"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 19 paź 2010, 14:35
Helvetti, porżnęłam się to teraz mam.
Nie będę się przed obcymi ludźmi tłumaczyła, a pytania by poleciały na bank. Nie nie nie amen.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 19 paź 2010, 14:40
Moje rany zobaczyła pediatra, kazała kupić tribiotic, i tylko pogadała z dziewczyną ojca.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Ola55 19 paź 2010, 15:55
Denerwuję się straszne, co będzie wieczorem jak mój ojciec przyjdzie do domu pijany, czy znów będzie jakaś afera .. tak bardzo mam czasami dość :(
Tak bardzo potrzebuję pomocy, pomocy moich bliskich, nie pomagają mi ( stara się tylko jedna osoba, no może dwie ) resztę rodzinki nie interesuje co się ze mną dzieje, nie interesuje to czy żyję czy nie, czasem sobie myślę, że gdyby coś mi się stało to niektórzy zauważyliby to dopiero wtedy, jakby dostali telefon, wcześniej nie .. Nikt nie dzwoni, nie zapyta jak się czuję, ja nie mówię tutaj nawet o depresji o moich problemach tylko o zwykłym pytaniu "jak się czujesz?" tak po prostu, czy ja muszę mówić, że czuję się makabrycznie aby ktoś zapytał się mnie kiedyś zwyczajnie jak się czuję? Staram się pomagać wszystkim, którzy potrzebują tej pomocy i którym mogę pomóc, ale sama, też czasem potrzebuje pomocy, nie proszę o nią, ale chwiałabym aby ktoś z moich najbliższych sam mi ją zaproponował, czasami mam wrażenie, że aby było wiadomo, że coś jest ze mną nie tak, to musiałabym o tym krzyczeć :(
Dlaczego jestem nikim dla większości .. robię wszystko co mogę, daję wszystko od siebie, dlaczego nadal jestem ta zła, DLACZEGO?! Co muszę zrobić aby wreszcie była kimś dla moich bliskich, żeby traktowali mnie jak człowieka, nie ja jakąś cholerną maszynę, która nie ma uczyć, nic nie czuje, nic ją nigdy nie boli i której można powiedzieć największą przykrość, bo to czy jest jej przykro czy nie, nie jest ważne

Ostatnio osoba z mojej rodziny powiedziała, że jest zmęczona, powiedziałam że może coś pomogę? Nie chciała jak zwykle, za jakiś czas powiedziałam, że jestem strasznie zmęczona psychicznie, usłyszałam, że "Ty?! Przecież nie masz być po czym zmęczona", a ja nie miałam już siły, kiedy wieczorem się położyłam łzy same płynęły mi po twarzy, ostatnio wieczorami zawsze tak jest, czuję się nie potrzebna i ogólnie do niczego ..

Nie cierpię się nad sobą użalać, ale musiałam ..
Przepraszam Was za to Wszystkich
„Nie ma większej tragedii człowieka od tej, jak nie umie przyjąć szczęścia z obawy przed kolejnym ciosem”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 paź 2010, 14:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez aleksandraaniela 19 paź 2010, 19:44
Ola55 dobrze że chociaż tutaj piszesz o swoich problemach ;-) Ludzie z chęcią Cię "wysłuchają"(przeczytają). To jest dobre miejsce na to. Podoba mi się Twoje imię;-D

Ja za to dzisiaj strzeliłam sobie gola:-( Od kwietnia czekam aż dostanę się do Instytutu psychiatrii i neurologi. Miesiąc temu dostałam propozycje przyjęcia od następnego dnia po telefonie. Niestety zadzwonili do mnie jak miałam badania pod kątem wrzodów i rozmawiali z moją mamą która powiedziała, że przyjadę. Byłam na gastroskopii i kolonopskopii pod narkozą i następnego dnia czułam się tak fatalnie, że nie było możliwości żebym się podniosła i pojechała na terapie. Zadzwoniłam, że na 100% przyjadę następnego dnia, niestety Pani w sekretariacie powiedziała, że nie i koniec i że musi teraz zadzwonić do kogoś innego. Kazała mi czekać do listopada. Jest dzisiaj 19 październik. Od 1,5 miesiąca wyszłam 3 razy na dwór i czuję się fatalnie. Dzisiaj było trzecie wyjście i po powrocie o 18 odebrałam pocztę ze skrzynki a tam piorytet z Instytutu jest Pani przyjęta od dnia 22 października , prosimy o potwierdzenie do 19 października. Niestety sekretariat pracuje chyba do 13, naiwna zadzwoniłam o tej 18, miałam nadzieję, że może ktoś odbierze. Jestem tak bardzo wściekła na siebie... Jutro będę próbowała dodzwonić się od samego rana i jakoś się wytłumaczyć. Choć naprawdę wątpię w to po ostatnim doświadczeniu z Panią z sekretariatu. Sama sobie jestem winna, wiem...
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Thazek 19 paź 2010, 21:01
Panna_Modliszka, to ja Ci zrobię sztuczne oddychanie usta usta :mrgreen:
Thazek
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Thazek 19 paź 2010, 21:04
Panna_Modliszka, co tam katar :P jakoś dam radę ;)
Thazek
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 19 paź 2010, 22:32
/cenzura/. /cenzura/. /cenzura/.
jutro dostanę siódmą jedynkę w tym roku szkolnym, tym razem z historii. Weź się w garść, Anka, bo znów będziesz zapierdalać w czerwcu i poprawiać wszystkie możliwe przedmioty aby zdać.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Anabell 19 paź 2010, 22:53
Nerwica znów daje się we znaki. Czuję się niekochana, niechciana, samotna i w ogóle niepotrzebna. Mam wrażenie, że zaraz oszaleję i czuje jakby za chwilę wszystko miało runąć... I do tego znów mam nawrót bulimii. Nie widzę przyszłości dla siebie...
And I realize there is no peace of mind
Awake to see there is no remedy in sight
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 sie 2010, 22:40

