Depresja a studia.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Lusi 09 gru 2006, 10:58
Musisz się zastanowić, czy będzie Ci się chciało wracać na uczelnię po przerwie. Czy naprawdę się zregenerujesz, czy jeszcze bardziej pogrążysz. A może się oszukujesz, wmawiasz sobie, że zrobisz sobie tylko przerwę, a tak na prawdę to już wiesz, że nigdy nie wrócisz na uczelnię.
Ja przez miesiąc nie chodziłam na wykłady. A kiedy poszłam zabrać papiery to dostałam taki opier... że mi w pięty poszło. Wszyscy z mojej grupy ta na mnie wsiedli, że nie miałam immego wyjścia, tylko musiałam ciągnąć naukę dalej. No i udało się. Obroniłam dyplom i bardzo się cieszę, że wtedy nie zrezygnowałam.
Może Ty tez musisz dostać takiego kopa?
Zastanów się 10 razy zanim podejmiesz jakąś decyzję. Jeszcze nic nie jest stracone.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez maiev 09 gru 2006, 13:40
tak jak mówi Lusi - poważnie się zastanów zanim coś zrobisz. jesli lubisz ten kierunek i zależy Ci na tym żeby skończyć studia to chyba warto powalczyć.
Ja przez 3 lata studiów miałam doła na maxa - wtedy nie wiedziałam co mi jest. Było ciężko: zero koncentracji, płacz, kłopoty z uczeniem się z pamięcią, całkowite zmęczenie, bujanie w obłokach...czasem totalna rezygnacja. Miałam parę poprawek, które dołowały mnie jeszcze bardziej. Myślałam że jestem po prostu głupia, a te studia sa dla mnie za trudne, że zidiociałam. Ale jakoś poszło - mam dyplom. nie wiem jak ja to zrobiłam, ale bardzo się starałam. teraz wiem, że było tak ciężko przez tą wredną chorobę.
Przemyśl wszystko. Jeśli robisz te studia dla siebie i ci na nich zależy to spróbuj. I nie załamuj sie jedną poprawką. (ja miałam dwie jednocześnie) Sesja przed Tobą. Nic straconego - może być dobrze. trzymam kciuki.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez snaefridur 09 gru 2006, 14:06
Ja trzy jednocześnie.W czerwcu nawrót depresji,sesja zawalona.Zresztą są tu osoby,które pamiętają,jak dokumentnie lałam na wszystko siedząc do 4 w necie na pare dni przed egzaminem...
Poprawiłam,raczej nie dlatego,że umiałam,bo umiałam niewiele więcej niż w czerwcu (czyli trochę więcej niż nic),udało mi się skupić,sprawdzający byli łaskawi.Cuda się zdarzają ;).
I wiem,że skończę to pieprzone prawo,nie dam się wywalić,pazurami będę się trzymać,łatwo im nie pójdzie :lol: .

Nie sądzę,by przerwa w nauce była dobrym pomysłem.Jest ciężko,ale porzucenie tego co pomaga utrzymać jakąś dyscyplinę,zmusić się do wyjścia z domu i do choć minimalnej aktywności może sprawić ,że zawali się wszystko.
snaefridur
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 09 gru 2006, 17:09
Malcolm napisał(a):Już teraz raczej bardziej dla starych, mi już na tym nie zależy

a to cie rozumiem, bo ja też robiłam te studia żeby moja mama była zadowolona. bardzo jej zależało żeby córeczkę wykształcić. ale o dziwo, właśnie to że robię to bardziej dla niej niż dla siebie motywowało mnie do działania. Nie chciałam jej zawieść.
Powodzenia. mam nadzieję że podejmiesz dobrą decyzję. W końcu tylko Ty wiesz najlepiej co w Tobie siedzi.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez samotniczka 10 gru 2006, 12:22
Malcolm świetnie Cię rozumiem co przeżywasz...Ja również mam depresję tak silną, że muszę zrobić sobie przerwę w nauce, bo inaczej zawalę cały rok... Nigdy nie myślałam na poważnie, żeby na iść na studia, ponieważ uważałam że jestem na nie za głupia, że taka beznadziejna istota (po prostu debil) nie ma czego szukac na studiach :cry: dopiero po maturze miałam chwilowego powera, który dał mi siłę i przede wszystkim odwagę do podjęcia studiów, bo w gruncie rzeczy zawsze o nich marzyłam, ale w najgłębszych zakamarkach duszy...a teraz przez tą przeklęta chorobę muszę z nich zrezygnoać, przynajmniej na razie. Bo przecież nie ma bardziej motywującej sytuacji od tej, ze nauczysz się na 5 a przez depresje i strach dostajesz 3!! Normalnie cholera żyć nie umierać :roll: :( :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez karol288 10 gru 2006, 14:14
Ja zawaliłem całe studia :( , kazda przerwa to koniec studiowania , moze sie myle , mi sie nie udało z tego otrząsnąć , to że nie musisz robić czegokolwiek z czym sobie nie radzisz, bycia systematycznym , uczenia sie sie objawi sie póżniej szybkim powrotem niecheci w chwili niepowodzeń, ciągnij studia ile możesz a jak naprawde nie bedziesz dawał rady zrob przewe a narazie nie przejmuj sie jak Tobie cos nie wyjdzie , jesteśmy tylko ludzmi i każdy ma prawo do chwili słabości , zrob przerwe ale krotką , bo nie bedzie ci sie chciało do tego wracać bo uznasz że tak jest lepiej , , a jak ciebie nie lubią to ich sprawa, i nigdy nie myśl o sobie że jesteś zbyt głupi bądź zbyt mało inteligentny aby studiowac , choroba sprawia że myślisz o czym innym niż nauka a nie TY , ehh ...może głupi wywód ale takie jest moje zdanie .Pozdro Malcolm i sie nie daj... dasz rade ..
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 gru 2006, 21:46

