Problem w szkole..

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 08 wrz 2014, 16:56
Cześć jedrzej20. Pozwolę sobie się nieco szerzej wypowiedzieć, bo też miałam problem z wuefem. Nigdy nie lubiłam tego przedmiotu, bo byłam najsłabsza w grupie. Nie mam zbyt dobrej koordynacji ruchowej, nie wszystkie ćwiczenia rozumiałam, a czułam się jakby już od razu wszystko musiała umieć. Nienawidziłam wuefistów, którzy potrafili tylko drzeć ryja i ogłuszająco gwizdać, kiedy komuś coś się nie udało. Nienawidziłam zmuszania mnie do rzeczy, których się śmiertelnie bałam robić jak- przewroty w tył czy skoki przez skrzynię z rozbiegu. Do dziś nie rozumiem, po co takie rzeczy jak stanie na rękach są w programie edukacyjnym. Nienawidziłam gier zespołowych za presję, jaką odczuwałam, gdy moja drużyna przeze mnie przegrywała. Ludzie grali jak na śmierć i życie- gdy nie udało mi się złapać czy odbić piłki, musiał znaleźć się ktoś, kto na mnie nawrzeszczał lub wyśmiał. Strasznie się porównywałam z innymi, zazdrościłam tym ludziom którzy sobie radzili. Najgorsze były te momenty, kiedy wybierano osoby do drużyn- modliłam się, by nie zostać wybrana jako ostatnia. Oczywiście wybierali zawsze ci, co byli najlepsi z wuefu. Dla mnie wuef to najbardziej patologiczne zajęcia i uważam, że psycholodzy szkolni/pedagodzy mogliby sie temu przedmiotowi przyjrzeć. Rywalizacja, poniżanie słabszych, hołubienie silnych fizycznie. Utwierdzanie dziecka, że nie liczą się jego starania, jego wrodzone możliwości, bicie własnych rekordów. Liczy się tylko, czy uda mu się wyrobić ustalone odgórnie normy sprawności fizycznej. Jeśli nie jest w stanie zmieścić się w granicach, to trudno, jedynka.

Fajne było też łączenie wuefu: dziewczyny grają z chłopakami. Miałam w swojej klasie parę takich patologicznych przypadków, co wuef traktowali jako okazję do wyżycia się... na innych. Grali w siatkę tak agresywnie, by komuś z całej siły przypieprzyć w głowę, czy klatkę piersiową. A wuefiści reagowali jedynie ostrzegawczym gwizdem, bardzo rzadko uwagą.

W gimnazjum wyszło, że mam depresję- stąd się brało moje spowolnienie ruchowe. Doszłam do takiego stanu, gdzie mogłam godzinami leżeć lub siedzieć w bezruchu i nie miałam siły ani motywacji się podnieść. Ćwiczenie w takim stanie to był absurd, bo nie chciało mi się latać za piłką, nie podnosiłam nawet rąk, gdy piłka leciała w moją stronę. (chciałabym napisać, że miałam to w dupie, ale niestety się przejmowałam i wpędzałam w jeszcze większą autodestrukcję). Nie chciałam się też przebierać do krótkiego rękawka, bo miałam całe przedramię w krwawych sznytach i nie chciałam by ktoś się o to zapytał. Napiszę tak: gdyby wuef był normalny, tzn nie wymagał jakiś super sprawności, to ćwiczyłabym dalej mimo wszystko. Niestety mieliśmy bardzo wymagającą wuefistkę. Kazała nam robić jakieś /cenzura/ dwutakty (nie pamiętam jak to sie nazywało) z rzucaniem piłki do kosza, potem testy sprawnościowe na ocenę- to było za dużo jak na moje siły psychofizyczne. Nie wiem, czy można nie zdać z WF, ale się zapowiadało, że do tego dojdzie. Załatwiłam sobie więc zwolnienie z wuefu. I tak nie ćwiczyłam przez gimnazjum i liceum. Szczerze- w ogóle tego nie żałuję. Wiem, że wuef byłby dla mnie gwoździem do trumny w tamtym momencie. Może gdybym miała wsparcie- np życzliwe koleżanki, albo ktoś dorosły i normalny, to bym przez to przebrnęła. Niestety na tamten moment byłam sama i nie umiałam sobie z tym poradzić.

