"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Niewidzialna 22 wrz 2009, 20:41
Nie chciałam zakładać nowego tematu, toteż stwierdziłam, że owa "jęczarnia" jest dobrym miejscem na przedstawienie mojej zupełnie nieciekawej, acz smutnej historii.
Może moje problemy nie są poważne, ale po prostu muszę się komuś zwierzyć, dziś złapałam takiego doła, że po prostu nie wiem co ze sobą zrobić...

Nie wiem, czy to depresja, czy też może coś innego. Kompleksów jakichś szczególnych nie mam, ot zwykłe marudzenie, że przez zimę przytyłam, albo włosy trochę za krótkie i trzeba zapuszczać. Odnoszę jednak wrażenie, że ludzie z jakichś powodów mnie lekceważą i bardzo mnie to boli... Zazdroszczę moim koleżankom ciekawych przygód, bogatego życia towarzyskiego. Na tym tle zawsze przegrywam z nimi, czuję się od nich mniej atrakcyjna. Potrafię tylko głupio żartować i niekiedy czuję się po prostu jak pajac... Nic więc dziwnego, że ludzie nie pragną mojego towarzystwa, ale kiedy moja propozycja spotkania po raz kolejny zostaje odrzucona, to zamykam się w pokoju i wyję z rozpaczy, bo samotność odbiera mi chęć do życia.
Nie muszę chyba wspominać, iż przy koleżankach czuję się jak szara mysz - dla mnie jest to faktem oczywistym od zarania dziejów...

Kolejna sprawa to nieszczęśliwa miłość, trwająca już ładnych parę lat. Nie będę się rozpisywać, ale ilekroć wydawało mi się, że wreszcie dopięłam swego, musiałam spotkać się z odrzuceniem, zlekceważeniem... Tych wakacji byłam szczęśliwa dosłownie przez parę dni, później wszystko wróciło do przykrej normy, delikwent przestał się odzywać. A nie jest to sprawą jego charakteru, bo wiem, że na innych znajomościach zależy mu bardziej. Ze smutkiem stwierdzam, że "olał" mnie po raz kolejny i zastanawiam się, dlaczego?

Tak, teraz siedzę właśnie i dumam, dlaczego ludzie mnie tak lekceważą? Czy coś jest ze mną nie tak? Coraz częściej dochodzę do wniosku, że po prostu mam beznadziejny charakter... Smutek przepełnia moją duszę, bo przecież zawsze staram się, aranżuję spotkania i nic za to nie dostaję. Pomału przestaję widzieć sens we wszystkim, nic mnie już nie cieszy. Za kilka dni rozpocznę nowy rozdział swego życia, jakim są studia, ale bardziej jestem tym faktem przerażona aniżeli podekscytowana. Z góry zakładam, że nic mi się na tych studiach nie powiedzie. Niewesołe doświadczenia pozwalają mi zakładać, że nie mogę liczyć na jakieś obiecujące znajomości. Owszem, mogę wypiąć się na wszystkich i schować nos w książki, ale jeśli tyle słyszy się o życiu studenckim, to normalną sprawą jest, że człowiekowi robi się czasem przykro, iż jego to dotyczyć nie będzie...

Utknęłam w martwym punkcie, nie widzę przed sobą żadnej przyszłości. Nie mam w sobie ani odrobiny nadziei na to, że mój los się odmieni. Boli mnie mój egocentryzm, i przykro mi strasznie, że mimo iż się staram, to ciągle jest przy mnie pusto. Moje życie jest puste i bezbarwne, a mnie po prostu brak sił, by to zmieniać, i szczerze mówiąc nawet nie widzę sensu, bo nie wierzę w to, żeby coś nagle miało się cudownie zmienić.

