"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Just 17 maja 2010, 23:18
tydzień temu byłam na mojej pierwszej wizycie u psychiatry.
Nie było źle...
Przepisał mi Zoloft. Na początek nie duże dawki, a później trochę zwiększone.
Nie powiedział mi co mi jest. Ja tylko oświadczyłam, że mam myśli samobójcze i że sądzę, że mam depresję.
Zrobił krótki wywiad w postaci chorób przewlekłych itp. Po czym oznajmił, że nie wydaje mu się, żeby to była depresja.
W takim razie co? I po co ten Zoloft?
Biorę już tydzień, nie mam żadnych skutków ubocznych. Nie powiem, żebym czuła się jednak lżej na duszy. Może mam mniej myśli samobójczych, ale teraz pojawił się jakiś "wkurw" (za przeproszeniem). Jestem zła na swój stan, że nie umiem się go pozbyć. Mam ochotę rozwalić sobie głowę o ścianę, poważnie. Albo przykrywam się po kołdrą i próbuję zasnąć aby nie myśleć. Taka złość, ale też rozpacz, która raczej nie może się wydostać. Jeszcze się czasem śmieje z tego, że jestem już czubkiem. Masakra.
Kurczę, myślała że ten Zoloft pomoże. Ale sama już nie wiem? Tydzień to pewnie za krótko?

[Dodane po edycji:]

tam gdzie cenzura, po prostu miało być, że jestem wkurzona :)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
20 lut 2010, 00:49

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 maja 2010, 20:04
A ja bym dzisiaj znowu zszedł...tym razem uratował mnie przed wiatrem parasol.Najgorsze to,że leki (symbicort) na mnie nie działają....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Wombwell00 28 maja 2010, 22:04
Kurde, nie potrafie zrozumieć siebie. Wiem, że są tutaj ludzie, którzy mają dużo większe zmartwienia niż ja, ale jestem jeszcze raczej za młody (17 lat) by móc stawić kogoś życie ponad swoje, chyba sami rozumiecie.
Denerwuje mnie to, że moje problemy sa takie... szare. Nie mam raka/innej powaznej choroby/nikt mnie w domu nie bije/mam co zjesc, co ubrac/ mam kolegów, więc nie ma 'impulsu' by mnie do czegoś zmusił. Od kilku lat wiem, że nigdzie nie zmierzam, nie próbuje niczego zmienić. Niby czuje się jakbym miał depresje, ale jednak... w sumie nie czuje nic, pustke. Gdy czułem się bardzo źle (miałem wtedy 10lat, tragedia) to wtedy byłem za mały by to wszystko ogarnąć i tylko się użalałem, teraz gdybym miał problemy takiej rangi to myslę, że mógłym się do czegoś zmusić, inaczej nie potrafie. Wiem tylko, że potrzebuje pomocy. Złożyłem wniosek do poradni psych.-ped. , mineło 33 dni od złożenia wniosku, po miesięcu mieli zadzwonić... wiem, że tego nie zrobią, mają tam w dupie ludzi.

Ku*wa. Na nic więcej mnie nie stać.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 maja 2010, 12:07
WojuBoju,

Zadzwoń, zapytaj kiedy doczekasz sie w koncu na swoją kolej, na wizytę.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 29 maja 2010, 13:40
Mutter - aż mi się nawet nie chce o tym pisać... :? :blabla:
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Just 01 cze 2010, 21:34
Mam wrażenie, ze cały świat jest przeciwko mnie! :(
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
20 lut 2010, 00:49

przez rober6666 02 cze 2010, 17:15
Cześć
Mam dzis chandrę
Napisalem nawet posta w innym temacie, lecz tutaj będzie chyba bardziaj na miejscu.
Musze sie pożalić......

