Moje przegrane (?) marne życie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moje przegrane (?) marne życie

przez tomos150 09 wrz 2014, 21:56
Witam, jeśli to nie ten dział to przepraszam i proszę o przeniesienie do właściwego.

Chciałbym opisać co mnie gnębi i uniemożliwia normalne, trzeźwe, spokojne i umiarkowane psychicznie życie i bardzo proszę o jakieś opinie, tylko żeby nie były to takie pocieszenia typu uwierz w siebie, dasz radę, nie chcę być niemiły ale nie tędy droga, może ktoś miał podobną sytuację i mógłby podzielić się doświadczeniem ,bardzo by mi na tym zależało, nieukrywam że korzystam z anonimowości w internecie, bo nie miałbym odwagi udać się do jakiegoś specjalisty.

Mam 22 lata, obecnie prawdopodobnie jestem już alkoholikiem, wcześniej nałogowo paliłem marihuanę a przez ponad rok bardzo często brałem twarde narkotyki, wyszedłem całkowicie z narko, ale obecnie moim problemem jest alkohol, potrafię pić nawet do 15 piw dziennie, często niekontroluję tego co robię i nie mam na to wpływu (ostatnio pare razy niczego nieświadomy sikałem u siebie w pokoju, który najwyraźniej pomyliłem z toaletą, bądź też częste telefony do znajomych których potem nie pamiętam a jak się dowiem jest mi wstyd, ale to tylko zalążek góry lodowej.

Skąd się wzięły problemy z używkami a następnie alkoholem? Jest ich kilka, mniejszych większych. Jeden ten pomniejszy to nie taka sytuacja rodzinna i domowa jakiej bym sobie życzył od dzieciństwa, częste kłótnie itp, ale to tylko pomniejszy problem bo z tym nauczyłem sobie radzić i jakby oswoiłem, z resztą jakiś czas mieszkałem sam i w przyszłości niezbyt specjalnie jakoś odległej także planuję, jak tylko "wyjdę na prostą". Drugi jest wstydliwy i wydaje mi się, że z niego mogą się brać wszystkie problemy, które opisałem i później także opiszę - jest to zawstydzający problem z kobietami. Miałem do tej pory dwie dziewczyny ale można to raczej nazwać przelotnym romansem, bo z obiema byłem około po 1,5 miesiąca czyli bardzo krótko. Czemu ? Nie mogły wytrzymać z moim trudnym charakterem, nieprzewidywalnością, często głupotą, paranoją, nerwami. Powód dwa? (Z tym że druga dziewczyna tego nie brała pod uwagę, bo akurat z nią zakończyłem w najgorszym stadium mojej psychozy i paranoi więc wierzę jej) to problem z osiągnięciem wzwodu przy kobiecie :/ Osiągam pełny przy masturbacji oraz miewam poranne wzwody bądź czasem w ciągu dnia, ale nagie kobiety nie podniecają mnie tak jak innych bo jestem fetyszystą, na co raczej nie miałem wpływu, ale wstyd mi powiedzieć jaki to jest fetysz związany z ubraniami. Z tych wszystkich stosunków seksualnych z nimi może ze dwa były udane, mówiła że jest jej bosko więc domniemam że wtedy akurat wyjątkowo było tak jak powinno być zawsze :/ Strasznie mnie ten fakt prześladuje, minał rok od tego jak nie ruchałem, straciłem do tej pory kompletnie chęć poznania jakiejś kobiety, żeby znowu nie zawieść, kiedyś często umiawałem się nawet ze zwykłymi koleżankami na piwo czy coś często można było mnie zobaczyć w towarzystwie jakiejś fajnej laski, teraz kompletnie zero straciłem chęć i motywację. Napięcię seksualnie rozładowuje masturbacją, z którą czasem przesadzam (zdarza mi się nawet co drugi dzień, więc pare razy w tygodniu), mam zamiar skończyć z tym całkowicie i poznać w końcu dziewczyną ale mało we mnie wiary że tym razem się uda. Myśli jak fatalny byłem w łóżku prześladują mnie najgorzej jest to moja zmora, która nieraz rujnuje każde moje optymistyczne myśli i plany. Straciłem mnóstwo doskonałych okazji na seks na imprezie, których nawet już nie zliczę, pluję sobie w brodę i prześladuje mnie myśl że nigdy nie będę miał już takich doskonałych sposobności, okazji, że marnuję i zmarnowałem część mojej młodości, że w wieku 40 lat będzie jeszcze gorzej jak sobie wspomnę że młodość już za mną i ją zmarnowałem, to również bardzo potężnie mnie dobija.

