"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez baaaton1 05 lis 2008, 20:12
Wczoraj na noc wzięłam po raz drugi wzięłam 0,5 tab. STILNOXU,nie mogłam zasnąć i zaobserwowałam u siebie takie objawy jak kołatanie serca,niepokój a nawet jakaś dziwna panika,bałam się nie wiem dlaczego,zasnęłam nad ranem ok 6.00,spałam chyba ze 2 godziny,potem tylko się kręciłam,więc wstałam,byłam rozkojarzona poirytowana,przeszło mi dopiero ok 14.00 i jak na razie czuję się dobrze.Czy te objawy w.w. to normalka? Boję się dzisiejszej nocy,a może 0,5 tabl.to za mało? Pozdrawiam.Ania.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 lis 2008, 13:50

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Grubcia 05 lis 2008, 22:06
B.sie boje tego ,co bedzie jutro,mam nnostwo zajec i musze b.wczesnie wstac
Nie wiem jak to wszystko jutro przezyje.Jak zwykle wszystko mnie przerasta ,nie mam sily.
Grubcia
Offline

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez mili 05 lis 2008, 22:19
Witam. Jestem tu nowa, już od jakiegoś czasu zaglądam na to forum, ale dopiero teraz mam odwagę coś napisać. Muszę się komuś wyżalić...wreszcie wyrzucić TO z siebie :(. Wiem, że może właśnie tu znajdę przynajmniej częściowe ukojenie wewnętrznego bólu. Nie wiem co tak naprawdę mi dolega...sądzę, ze to depresja. Ten stan beznadziei i braku sensu w życiu trwa u mnie jakieś 10 lat. Dziś była kulminacja smutku, który siedzi gdzieś głęboko w moim sercu. Cały dzień płakałam...nigdzie nie wychodziłam, bo bałam się ludzi. Nie wiem co się ze mną dzieje...nigdy wcześniej nie było tak źle jak dziś. Coraz częściej myślę o skończeniu wreszcie tej udręki…mam serdecznie dość już życia i ciągłej walki o kolejny dzień. Nie mam już siły… czuję pustkę…nienawidzę samej siebie.

