"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Majster 13 sty 2010, 08:23
Erwin napisał(a):P.S. Ja wypiłem ok. 0,8l wódki i jestem trzeźwy, pieprzony alkoholizm...

Gratulujemy...
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Pain 13 sty 2010, 10:05
Znowu ta sama beznadzieja. Boję się jeździć na uczelnię, coraz bardziej boję się ludzi mało sobie znanych, a na dodatek sesja za pasem, kiedy ja na niczym nie potrafię się skupić. Moim światełkiem w tunelu jest tylko i wyłącznie mój chłopak...
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez sanjanka 13 sty 2010, 13:02
Pain napisał(a):Znowu ta sama beznadzieja. Boję się jeździć na uczelnię, coraz bardziej boję się ludzi mało sobie znanych, a na dodatek sesja za pasem, kiedy ja na niczym nie potrafię się skupić. Moim światełkiem w tunelu jest tylko i wyłącznie mój chłopak...

ja mam to samo dzis mam 2 egzmainy i siedze teraz i mysle co tu robic.narazie napisalam do sorki ze dzis nie przyjade gorzej bo z druga nie mam kontaktu.Nie ma kto ze mna pojechac zeby mnie powspierac i nie ma mnie kto zawiesc samochdem na taxi chwilowo nie mam kasy .Masakra kolejna sesja bedzie do tyłu wieczny uczen ze mnei przez to badziewie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 sty 2010, 20:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Pain 13 sty 2010, 14:11
Zatem współczuję. Nie wiem jak to jest nie zaliczyć egzaminu, bo przed chorobą uczyłam się dobrze. Teraz wszystko się zmieniło i nie potrafię już się uczyć. Nie umiem się skupić. Wszystko mnie rozprasza. Boję się, że po tej sesji się załamię. Jeszcze bardziej boję się tego, że zmarnuję dwa lata, bo nie dam rady zdać poprawek. Ta sesja będzie katorgą..
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez sanjanka 13 sty 2010, 14:54
no ja ten semestr robie juz drugi raz myslałma ze jestem gotowa ale widac nie.Na wczesniejszym semestrze mialam wiekszosc 4 wiec tez nie bylo tak zle teraz robie wszytsko by sie nie uczyc bo jak biore ksiazke to spac mi sie zaczyna chciec albo zaczynam gdzies odlatywac z myslami.w sobote kolejne dwa egzaminy masakra.Wyszlo dzis slonce po raz pierwszy od 2 tyg wiec moj nastroj jest lepszy siadam do nauki moze cos zaskoczy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 sty 2010, 20:35

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez joja 14 sty 2010, 15:19
zaczęło się we wtorek, zarwaną nocką nad czymś ważnym" odespałam, później znów musiałam robić, znów się coś nie udało- rozpacz. Jeszcze jego słowa, okropne, że jestem ..... .... nie nadaję się etc. Chcę to wymazać z pamięci, jak najszybciej. Nie chcę przypominać tych słów, bo ja z upartością maniaka wiem, że to co robię jest dobre- chociaż mam potworne problemy- bez własne stany myśli. Wczoraj: książka- cały dzień , czytanie dla relaksu, chwila zastanowienia się, msza św. jakieś dobre słowa, dziś: brak motywacji do wstania, wyszłam. Mam tego dosyć, chcę normalnie działać- a przekładam te sprawy z dnia na dzień - w końcu zabraknie mi dni!
Nawet nie wiecie, jaka ja jestem cholernie uparta (czy to dobrze?)
I... większości spraw nie umiem zamknąć, ukończyć na czas (albo w ogóle)
Co to?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 sty 2010, 14:40

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez hania.mj 15 sty 2010, 21:03
Upartość to nic złego, ale najważniejszy jest umiar...
Nie wiem, o co dokładnie chodzi, bo dość tajemniczo to napisałaś.

Systematyczność. Hmmm... Zorganizowany warsztat pracy to połowa sukcesu. Może zaplanuj sobie pewne rzeczy na kilka dni i staraj się trzymać tego, zobaczysz, że jest łatwiej i aż miło powiedzieć sobie potem : "Dałam radę! " :)

Gdybyś chciała uzyskać rady bardziej nie na forum, zapraszam: hania.mj@gmail.com

Powodzenia!
Życie to miłość wcielona.
Jedyne czego nie rób - nie rozpaczaj.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 sty 2010, 20:52

