"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

czy jestem winna?

przez mońka 20 mar 2007, 18:07
HEJ.NIEWIEM OD CZEGO MAM ZACZĄĆ.ALE MOŻE OD POCZĄTKU.MAM NAIMIE MONIKA 31 LAT.OD 10 LAT JESTEM W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM.DZIECIŃSTWOMAIAŁAM NIECIEKAWE.NIE MAM RODZEŃSTWA A OJCIEC BYŁ I JEST ALKOHOLIKIEM ALE ON SIĘ DO TEGO NIE PRZYZNAJE.CIĄGŁE AWANTURY UCIEKANIE Z DOMU BO OJCIEC PIJANY ROBI AWANTURE I TRZEBA BYŁO ZEJŚĆ MU Z DROGI.JAK NIE PIŁ TO WSZYSTKO BYŁO OKEY.MAJĄC 21 LAT WYSZŁAM ZA MĄŻ.MAM DOBREGO MĘŻA.PO ŚLUBIE ZAMIESZKALISMY U MOICH RODZICÓW.MYŚLAŁAM ŻE OJCIEC SIĘ ZMIENI ALE MYLIŁAM SIĘ.NADAL BYŁY AWANTURY UBLIZAŁ MOJEJ MAMIE I PIŁ NAWET DOCHODZIŁO DO RĘKOCZYNÓW.RAZ NAWET WEZWAŁAM POLICJE I ZAMKNĘŁAM GO.PO TRZECH LATACH ZASZŁAM WCIĄŻE URODZIŁAM ZDROWEGO I ŚLICZNEGO SYNKA.JAK SKOŃCZYŁ 1,5 ROKU WYPROWADZILIŚMY SIĘ NA WYNAJEM BO ATMOSFERA BYŁA JUZ NIE DO WYTRZYMANIA.MÓJ MĄŻ CO ROKU WYJEŻDZA DO PRACY DO NIEMIC,ŻEBY BYŁO NAM LEPIEJ(CHODZI O KASE WIADOMO JEST CIĘŻKO).MÓJ MĄŻ PRZEZ TO CO NAPATRZYŁ SIĘ JAK MIESZKALIŚMY Z MONIMI RODZICAMI ZNIENAWIDZIŁ MOJEGO OJCA ZA TE AWANTURY I PICIE.NIGDY NIE INGEROWAŁ BO PO CO JAK ZA DZIEŃ DWA BYŁO JUŻ WSZYSTKO DOBRZE.ROK TEMU KUPILIŚMY Z MĘŻEM JUŻ WŁASNE MIESZKANIE,TAK ŻE MAMY SWÓJ KĄT.MAMA MOJA ZAWSZE MI POMAGAŁA BYŁA DLA MNIE JAK PRZYJACIÓŁKA ZAWSZE MOGŁAM SIĘ JEJ WYŻALIĆ I OPOWIEDZIĆ O TYM CO MNIE DRĘCZY.ONA TEZ JEST SCHOROWANĄ OSOBĄ I TO WŁAŚNIE PRZEZ OJCA.MÓJ MĄŻ WINNI MOJEGO OJCA ZA TO ŻE MIAŁAM TAKIE ŻYCIE I POPADAM TERAZ CZESTO W STANY DEPRESYJNE ,CZĘSTO SIĘ ZAŁAMUJE I MOCNO PRZEJMUJE KAŻDYM NIEPOWODZENIEM.OD JAKIEGOŚ CZASU PRZESTAŁAM ODWIEDZAC MOICH RODZICÓW ROBIE TO ALE NIE CZĘSTO.MÓJ MĄŻ JAK OJCIEC JEST WYPITY TO NIE CHODZI WCALE.JA ZRESZTA TEŻ.MOJA MAM MA O TO DO MNIE PRETENSJE.OPIEKUJE SIE MOIM SYNKIEM BO JA PRACUJE. TERAZ POWIEDZIAŁA MI ŻE MAM ZNALEŻĆ SOBIE OPIEKUNKE ALBO JEJ PŁACIĆ ZA OPIEKE,I W NICZYM JUŻ NIE MAM LICZYĆ NA JEJ POMOC.GDZIE POPEŁNIŁAM BŁĄD?JEST TAKIE POWIEDZENIE:RODZICÓW MA SIĘ JEDNYCH A MĘŻÓW MOŻNA MIEĆ STU. A CO Z MOIMI PRZEŻYCIAMI Z DZIECIŃSTWA PZRECIEŻ JESTEM DZIECKIEM ALKOHOLIKA
mona31
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2007, 11:54
Lokalizacja
inowrocław

