"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez szatz 26 lut 2008, 15:53
Basti najważniejsze-pozwól sobie pomóc.Nie jesteś" inwalidką życiową",to choroba zaburza nasze emocje,nie pozwala cieszyć się tym co normalnie sprawia radość.Jeszcze poczujesz co o szczęście,tylko powtarzam-daj sobie pomóc.Wizyta u psychologa to trafna decyzja.On będzie wiedział co dalej.Nie bój się.Trzymam kciuki :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez Kaja007 26 lut 2008, 19:09
Ja, z dnia na dzień coraz bardziej przekonuje się do tego, że powinnam iść do psychologa. Niestety nie mam ani siły ani motywacji. Rano nie chce mi się wstać z łóżka, a trzeba iść do szkoły. Codziennie zakładam "maskę" na twarz i udaję że jest ok i jestem szczęśliwa, ale tak naprawdę mam ochotę wykrzyczeć POMOCY!!! :cry: :cry: :cry:
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez Pstryk 26 lut 2008, 22:52
zastanawiam się, ile jeszcze to musi dać Ci w dupkę abyś się w końcu zebrała i poszła raz ale doszła i zabrała za siebie - nie wiem, ja czekałam 10 lat - naprawdę, szkoda czasu :!: :!: :!:
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Basti 27 lut 2008, 00:21
Dokładnie tak. Im dłużej tym trudniej i więcej szkód z tego powstaje. Spójrz na mój przypadek. Przeze mnie cierpi osoba która kocham. A nie było by tak, gdybym się leczyła, bądź już wyleczyła.
Zadzwoń może jakiś telefon zaufania. Najlepiej ITAKi. Może po rozmowie będzie Ci łatwiej.
Ja się wstydziłam poprosić o pomoc. Jednak się przemogłam i mam wsparcie matki. To dużo daje.
Dasz rade.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 lut 2008, 22:55
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Zahn 27 lut 2008, 01:45
Kaja007 napisał(a):powinnam iść do psychologa. Niestety nie mam ani siły ani motywacji.

Może warto zwrócić się do kogoś o pomoc... przyjaciela, przyjaciółki. Ktoś powinien zaprowadzić Ciebie za rączkę do psychologa, podjąć za Ciebie tą decyzję dla Twojego własnego dobra. Mi właśnie coś podobnego pomogło.. wprawdzie nie było dosłowne odstawienie mnie pod drzwi gabinetu... ale ciągłe wiercenie mi dziury w brzuchu, było bardzo silną motywacją. Życzę Tobie, żebyś i Ty znalazła taką osobę.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez probiotyk 27 lut 2008, 11:37
To juz ponad 2 m-ce nieustannej walki o rodzine, o przyszlosc swoja i swoich najblizszych. Wszystko bez skutku. Kazde slowo obraca sie przeciw. I tak sie zastanawiam dlaczego jedna osoba ma decydowac o rozbiciu rodziny, kto daje prawo pozbawiac dzieci ojca w imie domniemanej slusznosci. Rodzina mojej zony, moja rodzina, dzieci, znajomi - wszyscy chca aby nie rozwiazywac malzenstwa, tylko Ona jest taka uparta i bezwzgledna.. W kazdej plaszczyznie trafiam glowa w mur. Ilez ta jedna glowa moze wytrzymac bolu, cierpienia i ciosow.
Zona stoi twardo na stanowisku, ze rozwod jest koniecznoscia.
To takie proste odebrac komus wszystko co kocha, calą motywacje do zycia. Chaos w umysle w kazdej sekundzie istnienia i te sny kiedy wszystko jest dobrze.. Po co sie budze, dlaczego. Nie chce, nie mam sily tak zyc.
Czas leczy rany.
Nic bledniejszego, jest gorzej, coraz gorzej. Nerwy w strzepach i ta destrukcyjna bezradnosc. Nie wiem juz nic, nie mam niczego.
W sobote spotkam sie z zona i dziecmi. Tak bardzo chce je objac, przytulic i nie wybuchnac lzami, ze za chwile znow ich strace.
Ten dom. Pusty, ciemny, ponury. Kiedy wracam po pracy, z daleka nasluchuje, czy sa, czy ich zobacze, czy w progu powita mnie ich usmiech.
Cisza.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 lut 2008, 10:50

przez Justynka. 27 lut 2008, 12:15
u mnie nie za ciekawie ...
lekio słabo działaja,,,,
zle sie czuje ,,, a mysli samobojcze sie nasilaja ... jak nie bedzie lepiej dostane skierowanie na oddział :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lut 2008, 22:37
Lokalizacja
OKOLICE MIELCA

