"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez dzidzius_22 17 sie 2009, 10:05
tekla - wspanialy pomysl :!: cellulit gora :!:
jak bedziemy wstydzic sie wlasnego ciala to juz klapa zupelna :-|
NAJPIEKNIEJSZE W ZYCIU SA TYLKO CHWILE
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
08 sie 2009, 17:08
Lokalizacja
BYDGOSZCZ

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 18 sie 2009, 07:47
hej :!: to ja-byly dzidzius _22 tylko kreseczka mi odpadla :D .ale ciesze sie ze do was wrocilam :!:
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 20 sie 2009, 08:49
tekla-moga ale nie musza.ja tez mam duze wahania nastroju ale dwubiegunowki nie mam.na poczatku bardzo pomoglo mi depakine chrono a jak sie znow pogorszylo to dodal mi lamitrin i znow jest lepiej.
pozdrawiam cie serdecznie

[Dodane po edycji:]

chyba rozstane sie z moim partnerem...

[Dodane po edycji:]

sytuacja u mnie nieciekawa,dol gleboki,drabiny nie widac a moj partner nie ma juz sily to wszystko znosic.najgorsze jest u mnie to "nicnierobienie",doslownie olewam wszystko.moze jakas zmiana lekow?ale do psycholka dopiero w polowie wrzesnia! no i martwia mnie te napady sennosci a dostac sie do neurologa to senne marzenie
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez ashley 29 sie 2009, 11:37
Kiedyś jak bylam w bardzo zlym stanie zawsze na tym forum znajdywalam dużo wsparcia, dlatego postanowilam, że wyrzucę to z siebie tu. Bo nie chce z nikim gadać o tym, a samej jest mi ciężko z tym. Stracilam przyjaciólkę. Ta przyjaźń trwala dość dlugo 3 lata. Wina byla może gdzieś pośrodku. Skończylo się. Potem zależalo mi żeby to odbudować, ale nie wyszlo. Ale to wszystko już bez znaczenia. Mi jest bardzo przykro, że tak się stalo, bo to bylo dla mnie ważne. Ona stanowila dużą część mojego życia i brakuje mi tego. Na chwilę obecną myślę, że ona jest niezastąpiona. Mam dużo koleżanek mam inną przyjaciólkę ale to nie jest to samo. Może kiedyś znajdzie się ktoś kogo będę tak potrzebować jak potrzebowalam jej. teraz jest ból i pustka... Bylabym wdzięczna za jakieś wsparcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Radek 29 sie 2009, 17:25
ashley, nie umiem Ci pomóc, bo sam mam podobnie i sobie nie radzę. Wiem jak się czujesz. Po za tym gniję w domu i życie przecieka mi przez palce. Rzuciłem pracę i siedzę całe dnie przed komputerem. Kiedy te leki zaczną działać? Czy w ogóle zaczną? Jeszcze 1,5 miesiąca temu ćwiczyłem na siłowni i pracowałem a teraz męczy mnie nawet poranna toaleta. Nie mam apetytu i czuję się taki słaby. Najgorsze wakacje.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Lilien 30 sie 2009, 03:34
Odpowiadając sobie na pytanie dlaczego mam depresję mogę przetoczyć nie jeden, a nawet kilka przykładów mianowicie:
1. Jestem wysoko wykształconym bezrobotnym bez szans na pracę, złożyłam CV chyba wszędzie gdzie się dało, odpowiedziałam na wszystkie aktualne oferty pracy nawet nie te w zawodzie i wielkie nic... Jak sobie pomyślę o wszystkich nie przespanych nocach i o dojazdach codziennych na uczelnie po 2h dziennie, o opiece nad dzieckiem która musiałam na ten czas zorganizować to słabo mi się robi.

