wołanie o pomoc

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez huf 26 cze 2014, 21:59
mam nadzieję, że chociaż jedna osoba zmusi się do przełknięcia tego tekstu bo do jego napisania musiałem zmuszać się przez dwa dni. w rodzinie mam kilka przypadków depresji oraz schizofrenii. uważam, że to kwestia genów. wszystko zaczęło się od silnej nerwicy natręctw gdy miałem 7-11 lat. pedagogowie, rodzice, oni wszyscy bardzo dobrze widzieli, że mam nerwicę bo była ona tak nasilona, że nie nie dałoby się jej ukryć. jak to powiedział mi kiedyś lekarz - nerwice za czasów dziecięcych zwalczyłem samodzielnie. później wszystko było względnie ok, aż do czasu. zresztą nie będę rozwodził się nad tym co było kiedyś, szkoda czasu na takie wywody. zajmę się tym co dzieję się teraz.
w tej chwili, pisząc ten tekst leżę w łóżku z którego prawie nie wychodzę. co prawda śpię mało, ostatnio raz na dwie doby, ale i tak większość czasu spędzam w łóżku z laptopem. rzadko ruszam się z mojego ciemnego pokoju, czasami zalegam w nim na kilkanaście dni. leniwie stukam palcami o klawiaturę, w tle leci jednocześnie muzyka i gra telewizor. dźwięki przekrzykują się nawzajem co jeszcze bardziej potęguje chaos w mojej głowie. jeżeli już mowa o chaosie w mojej głowie to muszę przyznać, że jest to ogromne i niepokojące zjawisko. nie potrafię nawet dobrze opisać tego uczucia. po prostu czuję się dziwnie oszołomiony, z jednej strony brak mi motywacji a w środku mam pustkę, z drugiej strony jestem pobudzony i odrobinę podniecony, jakby za chwilę miało się coś wydarzyć. ta mieszanka uczyć to jeden z kilku powodów przez które nigdzie się nie ruszam, a z domu wychodzę niechętnie i nawet w nim nic nie robię. każdy ruch, każde uniesienie dłoni lub stopy w powietrze to dla mnie ogromny wysiłek, który wydaje się niemożliwy. jeżeli ktoś chciałby poczuć się tak jak ja to myślę, że sprawdziłby się ten przepis: po powrocie do ciemnego mieszkania z 12-godzinnej męczącej pracy należy kilkakrotnie uderzyć się w głowę, potem przez kilka minut kręcić się wokół własnej osi, włączyć głośno telewizor, radio i chwiejnym krokiem udać się do łóżka, tam trzeba zalec na długo. te zalecenia chyba w jakiejś części spowodują stan podobny mojemu.
biorę SSRI i nie mam zwykle myśli samobójczych ani depresyjnych. ale co z tego kiedy ja wcale nie mam myśli - w mojej głowie jest zwyczajna pustka, przez większość czasu zupełnie nad niczym się nie zastanawiam. potrafię z mętnym wzrokiem godzinami wpatrywać się w ścianę albo za okno. z zewnątrz wydaję się nieco dziwaczny i przerażający, a wewnątrz jestem już nieboszczykiem. pamięci krótkotrwałej praktycznie już nie mam, o wszystkim zapominam. zapominam o słowach które przed chwilą wypowiadałem. ciągle coś gubię. na dokładkę znacznie obniżyła mi się sprawność intelektualna. kiedyś, kilka lat temu chyba byłem bystry i w miarę oczytany. teraz? teraz jest półgłówkiem. nie potrafię napisać dłuższego tekstu bez błędów ortograficznych albo powtórzeń. nie wiem kto albo co to spowodowało ale stałem się głupi jak but. co w połączeniu z brakiem pamięci, brakiem motywacji czyni mnie wręcz upośledzonym w dzisiejszym świecie.
nie mogę spać, nie mogę przestać jeść, nie mogę zacząć myśleć, nie mogę wyjść z domu. mojej kryjówki nie opuszczam bo gdy tylko w polu widzenia pojawi się inna osoba to zaczynam drżeć, boję się, oblewa mnie zimny pot, a przez ciało przechodzą fale gorąca. to jest pierwszy powód, drugi powód jest taki, że mi się zwyczajnie nie chce i nie widzę w tym sensu. jakiś czas temu pewien terapeuta powiedział mi, że "tacy ludzie jak ja kończą wyłącznie w więzieniu, DPS-ach lub szpitalach psychiatrycznych bo sami nie potrafią o siebie zadbać, ktoś musi stać nad nimi. inaczej sami się wykańczają z premedytacją lub bez niej". ta przepowiednia stoi nade mną od kilku lat, nie potrafię wyrzucić jej z głowy. co jakiś czas przypominam sobie o niej i za każdym kolejnym razem zaczynam coraz bardziej wierzyć w niej nieomylność. w tej chwili jestem już całkowicie pewien, że moje życie potoczy się tak jak powiedział ten terapeuta.
na dodatek od lat dziecięcych w głowie zdarzają mi się tzw "gonitwy myśli". czuję się wtedy dziwnie zaniepokojony i pobudzony, a w mojej głowie ścigają się ze sobą zdania lub zwroty bez żadnego znaczenia. przerażający jest fakt, że to nie są moje własne myśli. najbardziej błahy powód potrafi doprowadzić mnie do totalnej, obłędnej furii lub do histerycznego płaczu.
przez to co czuję nie mam pracy, nie mam szkoły, nie mam pieniędzy, nie mam znajomych, nie mam nic. mam jedynie uczucie pustki i tą przepowiednię, która zbliża się powolnymi krokami. coraz bardziej zaczynam się bać wizji kolejnego pobytu w szpitalu psychiatrycznym, samego siebie. a coraz mniej boję się śmierci. fakt, że mógłbym zasnąć na wieki jest miły i pocieszający.
Avatar użytkownika
huf
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 cze 2014, 07:00