"Ja też mam dziś wyjątkowego doła.
Właśnie wróciłem z marketu , z zakupów.(co i tak jest wyczynem- zanim zacząłem kurację, którą opisuje w temacie CHAD - uciekalem prawie z płaczem z takich miejsc-kompletna derealizacja, panika , lęk i nieumiejętnośc podjęcia jakiejkolwiek decyzji co do najprostszych nawet zakupów )
Przypatrując sie dziś ludziom , ktorzy są zdrowi, mają pracę, widoki na przyszlość, porządne samochody (ja swój porządny sprzedałem niestety ostatnimi czasy ), plany wakacyjne zapewne, zrozumiałem jaką bezprzyszłościową szmatą jestem.
Mam 38 lat , nie mam źródła dochodu poza nędzna rencina przyznaną na 2 lata, żadnych szans na emeryturę ( ostatnio zus mi przysłał symulację , że na podstawie zgromadzonych środków w wieku 65 lat dostane 320 pln emerytury )
Gdzie ja pójdę do pracy w takim stanie?? Do cyrku chyba jako objazdowy psychol.
Nawet "interesów " nie jestem w stanie robic , bo do tego trzeba mieć "jaja" i odpornośc psychiczną -czyli walory , które zostały zresetowane chorobą....
Miałem udane małżeństwo , wystarczające do życia pieniądze , i przedewszystkim wielka życiowa zaradnośc w każdej sytuacji.
Małżeństwo mi sie rozsypuje. Żona "pękła" gdy byłem w sanatorium.......To "pknięcie " trwalo kilka miesięcy i odbywalo sie z żonatym /cenzura/..synkiem z pracy.... Do momentu kiedy się "ściąłem"-wcześniejsze życie na krawędzi wyostrzyło mi podejżliwośc i nauczyło wyłapywać wszelkie, delikatne nawet anomalie
Nie trzeba chyba opisywac co sie działo......
Mamy 6 letniego synka, ktory poza mna świata nie widzi.....dla Niego postanowilem przełknąc to wszystko i jakos ciągnąc dalej. Żona sie stara , mysle że ma nauczke, zwłaszcza , że frajer wykorzystując swoje stanowisko w pracy , skutecznie obsmarował Jej du.pe mimo że tak bardzo Ją "kochał"
Nie potrafię sobie jednak z tym poradzić. Gdy wychodzi do pracy , czy gdziekolwiek, mam natrętne,podejżliwe i trudne do zniesienia myśli z Nią związane. Nie zaufam juz Jej nigdy zapewne...Nic nie będzie juz takie samo.
Z kolesiem temat na dniach będzie zamkniety. Wiem ,że niczego to nie zmieni, w niczym nie pomoże-połechta jednak moje wewnętrzne poczucie elementarnej sprawiedliwości.
Wiedzial co i komu robi.. może i jestem inwalidą , ale nie fizycznym. Znam jeszcze Ludzi a oni znaja mnie.
Dla złagodzenia bólu myslalem nad poszukaniem sobie kochanki....kiedys nie byloby z tym najmniejszego problemu. Mogłem ale nie chciałem. Nie chwale sie broń Boże.
Teraz chce , ale nie mogę
Z czym do ludzi?? Zalękniony psychiczny wrak bez kasy....
Może kilka wizyt w agencji poprawiloby mi nastrój??? Pozwolilo odzyskac wewnętrzne poczucie sprawiedliwości?
Tylko skąd kasa na to??
Kiedyś , będąc kawalerem stałem na "bramce " w jednej agencji. Znam stawki.
Myśle jednak że związana emocjonalnie ze mną kochanka , zabolała by moja Żonę bardziej niz wyrachowana profesjonalistka za kasę.
Sorry za smuty dziesiejsze
Zawsze staram sie być optymistyczny, ale dzis mam melancholijny dzień chyba
Robert "

dzięki za wysłuchanie
Robert
Ostatnio edytowano 02 cze 2010, 17:23 przez linka, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Chyba tu będzie bardziej na miejscu .
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Zagubiona89 02 cze 2010, 19:50
witam, mam na imię Aga, od razu przejdę do rzeczy:
Od 2 lat jestem za granicą z rodzicami gdzie nic innego od pracy nie robię. Po pół roku zerwałam z chłopakiem, po roku straciłam kontakt z przyjaciółmi, w tym momencie już nie mam nawet do kogo się odezwać. Coraz częściej denerwuję się z byle powodu, ostatnio kiedy brat z dziewczyną oświadczyli o zamiarze pobrania się, zachowałam się bardzo nie na miejscu. Sama już nie wiem co się ze mną dzieje. Chodziłam od stycznia do psychologa z powodu lęków nerwicowych, jednak po 2miesiącach przestałam chodzić. Źle się czuję sama ze sobą, nie mam ochoty nigdzie wyjść, najchętniej nie wychodziłabym nawet z łóżka. Doszły do tego myśli samobójcze. Rodzice widzą, że mam problem jednak nie potrafią mi pomóc, sama sobie nie jestem w stanie nic wskurać. Czasami myślę, że nikt mnie nie rozumie i każdy ma gdzieś. Kiedyś byłam wesołą dziewczyną, miałam fajną paczkę, myślałam o studiach, patrzyłam na życie przez różowe okulary, dzisiaj nie mam nic. Nie chcę robić z siebie ofiary losu, ale boję się, że pogłebiam się coraz bardziej w tą beznadziejność. Nie sądzę, że ktoś znajdzie dla mnie jakąś radę cud, myślę, że nikt nawet nie zwróci na to uwagi. Ale wolę to chociaż gdzieś napisać nic ciągle dusić w sobie. To tyle.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 lis 2009, 02:23

