Problem w szkole..

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Problem w szkole..

przez jedrzej20 07 wrz 2014, 14:42
Cześć, pewnie takich tematów było tysiące ale mam pewien problem.. w sumie nawet nie wiem czy umieściłem ten temat w odpowiednim dziale, jak w złym to proszę o przeniesienie.

Może zacznę od tego, że obecnie jestem w 1LO i jest to dla mnie nowość oraz ogromny problem.. Nie mam problemu jako tako z normalnymi lekcjami jestem w stanie je przeżyć mimo że trochę się przed nimi stresuje.
Najgorszy niestety jest dla mnie WF.. Stresuje się przed nim cały czas, prześladuje mnie ta myśl WF'u non stop..
Chodzi o to że jestem trochę otyły, fakt że osoba otyła powinna ćwiczyć i to oczywiście robię, ale WF to dla mnie katorga..
Od trzeciej klasy podstawówki na WF'ie się tylko ośmieszam, nie potrafię tego, tego i tego gdzie inni nawet o mojej wadzę potrafią pograć w piłkę.

W gimnazjum to było jeszcze jako tako znośne, miałem kolegów których znałem z podstawówki chociaż gdy mieliśmy WFy z liceum to kombinowałem tylko żeby uciec.. Ciągle tylko komentarze czemu Ty nie robisz tego, czemu tego ale Ty pizda jesteś i tak dalej..
Pech chciał że w liceum mam samych sportowców w klasie i trafiłem na okropnego WF'iste.. Już na samym początku granie w piłkę przez dwie godziny chłopaki próbowali do mnie podawać ale ja nawet piłki przyjąć nie potrafię, to dla mnie koszmar..
Do tego dochodzi to, że gdy biegamy na dystans (czyli rozgrzewka, czy coś) to mam problemy z oddychaniem, nosem nie daje rady bo dostaje za mało powietrza a gdy oddycham gardłem to zaczynam się dusić..
Nie chce naprawdę ćwiczyć na tym WF'ie, wole przyjść do domu tam mam sprzęt do ćwiczeń (rowerek stacjonarny, hantle itd.) z których nawet nie mam jak korzystać bo po WF'ie mam zakwasy przez tydzień, dziś mi właśnie przeszedł okropny ból nóg. Wiadomo, że człowiek musi mieć wysiłek i go czuć ale ja znam swoje możliwości i każdy jest traktowany po równo, ten co waży 70KG i gra w klubie sportowym i ten co waży 110KG i ledwo daje rade biegać musi trzymać to samo tempo co ten sprawniejszy..
Ja już dłużej nie potrafię, ten stres przed WF'em mnie niszczy nie wspominając już o szatni gdzie muszę wywalać ten bebech przy wszystkich.. Boje się też rodziców bo oni chcą żebym schudł, ja zresztą też ale jestem istotą która woli robić coś samemu w zaciszu domowym niż przy wszystkich i w dodatku się ośmieszając..
Przepraszam za tą składnie w zdaniach, nie wiedziałem od czego zacząć..
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 wrz 2014, 14:29

Problem w szkole..

przez iate 07 wrz 2014, 21:48
Idź do lekarza jakiegoś rodzinnego, w każdym razie kogoś bezproblemowego, niech ci wypisze astmę i uczulenie na roztocza, zwolnienie z wf na cały semestr. Po kłopocie. Ja sobie (jak połowa mojej klasy) takie załatwiliśmy i wszyscy mieli z głowy.

Btw - zaznaczam, że te roztocza to dobry pomysł, bo u mnie dyrektorka się zdenerwowała (połowa klasy nagle wypisana z wf) i kazała nam siedzieć na sali gimnastycznej zamiast zwolnić do domu (a wszystkim chodziło o to, że nie chciało nam się siedzieć w szkole). Ja z "moimi" roztoczami byłam zwolniona - nie mogłam przebywać na zakurzonej sali.