Lekarze też nie zawsze potrafią być wsparciem, mają małą świadomość co się dzieje w szkołach. Najgorsi są ci co próbuja moralizować i uważają że wyświadczają ci dobro, nie dając ci zwolnienia z wuefu, bo ćwiczenia są takie zdrowe. Aha. Jakoś ćwiczyłam przez całą podstawówkę i już w 2 klasie podstawowej wyszło że mam skoliozę, czemu wuef 4 h w tygodniu tego nie wyleczył?

W liceum miałam coroczne zwolnienie od psychiatry i miałam w dupie, co pomyśli sobie o mnie wuefista, kiedy mu je wręczałam. Oprócz mnie nie ćwiczyły jeszcze 4 osoby, więc nie byłam już takim outsiderem jak w gimnazjum. Te dziewczyny dziwiły się, że ktoś taki jak ja ma problem z wuefem- bo jestem z natury szczupłą osobą, nie mam zaburzonych proporcji ciała czy jakiś defektów. Ale mój problem z wuefem przecież nie brał się z tego co myślałam o tym jak wyglądam w krótkich spodenkach tylko z tego co opisałam wyżej.

Kiedy mój stan psychiczny się zaczął poprawiać, a po 6 z kolei lekach nie chciało mi się spać 12 godzin na dobę, sama z siebie zaczęłam mieć potrzebę ruchu. Zaczęłam najpierw więcej chodzić (na pieszo do szkoły miałam 40 min drogi w jedną stronę). Znalazłam sobie ćwiczenia korekcyjne na kręgosłup, jeszcze jakieś brzuszki i przysiady. Parę razy się przełamałam i poszłam na aerobik, jednak stwierdziłam że nie czuję się tam dobrze- traciłam poczucie rytmu i miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą, oceniają. Stwierdziłam więc, że po prostu sport grupowy to nie dla mnie, nie daje mi takiej radości jak np bieganie. Bo odkryłam że bardzo lubię biegać. Słuchawki w uszy i pomknąć drogą przed siebie- z nikim się nie ścigając, nie mając nad sobą krytyka który będzie za toba wrzeszczeć "jak /cenzura/ biegniesz!", "szybciej!". I ta satysfakcja, kiedy pierwszy raz udało mi sie biec 30 minut bez przerwy :)

Niestety jak to w życiu bywa, musiałam się zmierzyć z wuefem na studiach (na szczęście tylko pierwszy rok). Dla mnie to absurd, zmuszanie dorosłych ludzi do wuefu, ale stwierdziłam, ze podejdę do tego tak jak do czegoś co po prostu muszę zaliczyć jako formalność jeśli chcę dalej studiować. Na szczęście, nie było tam ocen jak w szkole, liczyła się obecność. Chociaż wiem, że te baby, co prowadziły ten wuef chętnie by mi wystawiły złą ocenę- parę razy krytykowały to jak ćwiczę w chamski sposób, tak na forum przy wszystkich, ale zacisnęłam zęby i myślałam sobie, że to przecież jakieś stare, brzydkie lampucery (mimo że ich praca jest krzewić zdrowy tryb życia mają tak zniszczone i zasuszone twarze jakby od kołyski paliły papierosy) i w dodatku biedne i głupie, że uczą takiego żałosnego wuefu (dlatego pewnie chciały utrzymać "poziom"), a ja jestem młoda, ładna i studiuję medyczny kierunek. :) Serio tak sobie powtarzałam :) i pomogło mi to, miałam 100% frekwencję (baba od wuefu na koniec była niezadowolona, ze nie ma się do czego przyczepić, że nie mam nic do odrobienia jak inni).

Kończę już moje wypociny, ale chciałam jeszcze napisać Ci autorze, żebys też wyrobił sobie taki "twardy tyłek mentalny" i nie pozwolił robić z siebie ofiary. Skoncentruj się na tym, w czym jesteś dobry, jakie masz talenty i nie uważaj się za gorszego przez ten zasrany wuef. Co z tego, że Twoi koledzy to sportowcy, myślę że jest bardziej prawdopodobne, że skończą na AWFie niż że zrobią światową karierę w sporcie. Nie daj się zwariować. A jeśli chodzi o otyłość, to nawet najintensywniejsze ćwiczenia nie pomogą, ważniejsza jest zrównoważona dieta. Pogadaj szczerze z rodzicami, niech wiedzą, że doświadczasz poważnego stresu. I trzymaj się dzielnie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Problem w szkole..

przez jedrzej20 08 wrz 2014, 18:24
Dziękuje za odpowiedzi i za poświęcony czas na nie, bo niektóre osoby naprawdę się rozpisały za co jestem niezmiernie wdzięczny.