W rodzinie wszyscy uważają moje problemy za wydumane, wyolbrzymione. Raz po raz słyszę, że całe życie przede mną, że nie takiego chłopaka jeszcze poznam, że o tamtym zapomnę, że będę się śmiała ze swoich błędów młodości.
Problem w tym, że ja nie mam siły już na nic i nie widzę szans na poprawę losu. Jakoś trudno mi uwierzyć, żebym mogła kiedyś poczuć się lepiej. Niekiedy nie mam siły wyjść z łóżka, zdjąć piżamy i doprowadzić się do ładu. Każdego dnia budzę się z przekonaniem, że nic miłego mnie nie czeka. Staram się normalnie funkcjonować, ale smutek nie opuszcza mojej duszy. Już kilka razy prawie popłakałam się przy koleżankach, łzy dosłownie wisiały mi na rzęsach. Nie mam pojęcia, co robić... :(
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
22 wrz 2009, 20:19
Lokalizacja
Kalisz

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 25 wrz 2009, 02:13
Od dzisiaj powinnam pisać tylko w Jęczarni. Bo żyję w kłamstwie. Nie walczę, by mi było lepiej, ale stwarzam tylko pozory. Leczę się, ale się niszczę jednocześnie. Żyję w kłamstwie, bo okłamuję siebie i wszystkich wokół. Nie wiem, jakich mam przyjaciół, wiem, tylko, kto mnie potrzebuje. Nie wiem, kogo kocham, bo wszystko mi się pomieszało. Dziś znowu mi się złamało serce, chociaż nie powinno było zareagować na kogoś, z kim nie jestem i kto mnie nie kocha. Jutro - stracę ostatnią instancję mojej stabilizacji - moją nadzieję na normalność - moją bratnią duszę - wyznam całą prawdę o swoim niewyzdrowieniu i swoich pokręconych uczuciach. Wszystko stanie się wreszcie jasne. Nie wyzdrowiałam, nie byłam szczęśliwa, jedynie kochałam - to jedyne było szczere, ale to za mało. Chcę się pozbyć wszystkich wątpliwości i niejasności i całej misternej sieci, którą utkałam.
Nie mam siły, nie wiem kim powinnam być, żeby wszystkich uszczęśliwić, nie umiem tego zrobić. Nie mam też siły przepraszać za to kim jestem.
Wszyscy, z którymi się stykam znajdują szczęście, nawet Ci z problemami, a ja zostawiam im część siebie i zostaję z resztą - sama.
Zrozumcie - jeśli moje życie ma tak dalej wyglądać, to ja go nie chcę.
Korba
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez CieńMgły 25 wrz 2009, 09:31
Witajcie!
Muszę się komuś wyżalić bo zwariuję :( Na czym polega mój problem? Może zacznę, że mam 25 lat. Ponad pół roku temu wróciliśmy z chłopakiem z UK (on chciał wracać, ja niekoniecznie). Mieszkamy teraz u jego rodziców w małej miejscowości. Nie znam tu nikogo prawie. Mojego nie ma całymi dniami w domu, pracuje od rana do późnej nocy. Gdy wraca nie ma siły ani ochoty ze mną rozmawiać, więc ogląda TV i idzie spać. Ja nie umiem znaleźć pracy. Miałam sezonową na wakacje, teraz znów szukam. Żeby spotkać się z dawnymi znajomymi potrzebuję podróży dwoma autobusami - jak pracowałam nie było na to czasu... Zresztą kontakty z nimi rozluźniły się gdy byłam w UK. Od kilku tygodni jestem w złym stanie. Płaczę niemal bez przerwy, nie mam apetytu, nie umiem zasnąć w nocy do 4 rano... Gdy proponuję znajomym spotkanie wiecznie "nie mają czasu". Zrobiłam się zgorzkniała, wszystkich bym tylko krytykowała. Mój mi mówi, że jak widzi jak wyje, to nie ma ochoty wracać do domu. Nie ma czasu ze mną pogadać. A ja nie mam z kim pogadać. Tęsknię za Anglią, czuję się tak potwornie samotna i nieszczęśliwa. Nie mam na nic siły. Nie potrafię tego nawet opisać. Wszystko leci mi z rąk, nie potrafię kawy w ręce utrzymać, prawie codziennie ją wylewam. Ponadto nie potrafię skupić się na niczym dłużej niż 10 minut. Mam do pisania pracę mgr, ale dosłownie po 10 minutach potrzebuję przerwy - godzinę, dwie. Gdy sprzątam dom potrzebuję na to pół dnia, bo bez przerwy muszę robić przerwy na inne czynności. 10 - 15 minut skupienia na jednej czynności to jest maximum. I nie dotyczy to tylko czynności nieprzyjemnych. Nie potrafię nawet obejrzeć filmu, nawet z serialem mam problem. Horror jakiś :( Czasem myślę, że jak w moim życiu nic się nie zmieni zrobię sobie krzywdę. Czuję taki potworny ból emocjonalny... Płaczę po kilka godzin każdego dnia. Nie mam siły, co mi jest, jak sobie pomóc, co mam robić? :( :( :( przepraszam za ten chaos, ale nie potrafię się nawet skupić na napisaniu tego :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 wrz 2009, 09:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Donkey 25 wrz 2009, 09:42
Kochana cieńmgły!!