Avatar użytkownika
przez ashley 20 mar 2007, 18:27
[b]Róża[/b] myślę, że masz racje. Nie mogę zacząć od nowa jak nie zmierzę się z przeszlością. Bo niby już analizowalam wszystko i zdalam sobie z tego sprawę, ale to się ciągle za mną ciągnie, ciągle tym żyję. Muszę wreszcie zrobić sobie taki dzień- jutro i tak nie idę do budy, to mam okazję. To na pewno jest mi ptrzebne i myślę, że to zakończy w pewnym sensie to szamotanie się z przeszlością. Dzięki :)
[b]Mońka[/b] przykro mi, że tak wygląda Twoja sytuacja rodzinna. Piszesz, że teraz często wpadasz w stany zalamania i depresji- nic dziwnego, skoro masz powody. Ale zawsze w takiej sytuacji pomyśl sobie, że Ty masz rodzinę, w której czujesz się bezpiecznie i dobrze i w której jets dużo milości. Masz dobrego męża i kochane dziecko :) To jest Twój azyl w którym odnajdziesz spokój i szczęście. Jeśli chodzi o ojca- może by spróbować zaprowadzić go na leczenie? Odnośnie mamy- piszesz, że zawsze byla Twoją przyjaciólką. To bardzo cenne i na pewno nie chcesz tego stracić. Porozmawiaj z nią o tym. Powiedz szczerze co czujesz. Może ona poczula się samotna, bo ostatnio rzadziej tam chodzisz, zrozum ją jest niespokojna przez Twojego tatę. Musicie się nawzajem wspierać. oby wszystko sie poukladalo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez wiatr 21 mar 2007, 00:42
ashley napisał(a):Chcę zacząc wszystko od nowa


ashley napisał(a):Myśl o tym, że nadejdzie taka chwila, w której poczuję, że wszystko się ulożylo i zmienilo jest taka odlegla...
i dlatego przeszłość należy pozostawić za sobą. Znam to uczucie życie przeszłością, wiem jak boli.Tego bólu nie można opisać. Kochana ashleey dokładnie tak sobie postanowiłam
ashley napisał(a):Chcę zacząc wszystko od nowa
i wiesz ten ogromny ból był tak nie do zniesienia pragnieniem moim z całej sił było dążenie do uczucia ,żeby się wszystko ułożyło.Pracuje bardzo ciężko na to uczucie,pisząc, pisząc,bo ja tak naprawdę mam tylko to forum. Lecz chcę Ci powiedzieć czuję w środku jak rany zaczynają się goić. Przeszłości nie wymarzę z pamięci lecz już tak mocno nie boli. Ale wiem że na przyszłość to my zawsze możemy dokonywać korekt które nie będą zadawać ran. Gdyż będziemy wiedzieli co mamy mijać jak ognia. I ty to wiesz.Wszystko wymaga czasu obie jesteśmy tego świadome.Pa
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Błagam... Pomóżcie....;((((

