"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez iman 22 wrz 2006, 22:01
peace-b , wydajesz sie być w ten temat bardzo zaangażowany- nie miałam na celu podnosić Tobie ciśnienia. Masz rację co do alkoholizmu i wierz mi rozumiem to o czym mówisz-miejsca takie jak detox, poradnia czy ambulatorium nie są mi obce. Nie popadajmy w skrajności- alkohol jest czynnikiem koniecznym, ale nie jedynym warunkującym powstanie uzależnienia. Nie kazdy kto pije zostaje alkoholikiem. Ulotka leków głosi: w czasie stosowania leku należy UNIKAĆ spożywania alkoholu.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez p0rk 26 wrz 2006, 11:05
kawa napisał(a):czasem nie można postąpić logicznie, zgodnie z ulotką dołączoną do opakowania albo naśladując bohatera amerykańskiego serialu

Skąd ja to znam? Siedzisz i myślisz. Tysiące myśli kłębią się pod kopułką i nic. Zero. I wtedy przychodzi rozwiązanie najgorsze. Makabra.
Kama1234 napisał(a):Walczę jednak, choć nie jest łatwo, ale myślę, że powoli wspinam się ku wolności...
O tak! powolutku, powolutku do góry w stronę słoneczka. Powolna mozolna wspinaczka. Ale podobno ważniejsze jest sama wspinaczka niż szczyt.
Kawa: dobrej nocy. Oby wszechświat szepnął Ci jakieś miłe słówko :)
peace-b napisał(a):Fajne usprawiedliwienie tylko że wiesz co Ci powiem? Mnie ono ŚMIESZY

No cóż mnie nie. Bardzo dobrze rozumiem tą sytuację. Naprawdę cieżko czasem zapanować nad swoimi emocjami. A alkohol też jest przecież dla ludzi.
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

przez kawa 26 wrz 2006, 22:35
p0rk - Tobie też dobrej nocy. I wiatru w plecy podczas wspinaczki :)

peace-b - nie twierdzę, że nie jestem słabeuszem, powiem więcej - chyba jestem, skoro znalazłam się na tym forum, a nie na stronie strong woman:) Jakoś się tego nie wstydzę:). Z Twoich słów wnioskuję, że masz receptę na obolałą duszę. Gratuluję i zapewniam Cię, że jeśli ją znajdę, podzielę się nią zamiast siać ferment i budzić w innych poczucie winy czy choćby niechęć. Miłej nocy.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 21:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Marcia 26 wrz 2006, 22:41
ja juz nie siegam po alkohol...
nie podnosi mnie na duchu tylko ataki przyspiesza :?

moja recepta jest Tomek...
ale i jego tak bolesnie odrzucam
i znow zakwitna maki i storczyki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
19 sie 2006, 16:51
Lokalizacja
z Poznania

przez kawa 26 wrz 2006, 22:43
w złych chwilach odrzuca się wszystko. Porozmawiaj z nim, pocieszy, zrozumie, pomoże, spróbuj się na niego otworzyć. Choć odrobinę.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 21:58

Avatar użytkownika
przez p0rk 27 wrz 2006, 14:31
Marcia jak z nim nie porozmawiasz to skąd ma wiedzieć że jest Ci źle, a nie że masz humory?
Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj...
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

przez kate78 03 paź 2006, 10:32
Dla mnie lekarstwem jest sen.
Kiedy śpię nie czuję lęku, bólu, pustki. Chcę tylko spać. We śnie świat nie istnieje, nie istnieję ja. Tylko, że musz się obudzić, wstać, funkcjonować. Przez caly dzień czekam na moment kiedy zasnę. Nie mam z tym żadnego problemu. Czasami myśle że jeśli śmierć wydląda jak sen, to nie ma w niej niczego złego. Po prostu rozpływasz się, przestajesz istnieć. Jest tylko ciemność i spokój. A ja tak tęsknię za spokojem.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 wrz 2006, 23:46
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Toshiro 03 paź 2006, 11:22
Kiedyś uzależniłem się od fajek. Przy lekach przeciwlękowych X i antydepresantach Y papierosik to kop nie z tej ziemi - zupelne odbicie od zamulenia i totalna euforia.

I w ten oto sposób prawie stalem się nalogowym palaczem. Na szczeście leki przestaly być potrzebne, a bez leków papierosy nie działały w ten ciekawy sposób. :lol:

Tak na poważnie na pewnych psychotropach dużo łatwiej popaść w alkoholizm czy nikotynizm.
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