A tak w ogóle to weź rusz tyłek, a nie narzekasz, zacznij ćwiczyć z Chodakowską albo chodzić na basen, nie wiem, whatever, ale nie baw się w spaślaka, bo to niefajne, nieładne i w ogóle jak masz takie zadychy, to co będzie, jak będziesz miał uprawiać dziki seks?
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
11 sie 2014, 09:14
Lokalizacja
Polska C

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez monk.2000 07 wrz 2014, 22:28
jedrzej20, liceum to piękny okres w życiu. :D

Też miałem problem z wf. Nie byłem usportowiony, więc zawsze mnie stresowały te wszelkie sytuacje, gdzie było trzeba się wykazać. No ale jakoś ukończyłem szkoły, żyję i oto jestem tutaj. :D

Po prostu jesteś fizycznym cieniasem i dobrze się z tym pogodzić. Nie każdy musi od razu być sportowcem. Do tej pory wykańcza mnie perfekcjonizm i trudno mi znieść, że czegoś nie potrafię dobrze zrobić. Więc łatwo mi mówić.

Moja rada: chodzić na wf i robić godnie z siebie pośmiewisko. Jeśli ktoś tego nie rozumie to nie warto się z nim zadawać. Chociaż wiem jakie to bolesne dla ego, kiedy jest się na szarym końcu.

Można też skombinować zwolnienie, w sumie życie ma fabułę nieliniową.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem w szkole..

przez HeartedMen96 07 wrz 2014, 22:37
Hej
Jak najbardziej popieram komentarz koleżanki wyżej. Idź do lekarza i załatw sobie zwolnienie z w-f'u na roztocza i będzie o jeden problem mniej. Druga sprawa to twoja sylwetka :d Dobrze że ćwiczysz sobie troszkę w domku, ale żeby osiągnąć lepsze efekty i szybsze dobrze byłoby jakbyś spróbował swoich sił na siłowni. Masę mięśniową już masz co oznacza że jak ją zrzucisz to będziesz miał ładną kulturystyczną sylwetkę :D Oczywiście na sukces trzeba się nieźle napracować, ale jest to do zrobienia : ))
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 wrz 2014, 22:01

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez monapayne 07 wrz 2014, 22:38
Nie chciałabym mieć chłopaka co jest dobry z w-fu. W-f jest dla ludzi co myślą ciałem i tyle. W ogóle w-f jest niehumanitarny i wszyzscy są zaganiani jak jakieś kozy i kojarzy mi się to z jakąś armią z d...py. Ładny sport to jest joga, pływanie, taniec. Snowboard, narty, sky surfing. Indywidualne sporty są najlepsze. Bieganie jest jeszcze ok. Zawsze wychowawcy w-f to cholerycy albo ludzie nie rozumiejący, że w-f jest głupi.

Obrazek
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Problem w szkole..

przez jedrzej20 07 wrz 2014, 22:55
Wielkie dzięki za odpowiedzi!
Słuchajcie nie chodzi o to że jestem leniem i nie chce mi się ćwiczyć bo tak jak pisałem chce robić to w domu.
Chodzi o to że nie odpowiada mi towarzystwo tylu ludzi, którzy non-stop komentują to co robię, jak wyglądam i tak dalej. Wole wrócić godzinę wcześniej do domu i przez tą godzinę ćwiczyć w formie odchudzającej, przez wakacje się odchudzałem robiłem nawet kursy z wujkiem po 30 kilometrów (mierzone, spokojnie) rowerowe ale niestety pierwszy WF i nie mogłem stanąć na nogach pomimo treningów.
Do lekarza muszę się udać z rodzicem, czy mogę pójść samemu?
Tak jak mówiłem WF jest dla mnie koszmarem, gry fizyczno-zespołowe wcale mi nie wychodzą, tak jak pisałem wcześniej nie potrafię nawet przyjąć piłki mimo tego że się staram od tylu lat nauczyć, ale stwierdziłem że nie ma sensu, nie ze wszystkiego jest się dobrym więc najlepszym rozwiązaniem będzie zwolnić się i ćwiczyć indywidualnie.

Powiedzcie mi teraz.. Jak już pójdę do tego lekarza, to mam mówić mu prawdę o tych stresach i w ogóle? Oczywiste jest też że powiem o kłopotach z oddychaniem i o zamiarze wprowadzenia diety/ćwiczeń ponownie w życie. Tylko nie wiem kiedy kłamać, a kiedy być szczery.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 wrz 2014, 14:29

Problem w szkole..

przez iate 07 wrz 2014, 23:06
robotnica napisał(a):Nie chciałabym mieć chłopaka co jest dobry z w-fu. W-f jest dla ludzi co myślą ciałem i tyle.