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez świat nocy 16 sty 2010, 00:42
Początek dnia był nawet ok,a wieczorem wielka beznadzieja. Nie mogę z nim spędzać czasu nawet obejrzeć głupiego filmu bo łzy same napływają mi do oczu i nie mogę się wtedy powstrzymać. Więc co robię wychodzę bo nie chcę żeby on znowu zadawał pytania co mi jest i widział jak płaczę. I tak mu nie powiem więc po co pyta.Nie mam się komu wygadać bo nikt nie rozumie tego co czuję i dlaczego tyle msc mnie to trapi.
Dziś jest znowu taki dzień w którym chciałabym się ukryć gdzieś głęboko żeby nikt mnie nie widział albo najlepiej umrzeć i wtedy może w końcu zaznać spokoju.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 sty 2010, 00:48

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez iryss 16 sty 2010, 00:51
Witaj świecie nocy
Tu możesz wylać wszystkie swoje zale...Posłuchamy i spróbujemy pomóc
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez MartiniG4 16 sty 2010, 01:46
Witam wszystkich..
Nie wiem czy dobry temat wybrałam ale muszę się Was poradzić...
Przez rok leczyłam się na depresję (mam tylko 20 lat). Brałam cital, jak dla mnie lek bardzo skuteczny. Od listopada zaczelam odstawianie, 10 grudnia wzięlam ostatnią tabletkę, na początku swoje odchorowalam (nudności, wymioty, niepokój, uczucie wstrząsu elektrycznego) ale to ponoć normalne i po około 2 tygodniach wszystko mineło. Zyłam normalnie szczesliwa ze udało mi sie pokonać chorobe, jednak teraz, 5 tygodni po odstawieniu wrócił lęk, poczucie samotności beznadziejności i wszystko wydaje się takie obce.... Przyznaje że ostatnie dwa tygodnie niezle dały mi w kość i jestem dośc przemęczona... Ale mam pytanie czy może to oznaczać nawrót depresji?! Czy może to być tylko przejsciowe?
Proszę pomózcie......
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 sty 2010, 01:38

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Majster 16 sty 2010, 11:41
A o odstawianiu zadecydowal psychiatra? Czy Ty?
Czy udzielales sie na psychoterapii? Czy tylko te tabletki? Nawrot deprechy jest zwykla konsekwencja odstawienia prochow w przypadku gdy srodowiskowe przyczyny depresji nadal istnieją. To sygnal, ze cos musisz zmienic w swoim zyciu.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Pain 16 sty 2010, 12:02
Przez własną głupotę mogę być teraz w ciąży.. Czy może być gorzej?
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez MartiniG4 16 sty 2010, 12:16
Byłam pod opieką psychiatry, ale decyzja byla moja, bo lekarz powiedział , że kiedy bedę czuła się gotowa na odstawienie i nie będę miała żadnych wątpliwości to żebym to zrobiła i tak bylo..... Na psychoterapię też chodziłam i myślę że też dużo mi pomogła... Jednak jak mówisz powód mojej depresji nadal istnieje a ja siedze w samym środku, poprostu wynika to z ciężkiej sytuacji w domu....
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 sty 2010, 01:38

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez iryss 17 sty 2010, 01:28
Wsumie to nie wiem po co to pisze ale tak paniczne potrzebuje zapewnienia że może być dobrze....Mam koszmarne kontakty z moją matką choć nawet nie nazwałabym tego co nas łączy jakomkolwiek kontaktem...Ciągle się kłócimy teraz jest troche lepiej bo nie wchodzimy sobie w droge ale...Pisałam do niej list. Moja przyjaciółka powiedziała mi że jeśli nie umiem z nią porozmawiać to mam napisać co mnie boli..Pisałam i doszłam do wniosku że moja matka tak czy tak nie zmieni swojego zachowania...I to tak strasznie boli na dodatek boje się że będe taka jak ona...a ja nie chce być zgorzkniała i zakłamana nie mogę znieść myśli że w nawet najmniejszym stopniu ją przypominam...Boje się jej. Okropnie się czuje z myślą że nawet jej już nie szanuje...Nie umiem do niej mówić...Nie potrafie z nią rozmawiać jak mnie pyta o szkołe to momentalnie mam w głowie obrazy przewijające się jak na jakimś cholernym filmie...sceny w których mnie raniła...kłamała...Ktoś bardzo mądry powiedział kiedyś że nikt nie wydaje się bardziej obcy niż ktoś kogo się kiedyś kochało...Miał racje!! Mieszkam z nia tyle lat a nie wiem o niej nic...Bardzo chciałabym ją poznać ale wiem że ona jest już tak bardzo zamknięta i zakłamana że jest za pózno...Koszmar jakiś!!!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do