"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez solipsea 08 kwi 2010, 15:07
Czuje się, jakby coś wewnątrz miało mnie rozjebać... Jakbym miała trochę rozumu... Wiedziałam, że w końcu dopadną mnie wyrzuty sumienia. Tak sobie znowu myślę, że wszystko wokół jest gówno warte... Bo wszystko zniszczyłam, zawaliłam - /cenzura/ cały czas poczucie winy, że nie robię tego, co do mnie należy... Nie będę pisała, że się zabije, bo i tak nie zrobiłabym tego... odwagi tak jakoś brak. Najgorsze jest, to że ja się wcale nie uczę na błędach. Ciągle popełniam te same... Nie umiem żyć, choć wmawiam sobie, że dam radę... Ale wiem, że zasługuję na to, żeby być szczęśliwym człowiekiem... Choć ciągle się autodestruuję... Perpetum mobile zniszczenia siebie samej. :( :( :( :(
solipsea
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez paradoksy 10 kwi 2010, 10:50
czuję jakiś nieokreślony niepokój....

wczoraj pobili mojego brata jak szedł do pracy :? tak, że wylądował w szpitalu.
no, to się kur*a w pale nie mieści... :!: :!: :!:
jestem wściekła i jednocześnie boję się coraz bardziej o bliskich.
paradoksy
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez soulfly89 10 kwi 2010, 20:57
Cholera, dzisiaj to już wszystko przechodzi jakieś moje najbardziej abstrakcyjne pojęcie... Nie dość że ogólnie nastrój jest nieciekawy a w tv moja mama ogląda śmierć śmierć śmierć, to jeszcze ja mam całe ciało w wysypce, znowu, nie wiem dlaczego i co to za cholerna alergia i już mam dosyć chodzenia po lekarzach, boli mnie głowa, boli mnie brzuch, jestem wściekła i już mi się naprawdę nie chce bo jestem z tym wszystkim zawsze sama. Ile można walczyć o siebie samemu. Ile i po co. Ile można czekać aż czegoś się dowiem o sobie. Nie mam siły, ratunku :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez anetaneta 13 kwi 2010, 16:00
witam was !!!
jestem tu po raz pierwszy (w koncu musze cos ze soba zrobic), albo znalezc takich ludzi , którzy mi jakos pomogą. wiem ze tak moze byc i licze na to. Jeżeli mój wpis będzie dość długi, absorbujący to z góry przepraszam.nie ukrywam jednak, że liczę na jakiś pozytywny odzew.
Mam niespełna 22 lata. zaraz po maturze zmarła mi mama. Przeszla przez długą i ciężką chorobę jaka jest nowotwór trzustki. ostatni rok szkoły średniej byl dla mnie bardzo trudny, cudem jednak udalo mi sie dostac na studia i to bylo moje wybawienie. Poznalam mnóstwo fantastycznych osób w tym mojego chłopaka, który pomógł mi wrócić do "żywych" otworzył mi oczy na sztukę, kulturę, zachęcał do uprawiania sportu i podrózowania. Zawsze powtatrzał, że mogę wszystko ,muszę tylko tego chcieć i do tego dążyc. dzieki niemu bardzo uwierzylam w siebie, zaprzyjaźniłam się z pozytywnymi osobami. Takich