No dobra, nie trzeba byc ani Trybsonem, ani pączkiem w maśle. Gdzieś jest też pomiędzy.


robotnica napisał(a):Zawsze wychowawcy w-f to cholerycy albo ludzie nie rozumiejący, że w-f jest głupi.


Wuefiści to z reguły tępe cymbały, którym się wydaje, że skoro mają mgr przed nazwiskiem po AWF to są super mądrzy i każdy marzy tylko o tym, żeby się napocić i popierdalać wte i we wte na sali.

Ostrzegam - na studiach jest jeszcze gorzej, mają większe kompleksy. Niby pracownik uczelniany, a nikt do niego nie powie panie doktorze albo panie profesorze. A panie magistrze na uczeli brzmi jak kpina. Także da się gorzej :/

Jędrzej - hm, moja klasa masowo wypisała się z wf w 3 LO (bo mieliśmy na jakieś nieboskie godziny zajęcia, dużo osób brało korki), więc w sumie większość z nas miała 18 lat. Tak do końca to nie wiem, ale myślę, że twoi rodzice mogą nie być zachwyceni, prawda? Chociaż ja lekarskie dostawałam (tylko takie np. z całego tygodnia zajęć, bo się przeziębiłam) już w gimnazjum, a z mamą nie zasuwałam do lekarza.

Co do tego, czy się przyznawać - zależy. Jak prywatny i spoko, nie robi problemów to możesz. Może nawet nie będzie pytał. Gorzej jak jakiś nawiedzony społeczniak - wtedy może wykminić, że chodzenie na wf oduczy cię awersji do przebywania w grupie, wyleczy z kompleksów, pryszczy, dysleksji i nadwagi. Wtedy lepiej chyba zasłonić się jakąś wymówką - np. jesteś kiepski z matmy, a jesteś w matfizie, bo ci bardzo zależy (blebleble), a ten pan, u którego masz korki może tylko wtedy, kiedy masz WF, no i zwyczajnie nie możesz sobie pozwolić na zaprzepaszczenie kariery przyszłego matematyka. Jednym słowem - łgaj jak z nut, jeśli zajdzie potrzeba.

Możesz też dodać, że regularnie chodzisz na basen i np. ćwiczysz boks (nie mów, że lekkoatletykę, bo z twoją wagą nie uwierzy), więc i tak masz ruch poza szkołą.
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
11 sie 2014, 09:14
Lokalizacja
Polska C

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez monapayne 07 wrz 2014, 23:45
Ja wiem, że to jednostronnie brzmi. Ale po prostu ja mam traumy z lekcji w-f. Własnie przez nauczycieli. A do róznych szkół chodziłam, zmieniałam je. Zawsze było to samo... Totalny brak zrozumienia od wuefistów. Jeszcze pamiętam jak miałam wolf moon days i nie mogłam ćwiczyć, a pani do mnie, że jak będę ćwiczyć to mi minie ból, bo tak to działa.

Moi rodzice to rozumieli mój 'problem'.

Ja u lekarza mówiłam, że nie mogę grać w piłkę, bo mam słabe naczynia w nosie i mi krew leciala i dostałam zwolnienie. Ale u innej by to nie przeszło. Ja chodziłam do liceum plastycznego i dojeżdżałam 110 km do domu na weekendy, a w-f był zazwyczaj w piątek, to łatwo mogłam też dostać zwolnienie ze względu na dojazdy. Mówiłam tez, że mi koliduje z zajęciami... No i alergia to dobra wymówka.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Problem w szkole..

przez iate 07 wrz 2014, 23:51
Ja swojej po prostu powiedziałam, że mi się nie chce i że mam na 7 wf (a też dojeżdzałam, niby niedaleko, ale zawsze trzeba by wstać przed świtem). Jako że mój rodzinny to nie jest raczej specjalistka dobra, w chorobach nie pomoże, ale akurat zwolnienia, skierowania i recepty wypisuje bez problemu, to i w tym przypadku przeszło gładko.
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
11 sie 2014, 09:14
Lokalizacja
Polska C

Problem w szkole..

przez jedrzej20 08 wrz 2014, 00:00
No nic, jutro pogadam z mamą i zobaczymy co z tego wyjdzie.. Oby coś bo wykończę się psychicznie z tym WF'em.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 wrz 2014, 14:29

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez monapayne 08 wrz 2014, 00:08
Kurczę. Zatrzymałam się na poziomie liceum/gimnazjum. W sumie mówią, że wyglądam na 15 lat, więc spoko. Poprawiam - nie chciałam nigdy mieć chłopaka co jest dobry z wuefu, bo nie pasuje do mojej animeuseowoej tulpy.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Problem w szkole..

