"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez 331ania 13 kwi 2007, 16:33
witaj.musze przyznac ze twoj list jest bardzo dojrzaly,czytajac w polowie odnalazam swoje zycie....nie piszesz jak 17-latka twoje wypowiedzi sa przemyslane a odczucia jakze mi bliskie...musisz isc do psychologa-dluzej tak nie mozesz zyc.jestes chora-i te chorobe trzeba leczyc bo zobacz ile masz lat,chcesz tak zyc?ile jeszcze lat?ile czasu chcesz sie meczyc?potrzebujesz pomocy i to jak najszybciej bo te wybuchy gniewu nie sa najlepszym rozwiazniem a wiem ze juz nad tym nie panujesz bo to jest silniejsze od nas.wiele moglabym napisac ale coz ja moge?...skoro wiem ze ja nic na to nie poradze-bo doskonale wiem jak jest kiedy sie nienawidzi swego kraju gdzie mozna zobaczyc tylko odcienie szarosci. Zycia tak jak by sie chcialo a nie tak by inny to widzieli,braku wolnosci duszy i ciala-bo chocby zwykly jogging u nas bedzie odebrany jak cos dziwnego...och gdybys wiedziala jak ja cie dobrze rozumiem...ale to wszystko mozesz zmienic bo masz tyle lat co masz-cale zycie przed toba i dąż do tego lepszego zycia bys mogla sie spelniac czego ci z calego serduszka zycze.Ale psychologa odwiedz-bo to ci pomoze odnalezc droge,te wlasciwa ktora cie doprowadzi tam gdzie tylko chcesz:)choc jesli chodzi o wybuchy gniewu to lepszy bedzie psychiatra ;) sciskam cie!:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez Estreva 13 kwi 2007, 16:40
Dziekuje Ci z Calego serca za ta piekna rade..Mozesz wierzyc lub nie ale doslownie sie poplakalam czytajac twoja wypowiedz ;( :cry: :cry: :cry: Choc raz jedna osoba mnie zrozumiala ..Nie potrafie w to uwierzyc..
Moja dojrzalosc wynika z tego ze byc moze jestem wrazliwa i w mlodym wieku musialam zaczac spogadac na swiat jak dorosly czlowiek ;(
Nie potrafie zrozumiec samej siebie...Pierwsza moja twarz to wrazliwa strona...Naprawde wrazliwa,slaba,latwo mnie zranic...Druga to niestety nienawisc ,agresja i bol ... :cry:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez iwka73 13 kwi 2007, 16:41
Iwonusia.
Po przeczytaniu twoich postów jestem w szoku. Bardzo ci współczuję , ja myślałam że to ja miałam nieudane dzieciństwo przy ojcu alkoholiku a tymczasem są gorsze tak jak u ciebie.
Ja jestem po terapii , teraz idę na drugą i Ciebie też namawiam , musisz iść i zacząć nowe życie. Jeżeli własna matka ci nie pomoże musisz sobie sama pomóc i żyć normalnie. Nie wiem jak bym się zachowała na twoim miejscu ale podziwiam cię bo ja bym nie wytrzymała takiego domu.
Wiem jedno napewno.Psychoterapia doda ci sił i odwagi do podjęcia decyzji co dalej robić.
Jeśli martwisz się tym że tam musisz wszystko powiedzieć to uspokoję cię że wszystko tam jest objęte tajemnicą i nikt się nie dowie że tam chodzisz.
Jeżeli nie masz dokąd pójść pamiętaj że są jeszcze różne instytucje które ci pomogą uciec z tego okropnego miejsca .
Pozdrawiam i życzę szybkiego podjęcia decyzji o psychoterapii.
iwka73
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Tygryska 13 kwi 2007, 19:59
Iwonusia tak jak napisałaś to twój wybór. Przyznam że nie bardzo rozumiem czemu nie chcesz nic zrobic by zmienić swoją sytuację skoro jest ona dla ciebie tak mecząca. Przetrzymać? W imię czego?Czkając na co?Może i świat jest niesprawiedliwy ale tym bardziej my sami przynajmniej powinniśmy się troszczyć o samych siebie. [/b]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Re