Obecnie nawet nie mam już znajomych (najlepszy kolega ze szkoły ma dziewczyne ,prace wiec rzadko sie z nim widuje), pozostała część nie chce mnie znać przez moje głupie zachowania na ogół w stanie nietrzezwosci, wiele z nich zauwazylo jak szybko sie zmieniłem na gorsze, stałem się gburowaty, jestem cieniem samego siebie sprzed paru latu, straciłem ten błysk, ludzie to widzą i dziwią się jak można było się tak zmienić. Wiele razy w stanie ogromnego upojenia alkoholowego po prostu potrafiłem zażygać wszystko w okół niektórych także to mogło obrzydzić ale głównie to jak zmieniło się moje zwykłe zachowanie. Więc nawet jak piję to sam, od jakiś 3-4 miesięcy. Ludzie odwrócili się ode mnie, to kolejny policzek od losu. Rodzina ma mnie za pijaka, wariata, pasożyta, degenerata, matka mówi że spisała mnie na straty...

Przez to wszystko po trochu nie mam motywacji by skończyć jakiekolwiek studia, pracę rzuciłem rok temu, od tego czasu tylko tymczasowe prace. Rok temu straciłem dziewczynę, świetną pracę i musiałem przez to wrócić do rodzinnego domu, co napewno mi nie pomogło a wręcz przeciwnie. Rok temu przeszedłem przez psychozę spowodowaną narkotykami, czułem się prześladowany, wszędzie kamery, podejrzliwość, musiałem brać leki nasenne by zasnąć, miałem sny w których mogłem świadomie decydować co robię - ta psychoza była przerażająca, nauczka na całe życie by z tym skończyć.

Boję się, że nic nie będzie jak przedtem, a kiedyś byłem szczęśliwym człowiekiem z małymi problemami, dzis czuję się jak stary wrak który wszystko co najlepsze ma za sobą, bez szans na rodzinę, bez szans na szczęśliwe życie. Jestem kompletnie wyprany z uczuć a jednocześnie przesiąknięty negatywnymi uczuciami, które wracają do mnie i prześladują dzień w dzień. Mam takie coś, że przychodzi mi kilka negatywnych wspomnień z tego okresu o którym mówie, na ogół kilka naraz i dręczą mnie, siedzą w mojej głowie, utrudniają zrobienie czegokolwiek, absorbują nie mogę się skupić na czymś tylko analizuje ową sytuację setki razy co i tak jest bez sensu.

Marzę by uciec raz na zawsze od tych natręctw, by zostawić to co było za mną, zacząć nowe życie, próbowałem setki razy bez skutku, lecząc się alkoholem, który chociaż ułatwia mi zaśnięcie w sposób perfekcyjny, ale musiałem ostatnio ograniczyć picie, bo to do niczego nie prowadzi. Nie mogę przyjąć do wiadomości tego jak szybko moje życie przewróciło się do góry nogami przez moją głupotę, jak to wszystko spieprzyłem.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 wrz 2014, 20:28

Moje przegrane (?) marne życie

przez Niete 10 wrz 2014, 01:42
Heja. Nie szukałeś wcześniej pomocy zanim jeszcze nie osiągnąłeś pewnych stanów? Teraz to koniecznie by się przydała terapia i pójście do spejcjalisty, skoro nie dajesz zupełnie sobie rady. Musisz się ratować i dać sobie szansę na zmianę. Wygląda na to, że masz nerwicę i możesz być DDA (alkohol powinieneś w ogóle rzucić jak również narkotyki).
Z dziewczynami chyba by był najmniejszy problem gdybyś sam był stabilniejszy i ogarnięty. A to do tego potrzeba czasu i pracy (również nad swoich charakterem). Poznasz jeszcze dziewczynę z którą będziesz czuł się pewnie i będziesz mógł się realizować. Okazja na pewno będzie jak się uporządkujesz ;) A fetyszystki też można znaleźć ;)
Niete
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 15 gości

Przeskocz do