Nie mogę znieść tego że istnieję....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie mogę znieść tego że istnieję....

przez Pani_F 10 maja 2014, 22:48
W sumie nie wiem nawet po co, ale się zarejestrowałam i postanowiłam że napiszę...
Mam 25 lata, jestem studentką 5 roku - właściwie już kończę. Studiuję daleko od domu, ok 300 km...
Mozna przypuszczac teorie że właściwie uciekłam z domu... Jestem DDA między innymi też byłam bita w dzieciństwie, miałam (chyba już nie mam ...) mutyzm wybiórczy w dzieciństwie. Od przedszkola do prawie nikogo poza domem się nie odzywałam, przez całą podstawówkę, nawet dzieciaki też się na mnie wyzywały, w gimnazjum troche zaczełam rozmawiać z rówieśnikami, w liceum też rozmawiałam odrobinę, chociaż miałam tak naprawdę jeszcze duże problemy. Duzo pomogły mi w tym studia...
Leczę się na depresję już od kilku lat, i chodzę też aktualnie do psychologa... ale po prostu nie wiem jak to opisać... mam teraz jakiś dziwny okres i chyba jest coraz gorzej nie wiem czy leki niedopasowane czy co... ostatnio miałam zmieniane we wrześniu... Z psychologiem też rozmawiałam, no ale co ona mi może zrobić, an to co ja czuje, nikt za mnie zył nie będzie

A ja po prostu nie mogę tego znieść, nie mogę znieść tego cholernego rozrywającego mnie dosłownie uczucia beznadziejności....nie wiem jak mam to określić to nawet przybiera czasem forme fizyczną jakiegos bólu od środka, jakbym się miała rozpaść....Dzisiejszy cały dzień spędziłam bujają csię na krześle przed komputerem i płacząc...nie wiem ..... nie zniosę tego dłużej, cholernie jest mi ciężko znieść to że istnieję.... pisze pracę mgr powinnam robić bazę danych do badań a ja dopisałam do bazy tylko dwie osoby przez cały dzień, reszte spędziłam bujając się na krzesle... niekt mnie nie widzi jak teraz wyglądam.... zapewne żałośnie... cieżko mi się za coś zabrać... próbowałam chociaż poczytać książkę czymś się zająć ale nie da rady... nie wiem może dzisiaj mam taki dzien.... może jutro będzie lepiej......
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 maja 2014, 22:12

Nie mogę znieść tego że istnieję....

przez mjp 11 maja 2014, 04:17
Są różne okresy - lepsze i gorsze. Skoro cały czas prowadzisz leczenie i chodzisz do psychologa, to poruszaj te problemy, może wspólnie się uda wyprawcować jakieś rozwiązania. Wiadomo, że psycholog nie czuje tego co Ty czujesz ale to nie o to chodzi. Jak mu wytłumaczysz co się dzieje, to wspólnie możecie ustalić co z tym zrobić. Jego rolą nie jest przeżycie życia za Ciebie, tylko pomoc z problemami psychicznymi.

Pewnie sama konieczność napisania pracy mgr też jest trochę dobijająca. Fajnie gdyby udało się trochę zmobilizować i zakończyć te studia w terminie.

Generalnie, życzę Ci żeby się poprawiło.

Pozdrawiam
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Nie mogę znieść tego że istnieję....

przez Nel 11 maja 2014, 10:34
A może to to ze kończysz studia
ze cos sie kończy, jakiś etap i idzie nowe
ze przed tobą zmiany, a 5 lat to sporo
konieczność podejmowania decyzji
zmiany decyzje odpowiedzialność
w podtekscie błędy, zle wybory, pomyłki porazki
dla mnie to koszmarna sytuacja....
moze to to...
mow o tym na terapii
trzymaj sie
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie mogę znieść tego że istnieję....

przez Pani_F 11 maja 2014, 22:13
mjp napisał(a):Są różne okresy - lepsze i gorsze. Skoro cały czas prowadzisz leczenie i chodzisz do psychologa, to poruszaj te problemy, może wspólnie się uda wyprawcować jakieś rozwiązania. Wiadomo, że psycholog nie czuje tego co Ty czujesz ale to nie o to chodzi. Jak mu wytłumaczysz co się dzieje, to wspólnie możecie ustalić co z tym zrobić. Jego rolą nie jest przeżycie życia za Ciebie, tylko pomoc z problemami psychicznymi.

Pewnie sama konieczność napisania pracy mgr też jest trochę dobijająca. Fajnie gdyby udało się trochę zmobilizować i zakończyć te studia w terminie.