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 19 paź 2010, 22:54
Anabell, witam w klubie.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 19 paź 2010, 23:18
Też muszę się wziąźć, za naukę ale coś mi /cenzura/ nie idzie. :?
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez anwet 20 paź 2010, 09:38
pomijając przerzyganą noc, dowiedziałam się, że moja kumpela z grupy w najbliższą sobotę bierze ślub..
no i jest w ciąży


:why: :why: :why:
ja też chcę mieć RODZINĘ :why: :why: :why:

kogoś takiego tylko dla siebie..
móc kochać bezgranicznie..
wiedzieć, że jestem potrzebna... :why: :why: :why:




a póki co, jadę do biblioteki..
:-|


och Wiolu... jak ja Ci zazdroszczę :cry:
anwet
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez coma 20 paź 2010, 12:21
Wspaniała rada mojej siostry mnie dobiła. Niby się martwi, ale co powiedziała? WEŹ SIĘ W GARŚĆ.
Dowiedziałam się również, że ześwirowałam.
coma
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez murmelki 20 paź 2010, 12:40
Od miesiąca bezskutecznie próbuję dostać się do psycholog u której byłam już na wizycie. Terminy są na grudzień. Co mam zrobić do tego czasu? Zaryczeć się na śmierć, rozstać z facetem, który wyjechał na 2 miesiące do pracy, co jeszcze bardziej mnie frustruje, czy doprowadzić moją mamę do obłędu ciągłymi histeriami? Jeszcze, jak na złość, skończyły mi się tabletki, które biorę awaryjnie (dostałam od psychiatry). I teraz jest właśnie taka awaria, a ja nie mogę sobie pomóc. Żeby dostać receptę musiałabym pójść na wizytę - mam złamaną nogę i nie wolno mi chodzić, a trzeba się zarejestrować osobiście i przyjść na wizytę. Czy to nie jest dobijające, że tak ciężko dostać się do lekarza, który czasami jest potrzebny NATYCHMIAST, bo człowiek ma wrażenie, że zaraz oszaleje, jak nie odda mu czegoś?
Wczoraj w nocy znowu pokłóciłam się z facetem. Nawet nie pamiętam dlaczego tym razem się wkurzyłam. On chce uciąć rozmowę, żebym się nie nakręcała, a mnie wtedy dopada jeszcze większy amok. A potem czuję się, jak tak żałośnie. Ryczałam pół nocy, nadal ryczę. Jednocześnie się wściekam, bo ta bezsilność jest taka obezwładniająca. I tak się miotam między złością na innych, nienawiścią do siebie, wszechogarniającym żalem, wstydem i wyrzutami sumienia. Jestem taka zmęczona, jakbym w nocy kopała kanał La Manche.
Psychiatra stwierdziła, że nie mam depresji. Psycholog traktuje mnie trochę protekcjonalnie. Bo ja na co dzień sprawiam całkiem dobre wrażenie. Przez to, że jestem taka gadatliwa i dowcipnie mówię o sobie z dystansem. Ale przecież to bzdura! Mam zero dystansu! I mam dość. :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 paź 2010, 12:17

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez anwet 20 paź 2010, 12:48
:cry: murmelki <tuli>

[Dodane po edycji:]

Miły mój pije :-|
może mnie to irytuje, bo sama postanowiłam nie pić? pewnie tak właśnie jest..

w zamian kupiłam sobie pomarańcze i wycisnęłam sok; kwaśne jak cholera

Miałam wejść do dziekanatu.. nie miałam znów odwagi
na sam widok kortowa mam awersję do nauki
-----------------------------------------------------------------------------------

Nie wiem czy też tak macie, ale czasem łapią mnie takie "schizy", że nie mogę dać sobie z nimi rady..
jakiś czas temu ubzdurałam sobie, że ktoś za mną jedzie autem;
doszło do tego, że pojechałam do domu okrężną drogą, a na nie szczęście ten ktoś pojechał za mną..
w końcu nagle, bez migacza skręciłam, poczekałam chwilę i pojechałam w końcu do domu :(

albo sytuacja z wczoraj..
ktoś na pewien czas wziął moje kluczyki od autka, z kluczami wyszedł z domu - ale nie chodzi o szczegóły

a ja od razu sobie ubzdurałam, że na pewno już je dorobił, że komuś dał, wręcz mam ochotę zmienić zamki w samochodzie :-|

a to nie możliwe, co mi się uroiło
nie wierzę, że to może być prawda, no bo ostatecznie takie są czasy, że nie trzeba kluczyków dorabiać, żeby rąbnąć coś z auta/ auto :roll:

no i niby po co ten KTOŚ miałby robić coś takiego :-|

---------------------------------------------------------

Wiem, że już pisałam na ten temat, ale tak mi przykro że Wiola taka smutna, że w ciąży i że ślub..
nie dalej jak w czerwcu siedziałyśmy na parapecie czekając na poprawkę z parazytologii i rozmawiałyśmy, jak to nie płakałybyśmy, gdybyśmy zaliczyły "wpadkę"..
anwet
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do