"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Pstryk 13 mar 2007, 10:03
Jestem. Całą noc przeryczałam do poduszki. Jestem niewyspana i ledwo patrzę na oczy (są tak spuchnięte). Przepraszam Piotrek za siebie. Wyżywam się na tych, którzy nie są nic winni (poza rzyczliwością:).
Właściwie niewiem co się ze mną dzieje. I to mnie tak złości. Parę miesięcy temu cieszyłam się pracą, sympatią (innych i siebie samej), teraz odcinam się od świata, uciekam nawet od mamy, olewam wszystko. Boję się konsekwencji tego stanu. Chcę coś z tym zrobić ale nie mam pojęcia co.
Pstryk
Offline

przez Pstryk 13 mar 2007, 11:09
Hej Pati!
A mi się chciało :smile:
A to dlatego, że to co piszesz jest mi bardzo bliskie. Też jestem owocem czyichś niespełnionych ambicji. Całe moje dotychczasowe życie polegało na spełnianiu czyichś oczekiwań. Beti ma mieć dobre oceny. Miała. Beti miała pójść na studia. Poszła. Beti musiała byc ładna, zgrabna. Była. Beti musiała być mila, pogodna, sympatyczna, grzeczna bla bla bla.... Była. Nikogo nie obchodziło jakim kosztem Beti stała się taka jak tego ktoś chciał. Beti była w tym taka dobra, że w każdym otoczeniu (nawet tym extremalnym: narkotyki, alkohol, szybkie samochody, ryzyko na granicy śmierci) świetnie potrafiła się zaadoptować.
Teraz jak na to patrzę to rzygac mi się chce.
Czuję się jak małe dziecko. Tylko z wieeeeelkim bagażem doświadczeń. I trzeba to nieść...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:09 am ]
I żyć dalej...
Pstryk
Offline

przez pati3107 13 mar 2007, 11:17
chyba znalazlam pokrewna duszyczke tu ...
u mnie chyba bylo troszke inaczej nikt nie oczekiwal ze bede ladna, zgrabna i nie jestem :)
czy pod wzgledem samotnosci tez masz podobnie ?? masz obok siebie kogos z kim mozesz pogadac ?? wiesz odkad moja siostra wyjechala do angli jestem tu sama jak palec.. jedyni przyjaciele to wirtualni przyjaciele czyli tacy troche na niby :(
"... jest taki uśmiech co się nawet na cmentarzu kryje,
każdy świętej pamięci umiera więc żyje"
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
11 mar 2007, 21:03
Lokalizacja
piła

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 13 mar 2007, 11:31
Hej i u mnie podobnie.Troche tak jakby ktoś napisał scenariusz oparty na moim życiu.Wygórowane ambicje-na początku rodziców a później moje...Chciałam pracować,studiować,uczyć się języków,rozwijać pasje i zainteresowania a przy tym być naj!Nawet nie zauważyłam kiedy ten ciężar mnie przygniótł do tego stopnia że teraz nie jestem wstanie sobie z niczym poradzić.Taki paradoks...Też czuję się samotna-może dlatego że ludzie wolą mnie która udaje że jest ok a nie jest..sama nie wim...
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

przez Pstryk 13 mar 2007, 11:35
Jacy na niby!
Ja jestem naprawdę i przeszłam to samo piekło co Ty!
I mówię Ci że Ty też z tego wyjdziesz!
Co do Twojego wyglądu to mnie nie obchodzi czy jesteś gruga, chuda, czy w sam raz. Ważne co masz w środku, jakie masz serduszko. Ważne, że jesteś wrażliwa, wartościowa duchowo.
Uszki do góry Słoneczko!
A co do samotności. Zaczyman się z nią oswajać. Zaczyna mi być z nią dobrze. To dobra kupela. Cierpliwa, wyrozumiała. Wreszcie mam czas dla siebie. Pozwala mi nic nie robić i nie ma do mnie o to pretensji. Pozwala mi wyglądać tak jak się czuję.
Co do pogadania, to nie - nie mam nikogo w realu, z kim mogłabym porozmawiać o moich bolączkach. Owszem, mam przyjaciół, ale oni mogą mi jedynie współczuć. Do końca nigdy nie zrozumieją co przeżywam. Nie mogę też od nich tego wymagać, ponieważ nie mogą tego wiedzieć - są "zdrowi" i nikomu nie życzę aby przechodził takie piekło. Pozatym, dzięki nim zapominam o tym co był i uczę się żyć normalnie - nie myśleć tyko o tym jak wyglądam, nie przejmować się tym co o mnie powiedzą, czy spełnię ich oczekiwania.
Nie jest idealnie. Długa jeszcze droga przedemną. Ale tak szczerze mówiąc, to właśnie tutaj, na tym forum, łapię jakiś taki optymizm.
Pstryk
Offline