Znalazlas sie w nowej sytuachji i nie potrafisz sie w niej odnalezc. Moze w Twoim poblizu jest psycholog, on pomoze Tobie poukladac wszystko, wyslucha Cie.

Najgorsze co mozesz zrobic to zamknac sie w domu i narzekac- u mnie doprowadzilo to do depresji z ktorej wychodze :)

Docen ladna pogode za oknem- wybierz sie na spacerek!
Moze pomysl o jakims zwierzatku - bedziesz miala mobiliuzacje i dodtakowe zajcie przez co do powrotu chlopaka z pracy czas bedzie szybciej lecial!!

A ile radosci jest z takim malym stworkiem!

No i sprobuj pisac prace mgr- zmobilizuj sie i obojetnie co by sie dzialo postanow sobie ze codziennie godzinke poswiecisz na pisanie!!



Buziakii
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez CieńMgły 25 wrz 2009, 10:42
Nie chcę iść do psychologa... nie potrafię tak sie zwierzać komuś obcemu :( Chciałabym mieć choć jedną bliską osobę, która wysłucha i zrozumie.... Przyjaciół nie mam, na chłopaka liczyć nie mogę, a mama nie żyje... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 wrz 2009, 09:06

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Kaja007 25 wrz 2009, 10:54
Pojęczę sobie bo muszę gdzieś to z siebie wyrzucić! Ostatnio siebie nie poznaję i nie mogę się pozbierać... Czuję że coś niedobrego się dzieje. Miewałam już różne stany, ale teraz jest naprawdę źle i to mnie przeraża. W dodatku perspektywa studiów totalnie mnie załamuje, przez to chodzę nerwowa, czuje dobrze mi znane nerwicowe bóle brzucha, głowy.
Kiedy sobie pomyślę, że jeszcze 3 lata temu byłam ambitna, odważna, miałam marzenia i plany, a dziś nic z dawnej mnie nic nie pozostało to płakać mi się chce :cry: :cry: Nie mam już siły żeby żyć, naprawdę, nawet nie chce mi się dbać o wygląd, nie mam siły :(
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez CieńMgły 25 wrz 2009, 11:06
Może jeszcze dodam, że wiem, że niedługo chłopak mnie zostawi jak ja tak dalej będę... czasem sama mam ochotę go zostawić, bo nasz związek nie ma sensu w takiej wersji jak teraz... ;(

[Dodane po edycji:]

Kaja007 napisał(a):Pojęczę sobie bo muszę gdzieś to z siebie wyrzucić! Ostatnio siebie nie poznaję i nie mogę się pozbierać... Czuję że coś niedobrego się dzieje. Miewałam już różne stany, ale teraz jest naprawdę źle i to mnie przeraża. W dodatku perspektywa studiów totalnie mnie załamuje, przez to chodzę nerwowa, czuje dobrze mi znane nerwicowe bóle brzucha, głowy.
Kiedy sobie pomyślę, że jeszcze 3 lata temu byłam ambitna, odważna, miałam marzenia i plany, a dziś nic z dawnej mnie nic nie pozostało to płakać mi się chce :cry: :cry: Nie mam już siły żeby żyć, naprawdę, nawet nie chce mi się dbać o wygląd, nie mam siły :(


Po części Cię rozumiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 wrz 2009, 09:06

