"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Zagubiony148 18 mar 2008, 00:32
Mam nadzieje ze twoj nastroj wynika tylko ze stresu wywolanego przez zblizajaca sie mature, i gdy juz ja napiszesz(i zdasz ;) ) twoje dolegliwosci przemina. U mnie z nauka i wogole czymkolwiek jest bez sensu. Nie mam sily by za cos sie zabrac, pouczyc sie, popracowac. A potem mam z tego powodu poczucie winy, i czuje sie niepotrzebny i jeszcze bardziej oslabiony, i kolo sie zamyka. :( Naprawde z calego serca zycze ci zeby twoj koszmar przeminal, i zabys nie byla "jedna z nas". :(
Po co nosić maskę, gdy nie ma się już twarzy?
Emil Cioran

Bo jest to znakomitym mężom nie honor, jak niewolnikom ślęczeć godzinami przy obliczeniach.
Gottfried Wilhelm Leibniz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
29 gru 2007, 22:58

przez noxxxman 18 mar 2008, 01:33
dziękuję wszystkim za słowa otuchy czasem człowiek potrzebuje zrozumienia gdzieś na zewnątrz , nie tylko wśród bliskich - ostatnio stwierdziłem, że nie ma sensu marnować życia na smutek i ciągły lęk, nie można żyć jak zaszczute zwierzę i trzeba walczyć choć nieraz jest w cholerę ciężko trzeba realizować plany i cele i przede wszystkim więcej otwierać się na świat a nie skupiać tylko na swoich problemach - mi bardzo pomaga nieustanna aktywność fizyczna i wyznaczanie sobie nowych celów na których się skupiam, wtedy lęki odchodzą , kiedy dodatkowo wyobrażę sobie korzyści jakie mogę mieć z życia bez prochów, bez ciągłego paraliżującego strachhu wtedy dodatkowo mnie to mobilizuje. Jeszcze raz dzięki za wsparcie. A do wszystkich którzy mają teraz doła - pamiętajcie że po nocy zawsze przychodzi dzień a przychodzi tym szybciej im mocniej tego chcemy i w to wierzymy! No i always fight never surrend!!!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 mar 2008, 18:38

przez Zagubiona=> 18 mar 2008, 06:51
Zagubiony148 napisał(a):Mam nadzieje ze twoj nastroj wynika tylko ze stresu wywolanego przez zblizajaca sie mature


Zagubiony148, i tego najbardziej się obawiam,że tak nie jest...

noxxxman napisał(a):pamiętajcie że po nocy zawsze przychodzi dzień a przychodzi tym szybciej im mocniej tego chcemy i w to wierzymy!

Ja bym wolała żeby noc trwała wieczność, żebym się nie obudziła :!:
Zagubiona=>
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez julie 18 mar 2008, 10:51
Zagubiona=> napisał(a):Ja bym wolała żeby noc trwała wieczność, żebym się nie obudziła :!:


Ja niestety też mam to craving :shock:
Cisza, spokój, nikt od ciebie nic nie chce->nie bez powodu mówi się o "świętym spokoju" ;)

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez szatz 18 mar 2008, 11:47
Ciągle ta myśl: Zrób to teraz.Dobry moment,bo córkę wysłałam na ferie do Polski.Staram się jak mogę,ale to chodzi za mną jak cień i wrzeszczy w mojej głowie.Jestem taka wypalona...
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

burnout

przez pietrucha 18 mar 2008, 14:52
Dziendoberek,
pare dni mnie nie bylo, wiele sie dzialo.Szatz Ty wypalona? Do tej pory myslalam, ze Ty to taka dobra duszyczka na tym forum , co to kazdego z dolka wyciagnie, czysami mysle, ze Ty jestes tu tylko do pomocy, ze sama swietnie dajesz rade. A i Tobie cos siedzi w glowie....
Pozdrawiam wszystkie smutaski
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
03 mar 2008, 15:17
Lokalizacja
dolnyslask