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez plugins 03 cze 2010, 10:28
To już piąty dzień jak nie sypiam . Zasypiam 4 czasem 5 cudem jest 3 . Rano wstaje jak po amfetaminie szybko i wypoczęty serce wali 100 nie mogę oddychać ! Moja przyjaciółka robi wielkie cam back !! Wredna ku...a a miałem chwilę spokój objawy się zmniejszyły do 60 % a to już oznacza prawie ŻYCIE !! Ale wczoraj wyszedłem z domu z dzieckiem do alergologa a tam w pewnym momencie ból głowy z tyłu nagły silny opasający , pogorszenie widzenia , jestem w aptece zaraz po wizycie robię pomiar ciśnienie 150/90 wracam do domu zaczynam czuć skurcze dodatkowe serca FUCK FUCK FUCK a dziś duszności !!!! CHCE ŻYĆ NIE ISTNIEĆ :cry:
ZASTANAWIAJĄC SIĘ NAD SENSEM SWOJEGO ŻYCIA , SAM FAKT ŻE JESZCZE ŻYJE NAJBARDZIEJ MNIE ZADZIWIA !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
23 mar 2010, 11:32

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez marcopolo 03 cze 2010, 14:11
przez rozne zyciowe zakretasy wydaje mi sie,ze tez mialem depresje. totalna bezradnosc,niechec do kontaktu z ludzmi,lek przed tym co bedzie itp. jestem tu,zeby powiedziec wam,ze mi sie udalo wyjsc z tego samemu.wiem,trzeba do tego silnej psychy i ludzi oddanych wokol.pojscie do lekarza to nic strasznego,zaden wstyd i bardzo namawiam osoby ktore nie widza juz zadnego wyjscia do skozystania. ja walczylem i mysle,ze mi sie udalo.po prostu po ogromnym dole i beznadziei obudzilem sie i stwierdzilem,ze DOSYC!i krok po kroczku do przodu.niewatpliiwe to takze zasluga ludzi wokol,ktorzy trwali przy mnie,choc bylem nieznosny.jak macie takie osoby kolo siebie,to jestescie wielkimi szczesciarzami,docencie ich!!teraz mam nowa rodzine,odnalazlem sens i chec do zycia.patrzac z perspektywy wiem,ze czlowiek jest w stanie podniesc sie z najwiekszej tragedii...jesli tylko CHCE!zycze powodzenia wszystkim.glowy do gory!
marcopolo
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 cze 2010, 14:36
marcopolo,

Napisz wiecej. Ile czasu zmagałeś sięz chorobą? Zadziwiającym dla mnie jest fakt,że nie uczęszczałeś na terapię.
Fajnie się czyta takie posty...bo one nie odbierają nadziei.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Pasman 04 cze 2010, 01:29
Czesc. Zadko sie udzielam w tym watku ale dzis musze sie wyzalic. Gdy wracalem do domu jeden pacan zaatakowal mnie z lokcia przy klatce. Jako ze kiedys zaatakowal mnie na przystanku teraz zrewanzowalem mu sie gazem. Klient zaczal mi wrzucac rozne teksty. Poczatkowo rewanzowalem mu sie, ale pozniej dostalem drgawek i zrobilo mi sie slabo. Na szczescie pojawili sie policjanci i wytlumaczyli czlowiekowi ze nie zaistnialo wykroczenie. Niestety popelnilem blad i pomoglem mendzie znalezc jego klucze, a on na odchodnym zaczal mi grozic :/ tak wiec mam nerwy :( to na tyle dobranoc.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Sean1 05 cze 2010, 19:24
Po raz kolejny jestem zly. Co raz bardziej rozczarowywuje sie na osobach, ktore w moim zyciu cos znaczyly i w takich sytuacjach ich znaczenie zaczyna malec. Znowu czuje sie samotny i przybity. Neriwca atakowala dzis pelna para. Co za pieprzone zycie. Jedynym pocieszeniem jest fakt, ze czeka na mnie kilka zimnych browarow. Czeka mnie wieczor z chipsami i alko przed tv.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 cze 2010, 23:39
Nienawidzę siebie!,nie rozumiem ludzi,jestem głupi...
Nienawidze tego poczucia inności,nienawidze uczucia bezradności kiedy widzę,że nie mogę się zmienić...
Nienawidze tej zazdrości jaką czuję,kiedy widze,że ludzie są lepsi ode mnie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do