wszystko mnie boli

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

wszystko mnie boli

przez gluchacisza 27 maja 2014, 11:47
Muszę komuś się wygadać, opowiedzieć co dzieje się w mojej głowie, jak się czułam kiedyś i dziś ...

skrót obecnej sytuacji:
od pół roku mieszkam za granicą, mieszkam z narzeczonym u jego siostry. chodzę na kurs niemieckiego dla obcokrajowców. pracowałam 2 tygodnie w tureckiej restauracji. kiedy wyjeżdżaliśmy, byliśmy oboje utrzymywani w przekonaniu, że praca chociażby dorywcza znajdzie się od razu, jeśli nie to państwo nam pomoże razem chociażby socjalnie. okazało się to jedną wielką ściemą, na dzień dzisiejszy nie mam ani na bilet do Polski ani żeby oddać rodzicom pożyczone na wyjazd pieniądze. czasem mysle, ze wszystko to bylo zrobione specjalnie ale o tym później.

podstawówka, gimnazjum, liceum:

w podstawówce i gimnazjum byłam wzorową uczennicą, generalnie wszędzie dobrze się zachowywałam, rodzice nie mieli ze mną żadnych problemów. miałam także dużo koleżanek i kolegów, uprawiałam dużo sportu, wszędzie mnie było pełno. w liceum zwrot o 180 stopni - nie miałam żadnych koleżanek w nowej klasie, unikałam WFu, zaczęłam palić papierosy, za każdym razem przed wyjściem do szkoły trzęsłam się jak galareta, bolał mnie brzuch. nauka szła mi co raz gorzej, w drugiej klasie liceum zaczęłam wagarować i nie zdałam do następnej klasy. mama przepisała mnie do innej szkoły, chodziłam także na terapie oraz zażywałam leki przepisane przez psychiatre, po których czułam się jeszcze gorzej. W nowym liceum odżyłam, wychowawczyni i pedagog wiedzieli o wszystkim i czuwali nade mną.

po szkole:

zapisałam się do studium o kierunku który mnie bardzo satysfakcjonował - fotografia. miałam najlepsze wyniki w szkole, egzamin techniczny zdałam celująco.

praca:

w czasie uczęszczania do szkoły policealnej pracowałam w sklepie odzieżowym i dorabiałam sobie na czarno robiąc sesje zdjęciowe, później stwierdziłam, że wezmę sprawy w swoje ręce i udało mi się dostać dotację z unii, mimo tego nie szło mi za dobrze, było dużo gorzej niż w latach kiedy robiłam zdjęcia sprzętem dużo gorszej jakości.

relacje z rodzicami:

z mamą często się kłóciłam, czasem myślałam, że mnie nie kocha, ale z perspektywy czasu wiem, że chciała dla mnie dobrze mimo wygórowanych oczekiwań i ambicji. wiem, że rodzina w jakiś sposób ma do mnie żal, że nie poszłam na studia i jestem najniżej wykształconą osobą w rodzinie. tak jak napisałam wcześniej, darłam z mamą koty, ale na pierwszej wizycie u psychiatry płakała razem ze mną. nasze stosunki ociepliły się dużo bardziej kiedy wyprowadziłam się z domu.

relacje damsko-męskie:

w moim życiu nie było wielu mężczyzn jak na dzisiejsze czasy. pierwsza miłość w wieku 16 lat i trwała ponad 2 lata, związek zakończyłam kiedy dowiedziałam się o zdradzie. mimo tego chłopak przez pół roku nękał mnie (wystawał pod szkołą, nachodził w domu, pisał i dzwonił do mnie i do mojej mamy, śledził mnie). z drugim także spotykałam się dwa lata, nawet byliśmy zaręczeni, ale był bardzo porywczy, nerwowy, furiat. również przez kilka miesięcy nie dawał mi żyć. trzeci to zaledwie rok znajomości i kilkanaście spotkań, dzieliło nas wiele kilometrów. związek zakończyłam, bo uznałam, że pociąga mnie tylko fizycznie i jest ograniczony (interesowała go tylko pilka nozna). obecnie jestem ponownie zareczona z facetem 7 lat starszym, bardzo zrównoważonym, mogę go nazwać oazą spokoju, mimo tego nasz związek przestaje mnie satysfakcjonować, ponieważ ja jestem osobą bardzo uczuciową, a on bardziej zamknięty w sobie, nie potrafi szczerze rozmawiać o uczuciach przez to ja również zaczęłam się zamykać w sobie.