Rozmawiałem już z rodzicami, powiedzieli że mi pomogą i że nie mam się czym martwić, pójdę prywatnie do lekarza i zobaczymy co się da z tym zrobić.
Jestem identycznym przypadkiem jak Ty, koleżanko wyżej. Zacznijmy od tego że w podstawówce wykryto u mnie płasko-stopie i musiałem chodzić na gimnastykę korekcyjną.
Pech chciał że "sala" w której mieliśmy gimnastykę korekcyjną to była część korytarza oddzielona kratami, nie ścianą gdzie wszyscy ludzie mogli na nas patrzeć i to było dla mnie strasznie upokarzające.
Czyli tak jak w.w. 4 godziny normalnego WF'u + 2 godziny gimnastyki korekcyjnej.
Najgorsze są takie klasy jak 4 podstawówki, 1 gimnazjum (chociażby w moim przypadku) bo wtedy z grubiej rury dostajesz najstarszą klasę ze szkoły i musisz przed nimi się poniżać, ciągłe komentarze i tak dalej. W pierwszej gimnazjum miałem takiego pecha, że trafiłem na trzecią klasę gimnazjum dosyć patologiczną, wszyscy w jakichś koszulkach CHWDP i tak dalej, więc od razu rzucali się z ryjem do kogoś, jak coś źle zrobił.
Zresztą, nie tylko ja tak miałem bo tak ma każdy. Będąc w trzeciej gimnazjum widziałem gdy te małe dzieci które były mi do pasa (o dziwo w pierwszej gimnazjum) patrzyły na nas ze strachem, uciekały od piłki i robiły wszystko tylko żeby nie rzucać się w oczy. Także regularnie na trybunach na naszej hali było mnóstwo niećwiczących.
Nie chce wrzucać tutaj wszystkich WF'istów do jednego worka, ale to racja że większość z nich to po prostu idioci i widzę to nawet teraz. Mówią co robić i przez dwie godziny mają Cie w dupie, gdy byłem w trzeciej gimnazjum to w przeciwnej dla nas klasie (też trzecia gimnazjum) był taki dresiarz, który został kilka razy w tej samej klasie także na WF'ie zdarzało się że nawet kogoś obił a nauczyciele rzadko kiedy reagowali.

W liceum jest jeszcze większa porażka z tym WF'em niż myślałem.. U nas jest tak, że po dwóch brakach stroju już leci ocena w dół, także z niećwiczenia nici i trzeba załatwić sobie zwolnienie lekarskie. Zresztą dziś też mieliśmy WF oczywiście wszystkie szatnie pozajmowane przez kogoś tam i musieliśmy się rozbierać przy wszystkich na trawniku, przy ludziach biegających na bieżni, uczniach ze szkoły obok którzy wisieli na płocie i dziewczyn które również ćwiczyły więc to też jest jakieś upokorzenie, więc zrezygnowałem.

Słuchajcie jest jeszcze jedna sprawa, a nie chce zakładać nowego tematu.
Obecnie jestem na kierunku MAT-INF i mam połączoną klasę z kierunkiem Lingwistyczno-dziennikarskim ponieważ i tu, i tu było 15 osób więc zrobili z tego jedną klasę. Niestety czuje się tutaj beznadziejnie, klasa jest straszna i gdy nie mam książki, czy cokolwiek to nawet nikt mi jej nie użyczy tak, żebym mógł chociaż zerknąć i czytać razem z nim. Poza tym ludzie z klasy dziennikarskiej to kompletna dziecinada, rysują kutasy w zeszytach, wydzierają się na lekcjach a walą tak irytujące odpowiedzi nauczycielom że szkoda gadać. Właśnie, mimo tego że jestem na MAT-INF mam informatykę z gościem, który nie ma na ten temat zielonego pojęcia i zamiast podzielić nas na tych z MAT-INF'u i tych z dziennikarskiej to jesteśmy podzieleni na nazwiska i zamiast wykraczać nieco poza program z panem który zajmuje się tym od lat to muszę bawić się w jakieś pierdoły w wordzie.
Dziś postanowiłem przenieść się na MAT-FIZ, tam mam znajomych i w klasie jest o dużo mniej niedorozwojów umysłowych więc tam powinno być mi lepiej, poza tym mają o dużo lepszych nauczycieli którzy nauczą i nie są przy tym wredni. Jedyny problem jest w tym że z Fizyką u mnie średnio, miałem farciarską tróję na koniec i nie wiem czy to dobra decyzja, z matmy jestem dobry miałem pod koniec 3 gimnazjum ponad 20 ocen (najwięcej w klasie, bo ciągle latałem do tablicy :mrgreen:). Myślicie że sobie poradzę? Póki co program jest ten sam co w innych klasach póki co, a w drugim roku się zobaczy bo fizykę można z czymś zamienić.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 wrz 2014, 14:29