przez outsider 03 paź 2006, 21:31
Neśka... po przeczytaniu Twojego postu specjalnie się zalogowałem, bo wiem w jakiej sytuacji się znajdujesz, sam to przechodziłem, z tym że ja z troche innego powodu miałem doła no i nie rzuciłem studiami(zaocznymi ;)
Więc tak... przede wszystkim zacieśnij z kimś więźi (np wróć do starych przyjaciuł, przyjaciela) bo w pojedynke sama nic nie zdziałasz, jak sama napisałaś musisz się przed kimś wygadać, normalna rzecz. Nie chodz do żadnych psychologów a tym bardziej nie bierz żadnych mocnych leków. Ze swojej strony proponuje Ci przeczytanie książki => Tadeusza Niwińskiego 'JA'
Nie postawi cie na nogi z dnia na dzień, jadnak tłumaczy sporo rzeczy i pomaga 'upożądkować' swoje JA, nastawia pozytywnie do życia(w moim przypadki i nie tylko:)
...życzę powodzenia ;)
PS. sorry za wszelkie byki
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 paź 2006, 21:13
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez łożysko rasputina 03 paź 2006, 22:17
jak ja te kurewne nastroje dobrze znam
chciałabym się nigdy nie urodzić, gdyby to miało mnie uchronić przed takim samopoczuciem
walczę z tym od ładnych paru lat - i powiem ci że pierwsza wizyta u psychiatry to była dla mnie niesamowita ulga. po prostu niesamowita. po raz pierwszy ktoś cierpliwie wysłuchał jak ksztusząc się łzami i smarkając opowiadam o życiu, o tym jak boli, jak płaczę i w ogóle. byłam takim kłębkiem nerwów że jak się wytrzęsłam i wypłakałam poczułam się lepiej. spokojniej. oczywiście niestety jedna wizyta nie rozwiązała wszystkich problemów, ale pozwoliła iść dalej. zażywam fluoksetynę i turlam się do przodu.
ostatnio znowu uciekam w sny, nie chcę się budzić i myślę że największą nagrodą dla mnie będzie ten ostateczny sen. jak mi źle, to myślę sobie że następnym razem zjem całe opakowanie tabletek nasennych które zapisze mi moja lekarka. paradoksalnie,. ale pielęgnacja myśli o ostatecznym rozwiązaniu dodaje mi siły, bo - właśnie jest rozwiązanie. nie ma sytuacji bez wyjścia.
nie żebym to komuś polecała, ale taki właśnie jest sposób: nie mam nic do stracenia, próbuję się wygrzebać. a jak się nie uda to wio.
Posty
5
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:39

Avatar użytkownika
przez Neśka 04 paź 2006, 07:23
Outsider...
Nawet nie wiesz, jakie to cudowne uczucie, gdy ktos w kogoś wierzy... gdy chociaż rozumie i mówi, że da się z tego wygrzebać... dziękuję Ci. Sięgne z ciekawości po ta książkę i postaram się przeczytać, choć z czytaniem u mnie kiepsko, bo nie wiem już co czytam, ponieważ nie pamiętam na bieżąco poprzednich zdań. Ale skoro to może mi pomóc poukładać moja naprawdę cholernie chaotyczne JA to muszę!! jakoś się zmobilizować!

Jestem na okropnym xanaxie, ale mam brać połowę najmniejszej dawki na noc, a rano połowę jaiegoś innego leku przeciwbólowego (bo mam silne skurcze nocne w łydkach i kości mi się przestawiają;)). Biorę to dopiero drugi dzień..do psychologa/psychiatry jeszcze nie trafiłam....

Chyba muszę się nauczyć cieszyć z tego, co mam, bo odkryłam, że nie potrafię..

łożysko rasputina

Te uczucia towarzyszą mi w okresie największego doła i powiedzmy rano, gdy nie mam siły nigdzie się zebrać i późnym popołudniem, czasem przeciągając się na wieczór i noc.
Kiedyś powiadałam sobie "Nie ma sytuacji bez wyjścia. Kiedy Bóg zamyka wszystkie drzwi, to otwiera okno" :) Interpretacja dowolna:)

Aczkolwiek ostatnio zaczęłam się bać myśli samobójczych i już nawet one nie są dla mnie wyjściem. Wiesz dlaczgo? Bo tam może być gorzej!!!
Ja wierzę, że dusza jest nieśmiertelna, a mój problem to w głównej mierze problem duchowy, wewnętrzny, więc co z tego, że zabiję siebie, jak całe moje JA zostanie.... Tak sobie to wytłumaczyłam i już nie dodtykam tego tematu, bo jeszcze gorzej się czuję.

Ale podejście, że nie mamy nic do stracenia, bo życie kiedyś się kończy powinniśmy mieć wszyscy, bo to nasze życie, jedno życie. Tylko jak sobie z nim poradzić, by było normalne to ja już niestety nie wiem.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Korn 04 paź 2006, 13:51
Tak wiem, objawy fizyczne sa najgorsze, ja nawet miesiaczki nielam od ponad pol roku. Wiem, ze musze sie uczyc chodzic na wyklasy, a nie mam sily, nie mam mobilizacji takie zwykle rzcezy mnie przerastaja.
Czuje sie okropnie.
Rozumiem Cie,te wszystkie zle mysli i smutek sa okropne. Co to za zycie bez radosci ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:09

Avatar użytkownika
przez JiggaWoman 04 paź 2006, 21:53
Kate78 chciałabym, żeby własnie tak wyglądała śmierć.. Bo dopiero wtedy czuję jakąkolwiek ulgę.
Co do alkoholu - "dopomagałam" sobie nim bodajże z 3 lata, wtedy jeszcze nie miałam nerwicy ani depresji, ale już zaczynały się moje problemy z samą sobą, cierpieniem, niezrozumieniem, niesprawiedliwością tego świata wobec mnie i czasami się zastanawiam czy to nie alkohol przeplatany ścieżkami nie byl katalizatorem do "narodzzin" mojej choroby.
Chciałabym być znowu dzieckiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 lip 2006, 14:34

przez Kama1234 05 paź 2006, 08:35
Kate, Jigga

sen był moim "lekarstwem" przez długie miesiące depresji w liceum. Przez jakis czas w ogóle nie chodziłam do szkoły, tylko spałam i spałam... Bardzo chciałam (i chcę nadal), aby śmierć wyglądała właśnie jak wspaniały, głęboki sen...

Kama
Na pustym niebie piękny jest lot sokoła...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
17 sie 2006, 15:20
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do