przez Iwonusia 13 kwi 2007, 20:19
Prawda jest taka, że mieszkam na wsi, pracuję ciężko na polu i studiuję. To nie jest praca do 16, tu trzeba być w gotowości cały czas. Muszę się prosić dwa tygodnie (o ile mam na to odwagę), żebym mogła jechać do kina. A potem i tak mam awanturę, że tą właśnie robotę zostawiłam. Kiedyś walczyłam o swoje prawa, ta walka mnie wykończyła i nic mi nie dała.
Powiedz mi Tygryska co może powiedzieć mi psycholog?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 22:21

Avatar użytkownika
przez Tygryska 13 kwi 2007, 20:37
To nie jest tak że psycholog powie ci jakąś oswiecającą prawdę która cie zbawi, rozwiąze twoje problemy.Nie na tym polega psychoterapia.Poczytaj trochę o psychoterapii, chociazby na tym forum.
Chcesz mi udowodnić że sytuacja jest beznadziejna i nic się nie da zrobic? Ostrzegam ;) też jestem uparta :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez 331ania 13 kwi 2007, 21:25
Nawet nie masz pojecia jak bardzo sie ciesze ze ci pomoglam,chocby wlasnie slowem,zrozumieniem-ale tak naprawde to to jest najwazniejsze-by ktos nas wysluchal,pocieszyl.Jest wiele osob ktorym tylko dobre slowo i zrozumienie wystarczy by poczul ze jest potrzebny,ze nie jest sam ze swoim problemem.Doskonale wiem jak jest kiedy czlowiek niema pojecia co sie z nim dzieje,kiedy nie rozumie samego siebie.Mamy takie chore czasy w ktorych mozna sie zagubic i tak naprawde kiedy nie staniemy mocno na nogi to mozemy sie juz w nim nie odnalezc.bo swiat dziesiejszy jest tylko dla ludzi silnych:(Dlatego mamy takie problemy w zyciu-ze zastanawiamy sie co sie wokol dzieje,dlaczego ci ludzie sa tacy dziwni itp.Ta radosc ktora kiedys rozswietlala nam twarz dzis stala sie grymasem ktory psuje nam obraz w lustrze.Jakze bliskie mi sa te dwie twarze ktore opisalas-te radosna odebrala mi choroba,choc juz powraca usmiech na niej ale tak strasznie mi przykro,tak mocno ciezko na sercu ze nie widze juz tej beztroski ktora kiedys sie na twarzy malowala-i to jest moim jedynym zmartwieniem teraz gdy juz jestem zdrowa-czy kiedys jeszcze zobacze ten niczym nie zmącony,dzieciecy,radosny wyglad te radosc kiedy mimochodem zobacze swe odbicie-tego ci kochan zycze-bysmy mogly razem sobie kiedys powiedziec-smieje sie!!!zycie jest piekne!!a to wszystko co bylo kiedys to tylko sen...sciskam cie :smile: sciskam cie bardzo mocno!3maj sie cieplutko:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Re

przez Iwonusia 13 kwi 2007, 21:28
Masz rację niewiele wiem o psychoterapii, ale i tak uważam, że nie ma to sensu. Nie mam na to czasu. Uważam też, że nawet gdybym poszła to musiałabym wracać do domu, w którym trzeba uważać na każde słowo i żyć według pewnego schematu. Złego schematu. Nie jestem w stanie tego zmienić i psycholog mi w tym nie pomoże. Mógłby mi jedynie pomóc w sprawie molestowania, z którym nie jestem w stanie sobie sama poradzić. Ostatnio jednak zeszło to na dalszy plan.
Ja też jestem bardzo uparta :D
No ale może coś poczytam o tej psychoterapii :roll:
Dzięki Tygryska i dzięki Iwka73
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 22:21

