"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Ridllic 22 cze 2009, 19:00
maugoha, bierz telefon w lape i niech druty będą czerwone ;)
Ridllic
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez isj 22 cze 2009, 20:41
Maugoha, załatwiłaś w końcu te recepty?
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Abradab 23 cze 2009, 11:26
Uhh, jakoś przeżyłem wczorajszy dzień. Obrona magisterki poszła bardzo dobrze. Dostałem wymarzoną piąteczkę. W sumie bardziej się denerwowałem tym, że niepotrzebnie przyjechałem godzinę za wcześnie (akurat nie było korków, co było ewenementem ;)) niż samą obroną. Rzekłbym, że przez moment czułem się jak przed chorobą; wyluzowany, zdystansowany, spokojny, trzeźwo myślący. Po obronie od południa do dzisiaj czuję jak "wszystko ze mnie schodzi". Jestem zmęczony, nie mam siły na nic, etc, etc.
Zastanawia mnie czemu tak się dzieje, że nie odczuwam normalnego stresu jak kiedyś, podczas stresującej sytuacji, a dopiero po wszystkim następują objawy somatyczne -.- pocieszam się jedynie tym, że jeden z czterech czynników, który wpłynął na załamanie nerwowe został wyeliminowany. Jeszcze "tylko" trzy :)
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Sayuri 23 cze 2009, 20:43
Abradab gratulacje!
Ja już 1 egzamin mam za sobą, zaliczony na 4, teraz tylko żeby się jutrzejszy i czwartkowy udały... no i jeden mam na wrzesień, ale to dlatego bo nie poszłam. Teraz się stresuję tymi dwoma dniami...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
03 lut 2009, 13:56
Lokalizacja
Poznań

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Abradab 23 cze 2009, 22:59
Dziękuję :)
Sayuri, będę trzymać za Ciebie kciuki. Zobaczysz, że za dwa dni będziesz się dziwić, że tyle stresu niepotrzebnie było.
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:29

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 24 cze 2009, 09:32
mnie się rozpadła też dusza i serce, ale ja sobie je poskładam :smile:

shani, damy radę :*
Korba
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Sayuri 24 cze 2009, 11:17
shani dasz radę, kiedyś się to wszystko musi skończyć...
Dzisiejsza poprawa napisana, oceny jutro. Cieszę się że była pisemna bo mogłam chociaż zebrać myśli, może się uda.
Został tylko jutrzejszy egzamin, zaraz zabieram się do nauki, chcę dać z siebie wszystko żeby niczego nie żałować, najwyżej poprawię.
A co do tego egzaminu na który nie poszłam, to kobieta poszła mi na rękę i zgodziła przepytać mnie w poniedziałek - jako I termin. Bardzo się cieszę, będę się uczyła cały weekend i zdam!
Troszkę tylko mi przykro z powodu mojej matki, ale staram się nie myśleć o tych niemiłych rzeczach co mi powiedziała :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
03 lut 2009, 13:56
Lokalizacja
Poznań

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 24 cze 2009, 12:27
Tylko jedno w życiu jest pewne poza śmiercią i podatkami. Nieważne, jak bardzo się starasz, i tak będziesz popełniać błędy. Ktoś będzie przez ciebie nieszczęśliwy, ty też będziesz cierpieć.
Trzeba wybaczyć i zapomnieć, tak mówią. To dobra rada, ale mało praktyczna. Gdy ktoś jest dla nas niesprawiedliwy, chcemy wyrównać rachunki. Bez przebaczenia stare rany nigdy się nie zagoją. I możemy mieć tylko nadzieję, że kiedyś uda nam się zapomnieć.
Bo nieważne, jacy nieustępliwi jesteśmy. Uraz zawsze pozostawia bliznę. Podąża za nami do domu i zmienia nasze życie. Uraz narobi zniszczenia w każdym. Ale może o to chodzi. Cały ból i strach, i gówno... Może przechodzenie przez to wszystko jest tym, co sprawia, że poruszamy się naprzód. Naciskając na nas. Może musi zostać trochę zniszczone, zanim zrobimy krok do przodu.
Jak myślicie?
Korba
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Lena88 24 cze 2009, 15:19
Jęczę glośno i żałośnie :( Przez sześć dni było cudownie, zero bólu i biegunek. Tak się cieszyłm na dzisiejszą podróż, przygotowywałam bez żadnego stresu. A tu pół godziny przed wyjazdem ostry ból brzucha, masakryczna biegunka, wszyscy już na mnie czekają, a ja ciągle w łazence. W końcu kazałam im jechać beze mnie. Teraz siedzę i ryczę, że znowu się zaczęło. Co tu w ogóle za mechanizm działa? Przecież ceiszyłam się, było ok. Nie rozumiem, za cholerę nie rozumiem,co moje ciało do mnie mówi, czego ono ode mnie chce. Mam dość takiego życia, może faktycznie lepiej będzie zamknąć się w szpitalu i wegetować :cry:
Just listen to the music of the traffic in the city
Linger on the sidewalk where the neon signs are pretty
How can you lose?

