Depresja a studia.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Martusia 27 mar 2007, 20:05
83alicja
Ja nie znam, dlatego przerwałam naukę.
Wiem jak to brzmi, ale nie chodzi mi o to by Cię zniechęcić.
Wiem, że nie da się włożyć nic do glowy która i tak już pęka w szwach.
Dobrze gdyby udało Ci się znależć sposób na ralaks.
Leczysz się?
Jak dla mnie to bez tego ani rusz.
Aż nie wierzę, że tak mówię, bo jeszcze jakiś czas temu łykanie pigułek było dla mnie nie do pomyślenia.
Teraz myśłę że nie ma co się katowa, kiedy można sobie pomóc w taki sposób.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez 83alicja 27 mar 2007, 20:49
Leczę się. Od pół roku. Chora jestem od kilku lat i wiedziałam co mi jest, ale dopiero od pół roku jest tak źle, że się musiałam zacząć leczyć, prawie nie odchodziłam od umywalki (moje natręctwa dotyczą brudu i mycia się), z początku byłam trzy tygodnie w szpitalu, teraz się dalej leczę lekami, ale na razie nic nie pomaga, ciągle próbujemy który lek mi wreszcie pomoże.

Ciężko ze studiami, nie mogę sobie zrobić przerwy, teraz już za późno, mogłam to zrobić pół roku temu... Kurcze, nie chcę się chwalić, ale byłam jedną z najlepszych studentek na roku, co to będzie za porażka teraz na koniec studiów. A ja chciałam iść na studia doktoranckie, a tu nawet nie wiem czy się obronię... Zresztą przy tej depresji to i tak odechciało mi się doktoratu...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

przez marmarc 27 mar 2007, 21:26
cóż - wygląda, że ci się "mózg przegrzał". Niezależnie od wszystkiego pamiętaj że i tak wiele osiągnęłaś, a było ci jednocześnie trudniej niż ludziom bez takich problemów. Studia nad matematyką to jedno z najciekawszych zajęć, jakie człowiek może na tej ziemi uskuteczniać. Tylko w przypadku systemów matematycznych człowiek może najbardziej bezpośrednio obcować z czystym pięknem. Niestety - niektórzy muszą płacić za to wysoką cenę. (prof. Michał Heller powiedział, że szkoda mu ludzi, którzy nie studiowali wyższej matematyki, bo nie wiedzą co to jest prawdziwe piękno...)
Nie wiem, to tylko taka słabiutka hipoteza (a ja nie jestem psychologiem) - ale może w treści Twoich postów można się doszukać jakiś śladów ewentualnych przyczyn Twojego stanu...
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez 83alicja 28 mar 2007, 18:09
Jaka miła niespodzianka, że ktoś tu widzi piękno matematyki :) Co masz wspólnego z matematyką? Studiujesz? Kiedyś widziałam piękno w matematyce, uważałam, że KAŻDY KTO NIE POZNAŁ WYŻSZEJ MATEMATYKI NIE MA POJĘCIA CO TRACI. Studiuję matematykę teoretyczną, czystą, nie lubię zastosowań.

Od najbliższych trzech miesięcy zależy moja cała przyszłość! Mam dwie możliwości: albo próbować dać z siebie wszystko by zrealizować DAWNE marzenia o studiach doktoranckich, zdawać na nie mimo że obecnie nie chcę, bo przecież przez kilka lat chciałam, mogę próbować i może z tego nic nie wyjść; albo druga możliwość: poddać się, może jakoś z ledwością ukończyć te studia i zostać tylko nauczycielką, choć tego nie lubię i nigdy nie lubiłam, ale to jest opcja najłatwiejsza, po najmniejszej linii oporu.

Och, nie mam sił by walczyć, kompletny brak koncentracji na nauce, kompletny brak chęci. Zniszczę całą swoją przyszłość. A miało być tak pięknie. Myślałam, że znalazłam coś, co chcę w życiu robić, coś, w czym jestem dobra, coś co kocham robić, a to się zawaliło, już nie chcę, już nie jestem dobra, moje życie będzie puste.