przez szatz 18 mar 2008, 20:31
Pozdrawiam ciotka pietrucha.Tak to już jest,każdy ciągnie swój bagaż...Tylko tu mogę napisać jak czasami naprawdę mi ciężko.Męża już nie chcę straszyć,moja mama ma też własne problemy i się za mocno przejmuje,a przyjaciółki chyba nie traktują tego poważnie.A Wy przynajmiej wiecie jak to jest...Buziaki dla Wszystkich!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:24 am ]
Ze mną coraz gorzej.Ani cienia przedświątecznej atmosfery.Najlepiej zaszyć się w sypialni i nikogo nie oglądać.Nie myć się,nie ubierać,nic nie robić.Myślałam,że odpocznę w święta,nabiorę trochę sił,jesteśmy sami z mężem(moja córcia w Polsce),a tu trach:wczoraj telefon-"Tatuś,możemy u was zostać na całe święta i tydzień po?"No i znowu mam na głowie dzieci.Pewnie jego była jedzie na urlop z nowym przyjacielem.Nie byłoby w tym nic strasznego,bo lubię jego dzieci,ale on ciągle ma bóle i wszystko spada na mnie.Zadbać o atrakcje dla dzieci,spacery,gry,zabawy,basen,zrób jedzenie,posprzątaj,w moim obcnym stanie to za dużo.Juz mi się nie chce.Mówi,że mi pomoże,ale ja to znam.Ja w przyszłym tygodniu pracuję,on ma codziennie zabiegi.Widzę czarny scenariusz tego wszystkiego.
No to się wyżaliłam i nie jest mi lepiej.Wiem,że dużo ludzi tego nie zrozumie,bo nie tylko ja mam pracę,dzieci,chorego męża i depresję na głowie,ale już tak mam-nie daję rady.Bardzo tęsknię za swoją rodziną i Polską.Tam jest wszystko takie moje,swojskie...
Pozdrawiam Was wszystkich Kochani.Życzę Wam Słońca na niebie i w sercu.I oby nigdy nie zgasło!Niech święta przyniosą chwile radości i wytchniena.I cieszcie się tymi chwilami,tak są nam one potrzebne.Ściskam Wszystkich :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez Nevada 23 mar 2008, 01:17
dobre nocy...
ja tutaj wracam na to forum zawsze jak mi źle.
teraz jest źle. mój facet znowu zawalił sprawę, a ja dalej z nim jestem...
już wolałabym żeby ćpał niż pił bo po alko ma takie odpały... a mi wmawia, że prochy są szkodliwe... a po alko takie rzeczy robi...
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Re: Mam potrzebę napisać co mi jest, bo nie wiem,co mam robi

przez Wiedźma 24 mar 2008, 14:51
Neśka napisał(a):Rok temu poszłam na studia i wydawało mi się, że sobie poradzę, bo sprzeciwiłam się mu i zrobiłam to co chciałam ja... Ale ten rok skończył się tragicznie...

Przypieczętowałam swoja samotność, bo nie potrafiłam odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie potrafiłam się dogadać z ludźmi, zaczęły się u mnie kłopoty z pamięcią, koncentracją. Początkowo wkuwałam, chciałam się uczyć, ale nie było rezultatów, bo zapominałam wszystko, choć na naukę poświęcałam 20 godzin dziennie. I poszło jak po sznurku...niezadowolenie z siebie, strach, lęk i całkowita bezradność. Nie potrafiłam się pogodzić z tym, że nie mogę. Uzależniłam się od jedzenia, bo nim zajadałam problemy.
I te głupie uczelniane sytuacje, kiedy nawet w zwykłej rozmowie denerwowałam się, jak przez pójściem na egzekucję. Zaczęłam analizować swojej ruchy, kontrolować i poczułam, że szaleję. Rzuciłam studia, a moje życie polegało już tylko na spaniu. Były małe zrywy aktywności, ale wygasały i potem pojawiała się pustka...tak jest do teraz.
Całe wakacje przespałam, przejadłam... nawet mycie zębów jest problemem. Nie musze pisać, co się ze mną dzieje, bo są to wszystkie typowe objawy depresji.