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez cyklopka 08 wrz 2014, 19:41
Powiem tak, jako że jestem pedagogiem z wykształcenia nie będę mówić, że zajebiście mieć zwolnienie, najwyżej powiem, że nie wszyscy powinni być nauczycielami.

W podstawówce byłam słaba z WF, dużo chorowałam, mało ważyłam, nie byłam specjalnie ruchliwa, w starszych klasach podstawówki głównie było granie w piłę, miałam (i mam) bardzo drobne nadgarstki, więc walenie w pełnowymiarową piłkę siatkarską naprawdę bolało. W kosza grałyśmy z dziewczynami z innej klasy, kilka było bardzo wysokich i trudno się grało przeciwko nim. Ale myślałam, że trzeba, to się starałam, chociaż bolało. Gimnastykę korekcyjną też miałam. I później to zaowocowało, bo w liceum byłam jedną z lepszych (bo w innych szkołach musieli te dziewczyny mniej cisnąć).

Pod koniec liceum zapisałam się na kurs samoobrony gdzie nie było trzeba być wysportowanym żeby zacząć. Oprócz sprawności fizycznej dało mi to tez dobry kontakt z ludźmi i większą pewność siebie, bo trzeba było ćwiczyć w parach, duży, gruby, mały, chudy, młody, stary, początkujący, zaawansowany, facet, babka, gdzie kontakt fizyczny był. Ale to też trzeba trafić na dobrego trenera, żeby umiał wprowadzić taką atmosferę i miał praktyczne podejście.

Jak po dwóch latach treningów poszłam na WF na studiach, to te dziewczyny już w ogóle nie wiedziały co się dzieje. Tak że, kurna, da się od najgorszej z WFu dojść do najlepszej z WFu to mówię ja. Polecam i pozdrawiam :mrgreen:

Teraz już nie trenuję, leki też trochę wpływają na kondycję, ale jeszcze 30 pompek na pięściach zrobię i przewrót przez jedno ramię ze stania, no i w ryj dać mogę dać :mrgreen: Może to banał, ale jak człowiek zacznie z dobrym nastawieniem ("a właśnie że mogę!") coś dodatkowo ćwiczyć, to efekty będą widoczne całkiem szybko.

jedrzej20, sądzę, że lepiej się douczyć z tej fizyki i więcej skorzystać z całego programu. Sądzimy, że sobie poradzisz :great: Też miałam w liceum klasę o łączonych profilach i też atmosfera przez to była ch*jowa.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7956
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem w szkole..

przez iate 09 wrz 2014, 00:41
jedrzej20 napisał(a):Dziś postanowiłem przenieść się na MAT-FIZ, tam mam znajomych i w klasie jest o dużo mniej niedorozwojów umysłowych więc tam powinno być mi lepiej, poza tym mają o dużo lepszych nauczycieli którzy nauczą i nie są przy tym wredni. Jedyny problem jest w tym że z Fizyką u mnie średnio, miałem farciarską tróję na koniec i nie wiem czy to dobra decyzja, z matmy jestem dobry miałem pod koniec 3 gimnazjum ponad 20 ocen (najwięcej w klasie, bo ciągle latałem do tablicy :mrgreen:). Myślicie że sobie poradzę? Póki co program jest ten sam co w innych klasach póki co, a w drugim roku się zobaczy bo fizykę można z czymś zamienić.


Przepisuj się! I już pomijam znajomych, co rysują kutasy (ja byłam w takiej klasie i bekę cisnęliśmy z tego nieziemską, może to dziecinne, ale jednak ma swój urok, za to mat-fiz śmierdzi :D ). No ale nie chodzi tutaj o patriotyzm profilowy, chodzi o inną kwestię - szkoła ma cię przygotować do dalszej edukacji. I niestety LO to już nie gimbazjon, tam jednak jesteś po to, żeby zdać maturę i to jak najlepiej.