osób zawsze mi brakowało. Bylam osobą bardzo lubianą i pozytywnie nastawioną do świata. śmierć mamy sprawila, ze sporo ludzi sie ode mnie odsunęlo, także nowe znajomości byly na wagę złota.dwa lata studiów mineły pod znakiem szalonych imprez , mnóstwa przygód podrózy i milości. Ale takie szczęscie nie mogło trwać zbyt długo. Los znów mnie zaskoczył. w sposób nieoczekwiany i nagły zabrał mi tatę. moje życie wywrócilo się do góry nogami. Mój chłopak bardzo zawiódl w obliczu tak trudnej dla mnie sytuacji. Bylam na wakacjach kiedy dowiedzialam sie, iż mój tato wylądował w szpitalu. moja druga polowa niewahajac sie wrocila ze mna do polski. następnego dnia jednak powrócila na szlak wakacyjny( który mieliśmy spedzić oboje- długo na to pracowalismy).
straciłam matkę ojca, i czlowieka ktorego na prawdę kochalam. Ale co to dla mnie? zawsze sobie powtarzalam ze zyc trzeba dalej,
dzwigać cięzary , które niosą za sobą kolejne dni, a kiedyś pojawi się znowu to szczescie, które nawiedza mnie falami.
przyjaciele ze studiów i z dziecinstwa , nie zawiedli, byli przy mnie i spelniali swoje zadnia rewelacyjnie.
Zaczełam ogarniac sprawy zwiazane z domem( wynajecie pokoju) sprawy spadkowe itd. na poczatku szlo mi dobrze ale teraz jestem w rozsypce. malo która sprawe doprowadzilam do konca. stalo sie tak gdyz, zakochalam sie w bardzo dobrym czlowieku. Stwierdzilam ze Bog daje mi kogos kogo bede mogla znowu kochac i kto pokocha mnie. Pech chciał ze to byl najlepszy przyjaciel mojej najlepszej kumpeli ze studiów. Bardzo je na nim zalezalo. Zaczela pragnac czegos wiecej, JA motywowałam ja do tego by spróbowala swoich sił w tym ukladzie( chcialam dla niej jak najlepiiej) ale ten zwiazek nie mial szans gyz inicjatywa wychodzila tylko z jej strony. A potem jakos tak juz poszlo ze moja samotnosć i jego uczucie do mnie połaczyły sie w parze. stracilam najlepsza kumpele ze studiów, wraz z tym posypały sie inne znajomości. Znowu życie dalo m kopa. nie jestem szczesliwa, potrzebuje ludzi, ktorzy dadza mi sile aby rano wstac i dalej zmagac sie z kolejnym dniem, takich wsrod których bede sie czuć akceptowana ze wszystkimi moimi problemami( finansowymi , emocjonalnymi). Chce znaleźć przyjaciól, trudno jest jednak w obliczu tak wielu problemów zainteresować sobą innych. A jak widać wielkie przyjaźnie czesto koncza sie wraz z niewygodnymi sytuacjami. Wiele innych problemow( domowych, brak pracy i dochodów) przytłacza mnie, a samotność wcale mi w tym nie pomaga.
Liczę na to, że choć kilka osób przeczyta moje wypociny, w których jest mnóstwo niewygodnych literówek i powie mi w koncu cos
co da mi jakas nadzieje. Pozdrawiam was wszystkich.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 kwi 2010, 15:07