Zawsze uważałam, że jest ze mną coś nie tak …inna niż wszyscy. Zamknięta w sobie, małomówna, nie pytana nie odpowiadałam. Sami osądzicie. Oto moja historia. Odkąd sięgam pamięcią było coś nie tak. Może sama przyciągam nieszczęścia, nie mam pojęcia. W wieku 7 lat miałam w domu wybuch kuchni kaflowej, na szczęście nic bardziej poważnego się mi i mojemu rodzeństwu nie stało oprócz niewielkich oparzeń. W podstawówce zawsze się w jakiś sposób izolowałam, nigdy nie byłam osobą wygadaną, zawsze zakompleksiona co rzutowało na moje relacje z otoczeniem. Gdy miałam 13 lat, moja mama zachorowała na nowotwór złośliwy. Jej choroba trwała 2 lata…ciężkie lata, jedno wielkie cierpienie. Musiałam już wtedy stać się dorosłą osobą, podejmować decyzje czasem bardzo trudne…nawet dla osoby dorosłej. W szkole stwarzałam pozory, że nic się nie dzieje. Z jednej strony nauka w szkole a z drugiej w domu opieka nad chorą. Musiałam nauczy się gotować, sprzątać płacić rachunki i jednocześnie być pielęgniarką. Do tego zawsze radosną i energiczną, w ukryciu tylko jak miałam chwilę płakałam. To były straszne dwa lata. Do końca sadziłam i modliłam się o cud, którego nie było. Nie było mi obce spanie w szpitalu. Do końca byłam przy mamie, nawet odwożąc ją do prosektorium. Miałam wtedy 15 lat. Po śmierci jej, świat się zawalił. Do tego „sympatyczni” sąsiedzi zapraszali tatę na picie. Na domiar „dobrego” sąd i przyznanie kuratora mi i rodzeństwu, nowa szkoła o dość wysokim poziomie nauczania. A ja …mhm…nie potrafiłam się już odnaleźć w nowej rzeczywistości. Coś straciłam ..w szkole nikt nie wiedział o tym, że jestem półsierotą. Wychowawczyni dowiedziała się dopiero w 3 klasie liceum. Dobrze wszystko ukrywałam …płakałam w ukryciu. Wtedy też próbowałam odebrać sobie życie, ale chyba mój brak odwagi lub jakaś wyższa siła nie pozwoliła połknąć pigułek, a może myśl …że rodzeństwo sobie nie poradzi i dla nich muszę żyć. Skończyłam szkołę <jakoś> i wyjechałam na studia. Od zawsze wmawiano nam ( mi i rodzeństwo), że do niczego się nie nadajemy, jesteśmy tępi, gorsi od innych. Tak nas zawsze rodzinka traktowała. Jestem osobą która nie lubi się kłóci …lubię spokój…błogi spokój. Sam wyjazd na studia również był dla mnie ogromnym przeżyciem. Zaczęłam studia bardzo daleko od domu…zaryzykowałam, bo chciałam coś osiągnąć i pokazać innym że jednak stać mnie na wiele. Tu się odnalazłam…nowe miasto i ludzie ..mieszkanie w akademiku. Szkoła przetrwania…czasem i dosłownie. Ale niestety powracały lęki i straszne sny, które towarzyszą mi do dziś. Sny, które powodują, że staję się roślinką. Skończyłam niedawno studia…ostatnie pół roku było koszmarem. Sny wyprowadzały mnie dosłownie z normalnego życia...nic wtedy nie chcę, czuję pustkę…kołatanie serca i rozmyślanie o mamie i śmierci. Nie boję się jej bo widziałam każdy jej etap. Wiem, że jestem zdolna do wielu rzeczy, ale hamuję to w sobie. Z jednej strony duża złość i agresja a z drugiej strony dobroć. Dodatkowo, sadziłam, że wreszcie będę szczęśliwa, ale człowiek do którego coś poczułam …zniszczył to. Mam cele, do których próbuje dąży, ale im więcej kłód pod nogami i upadków tym trudniej jest mi się podnieść. Czuję tylko pustkę i beznadzieję, na dzień dzisiejszy nic nie wiem i to mnie przeraża. Najzabawniejsze z tego, że moja „inność” polega również na tym, że bliżej mi charakterem do mężczyzn niż do kobiet. Co niektórzy twierdzą, że jestem twarda, choć nikt tak naprawdę nie wie, że się boję wszystkiego. Wiem, że muszę się leczyć tylko nasuwa się kolejne pytanie: wybrać psychologa czy psychiatrę.. i czy to depresja?

Jeśli znajdzie się choć jedna osoba, która przeczyta moje wynurzenia…to dziękuję i proszę o radę. Czy naprawdę jestem już totalnym zerem nic nie wartym ??....


PS. Jeśli źle umieściłam wątek to przepraszam z góry
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 paź 2008, 14:11
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez neina 05 lis 2008, 22:33
do: baaaton1
nie zwiększaj dawki leku ..bez konsultacji a przypadki leków nasennych warto kosultować
kiedyś na wizycie u Psych wyrwało mi się ze wzięłam sobie większą dawkę ale był to inny lek..i dowiedziałam się że nasenne działają tak paradoksalnie że im mniejsza dawka tym skuteczniejsza
na stilnoxie też rożnie miałam czytałaś ulotkę piszą tam o tzw bezsenności z odbicia..
być może masz jakieś napięcia za bardzo się koncentrujesz na efekcie olej
weź tabletkę-jeśli już musisz one działają szybko tylko po wzięciu hop do łóżeczka powyłączaj wszystko i wyluzuj


dziś się rozkleiłam płakałam i wysłałąm esa do matki ehh stara d..a ze mnie a brakuje mi mamy

---- EDIT ----

mila
Ładny nick..
przeczytałam całą Twoją wypowiedz wg mnie dobrze usytuowaną ja tu sobie ze swoimi najdrobniejszymi bolączkami nawet zajrze przy tych ostrych nie zaglądam nigdzie
jak na moje oko [niefachowca psych].. to warto iśc do psychiatry, możesz i najpierw psychologa i już nie czekać na jakikolwiek lepszy czas , możesz mieć jakieś obawy jak najbardziej normalne o dziwo..

