"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez maiev 16 mar 2007, 01:53
Mówię Wam jaką mam wielką przeogromną ochotę się poużalać nad sobą. Gubię się---znowu!!! Strasznie mnie to wkurza. Chcę sobie radzić a nie...TO!
Kurde!!! I wiem że inni mają gorzej. No ale co mi z tego. Jak im pomogę jak sama sobie nie mogę. ehh
Jak się nie wezmę w garść i to raz dwa to tego lata będę w takim stanie jak poprzedniego a to nie jest dobra wróżba. I najgorsze jest to że o tym wiem i co?? I nico. Zbieram się i zbieram i nic. Blee. Jestem beznadziejna. Typ po prostu niereformowalny. Ide sobie powylewać troszkę łez. Mam nadzieję że smutki popłyną razem z nimi i będzie mi lżej.
Ale i tak ..kurde!!!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez IceMan 16 mar 2007, 02:05
Ewa... ja już jestem dosyć zmęczony więc będę bredzić, ale mam nadzieję, że coś z tego wywnioskujesz :P Nie weźmiesz się w garść przejmując i zamęczając się tym wszystkim. Postaraj się wyluzować i odpuścić sobie. Rano będzie słonko za oknem, mam nadzieję, że mimo prognoz będzie ciepło, wsiadaj na rower i przejażdżka, albo po prostu wyskocz na spacer :D to pomaga ;) Staraj się jakoś poprawić humor rozrywką - wtedy będziesz miała siłę, aby się pozbierać (jeśli jeszcze będzie z czego :mrgreen: ). Pozdrawiam i miłego spaceru!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez maiev 16 mar 2007, 02:17
Piotrek nie bredzisz...ale jakbyś mieszkał w takiej zabitej dziurze to by ci się spacerów odechciało... :mrgreen: Mam nadzieję że to słonko przybędzie jutro. :) Mam dzisiaj zły wieczór niestety i wkurza mnie we mnie wszystko. A że oczywiście nie mam z kim pogadać to sobie tu przyszłam pomarudzić troszkę :) i pojęczeć. ;)
Piotruś a ty zmęczony jesteś to już już spać uciekaj żebyś jutro miał siłę tu przyjść. ;) :mrgreen:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 16 mar 2007, 11:50
Boję się!
Mam tak zmienne nastroje, że wymiękam. W ciągu tygodnia miałam tyle twarzy że sama się już pogubiłam, kim w ogule ja cholera jestem???
Siedzę w pracy i ledwo udaje mi się powstrzymać łzy. Udaję, że mam katar. Dziś mogłabym ryczeć aż bym się utopiła we własnych łzach.
Piotrek pisałeś, że nad tym da się zapanować. Mnie to przerasta :cry:
Do tego te stany mnie wykańczają psychicznie. Jestem fioletowa. Ciągle mi zimno. Ręce mi drżą. Jest mi niedobrze i mam takie ciaryl, że trzęsę się jak galareta.
Łupnijcie mnie jeszcze młotkiem. Ale postarajcie się mocniej! :roll:
Pstryk
Offline