Czasami mam poczucie że moje wizyty tam polegają na tym tylko że ja sobie tam chodzę... Otóż cały tydzień myślę o tym co chcę powiedzieć o czym porozmawiać, ale potem jak tam pójdę to pustka w głowie w ogóle jakbym zapomniała po co pzyszłam... i rozmawiam tak naprawdę o 10% tego co chciałam.

Szczerze mówiąc czasem moja praca mgr już mnie wkurza, a tym bardziej że powinnam się teraz zmobilizować na najwyższych obrotach to ja nie jestem w stanie się nią zająć ani też czymkolwiek innym, prowadzi to do jeszcze większej frustracji, wrzucania sobie, co powoduje utratę ochoty na cokolwiek i koło się zamyka....

Nel napisał(a):A może to to ze kończysz studia
ze cos sie kończy, jakiś etap i idzie nowe
ze przed tobą zmiany, a 5 lat to sporo

Sama już od dłuższego czasu myśle o tym, że to na 100% jest z tym powiązane. Tak naprawdę czuję się jakby pow wakacjach moje życie miało się skończyć, czarna dziura, pustka nic... Nigdy tak nie miałam nawet po liceum tak nie było...

Dobijający jest dla mnie fakt, że znajomych mam tylko na uczelni, i głownie tam ich spotykam. Jednak koleżanka raz na jakiś czas zaprasza mnie czasem do kawiarni i tyle. A jak już rozmawiam z ludźmi to tylko na tematy studenckie, czyli teraz przoduje praca mgr. Nigdy nie miałam chłopaka, nawet nikt nie okazał mi żadnego zainteresowania szczerze mówiąc.... Jest to też coś co mnie dobija. Czuje sie staro, niepotrzebna tutaj. Snuje się ciągle sama, całe dnie poza uczelnią spędzam wszędzie sama... zawsze sama...

Fakt faktem dzisiaj czuję się lepiej, a dzień w większości upłynął na robieniu bazy danych...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 maja 2014, 22:12

Nie mogę znieść tego że istnieję....

Avatar użytkownika
przez Arasha 11 maja 2014, 22:32
Jak tak sobie czytam, co napisałaś, to myślę sobie, że wcale nie jesteś w takiej najgorszej sytuacji...
Ja dla porównania mam prawie 30 lat i jestem dopiero na II roku studiów, znajomych nie mam żadnych, nawet na uczelni i odkąd pamiętam praktycznie zawsze tak było. Zawsze musiałam zabiegać o względy innych, ale teraz już tego nie robię, bo wiem, że nie można nikogo na siłę zmusić do przyjaźni czy koleżeństwa. Dla mnie większym problemem jest ciągła słabość i zmęczenie, które praktycznie odczuwam od 10 lat ( dlatego m.in. musiałam przerywać i rzucać studia ), a leków boję się brać ze względu na emetofobię ( lęk przed wymiotami ). Czasami czuję się tak zmęczona, jakby to już miał być mój koniec ... A chciałabym jeszcze trochę pożyć, bo obecne studia bardzo mi się podobają, a całe swoje życie koncentruje
teraz na nich. Zresztą jak chodziłam do szkoły nauka też zawsze była dla mnie wszystkim.
Szkoda tylko, że to ciągłe zmęczenie odbiera mi chęci do nauki i w ogóle do życia :(

A ty skąd jesteś i gdzie w ogóle studiujesz ? ( jeżeli to nie tajemnica :shock: )

Pozdrawiam - Arasha ;)
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Nie mogę znieść tego że istnieję....

przez Pani_F 12 maja 2014, 22:10
Arasha napisał(a):Jak tak sobie czytam, co napisałaś, to myślę sobie, że wcale nie jesteś w takiej najgorszej sytuacji...
Ja dla porównania mam prawie 30 lat i jestem dopiero na II roku studiów, znajomych nie mam żadnych, nawet na uczelni i odkąd pamiętam praktycznie zawsze tak było. Zawsze musiałam zabiegać o względy innych, ale teraz już tego nie robię, bo wiem, że nie można nikogo na siłę zmusić do przyjaźni czy koleżeństwa.

