"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Margola 26 maja 2009, 20:01
arkadia napisał(a):Dalszy ciąg zmagań w pracy...zbliża się 31.05- wariatkowo, oszaleję z N.


Dlaczego Arkadiuś? Co sie dzieje?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
08 maja 2009, 10:49
Lokalizacja
Katowice

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 26 maja 2009, 20:06
Margola napisał(a):
Rena napisał(a):Hej Margolka! Cieszę się że lepiej się czujesz, ja też mam poranne drżączki, potem przechodzi. Mam nadzieję że jeszcze wróci kiedys ta radość życia, inaczej bym nic nie próbowała robić. Miłej wizyty, jak wrócisz daj znać.


Pani doktor jest zadowolona z postepow, moich oczywiscie. :) Na drzaczke dala mi kolejny lek (juz cztery bede brac...;)), pro- cos tam. ;)


Popapranol :mrgreen:
Korba
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Korba 26 maja 2009, 20:18
maugoha, trochę się namieszało, choroba się nasiliła i siedzę teraz w domu na zwolnieniu a nowa lekarka zapodała mi nowe leki - nie wiem jeszcze jak będę się czuła przy odstawianiu starych i zaczynaniu czegoś kompletnie nowego.
umysł mam przytłumiony i potwornie przemęczony. na razie sobie ćwiczę - codziennie zapisuję kilka myśli, luźnych. jak się tylko lepiej poczuję, na co liczę, wrócę może w końcu do swojej pasji. także trzymaj kciuki :)
Korba
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Margola 26 maja 2009, 20:20
Korba napisał(a):
Margola napisał(a):
Rena napisał(a):Hej Margolka! Cieszę się że lepiej się czujesz, ja też mam poranne drżączki, potem przechodzi. Mam nadzieję że jeszcze wróci kiedys ta radość życia, inaczej bym nic nie próbowała robić. Miłej wizyty, jak wrócisz daj znać.


Pani doktor jest zadowolona z postepow, moich oczywiscie. :) Na drzaczke dala mi kolejny lek (juz cztery bede brac...;)), pro- cos tam. ;)


Popapranol :mrgreen:


Kurcze, jakas sklerozis czy co...;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
08 maja 2009, 10:49
Lokalizacja
Katowice

