"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez IceMan 31 mar 2007, 20:49
Witaj Vide :)
Jeżeli chodzi o Twoje problemy, to nie ma podziału na mniej lub bardziej banalne. Nie oceniaj pobieżnie swoich problemów. Problem jest poważny, gdy poważnie doskwiera jakiejś osobie. Jeśli coś nie daje Ci żyć, to pisz o tym.
vide napisał(a):i tak nikt nic nie poradzi na moją aspołeczność

skąd wiesz... a poczytaj o fobii społecznej (jest temat na forum) - może to jest to?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 31 mar 2007, 20:57
Piotrek napisał(a):Ty piszesz o takiej kontroli łączącej się z brakiem samoakceptacji


Tak, chyba coś w tym jest. Nawet więcej niż *coś*. Hm... chociaż taka kontrola też jest w pewnym stopniu *dobra*, lecz w rozsądnych granicach. ;) U mnie niestety troszkę jest da duża - delikatnie pisząc. Ale walczę jak lew by ją ograniczyć i myśle (nie chce się za bardzo chwalić...) że powoli, powolutku dochodzę do jej ograniczenia.... hm...

I również przyłączam się do powitań: więc witaj vide!!!
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

przez wiatr 31 mar 2007, 21:04
vide nic nie dzieje się bez przyczyny.
Piotrek napisał(a):skąd wiesz... a poczytaj o fobii społecznej (jest temat na forum) - może to jest to?
a być może w innym temacie znajdziesz siebie, spokojnie przejrzyj.
Piotrek napisał(a):eśli coś nie daje Ci żyć, to pisz o tym.
po to jest to forum.

Ps. A tak na początek nie przepraszaj. Nic złego nie zrobiłeś, więc nie musisz przepraszać. Z fragmentu Twojego postu odbieram Ciebie jako bardzo wrażliwego człowieka i zagubionego.Nie przepraszaj ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 31 mar 2007, 21:25
cześć [b]Piotruś[/b] ;) fajnie że już jesteś. [b]Czlowiek ja marzę o takim spontanie :smile: to chyba jedno z mioch największych marzeń. [/b]Vide[b] witaj ;) [/b]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez marmarc 31 mar 2007, 22:50
Myślisz że dasz radę uczyć się dalej czy po liceum planujesz zacząć pracować?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez vide 31 mar 2007, 23:03
Piotrek napisał(a):a poczytaj o fobii społecznej (jest temat na forum) - może to jest to?

wiatr napisał(a):może w innym temacie znajdziesz siebie, spokojnie przejrzyj

Piotrek, wiatr, dziękuję... Przejrzałam wypowiedzi na forum i artykuły w internecie... Jak wiele jest w tym prawdy! Naprawdę nie spodziewałam się tego. Gdy czytałam o tej fobii przestraszyłam się, że może to mam i jak zwykle.. rozpłakałam się :/ Wcześniej nie byłam świadoma, że coś takiego jak fobia społeczna może mnie dotyczyć. Wiedziałam, że coś jest nie tak ze mną i sama dostrzegałam wiele opisanych w internecie objawów, część teraz sobie uświadomiłam... Właściwe i tak pozostanę niepewna, czy mam fobię...
Do tego jakiś miesiąc temu zdałam sobie sprawę, że depresja jest chorobą, którą można leczyć i to również był dla mnie szok... Nie wiem, czy jestem chora, ale mam wiele objawów, które cyklicznie nasilają się od czasu do czasu od kilku lat... 3 lata temu mój stan trwał kilka miesięcy, później zamknęłam się przed własną świadomością. Czasem pojawiały się te okropnie pesymistyczne myśli (niska samoocena, poczucie obcości, brak sensu egzystencji, pragnienie zniknięcia)... Aż do teraz, kiedy znowu jestem w pełni świadoma, że coś jest nie tak... Ogólnie rzecz biorąc coś mnie w środku dręczy i teraz bardziej niż kiedykolwiek nie daję sobie z tym rady, bo czasem ogarnia mnie tak wielka rezygnacja, że chciałabym z tym wszystkim skończyć tak naprawdę. I trochę się tego boję... Może to, że szukam odpowiedzi jest pewnym przejawem tego, że posiadam jednak nadzieję, że to wszystko może się jeszcze zmienić? Hmm właściwie wciąż w to wątpię, myślę, że to moja osobowość, której nie da się zmienić: płaczliwa znerwicowana melancholiczka odcinająca się od otoczenia...
C(c)złowiek, ashley dziękuję za powitanie, miło Was poznać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 mar 2007, 17:29
Lokalizacja
znikąd

"JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić

przez Basia Mac 01 kwi 2007, 01:10
Witajcie! Dołączyłam do Was dzisiaj i zastanawiałam się, czy się odezwać, bo mam za sobą dużo, dużo lat i wiele przeżyłam. Ale cóż, doły się zdarzają w każdym wieku. Ja leczę się na depresję od trzech lat. Ta wiosna jest dla mnie bardzo trudna. Ale odezwałam się żeby powiedzieć Vide: jeśli jesteś płaczliwa i odcinasz się od świata (mam to samo), to jest jakaś tego przyczyna i na pewno nie Ty jesteś winna temu, że tak się stało. I nie przepraszaj, że zawracasz komuś głowę, są ludzie dla których jesteś bardzo ważną osobą, nawet z łezką w oku. Jestem pewna, że wszystko może się zmienić, oczywiście na lepsze, tylko uwierz w to, że smutne melancholiczki też są kochane, no i wtedy zaczniesz się uśmiechać. Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
31 mar 2007, 23:35

Avatar użytkownika
przez vide 01 kwi 2007, 11:39
Basia Mac napisał(a):Witajcie! Dołączyłam do Was dzisiaj

Witaj również
Basia Mac napisał(a):Ja leczę się na depresję od trzech lat. Ta wiosna jest dla mnie bardzo trudna

życzę Ci, abyś w końcu osiągnęła wolność i pokonała chorobę...
Basia Mac napisał(a):to jest jakaś tego przyczyna i na pewno nie Ty jesteś winna temu, że tak się stało

nie widzę jednak przyczyny i myślę, że to tkwi we mnie, to moje nastawienie do świata, że to wszystko wychodzi z mojej głowy, nic nie ma na to wpływu...
Basia Mac napisał(a):są ludzie dla których jesteś bardzo ważną osobą, nawet z łezką w oku

hmm przyznam, że nie ma takich osób. Rodzice, z racji tego, że jestem ich dzieckiem... ale z nimi nie mam właściwie prawdziwego kontaktu - wkrótce studia, więc mam nadzieję, że się w końcu wyprowadzę... Poza tym nie mam żadnych przyjaciół i dla nikogo nie jestem ważną osobą... może boli mnie to trochę, ale już dawno przyzwyczaiłam się do tej myśli, że dla nikogo nic nie znaczę...
Basia Mac napisał(a):Jestem pewna, że wszystko może się zmienić, oczywiście na lepsze

wszyscy tak mówią, ja też mogę tak mówić, ale w to nie wierzę, bo nawet nie wiem, jak miałoby się to zmienić, jakim cudem? nie wiem właściwie, jak to jest "lepiej"... przyzwyczaiłam się do tej apatii, czasem tylko mam tego wszystkiego dosyć i wówczas chciałabym skończyć...
Basia Mac napisał(a):tylko uwierz w to, że smutne melancholiczki też są kochane

kochane? na pewno nie należę do nich... można ogólnie tak twierdzić, że każdy może być kochany, ale w moim przypadku po prostu wiem, że to nigdy nie będzie miało miejsca i ja również nie mam dla nikogo żadnych uczuć... nigdy w to nie wierzyłam i nie uwierzę.

Basia Mac, mimo, że wszystko zanegowałam, dziękuję za te słowa, wiem, że tu na forum próbujecie pomagać sobie nawzajem... Pozdrawiam również i życzę Ci uwolnienia się od depresji...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 mar 2007, 17:29
Lokalizacja
znikąd

Avatar użytkownika
przez GRACJA 01 kwi 2007, 14:43
Wjitajcie BasiaMac i Vid
vide napisał(a): Poza tym nie mam żadnych przyjaciół i dla nikogo nie jestem ważną osobą... może boli mnie to trochę, ale już dawno przyzwyczaiłam się do tej myśli, że dla nikogo nic nie znaczę...

Vide zapewne Twój stan jest taki a nie innny bo zapewne zamknęłaś się przed ludźmi. Kiedy nie dopuszczamy do siebie nikogo,nawet tych życzliwych to czujemy się bardzo samotni, odrzuceni. A skąd wiesz że nic dla nikogo nie znaczysz, że nie jesteś dla nikogo ważną osoba. Dopuki będziesz unikała ludzi to się tego nie dowiesz. Otwórz się na ludzi. Nie uciekaj przed nimi. Rozejrzyj się dookoła. Napewno są osoby które byłyby zadowolone z Twojego towarzystwa. Nie odtrącaj ich. Uwierz że może być dobrze. Jeżeli nie możesz sama sobie poradzić to przecież możesz zgłosić się do psychologa i on pomoże Ci wyjść z tego mroku.
Uśmiechnij sie jutro będzie lepiej. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez IceMan 01 kwi 2007, 16:17
nie widzę jednak przyczyny i myślę, że to tkwi we mnie, to moje nastawienie do świata, że to wszystko wychodzi z mojej głowy, nic nie ma na to wpływu...

Ty masz na to wpływ. I to wielki.
vide napisał(a):Poza tym nie mam żadnych przyjaciół i dla nikogo nie jestem ważną osobą... może boli mnie to trochę, ale już dawno przyzwyczaiłam się do tej myśli, że dla nikogo nic nie znaczę...