przez Makcia 16 mar 2007, 14:11
Przyszlam troche pojęczeć..troche mi przykro..a nie lubie tego uczucia bardzo :cry:
W wakacje poznaliśmy z mężem fajną pare i sie z nimi zaprzyjaźniliśmy...i tak sie złożyło bez sensu że mąż koleżanki zaczął sie za bardzo spouchwalać..Mieszkają daleko więc kontakt jest ograniczony (dzięki Bogu), i od jakiegoś czasu znajomy zaczął przeginać. Najpierw dzwonił potem pisał smsy potem znowu dzwonił na domowy bo nie odbieralam już komórki wyznając jakieś uczucia wobec mnie. Polubiłam sie z jego żoną bo jest świetną i bardzo spokojną kobietą...bardzo rozsądną. Zaczęło mnie to męćzyć bo z jednej strony nie mogłam powiedzieć tego mężowi ani jego żonie bo...to byłby koniec znajomości a z drugiej strony ja dobroduszna matka miłosierdzia przeżywałam wszystko i brałam to do siebie. Przeraziłam sie nie na żarty jak postanowili do nas przyjechać i zostać na 2 dni..sama myśl bycia pod jednym dachem dobiłaby mnie psychicznie...Naprawde nie potrafie sie bronić, nie umiem krzywdzić ludzi a tu sytuacja że cokolwiek nie zrobie będzie źle. Moja nerwica z jednej strony i nielojalnośc z drugiej z trzeciej z kolei moje zasady i szacunek do samej siebie. Zbieralo sie i zbieralo aż dzisiaj powiedzialam mu że nie chce tej znajomości, że nie chce aby przyjeżdżali i w ogóle mam dość. Przykro mi bo mój mąż i ta żona nie wiedzą o co chodzi...Spotkalam sie z jego strony z chamskimi odzywkami w stosunku do mnie..i nie wiem co dalej :(
Nie wiem co mam robić..boje sie że wymyśli jakieś głupoty i nagada mojemu męzowi ...nie wiem czy przyznać sie że "tamten" przekroczył granice...Czuje sie bezsilna głupia i na dodatek nie wiem co dalej... :(
Przepraszam za to smucenie ale to jedyne miejsce gdzie moge powiedzieć jak jest..nie chce tłamsić w sobie dłużej wyrzutow sumienia..
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Avatar użytkownika
przez Róża 16 mar 2007, 14:35
Makciu-oczywiście,że powiedzieć mężowi i to jak najszybciej.Nie możesz czuć sie winna,absolutnie!A jeśli z tamtego taki cham,to na pewno wymyśli coś głupiego.Będzie się mścił,że mu się nie udało.Jesli mąż nie będzie znał prawdy-grozi to nieporozumieniem,może nawet poważnym.Gratuluję ci odwagi i współczuję jego żonie-ciekawe czy wie jakiego ma palanta pod dachem.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez iwka73 16 mar 2007, 14:57
Makcia -Róża ma rację.
Powiedz jak najprędzej mężowi . Ja też byłam kiedyś w takiej sytuacji , nie powiedziałam o tym mężowi i miałam potem problemy.Teraz napewno bym powiedziała.
Człowiek się uczy na błędach. Zastanów się co jest ważniejsze , znajomość z nimi czy twoje małżeństwo , bo z takich tajemnic nigdy nic dobrego nie wychodzi.
iwka73
Offline

przez Makcia 16 mar 2007, 15:08
Dziękuje Różo i Iwko za słowa wsparcia dla mnie...
Jestem przerażona tą sytuacją bo nie wiem jak zachowa sie mój mąż. Boje sie że strace jego zaufanie pomimo tego że naprawde nic nie zrobiłam..może wlaśnie tego sie boje że pomyśli sobie że zamiast powiedzieć mu od razu to próbowalam sobie sama z tym poradzić..że zarzuci mu że mu nie ufam, że będzie mnie podejrzewał o jakieś tajemnice :( Bradzo sie boje bo nie jestem w stanie przewidzieć jego reakcji..Z drugiej strony nie wiem jak reagować na zaczepki z "tamtej" strony. Myślałam że jak przemilcze temat to wszystko "rozejdzie sie po kościach" a jednak myliłam sie...i to bardzo...Wykańczam sie nerwowo... :cry:
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez iwka73 16 mar 2007, 15:12
Makcia jeżeli mu powiesz to nie straci do ciebie zaufania.Gorzej będzie jak to przemilczysz a on kiedyś się dowie.
iwka73
Offline