Absolutnie zdaję sobie sprawę, że inni mają gorzej... Choć chyba nie do końca jakość i ilość - nie wiem jak to nazwać - niepowodzeń? jest miernikiem. Zauwazyłam, że jest nim raczej osobiste przeżywanie tych niepowodzeń, niejeden będzie miał wszystko pod górę, a będzie silniejszy i nie podda się tak łatwo. Nie piszę, że jestem w jakiejś trudnej sytuacji... tylko najgorsze jest jak mnie dobija właśnie to uczucie pustki, beznadziejości, a czasem potrafi strzelić od tak.... i odbier ochotę na cokolwiek na życie... A jeżeli chodzi o znajomych, fakt jest taki, że jak się ktoś izoluje, to inni też się izolują, i ludzie sami raczej nie wyjdą do kogoś, kto sam do nich nie wychodzi.... A ja też sama po prostu nie potafię...
Arasha napisał(a):Zresztą jak chodziłam do szkoły nauka też zawsze była dla mnie wszystkim.
Szkoda tylko, że to ciągłe zmęczenie odbiera mi chęci do nauki i w ogóle do życia :(

A ty skąd jesteś i gdzie w ogóle studiujesz ? ( jeżeli to nie tajemnica :shock: )

Pozdrawiam - Arasha ;)

Zmęczenie potrafi być dobijające... ja sama czuje sie jakoś zmęczona i to coraz bardziej. Dzisiaj spałam ok 12 godzin :/ i w dodatku za to chętnie bym się zdzieliła... Jakoś ta sobota była dla mnie najgorsza... chociaż ciągle nie potrafię znaleźć radości w czymkolwiek i czuje się taka pusta...

Pochodzę z woj. kujawsko-pomorskiego, a studiuję w Lublinie.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 maja 2014, 22:12

Nie mogę znieść tego że istnieję....

Avatar użytkownika
przez Arasha 13 maja 2014, 22:26
No to faktycznie daleko Cię wywiało :mrgreen:

A tak poważnie, ja sama też kiedyś miałam szalony pomysł studiowania w Gdańsku choć pochodzę z południa Polski. No, ale teraz w obecnej sytuacji, kiedy boję się podjechać kilka przystanków tramwajem, ta wizja wydaje mi się czystą abstrakcją.

Na szczęście mam wydział na obrzeżach Krakowa i na zajęcia mogę sobie chodzić przez ogródki działkowe
( jak tam teraz pięknie :105: ), a to oznacza mniej ludzi, zero komunikacji miejskiej ( poza 1 dniem w tygodniu, gdy jadę tramwajem, najczęściej z przesiadkami ... ) do centrum na niemiecki i wtedy zaczynają się jazdy ( telefon przy uchu, panika itd. ech szkoda gadać ).

A kujawsko - pomorskie zawsze mnie fascynowało ... Pewnie dlatego, że jedynie przejeżdżałam tamtędy jadąc nad morze ( gdy jeszcze nie miałam tak nasilonej nerwicy :( ) Nieraz zastanawiałam się, jak się żyje np. w Aleksandrowie Kujawskim czy Inowrocławiu ... Ja się chyba w ogóle za dużo nad wszystkim zastanawiam, czy trzeba czy nie :roll:

Coś ten mój post bez ładu i składu ... Zmęczona jestem ( jak zawsze ). :hide:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Nie mogę znieść tego że istnieję....

przez Pani_F 29 maja 2014, 22:02
Niedawno miałam zmienione dawki leków. nic nie pomaga nie wiem co mam ze sobą zrobić, jak ja mam przeżyć kolejne dni......
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 maja 2014, 22:12

Nie mogę znieść tego że istnieję....

przez ladywind 29 maja 2014, 22:16
Pani_F, musisz przeczkeac ten najtrudniejszy okres zanim leki zaczna działac. moze popros lekarza o jakis lek doraźny, by lepiej przetrwac te najgorsze chwile?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Nie mogę znieść tego że istnieję....

Avatar użytkownika
przez SmokingCat 31 maja 2014, 12:47
U mnie depresja przybrała na sile właśnie na 5tym roku studiów. W psychiatrii jest nawet wydzielony taki rodzaj depresji związany z tym etapem w życiu, ale wybacz-wypadła mi z głowy terminologia. Mam podobnie jak Ty - DDA, odkąd pamiętam to straszne poczucie pustki.
W sumie jedynym rozwiązaniem w moim przypadku okazały się leki. Jednak nie chcąc oszukiwać - przełomu nie ma.
W ciągu pół roku 3 razy zmieniano mi rodzaj i dawkę. Nie poddawaj się!
Trzymam kciuki, bo wiem jak ta pustka skręca, wykręca, wsysa
taki to urok nigdy nic nie mieć

http://szkicowana.wordpress.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
29 sie 2013, 13:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do