Jak to "mózg mi się przegrzał" jeżeli prawie wcale się nie uczyłam?!!! Myślisz, że to przez studia ta moja depresja i nerwica natręctw? I póki będę studiować, to nie minie? Zwariowałam przez studia?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:11 pm ]
Nie mogę się oprzeć żeby nie wrzucić tu mojego ulubionego cytatu na temat matematyki. Pochodzi z książki "Między duchem a materią pośredniczy matematyka" H. Steinhausa.

"W duszy matematyka, jak każdego człowieka, tkwią różne wierzenia i zamiłowania, awersje i kulty, przesądy i upodobania. Najsilniejszym z tych uczuć i najgodniejszym szacunku jest czułość na piękno matematyki. Nie każdy widzi piękno gór, nie każdy doznał wzruszenia na widok morza i nie do każdego przemawiają gwiazdy w nocy; tłumaczyć tego nie można, a jeszcze trudniej jest wyjaśnić, w czym tkwi piękno teorii funkcyj zmiennej zespolonej lub geometrii syntetycznej. Jest gatunek matematyków, który uważa wszelkie zastosowania za świętokradztwo. Z. Janiszewski mawiał, że nie dlatego zajmuje się matematyką, że może się ona przydać do budowania domów. Wierzę mu: czysty matematyk przekonany jest, że to domy buduje się po to, żeby matematycy mieli gdzie mieszkać. Wiara w absolutną wartość matematyki łąćzy się z wiarą w istnienie przedmiotów matematycznych takich, jak liczby, funkcje, punkty, zbiory lub powierzchnie. Dziwna to religia i w tym podobna do wielu religij przewyższających ją liczbą wiernych, że nadprzyrodzone twory obdarza specjalnym rodzajem egzystencji, wobec którego zwykłe istnienie jest czymś złudnym i przemijającym. Bóstwa są żarłoczne - dla matematyka pur sang nie tylko więc istnieje idealna kula, ale pożarła ona wszystkie zwyczajne kule, tak że ani Księżyc, ani bańka mydlana nie jest kulą, co zresztą matematycy gotowi są w tej chwili udowodnić. Ta postawa jest wroga nie tylko matematyce stosowanej, ale nawet niszczy wszystkie nauki przyrodnicze. Jest to postawa idealistyczna, którą określa się nazwiskiem tego Greka, co łączył kult filozofii z kultem geometrii. Ta platońska postawa nie przeszkadza wielu matematykom gardzić filozofią - to znowu znacznie młodsza tradycja pozytywizmu: matematyk skłonny jest uważać za stek nonsensów każdą filozofię z wyjątkiem logiki matematycznej - ta doktryna wyrasta z pewnej specjalnej postawy filozoficznej i właśnie w kołach dalekich od zastosowań ma ona licznych zwolennników. Tak więc matematycy wierzą w różne duchy i strachy, które utrudniają im wejście na drogi matematyki stosowanej."
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

przez marmarc 28 mar 2007, 19:20
Za pośrednictwem postów na forum nikt odpowiedzialny nie udzieli Ci rady typu: walcz, walcz, choćbyś już tylko żyła dzięki prochom i odchodziła od zmysłów, albo też: daj sobie spokój, widać Twoja psychika nie daje sobie rady z takim obciążeniem intelektualnym, lepiej znajdź sobie spokojną pracę, bo jeszcze skończysz w psychiatryku.

Obawiam się że tu trzeba metody prób i błędów. Tu nie znamy definicji fukcji i jej dziedziny, kiedy z góry wiadomo, że danego elementu nie można brać pod uwagę jako jej argumentu. Zjawisko ludzkiego psychizmu, (dzięki któremu zresztą tu sobie piszemy na tym forum) to sprawa dynamiczna, złożona. Często czynnik, zdawałoby się o niewielkiej sile,może wywołać jakiś gwałtowny zwrot, szczególnie u ludzi o zaburzonej równowadze (a więc min. piszących na takie fora...). Słowem - niezwykle trudno coś radzić. Pytaj specjalistów, ale niekoniecznie takich co tylko piszą recepty.