Moim zdaniem przepisuj się bez wahania, co najwyżej będziesz miał zagrożenie z fizyki, dobrze cie to przygotuje na studia, gdzie trzeba dwa razy w roku walczyć o być albo nie być. Poza tym nie wiesz, czy nie trafisz na fajnego nauczyciela, który cię zainteresuje i fizyka nagle stanie się prosta (wiem co mówię - u mnie zmiana nauczyciela w 2 klasie LO sprawiła, że na tyle zmieniło mi się patrzenie na jeden przedmiot, że zmieniłam o 180 stopni swoje plany na dalszą przyszłość). Nigdy nic nie wiadomo. A możesz tylko zyskać, zamiast tracić czas na uczenie się pierdół (a z tym też są problemy - jak nie masz po co chodzić do szkoły, bo nic pożytecznego cię tam nie nauczą - przestajesz chodzić; i nagle pojawia się problem wagarów i nieobecności)
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
11 sie 2014, 09:14
Lokalizacja
Polska C

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 wrz 2014, 16:42
Jedrzej bieg przyprawia Cie o zakwasy mimo ze cwiczysz? Chyba cos nie halo. Mozesz isc nawet od psychiatry po l4, ale i tak jezeli nie zrobisz czegos ze soba czyli nie wezmiesz sie na powaznie za cwiczenia i nie tylko w domu, biegaj np codziennie itd to i tak zawsze sie bedziesz uwazal i w sumie na wlasne zyczenie bedziesz postrzegany jak ofiara losu. Nie chodzi o to zebys schudl i wygladal jak anorektyk, tylko o wprowadzenie zdrowego zywienia, zero obzarstwa, slodyczy, a wiecej sportu. Wyjdzie to Ci na pewno na zdrowie.
Natomiast jezeli chodzi o zmiane klasy, jak uwazasz ze tam jest lepiej to sie przenos, byle sie nie okazalo ze znowu Ci cos nie pasuje, bo tak to sie mozna przenosic do konca szkoły.

-- 13 wrz 2014, 15:48 --

bedzielepiej, skoliozy wf nie wyleczy a specjalne cwiczenia korekcyjne tyle, ze w domu tez trzeba miec odpowiednia postawe. Skolioza powstaje zazwyczaj od tego ze sie czlowiek garbi, i wlasnie nie uprawiwa cwiczen na kregoslup m.in. Teraz w szkołach ogolnie jest taki program, ze wf to nie tylko np skoki, czy biegi ale tez i elementy tanca, areobiku itd. W ogole zeby jakies cwiczenia dały efekt nalezy je wykonywac co najmniej 3 razy w tygodniu i to juz od małego, dlatego szkoda ze rodzice nie zpasisuja dzieci np na basen od małego, czy na jakies sporty walki, takie dzieci maja pozniej zdrowsza tez psychike, bo wiadomo ze sport wyzwala endorfiny co za tym idzie=lepszy humor.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 13 wrz 2014, 21:02
Nie przypominam sobie, żebym się garbiła na prawą stronę. Poza tym przyczyną skoliozy są zazwyczaj wrodzone defekty kostne, w mojej rodzinie dużo osób ma choroby kręgosłupa.