http://www.youtube.com/watch?v=JyW1smKgJF8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
300
Dołączył(a)
16 cze 2009, 18:37

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 24 cze 2009, 19:06
Pieprze już wszystko !!!, tak bardzo nie chce mi się żyć, takie myśli samobójcze jak cholera Mam dość tego gówna, chcę już być normalna. Siedzę teraz jak głupek i ryczę (dobrze że nikogo nie ma w domu) Tylko jedna myśl przebiega przez moją łepetynę albo cięcie albo koniec z tym wszystkim :cry: Dupa dupa dupa....
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 24 cze 2009, 20:01
shani, boszzz próbuje cały czas, walczę z całych sił ale do cholery to już tak długo trwa nie daję już rady z tym cholerstwem :cry: Zazwyczaj takie doły miałam dzień no czasem dwa ale teraz to już lekkie przegięcie :shock: . Nie wyrabiam już, nie wiem czy dane jest mi cieszyć się już w ogóle i żyć jak każdy inny :( W domu kompletnie nic nie robię, do pracy chodzę na przymus (nie tak jak kiedyś). Dzieci olałam już kompletnie :cry: a tak nie powinno być, ale ja nie mam siły ruszyć się, cokolwiek zrobić czy nawet porozmawiać z nimi :( Wszystko przewróciło się do góry nogami. Powinnam iść teraz kupić cokolwiek na kolacje, nie wiem czy pójdę nie mam siły ochoty.... Jak tu się zmusić do zrobienia zwykłej czynności :?: Ehhhh
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez madseason 25 cze 2009, 00:58
jest źle. znów zaczęłam wątpić.
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Sayuri 28 cze 2009, 20:27
Już było dobrze, już zaczęłam wierzyć że będzie lepiej, ale nie, moja matka musiała mnie sprowadzić na ziemię :/ Ja nie wiem jak ona to robi, że przez telefon potrafi wzbudzić we mnie takie poczucie winy za to że żyję i w ogóle przygnębić.
Jeszcze do tego doszły piątkowe cyrki u lekarza, ale to jutro opiszę...
Nie mam żadnej motywacji by uczyć się na jutrzejszy egzamin, nawet z głupiej szansy na zaliczenie nie umiem skorzystać...jestem beznadziejna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
03 lut 2009, 13:56
Lokalizacja
Poznań

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 29 cze 2009, 05:12
Pierwszy raz w życiu powiem - nareszcie poniedziałek! Minął koszmarny weekend, podczas którego znowu zamknęłam się przed ludźmi w domu ze swoimi demonami. W skrajnej rozpaczy pocięłam się, czego nie robiłam od kiedy byłam nastolatką i czego bym nie zrobiła, gdybym nie czytała o tym na forum i nie rozmawiała z ludźmi, którzy to robią. Patrzę teraz na swoje nadgarstki, które wyglądają ohydnie, i jest mi tak strasznie wstyd i jestem tak okropnie zażenowana sobą. Wbrew pozorom jestem bardzo silną osobą i takie coś do mnie nie pasuje. Nigdy nie przypuszczałam, że dojdę do takiego stanu.
Wracając do punktu wyjścia, cieszę się, że jest poniedziałek i że idę do pracy, do normalnych ludzi, muszę tylko ubrać długie rękawki i zapomnieć o tym weekendzie.
Za 4 godziny wyżalę się przyjacielowi (ale do nadgarstków się nie przyznam), a jego spokój ogarnie mnie i utuli jak balsam. I tak przetrwam dzień. Dzięki niemu.
Korba
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do