Avatar użytkownika
przez GRACJA 13 kwi 2007, 22:20
To nie prawda, że nie możesz iść do psychologa. Jesteś dorosła czas żebyś sama stanowiła o sobie. Musisz sama o siebie dbać. Moja mama też nie dawała mi chodzić do psychiatry i psychologa. Posłuchałam jej i teraz cierpię. Choruję na nerwicę z powodu której mam rozwalony cały organizm. Dziś żałuję, że jej wtedy posłuchałam. To jej myślenie to nie była troska o mnie, ale strach przed tym że powiem co się dzieje w domu. Przecież mama nie musi się dowiedzieć, że byłaś u psychologa. Obowiązuje tajemnica zawodowa. Zrobisz jak zechcesz, ale wierz mi, że mama nie ma racji i nie musisz się jej bać. Kiedyś odejdziesz z domu, ona nie będzie już miała na Ciebie takiego wpływu jak dziś, a Ty zostaniesz z nerwicą. Nie możesz się poddawać. Bądź egoistką i choć raz
pomyśl o sobie. Psycholog jest dla Ciebie ratunkiem. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez gusia 13 kwi 2007, 23:36
Atkaa napisał(a):gusia nie wiem dokładnie jak wygląda twoje chorowanie

Atkoo droga ,podobnie jak Twoje aczkolwiek,z tym byciem samą już się oswoiłam ,,,tzn ,chyba poprostu przeszło,tyle tylko że mowie teraz o domu,na ulicę do dziś własciwie sama nie wychodzę...A taka typowa agora...z ....klaustro ..bo winda ,autobus ,hipermarket itp też odpada...ja już sobie wiesz to tłumaczę pomału,tylko jak widzisz niejestem w stanie jeszcze życ ,funkcjonowac normalnie ponieważ mam takie jakby zaostrzenia,raz dobrze ,raz źle...ech...
Dziekuję ża wsparcie i owszem prosiłabym o namiary na tą psycholog tylko podejrzewam że niejest to blisko a ja naprawdę mam w sobie tak ogromną blokadę przed tym oddalaniem się od domu....wiesz...znika mi blok z pola widzenia-koszmar
Dlaatego tak bardzo Was podziwiam że prowadzicie w miarę normalne życie...praca..no ale nietracę nadzieji..
Jesli chodzi o szpital to jest tak jak pisze Makcia ,ale to zasugerowała psycholog ,nie psychiatra ,z Nią na ten temat niemiałam okazji porozmawiac jeszcze ,tzn okazja była ale .......no właśnie...

Makcia napisał(a):Agorafobia jest jedną z objawów nerwicy którą trudno sie leczy przez sam fakt że osoba taka ma problemy z dotarciem na miejsce terapii..i tylko o to chodzi. Stąd pewnie pomysł ze szpitalem

Dokładnie Madziu stąd...i tylko dlatego..

Makcia napisał(a):Twój mąż zająłby sie dzieckiem pewnie sam chciałby Cie widzieć radosną..

No pewnie tak...a jesli chodzi o to żebym była radosna..no własnie,generalnie nikt niepowiedzialby że coś tam ,gdzieś tam mnie dręczy,boli,bo...ja całymi dniami jestem w super humorze ,tylko kiedy zostaję sama ( nawet nie to że sama),ale sama ze swoimi myślami ,dopiero wtedy dopada mnie taka nostalgia,nad przyszłością ..przecież mam marzenia,chcę je ralizowac ,późno ale nigdy nie ZApóźno..
a przede wszystkim marze o tym by wyrwac się z tych "czterech ścian" choc na kilka godzin dziennie..
Pomogłyście mi bardzo ...ja wiem ,to taka wirtualna pomoc ale napewno same wiecie jak bardzo przekierowywuje myślenie,odkąd jestem na tym forum tak wiele zmieniło się że nawet trudno to opisac,przede wszystkim zmieniłam się ja..
Owszem czasem tak siadam i myślę...(ach mam to chyba wbite w mózg przez mojego męża) że ludzie mnie oszukują,mam wbite?hmm..nie ,juz nie,tak jak mówię ,zmieniłam się z korzyscią myślę dla siebie....i taki lekki zdrowy egoizm którego wcześniej nieposiadałam już sama u siebie zauważam a to podobno cenna rzecz.