Teraz w szkołach może i nawet tańczą na lodzie, ja nie miałam ani razu takich zajęć jak taniec czy aereobik.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 13 wrz 2014, 21:25
ale pierdzielą niektóre osoby tu co z tego że ma zwolnienie wf to jest u nas do dupy
tylko piłka piłka piłka i ch.......j złamany weźcie się "to ucieczka" "zrób coś z sobą" ja pierdziele chamy te wfisty i ci debile piłka
dupa i chwdp na koszulce
miałem w podstawówce taką pi... głupią złośliwą jeszcze nie wiadomo było czy to baba czy chłop :lol: -głupia mi świadectwo zasrała zawsze jedyna 3
w lo to zwolnienia raz za razem i ch..... z tym a pływanie to super na 3 szkoły tylko miałem basen przez 3 lata w podstawówce
i mnie nauczyli pływać jak forsę dostali za dodatkowe lekcje wogóle szkoła zabija indywidualistów co potrzebuj by ktoś przysiadł
z nimi a nie grupa grupa dupa
ja nie mogę ze znajomymi to jak z jajkiem a temu (założycielowi tematu) "no weź zrób coś ze sobą"
chłopie miej to w dupie bierz zwolnienie i ch..... ci zrobią jak chcesz kondycję poprawić to uprawiaj sport jaki chcesz
siłka basen rower sporty walki aerobik cokolwiek
taka prawda k...... mać to jest państwo opiekuńcze a ja wam mówię lepiej by w ogóle nie robić wf-u tylko każdy we własnym zakresie
ćwiczy coś co lubi a jak już wf ma być to niech nauczą jakiejś samoobrony albo strzelectwa coś wartościowego
a tak to samemu narty sporty walki basen bieganie parkour snowboard latem inne sporty z deską o ktoś pisał joga aerobik
a nie siata kosz noga
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez mark123 13 wrz 2014, 22:03
robotnica napisał(a):Nie chciałabym mieć chłopaka co jest dobry z w-fu. W-f jest dla ludzi co myślą ciałem i tyle. W ogóle w-f jest niehumanitarny i wszyzscy są zaganiani jak jakieś kozy i kojarzy mi się to z jakąś armią z d...py. Ładny sport to jest joga, pływanie, taniec. Snowboard, narty, sky surfing. Indywidualne sporty są najlepsze. Bieganie jest jeszcze ok. Zawsze wychowawcy w-f to cholerycy albo ludzie nie rozumiejący, że w-f jest głupi.

Wf-iści mają obsesję głównie na punkcie gry w piłkę.
W jednej z klas na zaliczenie semestru z w-fu odpowiadałem z teorii gier w piłkę.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10118
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 13 wrz 2014, 22:07
mark123, mi ta piłka przypomina takie zabijanie indywidualizmu
i jeszcze uczenie zwalania winy na kogoś jak kogoś zaszczuć bo to jego wina a nie pozostałych 10
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez mark123 13 wrz 2014, 22:16
Ja zawsze po chwili schodziłem z boiska, jak była gra w piłkę, bo stojąc i nie grając, tylko przeszkadzałem innym.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10118
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Problem w szkole..

przez mala_milka 14 wrz 2014, 03:03
Jeśli ktoś nie chce ćwiczyć na wf na wf niech nie ćwiczy, niech faktycznie załatwi sobie to zwolnienie i po sprawie, ale obrażać człowieka uczącego wf-u też jest nie do końca w porządku. Każdy ma jakieś swoje zainteresowania i pasje. Jedni lubią ćwiczenia, drudzy wolą wkuwać matmę, a jeszcze inni kochają motoryzację. Też mogłabym nazwać "cymbałem" kosmetyczkę, fryzjerkę, kasjerkę w sklepie... W sumie czemu nie? ...ale jak dla mnie, to trzeba być "cymbałem" żeby mieć takie podejście do człowieka - nie szanować ze względu na to co lubi, to tak jakby stwierdzić "moje geny są lepsze". Osobiście lubuję się w patologii. Kocham to i stale się rozwijam. Też słyszałam od studentów filologii polskiej, że pewnie na "normalną medycynę" się nie dostałam, skoro rozwijam się w takim dziwnym kierunku, że jestem pewnie obleśna i mam psychikę zboka, że pewnie śmierdzę padliną w domu, nie będe ieć nigdy męża i dzieci no bo jak to tak, bla bla bla.. haha :D Ludzie, dobijacie mnie takimi komentarzami... Mnie nie przyszłoby do głowy, żeby obrazić kogoś tylko dlatego, że lubi coś innego jak ja... A mój chłopak to sportowiec właśnie - kolarstwo górskie, maratończyk :) Ma zajebiste mięśnie, jest zdrowy, silny, bo dużo ćwiczy. Nie nazwałabym go imbecylem gdyby był nauczycielem w-f. A to, że niektórzy wuefiści są wymagający to może i nawet lepiej - społeczeństwo więcej ćwiczy, lepiej dotlenione, zdrowsze. Źle? Wf nie jest dla myślących ciałem, tylko dla tych, którzy może pragną dobrze wyglądać, mieć trochę siły, być zdrowym... i bardzo dobrze :)
Do samego autora postu nic nie mam, bo rozumiem, że nie musi lubić w-fu :) Jeśli ludzie mają się z niego zbijać i robić mu wstyd, niech idzie po to zwolnienie i sam w domu ćwiczy :)
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
28 sie 2014, 23:40

