"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Sebo 23 kwi 2007, 05:04
Cześć Sasanka. Ja mam też podobny problem. Ciągle się zastanawiam jak mnie widzą ludzie. Zwracam uwagę na takie rzeczy jak np., to w jaki sposób układam ręce np. siedząc w autobusie, jaki mam głos gdy coś mówię, jaką mam postawę w danej chwili i inne niedorzeczne sprawy. Relacje z ludźmi to ciężka harówa (chociaż zależy na kogo siętrafi). Najczęściej w towarzystwie jestem milczący, bo nie nadążam za tym co mówią ludzie wokół. Nie potrafię włączyć się w rozmowę, biegam wzrokiem po kolejnych "mówcach" i udaję zaangażowanie, nie wiedząc o co chodzi. W knajpach bywam tylko ze względu na kumpla, który jest moim totalnym przeciwieństwem (ma mnóstwo energii) i siłą wyciąga mnie z domu. Denerwuje mnie to, ale w sumie gdyby nie on to bym chyba teraz leżał porośnięty mchem i pajęczynami. Zastanawiam się jak jest z Tobą. Czy wychodzisz gdzieś, czy całymi dniami siedzisz w domu?
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 03:22

Avatar użytkownika
przez Sasanka 23 kwi 2007, 11:33
Sebo napisał(a):Zwracam uwagę na takie rzeczy jak np., to w jaki sposób układam ręce np. siedząc w autobusie, jaki mam głos gdy coś mówię,


Cześć Sebo! Mam podobnie, ciągle mam straszną świadomość tego jak wyglądam i czy wyglądam dobrze (czy mam odpowiednia minę), wiem, że to idiotyczne,ale ciężko się od tego uwolnić. Z tego wszystkiego to tez udaję często zaangażowanie w rozmowę, a tak naprawdę nie wiem o czym inni mówią, bo koncentruje sie na sobie a nie na temacie rozmowy. Oczywiście staram się to przełamywać, są dni że jest nawet w miarę, a są takie, gdy mam naprawde dość.
Super, że masz takiego kumpla. Wydaje mi się, że tacy ludzie - nasze przeciewieństwa moga bardzo pomóc, wciągają między ludzi i ułatwiaja w pewien sposób kontakty. Wiadomo, że może byc to dla Ciebie męczące, ze względu na Twój problem, ale jednak nie siedzisz ciągle w domu - na pewno czułbyś sie wtedy 100 razy gorzej. Ja np. nie lubie wychodzić, ale gdy mnie ktos wyciągnie, to w efekcie po powrocie czuje pewną satysfakcje, że poszłam (o ile w trakcie nie złapie doła ;)) Generalnie mało wychodzę, zazwyczaj jak muszę, albo jak po prostu trzeba się czasem spotkać ze znajomymi, żeby nie zerwać kontaktów i tego potem nie żałować! Ale nie jest łatwo. Ty jak wyczytałam pracujesz, to duży plus, bo jednak coś robisz na co dzień. Ja boję sie pracy i codziennego zmagania, nie wiem jak bym sobie poradziła jak musiałabym sie ciągle uśmiechać i nie robic z siebie smutasa, gdy nie mam na to siły. Trzymaj się!
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

przez belinda 23 kwi 2007, 21:33
Czy to moja wina, ze odsunelam sie od bliskich i teraz nie umiem sie przed nimi otworzyc? co mam zrobic zeby tak szczerze porozmawiali ze mna? dlaczego zawsze przejmuje za wszystko odpowiedzialnosc? juz nie wytrzymuje:(
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 23 kwi 2007, 21:37
Obarczanie się odpowiedzialnością za całe zło tego świata jest formą karania się. Za co Ty Belinda karzesz siebie?
Pstryk
Offline

przez belinda 23 kwi 2007, 22:05
Przepraszam, nie chcialam zwracac na siebie niczyjej uwagi, ale tak bardzo potrzebowalam wyrzucic to z siebie, brakuje mi wsparcia w mojej rodzinie...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