wołanie o pomoc

przez PonuraZniwiarka69 26 cze 2014, 22:35
huf napisał(a):biorę SSRI i nie mam zwykle myśli samobójczych ani depresyjnych. ale co z tego kiedy ja wcale nie mam myśli - w mojej głowie jest zwyczajna pustka, przez większość czasu zupełnie nad niczym się nie zastanawiam. potrafię z mętnym wzrokiem godzinami wpatrywać się w ścianę albo za okno.


Moze to wina zle dobranych lekow? Tez tak mialam.
Zapytaj lekarza o to czy nie jest potrzebna zmiana leku (jesli musisz brac leki). Same leki nie pomoga. Nie chodzisz teraz na terapie? Slowa poprzedniego terapeuty sa ponizej krytyki. Jak mozna tak komus powiedziec...
D... nie terapeuta.
PonuraZniwiarka69
Offline

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez zima 26 cze 2014, 23:15
huf,
ten psychoterapeuta co Ci tak powiedzial- co mial na mysli mowiac ze sie wykanczasz?
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez marimorena 26 cze 2014, 23:19
przełknęłam. podpisuję się pod powyższym. terapeuta idiota, musisz natychmiast wyrzucić go z głowy i znaleźć kogoś normalnego.
co spowodowało że zacząłeś zalegać w takim stanie? nagle czy stopniowo?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

wołanie o pomoc

przez ladywind 26 cze 2014, 23:27
huf, ten terapueta to niezły był oszołom, chyba nie zdaje sobie sprawy z chorby jaka jest nerwica natrectw, idiota normalnie ! Powiem Ci tak, że jesli w szpitalu mieliby Ci dobrac odpowiednie leki, to warto bys tam sie udał bo jak widac ambulatoryjne lecvzenie jak narazie nie przynosi skutku.
A długo juz tkwisz w tym stanie?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez huf 26 cze 2014, 23:51
leczę się od 3 albo 2 lat, w szpitalu byłem już kilka razy. taki stan w jakim jestem teraz zaczął się około 6 miesięcy temu. od tego czasu prawie nie wychodzę z domu, nie mam na nic siły, cały czas jedynie leżę. na dodatek zrobiłem się strasznie głupi, znacznie obniżyła mi się sprawność intelektualna. mam już tego dość. czuję się jak jakieś warzywo. całe moje życie ogranicza się do leżenia na materacu w ciemnym pokoju i słuchaniu w kółko tych samych piosenek. mieszają mi się już dni, i w ogóle wszystko mi się już miesza. kilka razy zdarzały mi się momenty poprawy, ale to zwykle trwało jeden, góra dwa dni. od jakiegoś czasu jest coraz gorzej i nie zanosi się na to, żeby ten stan rzeczy się zmienił. biorę SSRI.
Avatar użytkownika
huf
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 cze 2014, 07:00