Czas na punkt drugi:
2. Poza tym, że całe życie męczyłam się z ojcem alkoholikiem, o matce która nie umiała zapłacić rachunków mimo 4 pensji w domu za co ja teraz ponoszę odpowiedzialność bo jak się okazało w czerwcu (kiedy oto z mężem wynajęliśmy upragnione mieszkanie) przejęłam przypadkiem listy o eksmisji rodziny z mieszkania gdzie jestem zameldowana, rozpętało się piekło walki mojej i brata o nie wydalenie nas z mieszkania. Skończyło się tym że 9 września jest ostateczna sprawa w sadzie, czynsz jak nie był płacony to nie jest, ja zaciągnęłam kredyt na 3000 zł który został wpłacony na stare długi mamy o których nic nie wiedziałam. Będę spłacać jej długi na początku swojego życia w wysokości zapewne 1/3 należności. Dodatkowo mama zadłużyła telefony na moje nazwisko na kwotę 500 zł to już wiadomość z ostatniej chwili ;) Gdyby nie to że szantażuje wciąż mną emocjonalnie, i jako jedyna z rodzeństwa w znacznym stopniu wspieram ją psychicznie i gdyby to nie była moja MATKA to nigdy bym tej osoby nie chciał więcej widzieć na oczy.

3. Mój mąż zawalił rok studiów za które płacimy spore pieniądze.

4. Do 10 września mam 2 ostatnie egzaminy na studiach z czego jeden zdaje już od 2 lat jeśli go teraz nie zdam to nie obronie się do 20 września i skreślą mnie z listy studentów.

5. Jesteśmy totalnie spłukani właściwie to nie mamy już za co żyć nie wspominając o kredytach, debetach, długach, a moje dziecko właśnie dostało gorączki i leży chore ja służę za podajnik butelki z piciem.

6. Od kiedy nie jeżdżę do szkoły cale moje życie oscyluje na kontaktach z rodziną której nie lubię.

7. właściwie najmniej istotne ale wpływające na całokształt: od kiedy pamiętam gdy się stresuje to jem nerwicowo dlatego moje sylwetka przybrała kształty rubensowskie.

8. Mój mąż jako spadkobierca rodziny alkoholowej posiada nerwicę leczoną, z którą ostatnio sobie coraz słabiej radzi, wypadało by leczyć od nowa ale nie ma za co , podobnie jak moją alergię ...

Więcej rzeczy nie pamiętam o 3 nad ranem dlatego poprzestanę na tym i Witam pozostałych użytkowników forum.

--- Jak na razie to sobie z tym wszystkim nie radzę za dobrze jeśli w ogóle sobie jakoś radzę, oprócz podajnika do picia.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 mar 2009, 00:33

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 30 sie 2009, 07:26
ashley,podejrzewam ze jestem duzo starsza od ciebie ale przezylam to samo.mialam wspaniala przyjaciolke od podstawowki,poszlysmy nawet razem do tej samej pracy.potem obie wyszlysmy za maz i dalej bylo ok.gdy ja owdowialam ona zaczela sie ode mnie odwracac bo jako samotna kobieta stanowilam zagrozenie(!) dla jej malzenstwa.a byla mi wtedy tak bardzo potrzebna... dzis nie ma juz przyjazni tylko jest zwykla znajomosc.przykro mi z tego powodu ale ten swiat niestety sklada sie z ludzi i "ludzisk".nie mozna kazdemu dogodzic ani kazdy nie dogodzi tobie,to by bylo zbyt proste.poniewaz jednak twoja sytuacja moze byc troche inna to nie warto tracic nadziei.pozdrawiam cie serdecznie

