"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez brokenwing 10 wrz 2010, 11:07
Wujek_Dobra_Rada, Co nie oznacza ze w tym konkretnym przypadku ,nie pójdzie w jakość ,prawda?
brokenwing
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Sean1 10 wrz 2010, 11:10
Oczywiście, że liczy się jakość, a nie ilość, ja mam mało znajomych, ale niestety ostatnio przekonuję się, że ich jakość staje się co raz bardziej *ujowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez anwet 10 wrz 2010, 11:48
wtrącę się, zmieniając temat..

muszę zadzwonić na uczelnię w sprawie terminu z egz poprawkowego..tak się jakoś boję
trzymam ten telefon, numer wybrany i czuję lęk przed zadzwonieniem.. a raczej przed rozmową
anwet
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez miniSD 10 wrz 2010, 15:26
Jestem DEBILEM :great: :yeah:
Sam się wygadałem :roll:
"Moje marzenia nie leżą w przyszłości, moje marzenia to przeszłość... tylko o niej śnię"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
26 mar 2010, 21:40

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Wujek_Dobra_Rada 10 wrz 2010, 19:43
brokenwing napisał(a):Wujek_Dobra_Rada, Co nie oznacza ze w tym konkretnym przypadku ,nie pójdzie w jakość ,prawda?


W tym przypadku być możę tak ;) Chociaż z drugiej strony statysyka. Jeśli nie spotykasz się z nikim, to wśród nikogo, nie znajdziesz dobrych znajomych. Na 50 debili, ktoś powinien okazać się wartościowy :lol: .Ale proponuję bardziej życiowe podejście, niż błąd statystyczny :D
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 10 wrz 2010, 20:09
Idę na spacer bo wreszcie rozwalę sobie łeb o te ściany, tak strasznie się boooję :why:
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Online
Posty
7305
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez anwet 10 wrz 2010, 23:49
chojrakowa.. jestem z Tobą.. nic złego się nie stanie..

[Dodane po edycji:]

poza tym dziękuję moderatorowi, że wymyślił coś takiego jak jęczarnia..
tak mi kurna źle...
masakra..
już pić nie moge,ale sle jeszcze się napiję

dziwne to wszystko
anwet
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez brokenwing 11 wrz 2010, 13:51
Matko Boska Częstochowska ...czy wszystkie kobiety uwielbiają ,mieć trafne przypuszczenia ,ostatnie słowo i zawsze racje !!????
brokenwing
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez brokenwing 11 wrz 2010, 13:57
Panna_Modliszka, A przynajmniej zdajesz sobie sprawe ,ze takie droczenie może kogoś dotknąć ..słyszałaś o nadwrażliwości ?
brokenwing
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez brokenwing 11 wrz 2010, 14:08
Panna_Modliszka, W żadnym wypadku nie chce się kłócić ,i masz racje, nie jesteś idealna .Nikt z Nas nie jest .
brokenwing
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 11 wrz 2010, 16:54
Kolejny dzień obojętności na wszystko
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez TheGrengolada 11 wrz 2010, 21:04
Dawno nie jęczałam, ale wybaczcie mi mój moment słabości (w sumie nie musicie tego czytać nawet, ja lubię tak popisać, a potem ,,wyślij" nacisnąć): jestem śmieciem, szmatą... Przez to, że czuję się ignorowana obrażam innych... no fajnie, nawet nie można już czuć się śmieciem, kimś niepotrzebnym. Nie mam prawa czuć się urażoną - bo tym obrażam innych. Gdybym nie była tak słaba jak jestem, to bym to wszystko serdecznie pier******. Tak, kopcie moje poczucie własnej wartości dalej, powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
28 maja 2010, 22:52
Lokalizacja
Warszawa

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 11 wrz 2010, 23:18
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Chojrakowa, ty żałosna wywłoko, strzel sobie wreszcie w ten zasrany łeb, pie rdolony tchórzu bo jesteś nie do wytrzymania nawet dla siebie samej - już nie mówiąc co muszą czuć inni egoistko zasrana. Nie nadajesz się do życia, nie dociera ku rwa? Twoja egzystencja to żenada, jesteś pośmiewiskiem i wyrzutkiem nawet wśród ludzi chorych, bo ty nie jesteś chora, tylko PO PIER DOLONA. Odstrzał ku rwa, dla własnego i cudzego dobra, właściwie to dla cudzego, przestań myśleć o sobie szmato.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Online
Posty
7305
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 11 wrz 2010, 23:23
Witajcie,
przyszedlem sie tutaj wyzalic. Nie wiem czy na tym forum jest auto-cenzura, jesli nie to przepraszam za przeklenstwa ale musze jednak z siebie wyrzucic moje uczucia wyraziscie.

A wiec juz od jakiegos czasu wszystko bylo dobrze, wszystko zmierzalo w dobrym kierunku praktycznie w ogole zapomnialem o depresji / nerwicy. Bylem swiecie przekonany ze moje wczesniejsze problemy wynikaly z braku umiejetnosci radzenia sobie ze stresem itp., a teraz juz jestem w tym duzo lepszy.

Az tu nagle jak nie pierdolnelo tak sie nie moge pozbierac juz kilka tygodni. Nie wiem po prostu /cenzura/ co sie stalo no bylo kilka "porazek" - spory jednak stres z pracy, odrzucenie przez dziewczyne na ktorej mi zalezalo i myslalem ze cos moze byc powazniejszego miedzy nami, no ale jednak czuje ze "normalnie" poradzilbym sobie spokojnie z takimi sprawami. Tylko po prostu cos sie zjebało mi w psychice i ja juz podchodze do tego ze wszystkich mozliwych stron - medytacja, EFT, "ignorowanie depresji", uzywki - nic nie pomaga! To tak jakby w mojej glowie przy elemencie "nic nie rob, nie ma to sensu, jest ch***owo, trzeba odpoczac i rozpaczac" polozony byl ogromny magnes i wszystkie mysli do niego lecialy. I to nie jest zaden wkret, w ciagu ostatnich lat naczytalem sie wiele o psychologii, lekach i wszystkim co ma jakiekolwiek zwiazek z depresja / nerwica, i naprawde wiem jak nie poddawac sie zlym mysla, ignorowac je, myslec pozytywnie - ale to jest /cenzura/ no silniejsze.

Biore teraz paroksetyne zaledwie 10mg - taka dawka mi spokojnie wystarczala przez kilka miesiecy. Nie chcialbym zwiekszac dawki leku, gdyz... przeciez wakacje sa, lato, radosc, swietny moment na odstawienie ssri... taaa :evil:


Mam tez takie pytanie do doswiadczonych userow - czy dobrym sposobem na depresje jest ignorowanie jej na siłe u udawanie przed samym soba ze jest ok ignorujac negatywne emocje? Czy to nie pogorszy w przyszlosci sytuacji?
Posty
155
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do