przez Pstryk 23 kwi 2007, 22:21
Wobec tego to z Twoją rodziną jest coś nie tak. Być może oni boją się bardziej niż Ty. Widzą, że coś się złego dzieje ale nie potrafią sobie z tym poradzić. Są bardziej bezradni niż Ty. Skoro tak bardzo zależy Ci na ich wsparciu (co uważam za słuszne bo wśród bliskich najlepiej goją się rany) to odwagi! Ośmiel ich! Zrób pierwszy krok Kochana. Wierze, że potrafisz. Zrób to subtelnie, aby nie spanikowali, z uczuciem i szczerze, aby im się nogi ugięły. Z autopsji wiem, że to co najtrudniej przychodzi jest najcenniejsze i najtrwalsze!
Powodzenia Skarbie!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez GRACJA 23 kwi 2007, 22:31
I dobrze że wyrzuciłaś. Może będzie Ci dzięki temu lżej. To na pewno nie jest Twoja wina że odsunęłaś się od bliskich. Zapewne zamknęłaś się w sobie i masz wrażenie że straciłaś z nimi kontakt. Spróbuj sama znowu nawiązać z nimi relacje. Można zacząć od rozmowy nawet na błachy, mało znaczący temat. Spytaj czy mają problemy, jakie, okaż zainteresowanie-to może być wstęp do szczerej rozmowy.Ważne aby nawiązała się rozmowa. Po nitce do kłębka.
dlaczego zawsze przejmuje za wszystko odpowiedzialnosc? (
No to jest właśnie pytanie-dlaczego ale i za co czuje się odpowiedzialna. Nie napisałaś dokładnie o co chodzi. Można tylko w takim przypadku spekulować. Masz poczucie winy, nie masz zaufania, uważasz że ty zrobisz wszystko lepiej. Wszystko zależy od tego o jakiej odpowiedzialności mówisz. Życzę powodzenia. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez Sasanka 24 kwi 2007, 00:02
Ashley, jak tam? Jest juz choc troszkę lepiej? Nie bądź smutna :(
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

Avatar użytkownika
przez Estreva 24 kwi 2007, 00:12
A co ja Kochani moge powiedziec :cry: :cry: :cry: Moj stan sie pogarsza..Mam dosc uzalania sie nad soba,tego zycia i tej choroby ...sama juz nie wiem co mi jest ...Poddalam sie od wczorajszego dnia stwierdzilam ze jestem smieciem i osoba bez zadnej wartosci..Poprostu spisalam sie na straty :cry: Nie potrafie nikogo pocieszc bo nawet samej siebie nie potrafie..Wczoraj powiedzialam bliskiej osobie w twarz ze mam dosyc zycia jako pasozyt..Jestem w tak mlodym wieku a nic soba nie reprezentuje :( Nie ma ze mnie zadnego pozytku :cry: :cry: :cry: ehhh przeklinam siebie za to ze jestem tym czym sie stalam :cry: czasem mam ochote poderznac sobie gardlo :evil:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 24 kwi 2007, 07:25
Sasanka napisał(a):Ja np. nie lubie wychodzić, ale gdy mnie ktos wyciągnie, to w efekcie po powrocie czuje pewną satysfakcje, że poszłam



Hm... przynajmniej masz ludzi do których możesz wyjść...
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

przez belinda 24 kwi 2007, 08:49
Bethi GRACJA
Bardzo dziekuje za cenne rady :smile: Dzieki nim spojrzalam na to z innej strony, bardziej obiektywnie. Mieszkamy w jednym domu, a rownie dobrze moglibysmy mieszkac oddzielnie i bylo by tak samo. Zdaje sobie sprawe, ze odsunelam sie od nich, ale ma to swoja przyczyne. Tak trudno zburzyc ten mur miedzy nami...

Estrevanie mow tak, nie jestes smieciem ani pasozytem, po prostu nie radzisz sobie, potzrebujesz pomocy. Tez czuje sie bezuzyteczna, odbieram sobie prawo do zycia, tak jak Ty. Nie poddawaj sie, bedzie lepiej, zobaczysz, a wtedy bedziesz mogla pokazac na co Cie stac. Nie obarczaj sie takim poczuciem winy, bo w koncu Cie przygniecie. Chcialabym moc Cie jakos wesprzec. Przytulam Cie mocno. Nie poddawaj sie:) Pozdrawiam
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Avatar użytkownika
przez Sasanka 24 kwi 2007, 11:39
C(c)złowiek napisał(a):Hm... przynajmniej masz ludzi do których możesz wyjść...


No wiesz, to są aż 2, w porywach 3 osoby raz na ruski rok więc nie jest tak dobrze...
Myslę, że też masz jakiegoś jednego kumpla czy kogoś z rodziny, z kim czasem mozna gdzies wyjść...
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

przez Pstryk 24 kwi 2007, 17:57
Belinda, nie uwierzysz może ile człowiek potrafi wybaczyć. Żyć z drugim człowiekiem, mimo iż nie możliwością jest wymazanie przeszłości. Ile ludzkie serce potrafi pomieścić... Czasem jesteśmy przekonani, że nic gorszego nie może nas spotkać... Czasem mylnie oceniamy, prawda okazuje sie tak bardzo niespodziewana... i potrafi zmienić całe nasze życie.
14 lat po tym jak ociec mnie gwałcił okazało się, że nie do niego mam żal, a do mojej mamy, która wiedziała co się dzieje ale mnie nie obroniła. Gdy to zrozumiałam odmieniło się moje życie. Wszystko stało się jasne i przejrzyste. Nareszcie wszystko się poukładał w jedną całość i wiedziałam już, co robić dalej.
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez ashley 24 kwi 2007, 19:59
Sasanka już lepiej. Po tym malym zalamaniu podnioslam się i idę dalej. Lęki mnie wkurzają moje ale dzisiaj mocno utwierdzam się w tym że dam sobie z nimi radę a z czasem mnie calkiem opuszczą. A co u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko ok ;) Przytulam wirtualnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do