Ale, ale - czy ty zastanawiałaś się nad przyczyną Twego stanu? Podobno im człowiek bardziej inteligentny, tym łatwiej z nerwicą mu sobie poradzić.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Depresja a studia.

przez bellarossa 15 kwi 2007, 12:55
nie wiem co robic. od 2 tyg biore zoloft ale wcale nie czuje sie lepiej.. za 2 miesiace sesja a ja przez cały rok prawie nic nie robiłam.. nie mogłam. nie mam siły wstac z łóżka. chciałabym sie zamknac w domu i tak siedziec.. chciałabym zaliczyc ten rok chociaz to co studiuje nie jest moja pasja. olała bym te studia i przeniosła sie na cos innego ale nie wiem na co. i boje sie ze znowu bedzie tak samo.. znowu nie znajde siły na nauke. teraz kompletnie nie moge sie skupic. wszyscy naciskaja,zebym sie uczyła zeby jakos ten rok zaliczyc a ja nie mam siły.. jak mam ja w sobie znalezc? a moze rzucic te studia.. nie wiem sama.. poddaje sie coraz bardziej.. czuje,ze nie nadrobie juz zaległosci ktore sie nawarstwiły przez ten cały rok..
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 12:46
Lokalizacja
warszawa

przez snaefridur 15 kwi 2007, 13:35
Jeszcze do niedawna miałam podobnie.Kompletna niemożność skupienia się,jakaś blokada,nierozumienie prostych rzeczy,otępienie. Do siedzenia nad książką można się zmusić,ale do przyswojenia wiedzy już niestety nie.Doradzano mi różne rzeczy w stylu: koła naukowe,drugi kierunek studiów,czy wolontariat i ogólnie bym zaczęła szukać czegoś co będzie mi dawać satysfakcję,ale ja nie miałam sił i ochoty nawet wyjść z domu po jedzenie,a co dopiero na wzięcie się za taką działalność...W moim przypadku pomogła zmiana leków (aurex-->mirzaten).

2 tygodnie to za mało,by odstawić lek,ale jeśli po miesiącu nie będzie poprawy to nie warto sobie psuć wątroby.W Twoim przypadku wyjściem może być urlop zdrowotny i być może pobyt na oddziale.Dowiedz się jak się załatwia taki urlop na Twojej uczelni i przemyśl to.Taki czas wolny,odcięcie od studiów,podładowanie akumulatorów da Ci możliwość przemyślenia,czy faktycznie dalej chcesz studiować to co studiujesz.Może dziekanka?
Jeśli studia nie dają Ci przyjemności i nie wiążą się z tym co chcesz w przyszłości robić,to je zmień,bo nie warto psuć sobie zdrowia przez 5 lat.Problem w tym,że przy depresji chyba nie ma takiej rzeczy,która by w 100% dawała człowiekowi satysfakcję,więc z innym kierunkiem pewnie byłoby tak samo.
snaefridur
Offline

przez bellarossa 15 kwi 2007, 13:48
no własnie.. nie wiem czy zmiana kierunku cos pomoze.. a urlopu zdrowotnego na pierwszym roku chyba nie moge dostac.. ogolnie czuje sie strasznie skołowana przez to wszystko. chce mi sie tylko siedziec przy kompie, ogladac film, spac. robic to co pozwala mi zapomniec o studiach o tym ze w ogole zyje.. bez sensu to wszystlko:(
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 12:46
Lokalizacja
warszawa

przez snaefridur 15 kwi 2007, 14:52
A jak ewentualnie mogliby zareagować rodzice,gdybyś zdecydowała się na przerwę?
snaefridur
Offline