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez steyrgb 27 maja 2009, 15:45
Dzien dobry nieznajomym. To forum jest pierwsze z brzegu w oknie kawiarnianej wyszukiwarki Google
Postanowiłem sobie popisać. Nigdy tego nie robiłem. Nigdy nie pisałem pamiętnika. Spowiadać
zakonczyłem się w 15 roku życia. Nie odbywałem z nikim tzw. szczerych rozmów. To
niebezpieczne. To poniżające. To złe dla własnego oglądu siebie. Mam 31 lat. Jestem
kawalerem. Jestem bezdzietny. Mam wyższe wykształcenie. Mam mieszkanie. Mam długi. Nie mam relacji seksualnych z inną osobą. Nie mam przyjaciół. Znajomych także nie. Zerwałem z nimi kontakty. Łatwo to poszło - ale mi to zawsze łatwo przychodziło. Jakbym wyrzucił papierek od cukierka. Rodzina - jest jedna stara kobieta. Żyje się razem z przyzwyczajenia i jakiegoś tam poczucia obowiązku. Nie lubię jej. Przeszkadza. Tak jak zawsze przeszkadzała.
Moje dziecinstwo: ucz się dobrze. Miej czerwony pasek. Chodź do kościoła. Mów dzien dobry. Nie oczekuj za wiele. Nie oglądaj filmów pod 20. Nie wychodź na podwórko. Nie koleguj się z
nim. Szkoła/koledzy. Ucz sie. Jesteś inteleigentny. ale trochę leniwy. Masz dobre wyniki ale mogą być lepsze. Koledzy- najsłabszy w klasie. Biedny. Smierdzi. Bije się na chama. Nie chce się bić. Nie wychodzi na podwórko. Nie stac go.
Szkoła średnia. Dobrze się uczy. Daje odpisywać. Z nikim nie chodzi. Nie bawi się.
studia. Uczy się dobrze. Daje odpisywać. Z nikim nie chodzi. Nie bawi się.
Praca. Inteligentny. Uprzejmy. Bez inicjatywy. Wychodzi przed szereg, gdy nie trzeba.
Wyłacza się. Klamie. Złozył ślubowanie. Złamał slubowanie bez żadnych oporów.
nie należy do organizacji społecznych. Nie chodzi do kościołów. Nie chodzi do lokali rozrywkowych. Nie utrzymuje kontaktów z sąsiadami. Nie utrzymuje kontaktów ze środowiskami kryminalnymi. Nie pali. Nie pije. Nikt.
Leżą zwłoki. Ja się uśmiecham do towarzyszących. Ktoryś żartuje. Usmiecham się uprzejmie. Ktoś płacze, ktoś mu umarł. Powstrzymuję się, żeby nie parsknąć. To naprawdę śmiesznie wygląda. Takie skrzywione usta. Jakieś smarki, woda z oczu. Maska błazna i idioty. Albo idiotki.Nic nie warte. Ale trzeba udawać. Trzeba się zachowywać.
Ludzie: patrzę na nich tak jak gdybym oglądał film. Coś się rusza. Coś mówi. coś wygląda
pięknie/brzydko/nijak. Coś mnie zupełnie nie obchodzi. Dałbym czemuś w mordę. Zastrzelił.
Zadźgał. Ale to nic nie da. To także byłoby poniżające. Ubrudzić się. Dotkąć czegoś. Wziąć
sobie na sumienie zycie czegoś, czego nie znosisz. Albo seks. To coś co mają robią chwalą te gadające rzeczy. Ja mogę sobie ulżyć sam. Patrząc na te rzeczy. Ale starać się,
schlebiać, udawać zainteresowanie? Poniżające. Dwa razy się zakochałem. Tak mi się wydaje. Raz w liceum. Potem na studiach podyplomowych. Pomyłki. Po zastanowieniu nawet nie chciało mi się brnąć w podchody. Niech się te ruszające rzeczy w to bawią. I tak nie byłem wtedy fuckable i promising. Kilka razy rzeczy okazywały mi swoje zainteresowanie. Zbyłem je. Bo one mnie nie interesowały. Raz z ciekawości - i dlatego, że tak wypadało starałem się uprawiać seks z rzeczą. Ja pieszczę rzecz. Rzecz mnie obejmuje. Wzdycha. Mierzwi mi włosy. Rzecz nie jest dziewicą, ale jest bardziej nieśmiała ode mnie. Pieszczę. Liżę. Głaszczę. Podgryzam. Rzeczy jest przyjemnie. Ja mam uczucie, jak gdybym bawił się z kotem. Taka zabawa na dłuższą metę nudzi. Więc już do tego nie wracam. Po jakichś dwu tygodniach zrywam pod nadarząjącym się pretekstem. Rzecz mi wymyśla. Jest niepocieszona. Wtedy byłem pewnie kimś w rodzaju dobrze rokującego mężczyzny z perspektywami. Może nadzieją dla rzeczy. Na pewno nadzieją dla siebie. Mam to gdzieś.
Hobby. Literatura. Kino. Gry komputerowe. Pornografia. Bron. To co pozwala na ucieczkę. Napaść kogoś? Zabić się? Pewnie tego nie zrobię. To hanba. To poniżające. Te oględziny. Te postanowienia. Opinie. Rzygać się chce. Jeśli po smierci dopadnie mnie tzw. bóg by wymierzyć karę za wymierzanie sobie kary? ( a zawsze mnie uczono że za dobre wynagradza a za złe karze. Ha, Ha, Ha. S...syn, którego oby nie było. Pewna kobieta, którą kiedyś znałem i lubiłem ( bo rzeczy też można lubić) - powiedziała mi: zrób coś bo zostaniesz sam. To było 6 lat temu. Do widzenia nieznajomym.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 maja 2009, 15:05

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Margola 27 maja 2009, 16:20
Byloby szokujace, gdyby zawieralo jakies uczucia - nienawisci, poczucia straty, potrzeby. A tak nie ma nic. Wiec nawet nie wspolczuje. Jedynie co sobie tlumacze - jesli napisales, znaczy, ze jednak cos Cie gryzie i moze czegos potrzebujesz... Bo przeciez nie pogardy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
08 maja 2009, 10:49
Lokalizacja
Katowice

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Donkey 27 maja 2009, 16:39
31 lat? Czyli przed Tobą całe życie. Czas na zmiany.
Warto walczyć.Do samego końca.

