Trochę biadolenia i nadziei.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Trochę biadolenia i nadziei.

przez Pani Landers 07 maja 2014, 22:18
Jestem tu nowa, ale czytam to forum od dwóch tygodni. To pomogło mi się zmotywować i zapisać do psychiatry. Wizyta za niecałe 2 tygodnie. Nie jestem pewna czy to depresja, ale większość objawów się zgadza: mam obniżony (oj maksymalnie) nastrój, brak woli, wydaje mi się, że wszystko mnie przerasta, nie mogę spać, a rano budzę się z głową pełną czarnych myśli. Zawsze byłam pesymistką,przewidywałam najgorszy scenariusz. To chyba wynik wychowania. W mojej rodzinie problemów się nie rozwiązywało, a ukrywało i rozpaczało, ewentualnie obwiniało innych członków rodziny. Rodzice pobrali się nie z miłości, a rozsądku. Ciągle były wzajemne pretensje i niespełnione oczekiwania. Ja od małego starłam się być dobra posłuszną córka, pilną uczennicą, nie piłam nie ćpałam, nie paliłam, na dyskoteki chodziłam, ale nawet tam byłam "grzeczna". Miałam i nadal mam skromną grupkę przyjaciół, udało mi się poskromić kilka swoich słabości, robię wrażenie osoby pełnej życia, zdecydowanej (o ironio :? ). I czuję się mniej dziwna i niepasująca niż w dzieciństwie. Ale mimo to posypałam się, boję się żyć. Nie miałam normalnego dzieciństwa i jestem w żałobie po nim. Ale wiecie co? Zdecydowałam, że chcę to zmienić, że chcę żyć. Tylko sama nie dam rady. Pomoc jest niezbędna. Liczę, że to dobry krok, chociaż jestem przerażona.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 maja 2014, 21:59

Trochę biadolenia i nadziei.

przez essprit 07 maja 2014, 22:22
A może lepiej do psychoterapeuty ???
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Trochę biadolenia i nadziei.

przez kaffe_och_blod 07 maja 2014, 23:21
A przy przyjaciołach też robisz wrażenie osoby pełnej życia? ;)
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 maja 2014, 18:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trochę biadolenia i nadziei.

przez Pani Landers 08 maja 2014, 20:28
Nie, przy przyjaciołach jestem sobą :D ale sama ich obecność mi trochę pomaga, tzn na ten czas gdy akurat ktoś z nich jest obok. Co do psychoterapii, to pewnie by mi pomogła, ale na NFZ nie mam co liczyć, a na prywatną mnie nie stać. Zobaczę co powie psychiatra, wiem, że w przychodni jest jakiś psycholog,ale nie mam pojęcia co on tam prowadzi. Potrzebuję jakiejś doraźnej pomocy, bo to co przeżywam przed zaśnięciem i bezpośrednio po przebudzeniu, to jakiś koszmar. Budzę się prawie z płaczem.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 maja 2014, 21:59

Trochę biadolenia i nadziei.

Avatar użytkownika
przez Prakseda 08 maja 2014, 21:16
Pani Landers, zapoznając się z Twoją historią miałam wrażenie, że czytam o sobie samej :roll: <oczywiście z kilkoma różnicami>.

Dlaczego nie możesz liczyć na terapię NFZ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1031
Dołączył(a)
03 sie 2013, 22:48

Trochę biadolenia i nadziei.

przez Pani Landers 08 maja 2014, 21:43
Miło słyszeć, że mój przypadek nie jest wyjątkowy. Boję się, że musiałabym długo czekać. Ale cz nie trzeba na to jakiegoś skierowania od psychiatry?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 maja 2014, 21:59

Trochę biadolenia i nadziei.