przez nic dobrego 10 gru 2006, 16:08
ja jeszcze chodziłem do końca grudnia tamtego roku i zrobiłem sobie przerwę teraz znowu od pażdziernika uczęszczam ale niestety jest tak samo nic się nie chce nie ma koncentracji nie zalezy ci na niczym niedługo sesja pozyjemy zobaczymy na razie zostaje chociaż widze to w czarnych kolorach w sumie w tym semesrtrze mam tylko 2 przedmioty no i egzaminy zostaną ale nawet na te 2 nie jestem w stanie sie zmusić do uczenia chociaż tak niewiele mam , czas pokaże...
czekam na tę jedna chwile....
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
10 gru 2006, 15:54
Lokalizacja
lublin

studia...fatalny wybor?

przez martaaaa 27 mar 2007, 13:12
jestem na II roku farmacji. sa to studia niesamowicie czasochlonne i meczace. cale dnie spedzam w szkole, a jak wracam do domu mam tylko chwile przerwy ze swiadomoscia, ze na nastepny dzien musze sie nauczyc ogromnej partii materialu. moj problem wynika nie z racji tego, ze sie nie moge zmobilizowac, bo jak chce to naprawde potrafie, ale od poczatku tego roku nic mi nie idzie. z kazdego kolokwium dostaje bardzo mala liczbe punktow, jestem wyrzucana z cwiczen za niezaliczenie wejsciowek, ktore musze potem nadrabiac, nie wychodza mi preparaty...jednym slowem wszsytko na nie, chociaz tak mocno sie staram. czesto wracam do domu tak bardzo maksymalnie zdolowana i zniechecona do wszystkiego. studiuje 200km od miasta, w ktorym mieszka moja rodzina i moj chlopak. co 2 dzien placze mamie w sluchawke telefonu, nie mogac sie powstrzymac. tesknie niesamowicie za facetem, z ktorym jestem od 8 miesiecy.
ciagle jest mi strasznie smutno, przygnebia mnie to wszystko. czasem nawet trace checi, bo wiem ze i tak znowu nie wyjdzie. otaczaja mnie bardzo symaptyczni ludzie, ale kiedy slysze slowa "nie martw sie, dasz rade" przestaje juz w nie wierzyc. szczegolnie kiedy widze, ze innym sie udaje, a mi ciagle nie. nie moge wtedy powstrzymac lez i czegos, co sciska mnie i zzera od srodka.
myslalam pare razy nad przeniesieniem sie na ten sam kierunek,ale w moim miescie, ale w tym momencie budzi sie moja ambicja, pewnie chora..., ze przeciez nie moge zrezygnowac. boli mnie to tym bardziej, bo wiem jak wiele pieniedzy rodzice wkladaja w moj pobyt tutaj. mieszkanie, laptop, internet, wszystkie potrzebne rzeczy...
bedac co 2 tygodnie w domu bardzo chcialabym poswiecic weekend moim bliskim, ale nawet wtedy mam wyrzuty sumienia, ze przeciez powinnam sie uczyc na nastepne kolokwium. staram sie planowac dobrze czas, ale to wszystko naprawde mnie przerasta. wszyscy mowia, ze jestem zdolna, ale moze jednak nie az tak...?
nie wiem co mam robic, co myslec... znowu nawalilam...?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 mar 2007, 12:44

przez Martusia 27 mar 2007, 19:20
martaaaa

Tak sobie myślę, ze nie wykazałabyś się brakiem ambicji, wracając do miasta, a Twoi bliscy też poczuliby się lepiej.
noi koszty utrzymania pewnie twż by się obniżyły.
Byłabyś blisko ciepłych ludzi, blisko chłopaka za którym tak bardzo tęsknisz.
Nawet kiedy przerwiesz studia, świat się nie zawali.
Powodzenia.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez 83alicja 27 mar 2007, 19:27
Dołączenie do forum poprawiło mi nastrój tylko na krótko. Depresja daje o sobie znać. Trzeba się uczyć a się nie da. To obecnie mój największy problem, większy niż nerwica natręctw. Jestem na piątym roku matematyki, i to na najtrudniejszej specjalności, wkrótce obrona, a ja już nie mogę, przez 4 lata było szło mi bardzo dobrze, a teraz fatalnie, zero koncentracji, po prostu nie chce mi się, olewam to, chciałabym sobie zrobić przerwę w studiach, ale teraz już się nie da, zresztą nie wiem czy powinnam.

Macie jakieś sposoby na radzenie sobie z nauką w depresji?
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do