Avatar użytkownika
przez tahela 08 wrz 2014, 01:01
ja ci radze cwiczyc, a nie zwolnienie, juz jestes otyły za kilka lat bedziesz je4szcze grubszy i bedziesz wtedy miał dopiero problem, tez miałam problem na w-fie mnie umiałam piłki łapać , trudno mi równowage utrzymac na ławeczkach, cwiczenia woreczkami był horror u mnie głownie ze wzrokiem problemy były,ale cwiczyłam i nikt mi nic złego nie powiedział z kolegów z klasy nigdy a włefisci jak jak to w-fsci wrzeszczeli wy .......ać z tej sali w tych butach miałam na nich wyjechane, duzo pija i sa jacy sa , załatwienie sobie zwolnienia to najprostsze co mozna i to jest ucieczka
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problem w szkole..

przez jedrzej20 08 wrz 2014, 01:16
@tahela
Czy ja muszę się powtarzać? Pisałem że ćwiczę w domu, przez całe wakacje ćwiczyłem i dało to efekt ale niestety WF przyprawia mnie o zakwasy takie, że przez cały tydzień nie potrafię stanąć na nogach poza tym to też wypędza ze mnie siły życiowe. Wiadomo że trzeba wysiłek odczuwać, ale bez przesady. Lepiej ćwiczyć nieco lżej, a robić to częściej a wtedy będzie lepszy efekt.
Głównie chodzi o to że ja tam nie pasuje, nikogo nie interesuje jak się czuje i to że przy bieganiu ledwo co potrafię złapać oddech bo mi się naprawdę ciężko oddycha a po wszystkim muszę przez kilka minut ten oddech uspokoić. Poza tym nie wspomniałem o jeszcze jednej przypadłości jaką jest reakcja na ćwiczenie na słońcu. Okropne bóle zatok, zawroty głowy i wtedy cały ten ból z zatok przechodzi mi przez szczękę i bolą mnie też zęby. Dziwnie brzmi, ale tak jest - chociaż wiadomo to nie jest istotne, dlatego o tym nie pisałem bo w większości przypadków WF jest na sali.
Nie pasuje też dla tego że w klasie mam samych sportowców przy których się tylko ośmieszam, wolę potrenować w domu sam a nie że ktoś, kto nie zna moich możliwości będzie dyktować mi co mam robić.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 wrz 2014, 14:29

Problem w szkole..

przez iate 08 wrz 2014, 09:12
robotnica napisał(a):Kurczę. Zatrzymałam się na poziomie liceum/gimnazjum. W sumie mówią, że wyglądam na 15 lat, więc spoko. Poprawiam - nie chciałam nigdy mieć chłopaka co jest dobry z wuefu, bo nie pasuje do mojej animeuseowoej tulpy.


Widzisz, ja na ten przykład kiedyś uważałam, że ideał faceta to typowy wiotki bishounen, co też kiepsko współpracowało z ideą wf. Niestety później odkryłam, że w praktyce tacy faceci mają dużą wadę - w momencie ultimate rage'a zbyt łatwo można ich uszkodzić #ciężkieżycie



Janusz - nie poddawaj, się jak ci jeden lekarz nie wypisze zwolnienia - zasuwaj do kolejnego. W ostateczności jak skończą ci się rodzinni - idź do psychiatry i naściemniaj, że koledzy się na tobie wyżywają, że jesteś kozłem ofiarnym i masz od tego depresję, stany lękowe i w ogóle. Ale zwolnienie od psychiatry może się źle skończyć w szkole (nauczyciele się zainteresują tematem, pójdzie plotka jakaś, wiesz co jest).

Pamiętaj też, że zwolnienie może mieć swoją wadę - twoi koledzy z klasy jak się zorientują, że nie chodzisz na wf, mogą cisnąć z ciebie jeszcze większą bekę i traktować jak tchórza i cieniasa.

ALBO ZŁAM SOBIE COŚ.

Chociaż to dość kontrowersyjna metoda :D
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
11 sie 2014, 09:14
Lokalizacja
Polska C

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do