Jakbym słyszał siebie sprzed kilku lat. Wyjdź do ludzi, a zaręczam, że to się zmieni na lepsze.
wszyscy tak mówią, ja też mogę tak mówić, ale w to nie wierzę, bo nawet nie wiem, jak miałoby się to zmienić, jakim cudem? nie wiem właściwie, jak to jest "lepiej"...

Jeśli możesz to tak mów. Mów do siebie. Tak długo, aż w końcu uwierzysz.
vide napisał(a):kochane? na pewno nie należę do nich...

Myślę, że należysz.
vide napisał(a):i ja również nie mam dla nikogo żadnych uczuć...

Na 100% masz, ale masz opory, boisz się, albo nie chcesz ich okazywać. Postaraj się wyzwolić swoje uczucia. One są teraz na uwięzi, a to jest bolesne. O wiele lepiej jest, gdy twoje uczucia są wolne.
GRACJA napisał(a):Jeżeli nie możesz sama sobie poradzić to przecież możesz zgłosić się do psychologa i on pomoże Ci wyjść z tego mroku.

Podpisuję się obiema rękami.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

"JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić

przez Basia Mac 01 kwi 2007, 17:01
Witajcie, a szczególnie serdecznie Vide.
Myślę, że jeśli nam stałaś się jakoś bliska i chcemy Ci pomóc, to ludzie, którzy są blisko na pewno też by chcieli, tylko może musisz im powiedzieć jak bardzo Ci jest źle, bo może tego nie widzą. A to, że będzie lepiej też nie piszę tak sobie. W mojej rodzinie nerwica jest chorobą genetyczną. Pamietam jak mój syn w maturalnej klasie miał nerwicę natręctw. Patrzyłam jak boli go dusza, jak bardzo cierpi, myślałam co zrobiłam nie tak, dlaczego nie widziałam wczesniej, że dzieje się coś złego. No i oczywiście, tak jak radzą GRACJA i PIOTREK, szukałam dobrego psychiatry i psychologa i jak chciał gadać to siedziałam z nim do rana i słuchałam.
Teraz pisze pracę magisterską, a ja dziś kupiłam suknię na jego ślub.
Pewnie piszemy na tym forum, bo wiemy, że tak naprawdę nasze problemy rozumieją najlepiej ci, którzy też przeżyli coś tak smutnego.
No i wtedy trochę łatwiej. Ja dziś słucham swoich ukochanych przebojów
i nawet zaczynają mi się znowu podobać.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
31 mar 2007, 23:35

Avatar użytkownika
przez Edhel 01 kwi 2007, 18:57
chodze do TE wiec przedemna jeszcze w sumie 2 lata nauki ... nie mam pojęcia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
20 sty 2007, 14:39
Lokalizacja
okolice krakowa

Avatar użytkownika
przez ashley 01 kwi 2007, 20:22
Smutny nastrój mnie naszedl. Zastanawiam się, czy nawet jak uda mi się z tego wyjść to czy po tym wszystkim calkiem się pozbieram, zapomnę o tym co bylo i będę się potrafila cieszyć. Czy po tym wszystkim odnajdę siebie i szczęście. Pewnie tak, ale dzisiaj wydaje mi się to wszystko takie smutne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Makcia 01 kwi 2007, 20:37
Witajcie Vid, Basia Mac i Edhel
I oczywiście zagubiony przyjaciel Piotr ;) jak było fajnie na wyjeździe?
Ashley nie myśl teraz o tym co może być później. Cokolwiek to będzie to polubisz ten stan. Sama również często sie zastanawiałam nad tym jaka ja jestem naprawde. Nie pamiętam jak to jest niczym sie nie martwić. Myśle też o tym czy jak wyjde z nerwicy to czy nie okaże sie że jestem jakąs głupią dziewczyną :D
Wcześniej zastanawialam sie nad tym jak to będzie gdy będe miała rodzine albo co zrobie gdy będe starsza i będe musiala wszystko załatwiać i wziąśc odpowiedzialnośc nie tylko za siebie...Wszystko mnie przerażało...a teraz radze sobie jakoś przyzwyczajam sie do nowych sytuacji i nie pamiętam czym sie przejmowałam. Ashley na pewno odnajdziesdz swoje szczęście i na pewno z tego wyjdziesz...wszyscy wyjdziemy.. :D Za ileś lat będziemy sie jeszcze śmiać z tych naszych obaw i lęków i będziemy wspominać "Boże a czego ja sie tak bałam przecież to wcale nie jest takie straszne" Ja już czasami mam tak z kilkoma rzeczami które kiedyś przyprawialy mnie o zawrót głowy a dziś..nie pamiętam że sie tego bałam..no chyba że sie zastanawiam jak to było kiedyś..Pozdrawiam was serdecznie ;)
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 19 gości

Przeskocz do