Moim problemem największym było to, że przez cały poprzedni rok prosiłam by mój (dzisiaj już) „były” mi pomógł... prosiłam, by coś ze mną zrobił, mówiłam, że potrzebuje lekarza.. Nie byłam i nie jestem w stanie nic sama zrobić. Mówił, że za dużo się uczę, bo nie mógł mi uwierzyć, że ja tylko spię.... Szukałam pomocy na siłę – u rodziców, u niego, ale oni tego nie rozumieją....

Ostatnio zaczęło mnie kłuć serce. Boli wszystko – ciało i dusza. Mam wyrzuty sumienia nawet, gdy mówię o tym, co czuje. Próbowałam sama z tym walczyć, ale mam słabą wole, bo nie wierzę, że może być lepiej. Nie wiem, gdzie mam się udać, jak mam przede wszystkim poprosić o pomoc. Boję się, że jak pójdę do psychologa każe mi gadać, a ja wtedy czuję się tak sztucznie i czuję, że kogoś zamęczam, ale dla mnie to uczucie nie do zniesienia.
Jak sobie z tym poradzić? Ja chcę żyć, jak dawniej i uwierzyć, że mogę żyć jak dawniej. Najgorsze są dla mnie objawy fizyczne, bo to one powoduję, że tak strasznie nic mi się nie chcę. Psychika siada, gdy nie mogę ich pokonać lub gdy coś przypomina mi o mojej bezradności...

Proszę o wsparcie...


Chciałam napisać coś w tym temacie, ale najpierw przeczytałam Twojego posta. Coś niesamowitego - doskonale Cię rozumiem. Nie przypuszczałam nigdy, że znajdzie się ktoś kto ma praktycznie identycznie jak ja. Przerwane studia, manipulacja chłopaka, spanie, ciągłe jedzenie i totalna niemoc - wszystko.
Może jednak umów się na wizytę u psychologa - ja obiecałam sobie kiedyś, że nigdy nie pójdę (złe wspomnienia po psychologach, do których mnie kiedyś pedagog wysłała) nie otworzę się przed obcą osobą, ale przez ostatni miesiąc wpadłam na samo dno. Czułam, że przegrywam życie, że przez to nic nie osiągnę, nie spełnię nawet połowy żadnego marzenia (a przecież jeszcze kiedyś tyle ich miałam). Postanowiłam po raz ostatni resztkami sił w akcie rozpaczy jakoś się dźwignąć (mało mi już brakowało żeby sobie coś zrobić z tej niemocy). I poszłam. Oczywiście dzień przed spotkaniem z psychologiem chciałam zadzwonić i odwoływać spotkanie bo stwierdziłam, że jednak nie potrzebuje albo, że zamiast mi pomóc jeszcze pogorszy mój stan - zawiedzie mnie, oszuka a ja już na amen zamknę się w sobie i nie będzie żadnego ratunku :( (ale uświadomiłam sobie, że bez tego i tak wcześniej czy później to nastanie).
Oczywiście u psychologa puściły mi wszystkie nerwy - przez całą godzinę siedzenia u niego ryczałam bez opamiętania (teraz jest mi za to wstyd :lol: ). Pierwsze spotkanie miałam w zeszłym tyg. w środę a jutro idę znowu. Psycholog zaproponował mi też, żebym poszła do psychiatry po leki "gdyby stany depresyjne i płaczliwości się utrzymywały" 8) - zaraz jak to usłyszałam doznałam szoku (wiadomo jakie w naszym społeczeństwie pokutuje zdanie na temat ludzi chodzących do psychiatry). Teraz jednak głębiej zastanawiam się nad tym i może spróbuję z lekami bo faktycznie "po co się męczyć skoro ktoś te leki wymyślił po to, żeby w takich sytuacjach pomagały a psychiatra to taki sam lekarz jak chirurg" ;) (słowa mojego psych.). Nie wiem, może sama sobie teraz wmawiam :lol: , no ale nie istotne.
Więc może Ty też spróbuj - zawsze po pierwszym spotkaniu możesz zrezygnować i nikt nie będzie Cię zmuszał do kolejnego. Wiem że łatwo jest mówić, ale też wiem jak trudno się na to zdecydować (ja przez parę miesięcy walczyłam ze sobą - raz na 'tak' raz na 'nie'). I nie siedź w domu, wyjdź gdzieś choćby na spacer z psem (jak nie masz to nawet sama) i niekoniecznie tam gdzie są ludzie jeżeli faktycznie nie masz ochoty spotkać kogoś znajomego ;) . Tylko nie leż/siedź w domu cały czas bo to będzie się pogłębiać :( (wiem, łatwo mówić).
Musimy wreszcie jakoś się z tego wyrwać. Pozdrawiam Cię cieplutko :D.
Ale się rozpisałam.
Trzymaj się :smile: .
NO DOBRA, TERAZ ZOBACZYŁAM DATĘ TWOJEGO POSTA :lol: . Napisz co u Ciebie jeśli możesz :smile: .
Jeszcze raz pozdrawiam.