przez bellarossa 15 kwi 2007, 15:16
mamie juz powiedziałam,ze o tym mysle. i zaczełą wrzeszczec,ze jak teraz nei skoncze to juz nigdy nie skoncze.. ze potem bede chciała miec dziecko. itp... ale ona nie rozumie tego jak ja sie czuje.. mysle,ze powrzeszczy powrzeszczy i bedzie dobrze.. tzn nie wyrzuci mnie z domu..
co dalej z moim życiem?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 12:46
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez 331ania 15 kwi 2007, 15:18
bellarossa witaj:) to że nie masz ochoty na studia to nie jest dziwne,a by odnalezć sens w życiu to nawet zdrowemu człowiekowi jest trudno a co mamy mówić my-chorzy i bez jakichkolwiek perspektyw na polepszenie sytuacji:(depresja odbiera nam zdolność myślenia,a daje w zamian jak ja to nazywam-głupawkę-przepraszam za słowo ale ono najbardziej wydaje mi się na miejscu:(bardzo mi ciebie żal,wierz mi,bo doskonale wiem jak się czujesz.Ale kochana nie poddawaj się-to dopiero 2 tygodnie jak bierzesz leki-a to stanowczo za mało-one dopiero zaczną działac po ok.3 tygodniach,choć to też nie będzie od razu rewelacją,ale wierz mi-napewno wyciągną cię z tego najgłębszego doła i pozwolą zebrać myśli-a wtedy dopiero oceń czy naprawdę nie dasz rady na studiach i wtedy też dopiero podejmij decyzję.Ja mam nadzieję że będzie dobrze czego ci całym sercem życzę:)
Jesli zaś chodzi o leki to poczytaj na ten temat w temacie leki ogolnie ściskam cię mocno i naprawdę życzę byś odnalazła sens życia:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez bellarossa 15 kwi 2007, 16:47
331ania dziekuje za wypowiedz:) studiuje filologie wiec ten rok mam juz na 100% do tyłu.. nie zalicze języka nie ma szans.. bede sie strała o urlop zdrowotny. myslicie ze depresja moze byc podstawą do urlopu zdrowotnego?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 12:46
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez 331ania 15 kwi 2007, 16:57
Depresja jest traktowana jak chorba więc raczej tak,ale musi być zdiagnozowana oraz leczona,wtedy myślę ze może być podstawą.Ale o tym zadecyduje lekarz.Bo przecież kiedy wystawi ci zwolnienie to chyba już nie będziesz miała problemu:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez lenka 15 kwi 2007, 18:19
bellarossa, a ja mam takie pytanie...ja ci poszedł pierwszy semestr?

hmm skoro jesteś już na drugim to oznacza, że z poprzednim dałaś sobie radę, z pozytywnym skutkiem:)

zastanów się co będziesz robiła bez studiów przez czas "urlopu". Jesteś już w połowie drogi, a właściwe 75% za tobą i niewiele Ci zostało. Wiem, że teraz ciężko Ci zmusić się do nauki. Masz rozproszoną uwagę, ja w najsilniejszym stadium depresji również zdawałam sesje... i wiesz co, także miałam ochotę rzucić wszystko w kąt i to olać, wreszcie odpocząć. Podobnie jak ty studiowałam to co było koniecznością, a nie pasją. Mimo to idąc na pierwszy egzamin i myśląc, że zaraz stąd zwieje, przyszła mi inna myśl. Wyobraziłam sobie siebie w domu, siedzącą i nic nie robiącą, odczuwającą tylko to nieprzyjemne uczucie- cholerną depresje...pomyślałam wtedy tylko, że ja bardzo nie chcę aby tak było, bo przecież tak jak każdego z nas i mnie stać na bardzo wiele.

Na egzamin poszłam i zdałam, to było moje pierwsze ważne zwycięstwo nad depresją.

piszesz, że to nie ten kierunek studiów... w zasadzie nie ma się co dziwić, że masz takie odczucia, bardzo wielu ludzi ma tego typu dylemat na pierwszym roku studiów. W zasadzie ten pierwszy rok to taki poligon sprawdzalny, człowiek dopiero wtedy precyzuje co chciałby studiować i jest to zupełnie normalne.
Twoja sytuacja daje ci różne możliwości. Możesz zastanowić się nad kierunkiem, który ci się podoba, który mógłby cię zainteresować i składać świadectwo na odpowiedni wydział. Możesz również ukończyć ten rok i mimo wszystko złożyć podanie na inny kierunek. Ten rok nigdy ci nie ucieknie i może być twoim zabezpieczeniem, taką bazą wylotową.

urlop pozwoli ci się na moment zatrzymać, ale potem i tak będzie trzeba wrócić.

na koniec chciałabym tylko dodać... namyślając się nad całą sytuacją, proszę podejmij decyzję zgodnie z sobą, ze swoim serduszkiem, jednak nie jako bellarossa w depresji, ale bellarossa przed depresją:)

ja mocno trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że na cokolwiek postawisz wszystko dobrze się ułoży:) pozdrawiam cieplutko
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 kwi 2007, 20:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 3 gości

Przeskocz do