Więc kolego przeczytaj jeszcze raz twój post i zastanów się nad tym wsyztskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Rena 27 maja 2009, 21:09
Nie umiem sie do tych wynurzeń ustosunkować, mogę tylko napisać...współczuję.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 27 maja 2009, 21:31
To się chyba nazywa aleksytymia. Nie masz uczuć, nie wiesz co to znaczy odczuwać. Jesteś jak puste naczynie. Biedny i odpychający zarazem. Zostaw "rzeczy" w spokoju bo tylko je krzywdzisz. A i tak jestem pewna, że nie wrócisz na forum. A więc żegnaj.

I wcale nie jestem okrutna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Rena 27 maja 2009, 21:37
Honey_lady napisał(a):To się chyba nazywa aleksytymia. Nie masz uczuć, nie wiesz co to znaczy odczuwać. Jesteś jak puste naczynie. Biedny i odpychający zarazem. Zostaw "rzeczy" w spokoju bo tylko je krzywdzisz. A i tak jestem pewna, że nie wrócisz na forum. A więc żegnaj.

I wcale nie jestem okrutna.

Bardzo dobrze ujęte!
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez arkadia 27 maja 2009, 22:24
Jestem obojętna na drugą osobę, w sumie przyjaciela, który liczy na coś więcej. Obojętna (?) w sumie nie wiem czy to dobre określenie. Nie czuję potrzeby obcowania - jakiegokolwiek, a w żadnym wypadku myślenia o czymś więcej niż o pogaduchach. Jestem wypruta do cna. Efekt przeżyć? efekt Lexotanu? Ale w sumie to dobrze.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 mar 2009, 23:01

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Donkey 27 maja 2009, 22:53
Arkadia czuje sie tak samo.. I( tez biore lexotan- prosze napisz mi jak dlugo i w jakich dawkach bierzesz..
Bo ja juz zaczynam sie bać ze sie uzaleznie...

A co do odczuć??
Totalny tumiwisizm...
Nic mnie nie rusza.
Znieczulica
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Sorrow 27 maja 2009, 23:11
Honey_lady napisał(a):To się chyba nazywa aleksytymia. Nie masz uczuć, nie wiesz co to znaczy odczuwać.

Raczej bym powiedział, że to jakaś blokada wywołana jakimiś przeżyciami z dzieciństwa. Z wypowiedzi wynika, że steyrgb posiada sumienie, poczucie obowiązku, jest zdolny do odczuwiania nie lubienia, rozbawienia, hańby, poniżenia, itd.


No cóż, tak czy siak, może warto by było spróbować psychoterapii?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez scrat 27 maja 2009, 23:17
Przyjaciółka mi się chce zabić. Jej paczka, 5 osób, nic nie wie, odcięła się od nich i zniknęła bo oni by ją zmuszali żeby tego nie robiła. Powiedziała że ma teraz tylko mnie... Ja jej nigdy do niczego nie zmuszałem bo z tego nigdy nie wychodzi nic dobrego, od pół dnia staram się pokazać jej inne strony tego całego syfu, żeby spojrzała na to jakoś inaczej, uświadomić jej że zawsze jest jakieś rozwiązanie - bo przecież ja nie raz byłem w takiej sytuacji, że naprawdę nie chciało mi się żyć, przechodziłem podobne rzeczy co ona teraz, byłem bliski skoku ale jakoś z tego wyszedłem tak że teraz jest już dobrze... Ale ona jest zdeterminowana. Żadne argumenty nie trafiają. Chce umrzeć z głodu i pragnienia, nie jadła nic od tygodnia. I co ja mam z nią zrobić...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: a11 i 10 gości

Przeskocz do