przez pati3107 13 mar 2007, 12:01
tak tu sa niesamowici ludzie ... m.in dzieki tobie dzis sie usmiechnelam a teraz znow placze ... za godzine wychodze do pracy ... bo musze ale ta pogoda zamiast nastrajac mnie pozytywnie sprawia mi bol ... gdy sie patrzy na tych wszystkich szczesliwych ludzi na ulicach ... te pary ... ja tezx tak kiedys mialam i sama to zniszczylam
"... jest taki uśmiech co się nawet na cmentarzu kryje,
każdy świętej pamięci umiera więc żyje"
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
11 mar 2007, 21:03
Lokalizacja
piła

przez Pstryk 13 mar 2007, 12:18
Upadałam, powstanę! Strząsnę z siebie kurz i brud z dna a wtedy popłynę do nieba...
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 mar 2007, 15:25
Bethi naprawdę nie masz za co przepraszać. Tylko chciałem, żebyś zwróciła uwagę, co robi ten stan frustracji. Człowiek w nerwach potrafi powiedzieć/napisać wiele złych rzeczy. Nic złego o mnie nie napisałaś. Najgorsze, że w taki sposób siebie potraktowałaś
bethi napisał(a):Nie jestem silna. Nie szanuję i nienawidzę siebie. Jestem kompletnie bezradna, beznadziejna, pomylona.

bethi napisał(a):sama uważam się jak szmatę

bethi napisał(a):I do tego narzekam. Jestem przecież taka głupia że nie mogę...

Myślę, że to nieprawda powiedziana w napadzie nerwów. A i może było właśnie w niej trochę szczerości - tego, jak siebie postrzegasz. Ale myślę, że nie jest tak, jak napisałaś. Czasem frustracja przychodzi sama znienacka, ale czasem można się samemu w nią wkręcić - w tym drugim przypadku postaraj się wyciszyć i potraktować całą sprawę na zimno, bez zbędnych (szkodliwych) emocji.
bethi napisał(a):Wyżywam się na tych, którzy nie są nic winni (poza rzyczliwością:).

Właśnie wyżyłaś się na sobie w poprzednim poście (nie na innych).

Pomyśl, czego konsekwencją jest ten stan. Często łatwo odszukać w przeszłości wydarzenia poprzedzające taki stan. To może być jeden cios, a czasami coś, co dręczy długo i w końcu potrafi złamać człowieka. Możliwe, że w ten sposób odszukasz w sobie pewien konflikt wewnętrzny.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Atkaa 13 mar 2007, 15:47
Kaja007 napisał(a):Piotrek chciałam Ci jeszcze raz podziękować za pomoc. Twoje słowa bardzo mi pomogły

Piotrekna prezydenta!!!!!!!!!!!! :mrgreen:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez Ala.A. 13 mar 2007, 15:48
A ja mam depresję z biedy.
Mąż stracił pracę (dwa lata temu) i jest coraz gorzej. Oszczędności skończyły się . Mojej pensji nie starcza na opłacenie rachunków, jedzenie i obsługę kredytu (na lat 25!). Próbowłam w pracy wywalczyc podwyżkę, nawet biorąc dodatkowa robote i próbując jeszcze wziąć. Dostali podwyżki inni - ci ze znajomościami i pracujący mniej. Pracy na razie nie zmienię, bo w tym stanie psychicznym nie dam sobie rady. Tym bardziej że sie ucze (w tym jedyna nadzieja, ale jeszcze dłuuugo i nie idzie mi). Siedzę w robocie i nie mam siły nic robić więc mnie chyba wreszcie wywalą. Nie mam pieniędzy na jakiekolwiek ubranie, na kupno lepszego jedzenia. Wydaję duzo na leki, bo przewlekle choruję. Pogrążam się w apatii. Bank zabierze nam mieszkanie, ja sie wyprowadze do mamy , mąż też (on do swojej). I bedzie koniec.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 mar 2007, 15:20