przez Makcia 16 mar 2007, 15:13
Poza tym bardzo szanuje jego żone..jest wspanialą kobietą..może zbyt ugodową i stąd "wyzwolone" pomysły jej męża. Nie chce aby wiedziala co sie dzieje bo sprawiłoby jej to ogromną przykrość...z drugiej strony jak zerwać kontakt co jej powiedzieć że nie chcemy sie widywać..nie można przecież przestać odzywać sie do kogoś bez powodu..Boje sie że jak to rusze to wszystko sie przewróci jak domek z kart. Najważniejsze jest zaufanie..a nie wiem czy taka sytuacja nie podważa tego uczucia...głupia jestem że od razu nie zerwalam znajomości ale ja jestem taka że wszystko chce pogodzić i nikogo nie chce ranić a potem to ja dostaje po tyłku...siedze i płacze bo cała wina przelewa sie na mnie...bardzo boje sie że tak samo będzie tym razem :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:16 pm ]
No tak ale czy nie poczuje sie oszukany jak powiem mu że pseudo "przyjaciel" potrafił być tak nielojalny wobec niego? Nie poczuje sie zdradzony przez najbliższych? zależy mi na uczuciach mojego męża bo to wspaniały człowiek i podobnie jak ja bardzo uczuciowy...sytuacja bardzo bardzo przykra...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Avatar użytkownika
przez IceMan 16 mar 2007, 15:19
Bethi - twoje wahania nastroju skojarzyły mi się z huśtawką. To jest tak, że nastrój się bardzo poprawia, potem znacznie pogarsza i jest źle, potem znowu się poprawia itd. ? Myślę, że musisz trochę stonować zarówno z pozytywnymi i negatywnymi emocjami. Bo to wygląda jak przeplatające się stany euforii i przygnębienia. Być może musisz zminimalizować te wahania. Bo w dobrym humorze ciągnie Cię ku dołkowi, w dołku usilnie starasz się poprawić nastrój i to wszystko się rozhuśtało. Lepiej utrzymać dosyć dobry nastrój bez fajerwerków (i tych super pozytywnych i tych bardzo negatywnych) niż to co teraz u Ciebie widzę. Być może za bardzo przyjmujesz do siebie każde wydarzenie. Nie wiem jak to wytłumaczyć - nie zamykaj się na uczucia, ale postaraj się, żeby każda rzecz tak nimi i Tobą nie miotała w euforie i dołki.

Makciu - pomyśl tak - kogo lub co możesz skrzywdzić w tej sytuacji:
męża
przyjaciółkę
przyjaciela
przyjaźń
I myślę, że najważniejszy jest dla Ciebie mąż - bo on jest zawsze przy Tobie. Oni są daleko. Więc lepiej powiedz mu o całej sytuacji. A z resztą niech się stanie co chce. Dbaj o to, co najcenniejsze - małżeństwo, zaufanie, szacunek.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:25 pm ]
Jest jeszcze jedno wyjście - możesz ostro potraktować tego pseudo-przyjaciela. Powiedzieć mu, że nie masz zamiaru tego wysłuchiwać. Że Ty masz męża, on żonę i niech niczego nie niszczy, bo jest dobrze tak jak jest. Postaraj się mu uświadomić, że dąży do zdrady swojej żony. Moim zdaniem nie powinnaś mieć za wiele litości do faceta, która zdradza najbliższą sobie kobietę. Jeśliby się odczepił i przestał Cię nękać telefonami i smsami, to wszystko by było uratowane. Bo z tego co czytam - wszystko było ok dopóki on nie zaczął mieszać. Wiem Makcia, że jesteś wrażliwą kobietą, ale w takiej sytuacji powinnaś być wobec niego bezwzględna.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez iwka73 16 mar 2007, 15:26
Brawo Piotruś.
Makcia posłuchaj go.
Pomyśl kiedy mąż będzie bardziej cierpiał jak go oszuka przyjaciel , czy jak go oszuka żona?Myślę że każdy wie kiedy.Odwagi.
iwka73
Offline

przez Makcia 16 mar 2007, 21:19
Dziękuje Wam bardzo Kochani
Na Was zawsze moge liczyć..czuje sie dużo lepiej..wiem że macie racje..ale nie lubie takich rozmów..czasami poprostu trace wątek i sie najzwyczajniej gubie...Musze jednak stanąc twardo na ziemi i nie dać sie zastraszać...Jesteście Kochani...bardzo...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez kawa 16 mar 2007, 22:06
nie napiszę dużo, bo nie mam cierpliwości nawet do stawiania literek. Do czytania tym bardziej, więc nie poczytam Waszych postów i bardzo tego żałuję, bo może byłoby jakoś sensowniej. Spędziłam dwa przepiękne dni z małym nowym człowieczkiem, który mnie urzekł całym sobą, wyciszył, uspokoił, nie wiedziałam, że dziecko może mieć taką moc. Świat zawęził się do pieluchy, butelki i spaceru, do każdej chwili rozjaśnionej tak szczerym uśmiechem, że ja też umiałam się uśmiechnąć, a myślałam, że mój limit się wyczerpał. Boję się, że nie dam sobie rady ze wszystkim, w związku z tym siedzę i myślę, jakby to miało coś zmienić. Nie zmieni, wiem. Powinnam brać leki, nie biorę, bo uparłam się, że sama sobie poradzę, przecież jestem silna no i dostałam kolejną szansę do Losu. I boję się, że jej nie wykorzystam.
rzemyślę wszystko przez weekend. Jestem potwornie zmęczona. Potwornie.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 21:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do