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez tahela 14 wrz 2014, 03:17
ale problem jest taki ,ze w tej chwili społeczeństwo tyje na potege, dzieci maja zwolnienia z w-f u załatwiane bo to tylko głupi w -f, te zwolnienia jak sie wgłębi temat sa juz duzym problemem społecznym bo ludzie traca całkowicie zreczność a w domu tez za duzo sie nie ruszaja, ja jednak jestem przeciwna takiemu podejsciu zwolnienie i sprawa załawiona bo nie do końca tak to jest wszystko ładnie i fajnie, ja dzisiaj jeździłam na rowerku sobie własnie troche bo było ciepło a w nocy padało i przemokłam, ale juz nie jeździłam wtedy, mi tez w-f średnio wychodził w szkole ,ale to z róznych innych powodów raczej oczy i koordynacja, do dzisiaj mam problem czasami z koordynacja przez co czesciej wywracam sie na rowerze,ale jeżdze bo lubie i daje to sporo przyjemności

-- 14 wrz 2014, 02:25 --

z siata radziłam sobie tak ze jak serwowali to ja sie bałam ze dostane te piła i sie uchylałam, byłó zaraz czemu to robisz przegrywamy, bo sie boje , pare takich akcji i wefista da ci spokoj hehe, nigdy nie spotkałam sie za to zeby mi ktos dokuczał z tego powodu, ogłaszałm wszem i wobec bardzo głosno ,ze sie boje tej piłki i wszyscy mają to zakceptowac , i ze ja jestem poszkodowana w tej sytuacji , jakos działało, podejrzewam ze jakbym tylko pokazała ze sie boje reakcji innych miałabym przerabane a tak przechodziło,
za to miałam dwie szkoły bo i podstawówka i liceum , które posiadały basen i jedna godzina w tygodniu była na basenie i to bylo fajnie, juz nigdy tak dobrze nie pływałam jak w szkole i po szkole, miałam wiele szcześcia z tymi szkołami z basenem bo nawet dzisiaj nie kazda szkoła ma basen a ja miałam i w liceum i podstawówce,
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10959
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 14 wrz 2014, 10:50
tahela, to jesteś wyjątkiem chyba
że tak miałaś
jak dla mnie to że tyją to problem skoro państwo bierze obowiązki to niech sprawi że będę na te lekcje chcieli chodzić
a nie odchudzisz się stojąc w jednym miejscu grając w siatkówkę
pierniczenie niech każdy ma sport jaki chce a nie piłka piłka i du.....
a nawet jak ktoś się nie rusza i je kalorycznie to jeśli używa mózgu to nie tyje on 20% energii pochłania
ja tak mam jem węglowodanów i orzechy na potęgę białko i czasem wagę tracę
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez refren 14 wrz 2014, 11:03
jedrzej20, jest dopiero wrzesień, może dałbyś sobie jeszcze czas z tym wf-em? Może się coś poprawi, przyzwyczaisz się do klasy, poza tym jak się skończy pogoda, to nie będziecie wychodzić już raczej na boisko, może będzie na wf-ie coś innego, co będzie dla Ciebie łatwiejsze?
Nie wiem jaki jest ten wf-ista, ale może byś z nim pogadał na osobności, że jest Ci ciężko, powiedział o swoich problemach, może to też człowiek i Cię przestanie cisnąć a wręcz pomoże?
Na wzięcie zwolnienia jest zawsze czas, dobrze mieć w głowie, że w razie czego jest taka możliwość ( i jeśli rzeczywiście wf ma być tylko traumą, to czemu nie?), ale może warto jeszcze spróbować? Może na przyszłość to się okaże korzystne, że ćwiczysz, fizycznie, w walce ze wstydem, może to będzie integrujące z innymi chłopakami? Moim zdaniem jeśli ktoś ma dystans do swoich słabości i potrafi się z nich śmiać, to ten dystans równoważyć może ograniczenia.
A dołączając się do wspominek na temat wf, moją zmorą była koszykówka, nie miałam do tego nabożeństwa ( w dodatku byłam jedną z najniższych dziewczyn), snułam się po sali, starając się być w miarę blisko reszty, która grała i czekając na dzwonek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do