"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Vanillllka22 15 mar 2009, 09:30
Salix napisał(a):Jesli bylaby prawdziwa przyjaciółką, nie olałaby Cię.

Czym predzej zglos sie do specjalisty... Myślę, że potrzebujesz intensywnej pomocy lekarskiej - zarówno od strony duszy jak i ciała.


Jestem niepelnoletnia, moi rodzice nigdy nie wiedzieli o moich problemach. Ja się najzwyczajniej boje...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 mar 2009, 18:38

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez namiestnik 15 mar 2009, 11:36
Mimo to dawaj śmiało do lekarza. Nawet jeżeli niepełnoletnia to i tak choć z problemami to dojrzała bo zdajesz sobie z nich sprawę. Były już dyskusje jak się zapisać do lekarza mając mniej niż 18 lat i by rodzice nie wiedzieli. Zrób to :)

[*EDIT*]

Co do przyjaciółki to nie wiadomo co sobie pomyślała. Myślę, że nie można jej tak szybko przekreślać. No ale i teraz liczyć na nią też nie bardzo chyba. Choć kto wie. A może powiedz jej jak było - że głupio Ci było, że tak naiwnie znowu się dałaś zrobić.. i tylko dlatego unikałaś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Vanillllka22 15 mar 2009, 14:31
Bylam kiedys u neurologa z powodu bezsennosci i bolow glowy. Jako lek nasenny dostalam Pramolan, a w razie bolow glowy Hydroxizinum.

Chce sobie pomoc, widze co dzieje sie z moja psychika. Zawsze marzylam zeby zostac psychiatra i pomagac ludziom. Teraz sama widze, ze jestem za slaba, ze nie daje sobie rady ze swoim zyciem.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 mar 2009, 18:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez namiestnik 15 mar 2009, 14:49
Pracuj nad sobą. Ucz się. Niektórzy bycie psychiatrą zaczynają od leczenia siebie. Więc... wszystko przed Tobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Vanillllka22 15 mar 2009, 20:57
Nie moge zapanowac nad tym przygnebieniem. Na zmiane wpatruje sie to w ksiazki od biologii, to w komputer. Wzielam na siebie strasznie duzo, myslalam ze poprzez duzo obowiazkow nie bede sie tak skupiala na tym wewnetrznym bolu. A mi jest niestety coraz gorzej.
Nie wiem czego nie moge byc poprostu taka jak dawniej, wesola i usmiechnieta.
Jeszcze musze wybrac temat na prace badawcza z biologii. Dobija mnie to jeszcze bardziej. Mam tyle rzeczy do zrobienia, a czuje tylko bezsilnosc.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 mar 2009, 18:38

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez chloe 16 mar 2009, 17:44
a ja was wszystkich z góry przepraszam. ale już nie wiem co mam robić. przecież teoretycznie niczego mi nie brakuje.
opętała mnie ostatnio myśl o skończeniu ze sobą, naprawdę, czuję że powinnam to zrobić, bo nie może być lepiej. bo to nie jest zależne od zewnętrznych czynników. jestem w środku popsuta. chciałabym umrzeć. naprawdę. nie ma nocy, której bym nie przebeczała. wyć mi się chce. nie mogę już tego wytrzymać. naprawdę nie potrafię. ale jestem zbyt wielkim tchórzem. leczenie nie przynosi skutku, jest coraz gorzej. niech mnie ktoś wyłączy... :cry:
(...) Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma (...)
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
09 gru 2008, 18:19
Lokalizacja
Poznań