wołanie o pomoc

przez ladywind 26 cze 2014, 23:56
Ten stan, w jakim sie teraz znajdujesz to anhedonia, jakie leki bierzesz i w jakich dawkach? na forum jest dział poświecony anhedonii, są osoby które przez to przeszły i dzieki dobrze dobranym lekom udalo im sie z tego wyjść.
Kiedy byłes w szpitalu wczesniej odczułes poprawe?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez marimorena 26 cze 2014, 23:59
jak bierzesz leki to coś nie działają, poproś o zmianę żeby w ogóle się podnieść a potem na terapię
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

wołanie o pomoc

przez ladywind 27 cze 2014, 09:56
huf, naprawde musisz wybrac sie do lekarza po zmiane leków ewentualnie ten szpital, jakby nie spojrzec nerwica natrectw opanowała całego Ciebie i niestety w tym wypadku musisz trafic na lek który Cie z tego stanu wyciągnie.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez natrętek 27 cze 2014, 11:50
Jak rozumiem mieszkasz z rodziną, która dbała o to żebyś miał co jeść ? Drugie pytanie to czy jesteś ubezpieczony, bo bez tego żaden szpital Cię nie przyjmie, chyba że w nagłym przypadku zagrożenia życia. Według mnie jeśli obecne leki nie przyniosły oczekiwanego rezultatu to należy je zmienić a potem koniecznie na intensywną terapię na oddziale dziennym.
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
708
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez huf 27 cze 2014, 12:01
jestem ubezpieczony ale do szpitala na pewno się nie wybiorę, spędziłem tam kilka miesięcy i nie mam zamiaru tego powtarzać. od tygodnia zbieram w sobie siły na wizytę u lekarza żeby zmienił mi leki ale nie potrafię się do tego zmusić. jak już decyduję się na umówienie wizyty to zaraz zaczynam wątpić w to czy na pewno potrzebuję innych leków. dochodzę wtedy do wniosku, że pewnie wyolbrzymiam swoje problemy i czuję się coraz lepiej. chociaż tak naprawdę wcale tak nie jest. spróbuję w poniedziałek się zmusić. tak swoją drogą to cieszę się, że tyle osób przeczytało moje wypociny i udzieliło mi odpowiedzi bo przez cały czas czuję się samotny i nierozumiany.
Ostatnio edytowano 27 cze 2014, 12:06 przez huf, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
huf
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 cze 2014, 07:00

wołanie o pomoc

przez Inga_beta 27 cze 2014, 12:04
Co takiego stało się 6 miesięcy temu? Co cię doprowadziło do tego stanu? Miałeś wtedy zmieniony lek? Czy ten proces staczania się w dół jest stopniowy? Czy miałeś jakieś terapie z dobrym terapeuta?
Jak do tego wszystkiego podchodzą twoi rodzice?
Jak dotąd leczenie lekami wyłącznie ci zaszkodziło.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

wołanie o pomoc

Avatar użytkownika
przez huf 27 cze 2014, 12:10
Inga_beta napisał(a):Co takiego stało się 6 miesięcy temu? Co cię doprowadziło do tego stanu? Miałeś wtedy zmieniony lek? Czy ten proces staczania się w dół jest stopniowy? Czy miałeś jakieś terapie z dobrym terapeuta?
Jak do tego wszystkiego podchodzą twoi rodzice?
Jak dotąd leczenie lekami wyłącznie ci zaszkodziło.

tak właściwie to nic się wtedy nie stało. powoli zacząłem zamykać się na świat i coraz więcej czasu spędzać samemu. miałem wtedy zmieniony lek. lekarz odstawił mi surpiryd i od tamtej pory biorę samo SSRI, które też chyba przestaje działać bo biorę je już dłuższy czas. na terapię nigdy nie chodziłem, jedynie w szpitalu.
Avatar użytkownika
huf
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 cze 2014, 07:00

wołanie o pomoc

przez Inga_beta 27 cze 2014, 12:15
A jaką masz diagnozę?

-- 27 cze 2014, 11:19 --

Wydaje mi się że ty nie potrzebujesz kolejnych leków tylko kogoś życzliwego, z kim mógłbyś porozmawiać i komu ufać.
Czegoś co by ci dało jakąś nadzieję na coś dobrego w życiu.
Jak czytam co piszesz to nasuwa mi się myśl że umierasz z bezsensu życia.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do