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 mar 2007, 16:28
pati3107 napisał(a):piotrek mozesz to poprawic

jak poprawić to już Piotrek ;) oj, poprawiłbym ale nie mam możliwości moderacji tego subforum (zajmuję się : nerwicą lękową, psychologią, krokami do wolności i offtopiciem). A poza tym nie bardzo jest tu co poprawiać ;).

Tak przeczytałem wszystko z góry na dół i powiem, że też się czuję jako wynik czyichś chęci, marzeń, planów, scenariusza itp. I od pewnego czasu tak myślę (i zaczynam w to wierzyć), że trzeba zrobić 2 rzeczy:
1. Zaakceptować siebie - takim jaki jestem - czyli jest dobrze.
2. Rozwijać się - przecież może być jeszcze lepiej niż dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 mar 2007, 16:33
Atkaa napisał(a):Piotrekna prezydenta

A kto by tu Was pocieszał??? Na prezydenta? Co to to nie... kaczką nie będę. ;)
Ala.A. - to co napisałaś na końcu to kiepska perspektywa. Staraj się utrzymać swoją pracę. Wyobrażam sobie, jak jest Ci ciężko. Ale jeśli jest źle, to lepiej to poprawić, a nie pogorszyć - prawda?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Ala.A. 13 mar 2007, 16:51
Tak, lepiej utrzymać pracę. Ale mnie jest już wszystko jedno. Skoro i tak zmierza wszystko ku katastrofie, skoro i tak wegetuję, to jak mnie wywalą przynajmniej męczyć się nie będę w robocie i zabierać pracę innym. Po prostu jest mi wszystko jedno.
Cała energię poświęciłam na to by lepiej zarobić (by starczyło przynajmniej) i NIC. Drugą część energii na naukę, z której NIC nie wychodzi. Wszystko jest za trudne i za dużo.
W pracy konkurencja ogromna. Wyścig szczurów. Jak stoisz w miejscu to cofasz się, bo inni biegną do przodu (nie, nie idą).
Nie mam już siły. Wyprułam z siebie energię całą na działania które do NICZEGO nie doprowadziły oprócz tego, że jestem w tym samym , złym położeniu, które pogarsza się.
Więc po co w ogóle coś robić. Nawet nie mam kasy na porządnego lekarza i leki na depresje bo mi ledwo starcza na te choroby, które mam (bo jak nie wezmę, to się z bólu będę zwijać).
Nawet nie mam mysli samobójczych. Tylko NIC mi sie nie chce. Zastygam i godzinami nie odzywam się do nikogo. Siedzę . I tylko tak jest znośnie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 mar 2007, 15:20

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 mar 2007, 16:58
Ala.A.
Dzisiaj rozmawiałem z kumplem. I z tej rozmowy wyszły bardzo (moim zdaniem) istotne wnioski. W moim wypadku chodzi o przygotowanie do matury. Jeżeli ktoś postawi sobie poprzeczkę za wysoko, to nie wiadomo jakby się starał, to będzie wiecznie dochodzić do wniosku, że to co robi - to za mało. A jednak może wiele robi i nie zdaje sobie z tego sprawy. Myślę, że tak jest z twoją pracą i nauką.
Ala.A. napisał(a):Tylko NIC mi sie nie chce. Zastygam i godzinami nie odzywam się do nikogo. Siedzę . I tylko tak jest znośnie.

Miałem często tak... ostatnio mi przechodzi. To rodzaj ucieczki. Czasem nawet poprawi samopoczucie, ale ważne, żeby takie (ja to tak nazywam) odpływanie nie stało się nałogiem. W końcu też trzeba żyć. A też uciekanie od problemu go nie rozwiąże.
Tak w sumie - szczerze - myślę, że będzie dobrze. Postaraj się zebrać w sobie jeszcze trochę siły. Jeżeli ktoś czegoś chce i do tego dąży - z całej siły - to osiągnie cel.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do