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez jaspers 14 kwi 2010, 15:03
Najgorsze jest to, że moja choroba wszystko niszczy, mój związek, relacje z najbliższymi... Ataki furri, agresji, wybuchy złości... takie irracjonalne, niepotrzebne. Wieczny smutek, izolowanie się od ludzi, głupie myśli, bezsens życia. Boję się, że stracę wszystko i po co będzie mi to leczenie? Nie umiem żyć tylko dla siebie.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 kwi 2010, 14:23
Lokalizacja
Warszawa

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez solipsea 14 kwi 2010, 16:30
anetaneta napisał(a):witam was !!!
jestem tu po raz pierwszy (w koncu musze cos ze soba zrobic), albo znalezc takich ludzi , którzy mi jakos pomogą. wiem ze tak moze byc i licze na to. Jeżeli mój wpis będzie dość długi, absorbujący to z góry przepraszam.nie ukrywam jednak, że liczę na jakiś pozytywny odzew.
Mam niespełna 22 lata. zaraz po maturze zmarła mi mama. Przeszla przez długą i ciężką chorobę jaka jest nowotwór trzustki. ostatni rok szkoły średniej byl dla mnie bardzo trudny, cudem jednak udalo mi sie dostac na studia i to bylo moje wybawienie. Poznalam mnóstwo fantastycznych osób w tym mojego chłopaka, który pomógł mi wrócić do "żywych" otworzył mi oczy na sztukę, kulturę, zachęcał do uprawiania sportu i podrózowania. Zawsze powtatrzał, że mogę wszystko ,muszę tylko tego chcieć i do tego dążyc. dzieki niemu bardzo uwierzylam w siebie, zaprzyjaźniłam się z pozytywnymi osobami. Takich osób zawsze mi brakowało. Bylam osobą bardzo lubianą i pozytywnie nastawioną do świata. śmierć mamy sprawila, ze sporo ludzi sie ode mnie odsunęlo, także nowe znajomości byly na wagę złota.dwa lata studiów mineły pod znakiem szalonych imprez , mnóstwa przygód podrózy i milości. Ale takie szczęscie nie mogło trwać zbyt długo. Los znów mnie zaskoczył. w sposób nieoczekwiany i nagły zabrał mi tatę. moje życie wywrócilo się do góry nogami. Mój chłopak bardzo zawiódl w obliczu tak trudnej dla mnie sytuacji. Bylam na wakacjach kiedy dowiedzialam sie, iż mój tato wylądował w szpitalu. moja druga polowa niewahajac sie wrocila ze mna do polski. następnego dnia jednak powrócila na szlak wakacyjny( który mieliśmy spedzić oboje- długo na to pracowalismy).
straciłam matkę ojca, i czlowieka ktorego na prawdę kochalam. Ale co to dla mnie? zawsze sobie powtarzalam ze zyc trzeba dalej,
dzwigać cięzary , które niosą za sobą kolejne dni, a kiedyś pojawi się znowu to szczescie, które nawiedza mnie falami.
przyjaciele ze studiów i z dziecinstwa , nie zawiedli, byli przy mnie i spelniali swoje zadnia rewelacyjnie.
Zaczełam ogarniac sprawy zwiazane z domem( wynajecie pokoju) sprawy spadkowe itd. na poczatku szlo mi dobrze ale teraz jestem w rozsypce. malo która sprawe doprowadzilam do konca. stalo sie tak gdyz, zakochalam sie w bardzo dobrym czlowieku. Stwierdzilam ze Bog daje mi kogos kogo bede mogla znowu kochac i kto pokocha mnie. Pech chciał ze to byl najlepszy przyjaciel mojej najlepszej kumpeli ze studiów. Bardzo je na nim zalezalo. Zaczela pragnac czegos wiecej, JA motywowałam ja do tego by spróbowala swoich sił w tym ukladzie( chcialam dla niej jak najlepiiej) ale ten zwiazek nie mial szans gyz inicjatywa wychodzila tylko z jej strony. A potem jakos tak juz poszlo ze moja samotnosć i jego uczucie do mnie połaczyły sie w parze. stracilam najlepsza kumpele ze studiów, wraz z tym posypały sie inne znajomości. Znowu życie dalo m kopa. nie jestem szczesliwa, potrzebuje ludzi, ktorzy dadza mi sile aby rano wstac i dalej zmagac sie z kolejnym dniem, takich wsrod których bede sie czuć akceptowana ze wszystkimi moimi problemami( finansowymi , emocjonalnymi). Chce znaleźć przyjaciól, trudno jest jednak w obliczu tak wielu problemów zainteresować sobą innych. A jak widać wielkie przyjaźnie czesto koncza sie wraz z niewygodnymi sytuacjami. Wiele innych problemow( domowych, brak pracy i dochodów) przytłacza mnie, a samotność wcale mi w tym nie pomaga.
Liczę na to, że choć kilka osób przeczyta moje wypociny, w których jest mnóstwo niewygodnych literówek i powie mi w koncu cos
co da mi jakas nadzieje. Pozdrawiam was wszystkich.


Zacznę od tego, że miło Cię powitać na forum. :) To musi być straszne, kiedy w tak niewielkim odstępie czasu traci się rodziców... :( Nie wiem nawet, co powinnam napisać, bo na takie sytuacje brakuje po prostu słów.

Układasz sobie życie na nowo, choć na pewno jest Ci bardzo ciężko. Rozstanie z chłopakiem, zerwanie więzi z przyjaciółmi i znajomymi. To, na pewno nie sprzyja zagojeniu się wcześniej powstałych ran...

Jednak, z tego, co piszesz - nie poddajesz się i stale idziesz do przodu. :) Szczerze podziwiam Cię za to.

Praktycznie nic nie napisałaś o swojej chorobie, a skoro zarejestrowałaś się, na takim a nie innym forum, przypuszczam że coś jest na rzeczy.

Pozdrawiam. :)
solipsea
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Gosiakowata 17 kwi 2010, 20:56
Dzisiaj jest dzień bezsilności, mam wrażenie że jutro to już chyba nawet nie będę miała siły na odpalenie komputera albo umycie zębów. Sesja się zbliża na uczelni, termin oddania pracy licencjackiej minął, a ja utknęłam w dupie. Chyba pisać mi się też nie chce :why:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 mar 2010, 14:19