stan na dziś:

nie mam żadnych znajomych, nie utrzymuję też kontaktu z koleżankami i kolegami z Polski. z rodzicami mam regularny kontakt i utrzymuję ich w przekonaniu, że jest świetnie. z moim facetem rozmawiam sporadycznie, mimo ze spędzamy całe dnie razem - niestety, ale on przy komputerze, ja przed telewizorem. aparatu nie miałam w ręce od dwóch miesięcy. na kursie nie mam problemu z materiałem, a mimo tego uważam, że jestem do banii. dużo gotuję żeby zabić czas, potem to wszystko zjadam i przez to bardzo dużo przytyłam. tu kolejny problem bo obecnie chodzę tylko w dresach ponieważ nie mieszczę się w stare rzeczy a nie stać mnie na nowe ubrania.

cały czas rozważam powrót do rodzinnego domu ale boję się, że zawiodę wszystkich dookoła. czuję, że nie nadaję się do niczego, nie mówiąc już o podjęciu pracy. przegrałam swoje życie.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 maja 2014, 08:47

wszystko mnie boli

Avatar użytkownika
przez WinterTea 27 maja 2014, 12:53
Jakie masz dolegliwości dokładnie? Bo z Twojego opisu wynika, że Twoje dotychczasowe życie było aktywne. Co więc mogło wpłynąć na Twoją nagłą zmianę nastroju?

-- 27 maja 2014, 11:53 --

Jakie masz dolegliwości dokładnie? Bo z Twojego opisu wynika, że Twoje dotychczasowe życie było aktywne. Co więc mogło wpłynąć na Twoją nagłą zmianę nastroju?
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

wszystko mnie boli

przez gluchacisza 27 maja 2014, 13:53
na dzień dzisiejszy zamknęłam się w sobie, nie szukam kontaktów z ludźmi, mimo, że na kursie jest wielu polaków. kontakt z narzeczonym tak jak pisałam jest bardzo pobieżny, mam wrażenie, że nie interesuje go to jak się czuję. Nic mi się nie chce, smutki zwyczajnie "zajadam", ostatnio obliczyłam, że w ciągu dnia pochłonęłam ok. 7 tys. kalorii. Dzisiaj miałam takiego doła, że nie poszłam na kurs, podejrzewam, że jutro też nie znajdę w sobie na tyle siły aby wyjść z domu.

tak to prawda, że kiedyś byłam aktywna, ale odkąd podjęliśmy decyzje o wyjeździe moje życie przewróciło się do góry nogami i nie potrafię się odnaleźć w nowej sytuacji. zawsze starałam się być niezależna od osób trzecich, a teraz boli mnie, że muszę liczyć na pomoc innych nawet przy załatwianiu spraw w banku czy wizycie u lekarza. bariera językowa... w dodatku kiedy już potrzebuję "tłumacza" w postaci przyszłej szwagierki widzę, że jest to dla niej jakiś problem i stara się wymigiwać od pójścia ze mną tam gdzie potrzebuję.

może mam za wygórowane oczekiwania co do siebie, osób na około i świata. wiem, że życie nie jest łatwe, ale czuję, jakby ktoś rzucał mi kłody pod nogi. Mam 23 lata, od 15 lat nie byłam nigdzie na wakacjach, nie wyściubiłam nosa z mojego miasta. Kiedy coś zaczynam, nie udaje mi się tego dokończyć. wstydzę się tego jak się zachowuję. najbardziej dołuje się, kiedy na fejsie przeglądam zdjęcia moich kuzynek i kuzynów. wszystkim się udało ukończyć studia, znaleźć dobrą pracę, mają własne rodziny, stać ich na wyjazdy na wakacje za granicę, dobre auto, wszyscy uśmiechnięci i dobrze wyglądają. a ja? nie idę do przodu tylko mam wrażenie że się cofam ...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 maja 2014, 08:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do