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Lisek 17 mar 2009, 12:20
Witajcie,
od dłuższego czasu źle się czuję: jestem zmęczony, nie mam na nic ochoty, dokuczają mi niepokoje związane z moją Ukochaną (podejrzenia itd.), czuję że jestem bardziej "w środku" niż w realnym świecie, ciężko mi się skupić na pracy, nic mnie nie cieszy, czuję jakiś brak w życiu, czasem mam ochotę uciec od wszystkiego. Czasem jest lepiej czasem gorzej. Teraz akurat gorzej. Zastanawiałem się czemu tak jest. Cierpię z tego powodu, a razem ze mną moja Ukochana. Głównie z powodu moich niepokoi. Bywam podejrzliwy w stosunku do niej, dosyć zazdrosny, smucę się gdy wyjeżdża do domu rodzinnego. Jej też jest wtedy smutno. A gdy udaje mi się spojrzeć na to na spokojnie to okazuje się, że nie mam powodu. Ona właściwie nie robi nic złego, nic drastycznego, nie zostawia mnie tak często samego. I dopiero niedawno odkryłem co mi jest. Gdy wydarzy się coś co powoduje mój niepokój to tracę wiarę w jej miłość, w swoją wartość dla niej. Czuję się jak nic nie warta szmata. To jest tragiczne. Na tym polega mój problem. Swoją wartość uzależniłem od jej postępowania. Co mam z tym zrobić? Jak przypomnieć sobie swoją wartość?

[*EDIT*]

No tak, chyba wszyscy mamy podobny problem. Zapomnieliśmy o tym, że potrafimy żyć, cieszyć się, że potrafimy zrobić, jeśli nie wszystko to przynajmniej wiele. Że cokolwiek się dzieje to się nie poddamy tak łatwo, że jeszcze powalczymy, że może się udać, że jak się nie udaje tak to może inaczej. Tylko jak to sobie przypomnieć?
Albo zapominamy jak to jest być sobą, jak "prawdziwy ja" postępuję w tej albo innej sytuacji. Wszystko przez brak wiary w siebie. I wtedy inni ludzie też w nas nie wierzą i koło się zamyka... Bo nasza wiara w siebie jest powiązana z wiarą innych. I jak się z tego uwolnić? Nie pomagają lekarze, lekarstwa, psycholodzy. Tylko siedzą i słuchają i robią notatki, kasują pieniążki i proponują kolejny termin. A nic więcej. Żadnego postępu... I co robić? A też nie udaje się od tego koszmaru uciec. Od tych toksycznych, trujących myśli, które bolą nawet. A jak się próbuje je przerobić, wysłuchać, oswoić to tyle to trwa. Końca nie widać. Tylko się leży i czeka.
Czasem pomaga jakieś małe zwycięstwo, coś co się umie robić, co pozwala przypomnieć sobie, że czasem coś się udaje. Czasem się zrywam i mówię "dosyć" i wracam do normalnego życia. Na tydzień dwa. A potem znowu coś się dzieje. Czy trzeba coś zmienić w życiu? Uciec gdzieś indziej? To chyba nie pomoże. Czekam dalej, może odpowiedź w końcu przyjdzie. Jak przyjdzie to Wam napiszę. Może Wam też pomoże. Narazie chyba wreszcie wiem co mi jest. I Wam chyba też. Zapomnieliśmy jak to jest być sobą. Trzymajcie się. W końcu się uda :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 mar 2009, 12:07

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez mokosza 17 mar 2009, 13:14
Zawsze twierdziłam, że jestem ateistką, ale ostatnio zaczęłam się modlić... o śmierć. Już dłużej tego nie wytrzymam, nie zabiję się, jestem zbyt wielkim tchórzem, Codziennie modlę się jednak o to, żeby w końcu przestać istnieć.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
07 lut 2008, 13:53

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Martusia 19 mar 2009, 01:32
A ja potrzebuję odpocząć. Chcę żeby ktoś mnie pocieszył, przytulił, zrozumiał.
Wiem, że się pozbieram, zawsze się podnoszę, jednak dawno nie było ze mną tak źle.
Jestem ciągle spieta, zestresowana, przestraszona, niespokojna, zmęczona, bardzo nerwowa. Sama ze sobą wariuję. Huśtawki nastroju mnie wnerwiają.
Gdzie się podziała moja siła? Poszła w krzaki:)
Nie chcę się zbyt mocno wczuwać w to co mi jest choć pewnie powinnam , ale miło, że mogłam się tu troszkę wygadać.