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez solipsea 17 kwi 2010, 21:19
Boję się o swoją przyszłość. Obym znowu nie spaprała roboty. W przeciwnym razie skończę na cmentarzu. Pod płotem... :(
solipsea
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 kwi 2010, 17:04
Jak tak wczoraj patrzyłem na wyluzowanych,świetnie sie bawiących młodych ludzi,tańczących,rozmawiających ze sobą...no /cenzura/ ja też tak chce;/.
Wczoraj jak sie spiłem to nawet wtedy nie pozbyłem się tej cholernej blokady...Nienawidzę siebie....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez takajakaś18 20 kwi 2010, 17:21
:hide: ratunku,moje plany szlak trafil...jestem takl zestresowana ,ze nie moge sie skupic na niczym :( mialam do 13,do 15 sie wyrobic z polskim a jest ktora? a ja w polowie moze jestem:(((!zalamka
takajakaś18
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez al_bundy123 20 kwi 2010, 18:22
takajakaś18 napisał(a)::hide: ratunku,moje plany szlak trafil...jestem takl zestresowana ,ze nie moge sie skupic na niczym :( mialam do 13,do 15 sie wyrobic z polskim a jest ktora? a ja w polowie moze jestem:(((!zalamka

Powtórzę swoje pytanie delikatnie zmienione 8) :
"Czytając niektóre twoje posty takajakaś18 nasuwa mi się pytanie czy robisz coś w kierunku poprawy swojego stanu. Bo twój nastrój jest jak kolejka górska i zmienia się z dnia na dzień a przynajmniej taki obraz wyłania się z twoich wypowiedzi. Nie wiem może pisałaś o tym i mi umknęło, zresztą nie śledzę forum tak dokładnie. Także wracając czy korzystasz z fachowej pomocy, psychologa na przykład ??"
Pozdrawiam
G
al_bundy123
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez takajakaś18 20 kwi 2010, 19:06
pisalam o problemach z motywacja i koncentracja do nauki:( jet mi ciezko caly dzien siedze nad 1 zeszytem;((oglupiec mozna ,jestem tak zestresowana ,ze wytrzymac juz nie moge w 1 miejscu ,nosi mnie z kata w kąt:(( :(( mam do zalatwienia jutro pare spraw;( slabo mi na ta mysl...wszystko mnie przerasta,odkladam wszystka na ost chwile a pozniej jest zle..Nie lecze sie ani u psychologa,nie biore lekow.Czekam chyba na cud.
takajakaś18
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Duran84 20 kwi 2010, 20:28
Podły wieczór...
Nie wiem co się stało dzisiaj. Ale wiem, że muszę się jakoś wyżalić komuś. Więc wróciłem na stare śmieci z powrotem. Mam nadzieję, że nie na długo... Bez obrazy dla Was...
Czuję się dzisiaj fatalnie. Fizycznie mi nic nie jest... Znaczy się zdrowie w normie... Za to psychicznie... Szkoda gadać... :( :( :( Nie wiem co się dzieje... Jakiś taki dziwny jestem dzisiaj... Błazen zamienił się w płaczka... Więc HERE I AM ONCE MORE... Może ma ktoś jakiś pomysł jak się pozbyć uczucia pustki w sercu... Wszyscy na około mają już swoich mężów/żony albo przynajmniej bardzo bliskich przyjaciół... A Ja sam jak palec ciągle... I nic nie wskazuje na to by miało się to zmienić... :cry: :cry: :cry: Nie wiem ile dam rady jeszcze tak pociągnąć...
http://rockmaniak84.blogspot.com/ Pierwszy mój blog od dawna. O muzyce i nie tylko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
24 cze 2008, 09:49

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez soulfly89 21 kwi 2010, 00:06
takajakaś18 napisał(a):pisalam o problemach z motywacja i koncentracja do nauki:( jet mi ciezko caly dzien siedze nad 1 zeszytem;((oglupiec mozna ,jestem tak zestresowana ,ze wytrzymac juz nie moge w 1 miejscu ,nosi mnie z kata w kąt:((


Mi w takich sytuacjach pomaga wyjście z domu. Idę się uczyć do biblioteki. Jedna moja kumpela cały miesiąc przed maturą przesiedziała w bibliotece :) A poza tym... na stresy pomaga mi forum :) Siedzę, uczę się, a jak mam dość to robię sobie 5 min przerwy i zaglądam :) Bardzo Ci współczuję, bo ja też mocno się przejmuję 'edukacją' i czasem stres muszę odchorować fizycznie. Nie czekaj na cud, staraj się sobie pomóc, nie poddawaj się, masz w sobie więcej siły niż Ci się wydaje, każdy z nas ma :*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: a11 i 16 gości

Przeskocz do