niebezpieczny i nie uważam się za reinkarnację napoleona :D.

Często zadaje sobie pytanie skąd wzięła się cała moja sytuacja i dlaczego akurat mnie natura pokarała takimi cechami. Czy to geny, czy wpływ środowiska bądź wychowania, nigdy się tego nie dowiem. Dzieciństwo nie miałem najszczęśliwsze -częste kłótnie rodziców, angażowanie małego dziecka w swoje spory, presja typu "synku musisz się opowiedzieć po którejś ze stron", co dla dziecka jest okropne, bo jak może gardzić jednym z rodziców, a drugiego bronić, nie znając nawet natury konfliktu i kto mam w nim rację. Rodzice odnosili się do siebie z kompletnym brakiem szacunku, wyzywając się, ubliżając sobie. Obydwoje zresztą neurotycy.

Moja sytuacja mogłaby być tylko gorsza, gdybym miał jeszcze do tego poważną chorobę fizyczną np. raka płuc, albo brak rąk. Także zawsze pozostaje jakieś pocieszenie :D.
Posty
1
Dołączył(a)
01 paź 2014, 05:36

samobójstwo nie wchodzi w grę, dlatego że jestem tchórzem.

Avatar użytkownika
przez rikuhod 01 paź 2014, 09:18
CarbonBasedLifeform, widać że na pewno ci z tym ciężko : (

jak sam wiesz nerwice czy depresje z reguły coś wywołuje, trauma, brak satysfakcji z życia, coś nas wewnątrz męczy. To coś tworzy w nas duże nagromadzenie stresu, a stres powoduje natrętne myśli lub czynności (które często nie pokrywają się z treścią tego co nas wewnątrz trapi). Dlatego najważniejsze jest poznać co nas wewnątrz trapi i pogodzić się z tym, jeśli ma się z czegoś wyrzuty sumienia nauczyć sobie przebaczyć, jeśli dręczy nas jakieś wydarzenie z przeszłości nauczyć się dać temu przejść i pogodzić się z tym.

Dlatego kiedy zaczyna się u ciebie parafilia albo jakaś natrętna czynność zapytaj siebie wewnętrznie dlaczego to robisz? Pytaj się tak wewnętrznie dlaczego tak robisz aż w końcu odpowiesz pod presją pytań.
(Oglądałeś pewnie na filmach sceny że ktoś jest przybity i nie chce gadać o tym co go trapi, a jak w końcu przyjaciel go zmusi do powiedzenie to się już poczuje lepiej z tym; bo to tak działa)

tak działa jak poznamy to co nas trapi jest nam lepiej a jak się z tym pogodzimy wewnątrz będziemy wolni) Dlatego pytaj tak siebie wewnątrz, dlaczego cię to tak męczy, dlaczego robisz te natrętne czynności.

Kiedy nachodzi cię natrętna czynność i nerwy zmuszają cię do jej wykonania pytaj się wewnętrznie dlaczego to robie, dlaczego to robie, dlaczego to robie aż w końcu wewnątrz nie wytrzymasz dużej i sam przed sobą sie przyznasz co cię trapi, a jak już poznasz co cię trapi to łatwo będzie się z tym pogodzić.

Tak samo jak czujesz się przygnębiony pytaj siebie wewnętrznie dlaczego jesteś przygnębiony, dlaczego, dlaczego, aż w sam wewnętrznie poddasz się presjom pytań i przyznasz sie do tego co cię trapi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do