Makcia napisał(a):.Gusiu prosze nie gniewaj sie na mnie...

.....nawet niesmiej tak myślec...zresztą mam nadzieję że już za kilka godzin u mnie będziesz i znowu będziemy zaczynały wiele tematów i jak to zawsze bywa niekończyły żadnego bo ...czasu brakuje ;)
Bardzo dużo chciałabym Wam napisac tylko juz tak mi się plącze..te myśli,no tak mam wieczorkiem ...no ale cóż ,myslenie nieboli...
Atkoo,Madziu,Tygrysko...wielkie dzięki:*:*:*
Acha ...dziś pół dnia niebyło mnie w domu i bylam dziwnie spokojna...dziękuję raz jeszcze...
Iwonusia trzymaj się dzielnie ,trzymam kciuki.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :*
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

choroba

przez duskfall 14 kwi 2007, 02:04
Od 5 lat choruje. Dlugo byla to nerwica. Nie leczylem sie. Teraz nie chce zyc. W ogole. Potrzebuje pomocy. Czuje sie zle z nieznanych powodow. Nie potrafie okreslic stanow, ktore mnie dopadaja i przyczyn ich. Moj organizm to ruina. Mecze sie z dnia na dzien. Nic nie jest dobrze. Nic nie sprawia, ze jestem szczesliwy, mimo ze mam wszystko. Mam dziewczyne, ktora kocham, a nawet to nie sprawia, ze jestem szczesliwy. Co zrobic?
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Mona75 14 kwi 2007, 09:52
Witaj. Przede wszystkim musisz chcieć zacząć się leczyć. Odwiedź psychologa na początek. On na pewno będzie starał się Ci pomóc. Uwierz że jeszcze wszystko wróci do normy. I porozmawiaj o tym ze swoją dziewczyną, ona na pewno widzi że coś jest nie tak i martwi się o Ciebie. Powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

bol rozpacz zniewolenie...

przez smutna25 14 kwi 2007, 10:58
;)
Ostatnio edytowano 01 lip 2007, 22:33 przez smutna25, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 kwi 2007, 10:43

Avatar użytkownika
przez Estreva 14 kwi 2007, 13:03
Smutna 25...Nie jestes odosobnionym przypadkiem....:( Przede wszystkim nie powinnas sie zamartwiac ...Powinnas uwierzyc w siebie ..Powiedziec sobie ze ten czlowiek nie byl ciebie wart..Ze gdzies na swiecie czeka ten jedyny przypisany Tobie od narodzenia :smile: Wiem ze jest ciezko zapomniec taka milosc...Jesli jest Ci naprawde ciezko moze powinnas sie zapisac do psychologa...Prosze nie obwiniaj siebie za ten nieudany zwiazek ...To z pewnoscia nie byla twoja wina...Pamietaj zaden mezczyzna ktory postepuje w ten sposob nie jest wart lez kobiety .. :!:
Sprobuj zajac sie czynnosciami ktore sprawiaja Ci przyjemnosc,przebywaj z osobami bliskimi twojemu sercu...
Sluchaj muzyki...Puszczaj jakies wesole kawalki....Ja bez muzyki poprostu bym umarla...To naprawde pomaga...Ona pozwala zapomniec na moment o calym swiecie i wszystkich przykrosciach...
Uwierz ze jestes wartosciowa kobieta i bez Ciebie czastka swiata byla by pusta ;)
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do