przez Katharsis 21 mar 2007, 20:42
Od pewnego czasu czuje że jest dużo gorzej, zaczynam tracić wszystko to co jeszcze miałam... resztki siebie... do nie dawna... chociaż cierpiałam i cierpię na depresje chociaż moje marzenia dawały mi satysfakcje i szczęście... chociaż nigdy żadne sie nie spelnily to chociaz moje pragnienia coś znaczyly.. teraz juz przestaje czuć.... czuje ze moje serce robi sie jak lod... depresja pozbawia mnie czlowieczenstwa... wszystko zaczyna byc mi coraz bardziej obojetne... nic nie ma dla mnie znaczenia, wszystko nad czym pracowalam latami teraz juz traci wartosc... przestaje mnie cieszyc... przychodze do domu... i nic nie czuje... poza jakims dretwym bolem... ktory ciezko opisac... jest taki beznadziejny... to bol psychiczny... czuje ze nic nie mam... a to co mialam w srodku i moglam kogos tym obdarowac tez umiera....nie ma mnie, znikam... a najgorsze ze chyba i tak to nie ma dla nikogo znaczenia.... czuje sie poprostu nijak... czuje beznadziejnosc.... to mnie wykancza... wiem ze to wszystko co napisalam brzmi dziwnie... ale juz nie moge wytrzymac... BLAGAM.... NIECH KTOS MI POMOZE.............. nie potrafie tak dalej zyc.... czuje sie jakby mnie bylo, bezwartosciowa... beznadziejna... i czuje wielka pustke...
Juz nikomu sie nie zale... bo wiem ze kazdy ma juz dosyc sluchania od kilku lat tego jak beznadziejnie sie czuje.... juz nie mam sily sie zwierzac moim znajoimym... zreszta oni nie rozumieją.... to co pisze to moje ogromne wolanie o pomoc..........................;(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 sty 2007, 13:43

Avatar użytkownika
przez ashley 21 mar 2007, 21:10
Kochana Katharsis! Te uczucia, które opisujesz nie są mi obce, są mi bardzo blizkie, sama przez to przechodzilam. Nie jesteś sama. Już z tego wychodzę. Chcialabym Ci pomóc, ale nie opisujesz co spowodowalo, że tak teraz wygląda sytuacja, więc opisz dlaczego tak wyszlo. To jest bardzo ważne. Nie poddawaj się, z każdej sytuacji jest wyjście, trzymaj się ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez ashley 21 mar 2007, 21:22
Róża nawet nie wiesz jak mi to pomoglo, ta podróż w przeszlość. Odkrylam momenty od których wszystko się zaczęlo. I czuję ulgę, czuję że wreszcie wszystko się uloży ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Róża 21 mar 2007, 21:24
To wspaniale,teraz już będzie tylko lepiej :D Możesz zacząć walczyć,trzymam kciuki :D
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez reneSK 21 mar 2007, 21:38
Witaj!
Ja również podobnie się czuję i nadal walczę, walczę o powrót do tego co było kiedyś. Wiem , że jest ciężko i rozumiem cię w 1oo%, ale trzeba mieć nadzieję. Trzymaj się!
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

przez Katharsis 22 mar 2007, 09:20
Ashley... to sie zaczeło od zmiany szkoły.... nie mogłam sie odnalesć... później doszło do tego że nawet przestałam do niej chodzić... miałam ok 200 godzin nie usprawiedliwionych... aż w końcu nie zdałam... a teraz do dzisiaj sie tego wstydze i nie potrafie sie z tym pogodzić;( zawsze sie boje ze ktos mnie spyta do ktorej chodze koasy... i odrazu pomyśli sobie ze jestem głupia..................... chyba to najmocniej odcisnęło piętno w mojej psychice;( do dzisiaj sie nie potrafie z tym pogodzić... nic nie ma dla mnie sensu, i czuje sie strasznie... potrzebuje pomocy a nie wiem jak mam sobie pomoc.....;(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 sty 2007, 13:43