przez szatz 27 lut 2008, 20:32
probiotyk
Pozdrawiam Cię ciepło.Mój mąż przeszedł dokładnie to samo co Ty z pierwszą żoną.Ból,pustka,cisza w domu...to samo mi opisywał.Nie mogę teraz dłużej pisać,ale jeszcze się odezwę i opiszę jak on sobie poradził.Trzymaj się :smile:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:37 pm ]
Justynka.
jeśli leki są za słabe,trzeba je zmienić.Idz do lekarza!Jeśli faktycznie skieruje Cię na oddział nie bój się.Tam Cię podkurują i znajdą odpowiednią trapię i leki.Ściskam :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez pyzia1 27 lut 2008, 21:39
Ciężki miałam dzień. W domu szpital a w pracy sajgon. To nie na moje nerwy, smerdolę ograniczanie, idę sobie zakurzyć :twisted:
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez laven 27 lut 2008, 23:51
O rany. Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieję. Nie mogę się na tym świecie odnaleźć. Jestem strasznie zagubiona, nie wiem gdzie moje miejsce. Nawet nie wiem kim jestem. Udało mi się wyjść z depresji. Ale nie umiem się odnaleźć w prawdziwym świecie. Okazuje się, że żyć w tym bagnie było dużo prościej. Byłam tylko ja i cierpienie. A teraz pojawia się 1500 problemów, ludzi, sytuacji których kompletnie nie rozumiem. Ja sama nie wiem czego od życia chcę. Raz jestem straszliwie spokojna, raz potwornie wybuchowa i nerwowa. Zmieniam co chwilę zdanie, poglądy. Jeśli już się czegoś trzymam, nie jestem tego pewna. Czuję ogromną pustkę w głowie. W jednej chwili potwornie mi na kimś zależy, a wystarczy jeden ruch by ta osoba stała mi się zupełnie obojętna. Wcześniej byłam strasznie zamknięta w sobie, ale pewnego czasu zrobiłam się wesoła. Nie panuję nad sobą. Wdaję się w kontakty których potem żałuję. Robię rzeczy wbrew zasadom które miałam wpojone, których się trzymałam. Czasem czuję, że jestem potwornie zepsuta. Są chwile, gdy czuję się dobrze, kiedy wszystko jest ok. Ale przeważnie jestem zagubiona. Choć nie mam problemów już z depresją. To jednak czuję, że coś ze mną jest nie tak. Staję się swoim przeciwieństwem. Raz jestem taka a raz taka. Nie rozumiem tego wszystkiego. Raz współczuję, raz obwiniam. Raz pomagam, raz potępiam. Jestem taka zmienna. Nie umiem się odnaleźć. Dlaczego tak się dzieje?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez Mooni 28 lut 2008, 12:53
Basti, udajcie się koniecznie do psychologa i psychiatry. Tego niew można bagatelizować, potrzebny wam specjalista moim skromnym zdaniem.

probiotyk, winne sa zawsze obydwie strony!

A ja odczuwam zmęczenie przed-wio-senne...... Śpię na stojąco. Nerwica dała o sobie znać po ostatnich wydarzeniach. Chyba dopiero teraz mi puszcza wszystko, bo się trzymałam jakoś do tej pory. A było już tak dobrze. Myslałam, że zejdę z dawki, albo nawet całkiem odstawię leki :evil:
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez jaaa 28 lut 2008, 23:27
byla u mnie moja przyjaciolka ktora nie wie o chorobie a nie chce zeby o tym wiedziala weszlyym na chwile na net ,miala mi cos pokazac i zobaczyla strone ta tego forum
nie powiedziala nic ,zero reakcji ale martwi mnie to co mogla pomyslec sobie :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez Basti 28 lut 2008, 23:34
jaaa - nie zamartwia sie. Jeśli nadal chcesz przed nią ukrywać na co chorujesz, powiedz, ze zainteresował Cie ten temat, bo jest ostatnio popularny i zawsze warto wiedzieć. Ja bym w coś takiego uwierzyła.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 lut 2008, 22:55
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez jaaa 29 lut 2008, 00:28
tak przed nia chce ukrywac raczej :cry:
powiedziec? nagle zaczac temat sama z siebie o tym?
jak ona nic nie powiedziala na to..

wymyslilam bajeczke ze kiedys do niej zadzwonie za jakis czas z pytaniem co ona o tym sadzi( bo sie udzielam na forum psychologicznym gdzie wlasnie luudzie choruja i im doradzam) i ze chce komus pomoc i czy moze mi ona skolei pomoc cos w tym stylu -tylko jaka historie wtedy jej wymyslec zeby moc jej opowiedziec- niby ze to takie wazne ispytac o jej zdanie zeby ja temat zaciekawil? hmmm mysle ze wtedy to odwroci uwage ode mnie i pomysli ze to po to ta strone mialam otworzona...

moze ktos dac jakis pomysl na bajke prosze was
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do