*A posta nie kasuję - niech sobie będzie.

W sumie wszystko co chciałam napisać zawarło się w tym cytacie. Może nadejdzie kiedyś dzień, kiedy znów będę silna :cry: .
Mentalny trup, zgnilizna duszy, wielki krater w piersi zamiast serca - i tylko wystawia zęby żeber w ostatniej próbie obrony...
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 mar 2008, 13:45

:(

przez Ona12345 25 mar 2008, 12:04
Witam...w sumie nie ejstem pewna czy to co mam zamiar napisac nie ejst glupie ...i poprostu przesadzam....ale od kilku dni czuje sie paskudniejest to spowodowane tym ze od poczaku tego roku wszystko mi sie nie udaje....ciagle cos sie dzieje w mojej rodzinie ...ktos laduje w szpitalu....mialam chlopaka z ktorym chodzilam 2 lata zerwalismy nawet nie cierpiałam z tego powodu za bardzo ...poniewaz szybko znalazłam nowego ...z ktorym bylam 3 miesiace:( ...od kilku dni nie jestesmy razem...starsznie mnie to boli...bardzo mi na nim zalezalo...przestalam jesc, smiac sie, ciagle placze, najchetniej nie wychodzilabym z domu ,ciagle sie za wszystko obwiniam,...czuje sie paskudnie ...chyba nigdy sie tak nie czulam ...myslałam nawet o tym aby "zniknac"... nie mam checi na nic..wszyscy mi mowia ze z dnia na dzien ebdzie lepiej i mi przejdzie ...ale jest coraz gorzej ... :cry: :cry: juz nie weim co mam ze soba zrobic:( ...a jeszcze w tym roku mam mature ......powinnam sie uczyc ....ale nie umiem sie skupic na tym ...nic mi do glowy nie wchodzi bo wiecznie mysle tylko o jednym....
Sama nie wiem czy ejst to depresja czy co dokladnie :( ...wiem jedno mam juz dosc tego wszystkiego...:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 mar 2008, 10:04

Re: :(

przez Wiedźma 25 mar 2008, 18:40
Ona12345 napisał(a):Witam...w sumie nie ejstem pewna czy to co mam zamiar napisac nie ejst glupie ...i poprostu przesadzam....ale od kilku dni czuje sie paskudniejest to spowodowane tym ze od poczaku tego roku wszystko mi sie nie udaje....ciagle cos sie dzieje w mojej rodzinie ...ktos laduje w szpitalu....mialam chlopaka z ktorym chodzilam 2 lata zerwalismy nawet nie cierpiałam z tego powodu za bardzo ...poniewaz szybko znalazłam nowego ...z ktorym bylam 3 miesiace:( ...od kilku dni nie jestesmy razem...starsznie mnie to boli...bardzo mi na nim zalezalo...przestalam jesc, smiac sie, ciagle placze, najchetniej nie wychodzilabym z domu ,ciagle sie za wszystko obwiniam,...czuje sie paskudnie ...chyba nigdy sie tak nie czulam ...myslałam nawet o tym aby "zniknac"... nie mam checi na nic..wszyscy mi mowia ze z dnia na dzien ebdzie lepiej i mi przejdzie ...ale jest coraz gorzej ... :cry: :cry: juz nie weim co mam ze soba zrobic:( ...a jeszcze w tym roku mam mature ......powinnam sie uczyc ....ale nie umiem sie skupic na tym ...nic mi do glowy nie wchodzi bo wiecznie mysle tylko o jednym....
Sama nie wiem czy ejst to depresja czy co dokladnie :( ...wiem jedno mam juz dosc tego wszystkiego...:(


Może masz doła poprostu - choć nie mi to oceniać, a nawet ze zwykłego dołka można popaść w totalne dno/depresję (ale to nie jest regułą). Standardowym rozwiązaniem byłby psycholog, ale sama też musisz chcieć.