[Dodane po edycji:]

lilien,bardzo ci wspolczuje,musi ci byc bardzo ciezko.mialam podobna sytuacje z matka.byla alkoholiczka prawie 20 lat. moj ojciec juz nie zyl a o jej dlugach i zadluzonym mieszkaniu dowiedzialam sie gdy zmarla ciotka ktora mieszkala z nami, wspaniala kobieta.wtedy juz pracowalam wiec bralam pozyczki z kasy zapomogowo-pozyczkowej,jedna za druga.nie starczalo na jedzenie wiec kolezanki pomogly mi zalatwic obiady zakladowe ktore bralam do domu i bylo co do gara wlozyc.teraz realia zycia sa zupelnie inne dlatego pewnie tobie jest o wiele ciezej.nie wiem w jak duzej mieszkasz miejscowosci i jakie sa tam szanse na prace.ale ty masz to czego mi zabraklo-DZIECKO.a to daje duzy doping do dzialania.no i wydaje mi sie ze mimo tych wielu problemow jestes dosc silna.jesli bedziesz miala ochote pogadac to napisz.pozdrawiam cie cieplutko
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 sie 2009, 15:56
Ashley nie wiem jak to jest stracic przyjaciółkę,ale naprawde to musi boleć.Trzymaj sie Ashley
PS.przepraszam,że tak długo sie nie odzywałem,ale po prostu mam problemy ze zdrowiem ktorymi sie przejmuje bardzo:/,
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez mjp 30 sie 2009, 21:43
>>>>Shani

Piszesz, że starasz się zaakceptować różne trudne fakty dotyczące Ciebie. Nie chciałbym zaburzać planów ułożenia sobie życia, pogodzenia się z pewnymi sprawami. Mam jednak pytanie. Dlaczego uważasz, że nie jesteś i nie będziesz w stanie odczuwać uczuć wyższych? Co rozumiesz przez określenie "uczucia wyższe"?
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez mjp 31 sie 2009, 10:03
>>>Shani

Z tego co piszesz wychodzi na to, że potrafisz i chcesz się troszczyć o innych, o przyjaciół. Tego typu zachowania zwykle są przejawem uczuć, też dość wysokich. W związku z tym nie uważam abyś była trwale niezdolna do miłości. Jestem jednak w stanie zrozumieć, że w danej chwili przeżywasz trudności które zaprzątają głowę na tyle, że nie ma jak się nią zająć.

Zdaję sobie sprawę, że czasem jest to bardzo trudne, ale z punktu widzenia "normalności" lepsze od prób akceptacji byłyby chyba próby zmian niepożądanego stanu. Chyba.
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 02 wrz 2009, 00:36
są ludzie, którzy nie mają sumienia. nie kiełkuje w nich ani jedna konstruktywna myśl. weszłam na forum i zrobiłam 100 kroków wstecz :cry: w to jest k..... trudno uwierzyć.

przepraszam, piszę bez sensu, ale jestem od dawna w świetnej formie, a teraz mam dość do cholery...........

i jak mawia House: people always lie....
Korba
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez mjp 02 wrz 2009, 16:00
>>>Shani

Hmm, jeśli chodzi o pomyłki dotyczące charakteru uczuć to nawet Adam Mickiewicz nie był kiedyś pewien "czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie" :) Także wiesz, wcale nie tak łatwo czasem ocenić co się czuje i to nie jest dziwne. Pomyłki zdarzają się wielu i często.

Natomiast co do reszty to ja bym się trzymał tego, że to stępienie uczuciowe i inne problemy o których pisałaś, mimo ich całej uciążliwości, nie muszą trwać zawsze. Przekonanie o konieczności bycia idealnym, brak akceptacji czy kłopoty w relacjach z innymi ludźmi to nie są sprawy nie do rozwiązania. Tak mi się wydaje.