Trzymajcie się Wszyscy.
Życzę Wam i sobie spokojnej nocy.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Kaja007 19 mar 2009, 18:08
Tekla trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci żeby się udało!!!
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez evelina 19 mar 2009, 18:18
"Chcę żeby ktoś mnie pocieszył, przytulił, zrozumiał.
Wiem, że się pozbieram, zawsze się podnoszę, jednak dawno nie było ze mną tak źle.
Jestem ciągle spieta, zestresowana, przestraszona, niespokojna, zmęczona, bardzo nerwowa. Sama ze sobą wariuję. Huśtawki nastroju mnie wnerwiają.
Gdzie się podziała moja siła"
tak samo czuje ma ktos pomysl na wyjscie z tego stanu?
piszcie..
evelina
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez wielbłądzica 23 mar 2009, 02:20
Fajna ta jęczarnia. Cóż... A ja mam problem z tym że nienawidze siebie. Czasami mam taka wizję że mam w rękach swoją laleczkę wudu i ją nakłuwam. Moja psychika lubi wspominać jakieś nieistotne szczególy i oceniac ze tu i tu źle zrobiłam że powinnam sie z tego powodu zaszyć gdzieś ze wstydu.. oO
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez slawex 23 mar 2009, 20:24
Witam
Mam wielki problem jestem mlody 24 lata niedawno sie ozenilem mamy dziecko , kocham moja zona a raczej staram sie, slub byl z tzw. wpady wiec nie mialem wyboru zbytniego. Do slubu jeszcze jakos bylo teraz jest tragicznie od roku tylko sie klucimy o wszystko praktycznie, w dodatku mieszkalismy u jej rodzicow oni mnie nie lubia i licza ze im ,,kokosow,, naznosze a ze zona bedzie ksiezniczka. tak czy inaczej niby ja mam robic na nia i na dziecko a problem ze nie pracuje, mam pieniadze z innego zrodla ale to sa niezbyt duze dochody... Z zona nie mieszkam juz od 2 miesiecy po klutni z jej rodzicami w ktorej ona stanela po ich stronie a poszlo jak zwykle o pieniadze, moja wina moze i tez jest bo chcialem dziecko do zlobka wyslac a zone do pracy i wynajac mieszkanie zeby sie usamodzielnic. Nie zgodzili sie. Przez te dwa miesiace przezywam pieklo jestem kompletnie zalamany nie potrafie myslec normalnie, odechciewa mi sie zycia i zastanawiam sie czy swiad nie lepszy bylby bezemnie ;( o samobujstwie jednak narazie nie mysle ale czuje ze moje zycie traci ses;( Zupelnie nie wiem co robic i jak sobie radzic z takim zalamaniem i z ta sytulacja ;(
pawel
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
23 mar 2009, 20:04

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez chloe 23 mar 2009, 20:36
slawex, małżeństwa z rozsądku mają to do siebie, że niestety zwykle się rozpadają. lepiej by było, gdybyście zamiast brać ślub tylko zamieszkali razem, albo zdecydowali, że będziesz ojcem dla waszego dziecka, a niekoniecznie w związku z jego matką, ale będziesz na nie łożył etc. fakt, że nie mam dziecka, więc teoretycznie nie powinnam się wypowiadać, ale dookoła widzę wiele takich przypadków.

trzeba pomyśleć o tym, jak stanąć na nogi, tj. podłapać jakąś pracę i zacząć normalnie zarabiać. przede wszystkim w trosce o wasze dziecko. i nic za wszelką cenę - lepiej, żeby dziecko miało szczęśliwych rodziców mieszkających osobno, niż żeby przeżywało w domu małe piekiełko. a to, że w patriarchalnym modelu rodziny mężczyzna zarabia, a kobieta wychowuje dziecko, jest chyba nadal dosyć aktualne. rzecz chyba w stosunkach między Tobą a Twoją żoną.
(...) Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma (...)
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
09 gru 2008, 18:19
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do