odpowiedzi na pytanie co Ci jest uzyskasz od lekarza proponuję jak wyżej szybko skonsultować się np już jutro ...

tyle co mi do głowy przychodzi
...póki co uczę się żyć...
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
04 cze 2007, 18:44
Lokalizacja
warszawa

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez baaaton1 05 lis 2008, 23:35
do :neina
Dziękuję za radę,wiesz lekarz powiedział mi ,że jak Pół tab.nie zadziała to brać całą,przedwczoraj pierwszy raz wzięłam pół i była gitara,spałam,ale dziwnie nie odróżniałam snu od jawy,ale wyspałam się i było spoko,a wczoraj tak dziwnie,teraz już zaczynam łapać doła bo muszę iść spać,oczywiście nie chce mi się,ale trzeba.Postaram się olać to jak radziłaś,ale czy się uda? Zobaczymy.Pozdrawiam.Ania.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 lis 2008, 13:50

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez namiestnik 06 lis 2008, 13:03
izu, co się stało?

mili, śmiało ruszaj na terapię. Warto skorzystać z pomocy jeżeli tylko istnieje taka możliwość, a istnieje. Nieważne do kogo pójdziesz - potem Cię skierują dalej. Ja bym proponował iść do psychoterapeuty a on dalej pokieruje. Nie wiem skąd jesteś - znajdź jakąś dobrą przychodnię - najlepiej finansowaną z NFZ by nie wydać fortuny. I pisz tutaj jak postępy, co dalej. Dużo Cię w życiu spotkało, ale powiem coś co wyda się Tobie może nieprawdziwe - jesteś silna. Osiągniesz swoje. Zaszłaś bardzo daleko. Opiekowałaś się rodzeństwem, potem studia, wszystko sama. Nie szukaj miłości na siłę. Ten co zniszczył szczęście nie był właściwą osobą. Tak trudno czasami odróżnić tą właściwą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Duran84 06 lis 2008, 13:54
Mój dobry nastrój szlag jasny trafił... Od soboty tylko ryczę... :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: Myślałem, że parę dni odpoczynku dobrze mi zrobi, ale jak widać się pomyliłem... Nie wytrzymałem... Mam już dosyć wszystkiego... Nie wiem jak wytrzymam do 26.11
http://rockmaniak84.blogspot.com/ Pierwszy mój blog od dawna. O muzyce i nie tylko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
24 cze 2008, 09:49

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez namiestnik 06 lis 2008, 14:40
Duran84, co ma być 26-go?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Duran84 06 lis 2008, 15:19
Ide na pierwsza wizyte do psychologa... W KONCU...
http://rockmaniak84.blogspot.com/ Pierwszy mój blog od dawna. O muzyce i nie tylko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
24 cze 2008, 09:49

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez namiestnik 06 lis 2008, 16:08
BRAWO!

Będziemy trzymać kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez neina 06 lis 2008, 19:51
namiestnik napisał(a):izu, co się stało?

mili, śmiało ruszaj na terapię. Warto skorzystać z pomocy jeżeli tylko istnieje taka możliwość, a istnieje. Nieważne do kogo pójdziesz - potem Cię skierują dalej. Ja bym proponował iść do psychoterapeuty a on dalej pokieruje. Nie wiem skąd jesteś - znajdź jakąś dobrą przychodnię - najlepiej finansowaną z NFZ by nie wydać fortuny. I pisz tutaj jak postępy, co dalej. Dużo Cię w życiu spotkało, ale powiem coś co wyda się Tobie może nieprawdziwe - jesteś silna. Osiągniesz swoje. Zaszłaś bardzo daleko. Opiekowałaś się rodzeństwem, potem studia, wszystko sama. Nie szukaj miłości na siłę. Ten co zniszczył szczęście nie był właściwą osobą. Tak trudno czasami odróżnić tą właściwą.