A ja zrobiłam dziś z siebie totalną wariatkę :roll: . Poszłam do psychola, pukam, otwieram drzwi a tam jakieś zgromadzenie :shock: , a on na mnie wzrok pełen zdziwienia :shock: . Przerwał to spotkanie, zaprosił do pokoju obok i zdezorientowany pyta czy my na dzisiaj byliśmy umówieni. No to mówię, że tak ale jak coś to ja mogę poczekać. To przyniósł notesik, przejrzał i okazało się, że dopiero na jutro :shock: (ja byłam święcie przekonana, że dziś) . Teraz czuję się jak świr i nie wiem jak mu się na oczy pokarzę :oops: .
Ogólnie jestem dzisiaj do dupy, cały dzień znów przeleżałam (nielicząc tego szybkiego wypadu do psychola) :cry: . Totalna niemoc :( .
Mentalny trup, zgnilizna duszy, wielki krater w piersi zamiast serca - i tylko wystawia zęby żeber w ostatniej próbie obrony...
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 mar 2008, 13:45

przez szatz 25 mar 2008, 19:26
Wiedźma każdemu się może zdarzyć pomylić terminy.Nie przejmuj się :smile:
Ona12345 u Ciebie to może być tylko chwilowe zalamanie nastroju.Każdy z nas ma lepsze i gorsze fazy w życiu.Może tylko trochę za dużo zwaliło Ci się na głowę.Alarmujące jest jeżeli to uczucie utrzymuje się dłużej niż 2 tyg.Wtedy zaleca się wizytę u psychiatry.Postaraj się zrelaksować.Nie wiem,wyjdz z przyjaciółmi,dyskoteka,kino,rób coś co daje Ci radość.Mam nadzieję,że to minie.Trzymaj się :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez Grubcia 26 mar 2008, 18:27
Dzis dostalam napadu leku:( Trzyma mnie do teraz,czyli juz ladne pare godzin:(Wywolala ten lek,niby nieistotna sytuacja w szkole. Nie mam z kim pogadac,bo nikt nic nie zrozumie.Chcialabym z tego wyjsc(nerwicy,depresji),ale juz trace nadzieje,ze kiedys bedzie dobrze:(
Mimo tego,ze biore leki,ostatnio wszystko jest do dupy:(
Grubcia
Offline

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 27 mar 2008, 02:34
a do mnie wróciły.....wróciły moje wsppomnienia ,,,,,,,te najgorsze....ze szkoły......bicie okradanie....szczesliwe gęby idiotów którzy to robili......jeszcze smuci.przede wszystkim stosunek kobiet do mnie....pare dni temu znowu okazało się ze według dobrze znanej mi dziewczyny jestem idiotą,,nie nadaje się do niczego,nie jestem prawdziwym mężczyzną tylko jakimś frajerem z którego można kpić!!!!!!!!!!!!!!!!,jestem nikim.............nie mam w sobie ani procenta prawdziwego meżczyzny.........jestem frajerem ohydnym,bojacym sięwszystkiego frajerem.............każda kobieta sie ze mnie śmieje.................ja chyba nie powinienem być mężczyzną,w ogóle nie powinienem być czlowiekiem,tylko małym robakiem którego ludzie mogli by deptać pokazując swoją wyższośc nade mną....///
Czuje ogromny ból..................... i caly czas w myślach mam zdanie "nie nadajesz sie do niczego,jesteś śmieszny,..."...........
zaczynam mieć coraz większąnienawiśc do kobiet z reala..........za to ze są takie...............chociazw sumie je rozumiem.....która chciała by mieć coś w rodzaju goscia ktory jest meżczyzna fizycznie ale nie zachowuje siejak meżczyzna??,tylko jak frajer bojacy siewszystkiego....??"
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 19 gości

Przeskocz do