Avatar użytkownika
przez Róża 22 mar 2007, 09:53
Katharsis,nie wiem czy to coś ci pomoże,ale ja czułam sie podobnie po stracie pracy.I jak ktoś mnie pyta czy pracuję-również czuję się jak nieudacznik życiowy.Ale już sobie to częściowo wytłumaczyłam,to nie było zależne za bardzo ode mnie,bo rządziła mną choroba.Dałam sobie czas na odetchnięcie,rok spokoju i teraz zacznę od nowa układać sobie sprawy.Wiem już,że jestem coraz silniejsza i na wiele spraw,które mnie dołowały,nie będę zwracać uwagi,nie będę ich analizować.Po prostu oleje i przejdę nad tym do porządku dziennego.Spróbuj i ty.To,że zawaliłaś jeden rok,to jeszcze da się naprawić,najwyżej skończysz szkołę później.Nie musisz się nikomu tłumaczyć,dlaczego jesteś w tej klasie a nie innej,a jeśli chcesz,to możesz śmiało powiedzieć,że byłaś chora.Szkoda,że nie poszłaś do szkolnego pedegoga i nie powiedziałaś mu o co chodzi,wtedy mogłabyś przejść na nauczanie indywidualne i nic byś nie straciła,a wręcz zyskała.Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.Było minęło.Szukaj pomocy i uwierz mi-na wszystko jest rada.Trzymaj się cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez elfka88 22 mar 2007, 12:25
I co ma to znowu sie ze mną dzieje brałam cały miesiac asentre biore teraz ją nadal czułam sie naprawde lepiej a teraz znów czuje się jak smieć i do tego ta obojetnosc ... do szkoły znów nie chodze i chyba nie pujde również jutro ehh :( mi już chyba nic nie pomoze
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
10 sty 2007, 20:27
Lokalizacja
Wlkp

Avatar użytkownika
przez maiev 22 mar 2007, 14:50
elfka88 napisał(a):mi już chyba nic nie pomoze

nie mów tak - prosze Cię. Może to tylko chwilowy dołek. Pozbierasz się i spojrzysz na świat inaczej. Też brałam tabletki i zdarzały się gorsze dni, a potem wszystko wracało do normy. To przedwiośnie tez na nas źle działa. trzymaj się. Pozdrawiam!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez Pstryk 22 mar 2007, 15:14
Wlasnie...
Ale co jeśli nastrój zmienia się tak diametralnie 2, 3 razy w ciągu dnia??? Na początku myślałam o sobie: jestem rozkapryszonym bachorem! Zachowuję się paskudnie! Miałam kupe pretensji do siebie. Potem zaczęło mnie to złościć. Złościłam się oczywiście na siebie. Zaczęłam się samookaleczać. A masz! Za karę! No i wreszcie nadeszła kompletna obojętność. Pustka. Mam wrażenie, że nic gorszego nie może mnie spotkać. Zaczynam poważnie myśleć o śmierci. Bo czy piekło istnieje? Nie, piekło jest teraz i tu... Nic gorszego mnie spotkać nie może...
Pstryk
Offline

przez wiatr 22 mar 2007, 15:48
Być może kochana elfko 88 organizm musi wypocząć. Jeśli możesz sproboj położyć sie na chwilę, może on się zregeneruje. Lecz równiez\ gorąco Cię proszę nie zadreczaj się negatywnymi myślami, one w niczym nie pomagają. Staraj się jak najwięcej myśleć pozytywnie o samej sobie. Nie wolno myśleć o sobie samej żle. Jesteś przecież wrażliwą osobą, wspanialą, wartościową. Odpocznij, a jeśli chodzi o szkolę to być może jak masz możliwość opuścić kolejne zajęcia, mam na myśli jutrzejszy piątek to popatrz, póżniej jest sobota, niedziela. Ile to dni. Dojdziesz do Siebie i dasz radę napewno nadrobić zaleglości.Będę o tobie myślała. Z calego serca życzę Ci byś jak najszbciej wygramoliła się z tego dolka ;) Pa kochana ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do