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Kaja007 25 wrz 2009, 11:17
CieńMgły rozumiem Twoją samotność... Mnie też mówią że tylko ryczę i nic nie potrafię z sobą zrobić, a mnie to tylko dobija. Jak sobie przypomnę że jeszcze w czerwcu byłam w Irlandii i zachowywałam się zupełnie inaczej i chyba byłam szczęśliwa :roll: (krótko bo krótko, ale zawsze)...
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez CieńMgły 25 wrz 2009, 11:26
Coś w tym jest co mówisz... Ja np. chciałabym, żeby ktoś mnie wysłuchał, przytulił, zrozumiał. Jak mój mi mówi "mam cię dość jak ty tylko płaczesz", "dorośnij w końcu, nie masz już 13 lat", "użalanie się nad sobą wychodzi ci najlepiej" to to tylko pogarsza mój stan :( A ja łapię się na tym, że nawet w zeszłym roku w Anglii jak zerwaliśmy ze sobą (wróciliśmy do siebie po 3 miesiącach) to mimo, że sama byłam szczęsliwsza niż jestem teraz... Czasem mam ochotę rzucić to wszystko i wrócić do Anglii... :( :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 wrz 2009, 09:06

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Kaja007 25 wrz 2009, 11:35
CieńMgły napisał(a):Coś w tym jest co mówisz... Ja np. chciałabym, żeby ktoś mnie wysłuchał, przytulił, zrozumiał. Jak mój mi mówi "mam cię dość jak ty tylko płaczesz", "dorośnij w końcu, nie masz już 13 lat", "użalanie się nad sobą wychodzi ci najlepiej" to to tylko pogarsza mój stan :( A ja łapię się na tym, że nawet w zeszłym roku w Anglii jak zerwaliśmy ze sobą (wróciliśmy do siebie po 3 miesiącach) to mimo, że sama byłam szczęsliwsza niż jestem teraz... Czasem mam ochotę rzucić to wszystko i wrócić do Anglii... :( :(

Ja również marzę, żeby ktoś mi powiedział "tak rozumiem cię" a nie mówił cały czas, "masz już prawie 20 lat, jak Ty sobie wyobrażasz swoje życie, co chcesz dalej robić"??? A ja jestem w taki stanie, że nie potrafię podjąć żadnej decyzji, nie mówiąc już o takiej która dotyczy przyszłości :roll: Mam ogromną ochotę gdzieś uciec, wyjechać
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez ewap99 25 wrz 2009, 12:37
rozumiem te uczucią pragnienie przytulenia pocieszenia nieraz sama ich doznaję moi zdrowi przyjaciele nie rozumieja o co mi chodzi a ja juz nie mam siły nikomu nic tłumaczyc :(
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez CieńMgły 25 wrz 2009, 12:48
ewap99 napisał(a):rozumiem te uczucią pragnienie przytulenia pocieszenia nieraz sama ich doznaję moi zdrowi przyjaciele nie rozumieja o co mi chodzi a ja juz nie mam siły nikomu nic tłumaczyc :(

A na czym Twój problem polega...? Wiesz od tego jest ta jęczarnia, żeby się poużalać i choć raz nie usłyszeć "zachowujesz się jak dziecko". W końcu wszystkich łączy nas to, że jesteśmy z jakiegoś powodu nieszczęśliwi...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 wrz 2009, 09:06

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez ewap99 25 wrz 2009, 12:52
byłam sierotą mam problemy z bliskością...zyje w przemocy psychicznej to moje problemy od lat chyba brakło mi na nie juz sił....
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez CieńMgły 25 wrz 2009, 13:18
Współczuję.... Ja dzieciństwo miałam szczęśliwe, a potem... mama zmarła jak miałam 14 lat więc wszystkie piękne lata młodości poświęciłam na zajmowanie się domem, młodsza siostrą i tatą, który po śmierci mamy topił smutki w alkoholu. Kiedy inne nastolatki się bawiły to ja wiodłam "dorosłe życie". Teraz, kiedy powinnam być dorosła to nie umiem dorosłą być. :( :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 wrz 2009, 09:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do