Avatar użytkownika
przez Prakseda 08 maja 2014, 22:06
Kurczę, to chyba zależy :roll: W wielu ośrodkach faktycznie jest tak, że najpierw przechodzi się rozmowę kwalifikacyjną z psychiatrą i on decyduje, czy się na terapię nadajemy. Ja miałam wyjątkowe szczęście - u mnie to wszystko przebiegło zupełnie inaczej. Zapisałam się "z buta" do psychologa przyjmującego w PZP <bez żadnego skierowania> i na pierwszej wizycie okazało się, że ta pani jest również psychoterapeutą. Także na terapię trafiłam bez żadnego skierowania, bez żadnych wstępnych rozmów ;)

A co do naszego przypadku - takich ludzi jest zapewne więcej - tylko się o tym nie mówi. Zwłaszcza, że to może być trudne do wyłapania. Ja niestety posypałam się totalnie - zawaliłam studia, pracę <a tak pięknie ciągnęłam jako dziecko - widać nie ma kredytów, których nie trzeba spłacać :roll: >, do tego doszła mi choroba fizyczna. Jestem w totalnym bagienku, z którego nijak wyjść nie umiem:( Walcz o siebie, bo to <ta żałoba po bezpowrotnie utraconym dzieciństwie, którego nie było> wciąż w nas żyje, po cichu karmiąc się naszą energią - czyli wyniszcza:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1031
Dołączył(a)
03 sie 2013, 22:48

Trochę biadolenia i nadziei.

przez Pani Landers 08 maja 2014, 22:29
Prakseda, nie ujęłabym tego trafniej. Kurde, taka byłam idealna, spełniałam tyle cudzych oczekiwań, że sie nie zastanowiłam nawet, jak to jest mieć swoje własne. Przestałam odróżniać swoje marzenia od cudzych oczekiwań. I też runęło. Miałam taki okres, że bez przerwy rozpamiętywałam dzieciństwo. Mam przyjaciółkę, która wychowała się przy ojcu alkoholiku. Ona jest dla mnie wsparciem, bo przed nią pierwszą dawno temu się otworzyłam. Mój były (świetny facet zresztą był z niego) stwierdził kiedyś, że jest mnie dwie osoby: zimna, nieprzystępna i wesoła, towarzyska.
Też nie jestem w pełni zdrowa, może mi choroba nie dokucza bardzo fizycznie, ale mnie ciągnie w dół w sensie psychiki. Od 13 roku życie postrzegałam swoje życie jako ciąg katastrof (mama w klinice z gruźlicą, potem rozstanie rodziców, kochana babcia z zanikami pamięci) :? To jest oczywiście bzdura, ludzie przecież doświadczają problemów i je rozwiązują. Ale ja nie miałam wsparcia, wszyscy dorośli też panikowali i tylko mi powtarzali:musisz się trzymać. Tylko czego ja się miałam trzymać? To sie trzymałam mojego wizerunku idealnego dziecka, potem idealnej studentki. A obecnie bywa mi wszystko jedno, nie chce mi się walczyć. Ale też nie chce się poddać. A już na pewno nie zniosę tego życia takim jakim jest. Konkluzja brzmi: tak, potrzebuję psychoterapii. Nawet wierzę, że dam radę z tego wyjść i że Ty też dasz. ;)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 maja 2014, 21:59

Trochę biadolenia i nadziei.

Avatar użytkownika
przez Prakseda 13 maja 2014, 23:43
Pani Landers, daj znać po wizycie jak było ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1031
Dołączył(a)
03 sie 2013, 22:48

Trochę biadolenia i nadziei.

przez Pani Landers 20 maja 2014, 23:41
Już po wizycie. Mało się nie poryczałam, lekarka była wspierająca i ... motywująca. Dobrze mi zrobił sam fakt, że ktoś mnie wysłuchał. Zapisala mi lek Elicea i od czerwca zaczynam psychoterapię. :smile:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 maja 2014, 21:59

Trochę biadolenia i nadziei.

Avatar użytkownika
przez Prakseda 21 maja 2014, 01:23
Pani Landers, miło czytać takie pozytywne wieści :D Cieszę się, że wizyta przebiegła pomyślnie, w dodatku tak szybko rozpoczynasz psychoterapię :smile: Wszystko zmierza w dobrym kierunku, ku lepszemu - trzymaj ten kurs ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1031
Dołączył(a)
03 sie 2013, 22:48

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do