Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez papierowykot 24 sie 2014, 02:39
"Kiedyś na terapii z wizualizowałam z terapeutą pozycję na której jestem:
Czuję się jakbym pływała po środku morza pełnego gówna.
Zupełnie sama. Nie tonę, trzymam się na powierzchni o własnych siłach i od tego boli mnie całe moje ciało...ode mnie zależy to czy się poddam i utonę. Nie widać brzegu ani nikogo kto by mnie podtrzymał na powierzchni. Krzyczę o pomoc ale nikt nie słyszy.
Nie mogę przestać płakać"

taki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
14 maja 2014, 20:28
Lokalizacja
Warszawa

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 24 sie 2014, 02:47
to zwizualizowane uczucie bezsilności i beznadziei wobec choroby...

rozwiń trochę co masz na myśli o "typie"
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez barsinister 24 sie 2014, 02:48
dla mnie spoks, rozumiem metaforę, w życiu bym takich słów nie użył, ale co to ma za znaczenie

follow_the_reaper ale odczuwasz to jako depresję czy raczej jako ruinę po życiu przed chorobą? bo to nie jest jasne
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez papierowykot 24 sie 2014, 02:51
follow_the_reaper napisał(a):to zwizualizowane uczucie bezsilności i beznadziei wobec choroby...

rozwiń trochę co masz na myśli o "typie"


Momentami wydajesz się typem człowieka, który w tej całej bezsilności chciałby mieć kogoś podobnego,
żeby było raźniej, a najlepiej złapać się za ręce i krzyczeć razem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
14 maja 2014, 20:28
Lokalizacja
Warszawa

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 24 sie 2014, 02:55
jako chorobę, z której nie mogę wyjść
zasysa mnie, mimo moich ogromnych starań....

patrząc na to ile rzeczy trudnych wydarzyło się w moim życiu ( i jak sobie z tym poradziłam)
moja bezsilność wobec choroby jest przytłaczająca

i nikogo nie wciągam do mojej choroby, by tonął razem ze mną
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez papierowykot 24 sie 2014, 02:58
follow_the_reaper napisał(a):i nikogo nie wciągam do mojej choroby, by tonął razem ze mną


Skąd wiesz? Rozumiem ze nie masz zamiaru, ale to co innego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
14 maja 2014, 20:28
Lokalizacja
Warszawa

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 24 sie 2014, 03:03
papierowykot napisał(a):
follow_the_reaper napisał(a):i nikogo nie wciągam do mojej choroby, by tonął razem ze mną


Skąd wiesz? Rozumiem ze nie masz zamiaru, ale to co innego.


bo nie mam nikogo

papierowykot napisał(a):
follow_the_reaper napisał(a):to zwizualizowane uczucie bezsilności i beznadziei wobec choroby...

rozwiń trochę co masz na myśli o "typie"


Momentami wydajesz się typem człowieka, który w tej całej bezsilności chciałby mieć kogoś podobnego,
żeby było raźniej, a najlepiej złapać się za ręce i krzyczeć razem.


chciałabym się oprzeć, złapać brzegu i spokoju - normalności, zdrowia
nie chcę by ktoś tonął razem ze mną, by był w tym ze mną,
jak to wizualizować dalej - to w bezpiecznej stabilnej łodzi, a najlepiej na brzegu do którego mogę dopłynąć
i w końcu z tego wyjść...

-- 24 sie 2014, 03:15 --

I nie chodzi mi oto by pojawił się jakiś ukochany i mnie uratował
a raczej oto kiedy popełnię samobójstwo
bo nie będę miała już siły
a choroba nie odpuszcza
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

przez Niete 25 sie 2014, 00:26
follow_the_reaper, a masz jakieś chwile co czynią Cię szczęśliwą?
Niete
Offline

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 25 sie 2014, 07:05
Niestety Nie,
mam lepszy nastrój i to na chwilę,

Nie ukrywam tych chwil przed sobą by wydać się bardziej nieszczęśliwą,
wręcz odwrotnie, staram się by było ich jak najwięcej...
jak najwięcej bodźców... ale efekt jest wciąż ten sam...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

przez Niete 25 sie 2014, 13:18
follow_the_reaper, czy choroba aż tak Cie ogranicza w kontaktach z innymi i realizowaniu swoich marzeń? A może to też są inne problemy?
Niete
Offline

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 25 sie 2014, 19:37
Choroba wyłącza mnie czasowo na 3-4 miesiące idę na l4 i dogorywam, podnoszę się i idę dalej.
W ciągu tych 6 lat zdarzyło się tak 3 razy - po pierwszej manii, jak byłam w żałobie po Mamie i jak byłam w żałobie po związku i po Babci (to było w tym samym czasie ;/)

Problem w tym, że nie mam marzeń takich, które pobudziły by mnie w sposób by się tym cieszyć.
Czyli nie mam ograniczeń, problemów ze zdobyciem tego... ale dalej jestem taka wytrzebiona w środku...

Kiedyś cieszyło mnie spełnianie marzeń mojego byłego, ale to rodzi zależność, która jest niezdrowa.
Miłość nie była lekarstwem na to, też wielokrotnie miałam myśli samobójcze.

Nie wiem czy to anhedonia, bo mam poczucie humoru i mogę się śmiać.

Czuję, że wyczerpałam wszystkie możliwe środki, że nie ma niczego innego jak dać sobie spokój i się powiesić.
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

przez Niete 26 sie 2014, 13:14
A kontakt z ludźmi nie cieszy?
Niete
Offline

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 26 sie 2014, 20:13
Raczej łagodzi ból i samotność....

nadmiar dosyć mocno ciąży...

i tak źle i tak niedobrze...nie da mi się dogodzić...

lepiej żebym zdechła

:(
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Mam już dosyć - ile to jeszcze będzie trwało?

przez Niete 28 sie 2014, 21:20
follow_the_reaper, a może sama nie potrafisz balansu utrzymać?
Niete
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do