Pozdrawiam.
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez maggie78 06 wrz 2009, 00:57
hej wszystkim, nie jestem tu nowa, po prostu powrocilam po dluzszej nieobecnosci. Nie bede opisywac calej swojej historii, w skrocie brzmi to tak - rok temu przeszlam depresje, wg moich odczuc byla dosc ciezka, w dodatku z bardzo silna nerwica. Bralam leki przez okolo 13 miesiecy - pomogly juz po 3-4 miesiacach od poczatku choroby, kontynuowalam leczenie, zmniejszajac dawki az do maja tego roku i bylo dobrze. Na terapie nigdy nie poszlam. Wtedy gdy bylam chora nie sadzilam ze kiedys znow bede soba, ale udalo mi sie, praktycznie od poczatku tego roku bylam zywa, zdrowa osoba, nabralam pewnosci siebie, zylam fajnym zyciem towarzyskim itd. Bylam pewna ze mam juz to za soba. Musze powiedziec ze odkad odstawilam leki, cos niedobrego zaczelo sie dziac. Nie kojarzylam tego z nawrotem depresji - byla to zbytnia nerwowosc, gniew z banalnych powodow, nadmierna emocjonalnosc - potrafilam czesto poplakiwac ale trwalo to chwilke. Myslalam ze to moze moje hormony - jestem kobieta i miewam w koncu burze hormonalne :-) Gdzies podswiadomie jednak zaczelam rozmyslac ze moze to wszystko wraca.. tak bardzo tego nie chcialam, zaczelam sie bac powrotu depresji do tego stopnia ze zaprzatalam sobie tym mysleniem wiekszosc czasu. Ale sadzilam ze samym negatywnym mysleniem przeciez depresji nie wywolam (?) teraz wiem ze sie mylilam.. nie wiem w sumie dlaczego depresja mi wraca... czy spowodowal to moj pesymizm i nerwy, czy odstawienie leku (nie sadze zebym sie zbyt krotko leczyla), czy po prostu mam to juz w genach i tak mialo byc... Moja porzednia diagnoza byla depresja reaktywna - gdyz pojawila sie na skutek splotu kilku smutnych wydarzen, ale tym razem naprawde nie wiem czemu sie tak czuje... moze powod istnieje ale go sobie nie uswiadamiam... Lykam cos na uspokojenie i pewnie bede musiala wrocic do lekow, jestem PRZERAZONA ze bede musiala to znowu przechodzic, obecnie jest zle ale nie az tak zle jak ostatnim razem, lecz przerabialam to juz i wiem jak depresja sie zaczyna i znam siebie i swoj pesymizm i wiem ze tkwie w blednym kole. Placze wiekszosc dnia,nawet publicznie mi sie zdarza, w metrze.. czasem nie wiem dlaczego, czasem z bezsilnosci ze nie mam nad tym kontroli, ze znowu zasmuce innych i mame i siostre za ktorymi bardzo tesknie (nie mieszkam w Polsce), targaja mna tak rozne uczucia ze czuje ze jestem chyba jakims wariatem - zlosc, za chwile placz, za chwile jest ok a pozniej znowu atak strasznego zdenerwowania. Czego sie najbardziej boje? ze tak juz bedzie zawsze, ze nic nie da sie z tym zrobic, ze jestem trudnym przypadkiem, nie myslalam nigdy o odebraniu sobie zycia ale martwie sie ze moze nadejsc taki moment ze nie bede miec nad tym kontroli. Nie wiem co bedzie dalej, wiem ze musze pojsc znowu do lekarza...myslicie ze tym razem moze 'samo' przejsc? (mialam jakies 4 lata temu takie male zalamanie ktore przeszlo mi po 3 miesiacach bez zadnych psychotropow). Dac sobie jeszcze czas czy lepiej dmuchac na zimne i biec do lekarza? Moze pisze nie na temat tutaj, ale chcialam sie gdzies wyzalic... Ciekawe czy jest ktos tutaj kto walczy z depresja juz nie pierwszy raz.... pozdrawiam
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 mar 2008, 19:00

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 08 wrz 2009, 03:23
Jesteś zagubiona i słaba - potrzebujesz silniejszego faceta.

Stajesz na nogi, dajesz z siebie wszystko - jesteś za dobra, za dojrzała, zbyt niezależna.

Żadna wersja mnie nie pasuje, to i ja pasuje.

Mam dość. Odpadam.
Korba
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do