Podpisuję się pod tymi słowami trafniej ujętymi..niż moje.
eh a propos miłości...i tego kogoś ...uwaga na splot słów ja lubię się doszukiwać czegoś w niczym...hih i tu przeczytałam tak że nie właściwa osoba przestała kochać ale ale czy wogóle zaczął
czy ten drugi człowiek może być właściwą osobą by mógł przestawać kochać drugiego człowieka...
poza tym Mili jesteś młoda poznasz kogoś spokojnie
nie trac ni jednej chwili zbierz tą swoją moc i ruszaj po ratunek dla siebie , długi czas temu powinnaś wg mnie znaleźć pomoc psychologiczną szkoda że ten dramat śmierci i choroby Twojej mamy został tak skrzętnie ukryty, wiem czasem nie chce się aby komuś zaprzątać głowę ale warto się dzielić i gorszymi chwilami w życiu nie tylko miodem bo to nie ma sensu i tak cię zemdli..
tu urywam swoją wypowiedz pozdrawiam
...póki co uczę się żyć...
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
04 cze 2007, 18:44
Lokalizacja
warszawa

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez izu 08 lis 2008, 14:27
[quote="namiestnik"]izu, co się stało?

mój chrzestny jest alkoholikiem, po raz kolejny chce pożyczyć pieniądze od moich rodziców. nikt nie potrafi wytlumaczyć mu, żeby przestał pić, nie działa na niego jego syn, matka i cała rodzina. a ja już mam tego dość. pijacy zawsze mają problemy finansowe, tym razem dotknęły jego. na chwilę obecną jest trzeźwy, ale nie długo przetrwa w takim stanie. moja mama, a jego siostra zaproponowała mu, że odkupi od niego kawałek ziemi, żeby on miał czym spłacić długi (połowę z tego co mu zostanie odda synowi a resztę przepije (już to przerabialiśmy)). i tu się zaczynają schody, bo my (ja, mama, tata) jesteśmy w trakcie budowy domu. a co jeżeli zabraknie nam pieniędzy jeżeli odkupimy od niego ziemię?
izu
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
22 sie 2008, 11:03

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez namiestnik 08 lis 2008, 15:57
Ten pomysł z odkupieniem ziemi nie jest taki zły. Zawsze można ją w przyszłości sprzedać i odzyskać pieniądze jeszcze z nawiązką. Ziema cały czas drożeje. Banki też łatwiej pod zastaw ziemi dają pożyczkę i na lepszych warunkach niż tylko na zaświadczenie na zarobki. Tak, że pomysł jest moim zdaniem dobry i dość bezpieczny. Napewno bez porównania lepszy niż pożyczenie tych pieniędzy co się może skończyć stratą pieniędzy i kłótniami w rodzinie, nie mówiąc już o zastoju w budowie domu i ew. dodatkowych kosztach z zastojem związanych.

Co do picia to wiesz nie jest to łatwa sprawa. To uzależnienie. Trzeba go skłonić do profesjonalnej terapii - najlepiej w szpitalu. I nie ma tłumaczenia, że aktualnie nie pije. To właśnie teraz gdy trzeźwo patrzy na życie jest dobry moment na terapię.

Tłumaczenie by ktoś nie pił niewiele daje. To tak jak bym nerwicowcowi tłumaczyć by nie miał nerwicy. Albo komuś w depresji by był szczęśliwy. Coś może pomóc, ale niekoniecznie. Może nawet zaszkodzić. Ten nałóg jest od niego silniejszy i trzeba się do niego wziąć metodycznie.

Profesjonalna terapia (z NFZ) może być też warunkiem wykupienia tej ziemi. Taki układ. Wszyscy będą zadowoleni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

przez Black Angel 08 lis 2008, 22:21
Witam wszystkich! JEstem tu nowa, a tez mam depresję. W związku z tym chciałam zapytać, czy mogę opisać Wam swoja historię - ale zaznaczam, że będzie długa, bo zawsze się rozpisuję?

Do Mili:
Kobieto, Ty naprawdę jesteś silna, w końcu skonczyłaś studia, i nie jesteś żadnym zerem tylko wartościową kobietą!!! ;) Mam podobne problemy do TWoich - alkoholizm taty i śmierć mamy... Jeśli chcesz, to napisz na priv. POzdrawiam i życze dużo dobrego.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 lis 2008, 00:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do