"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 18 lut 2008, 01:08
tak zapewne nie dasz bo ja też rady nie dawałam, ale postanowiłam dać ostatnią szansy sobie i światu i zaczęłam się leczyć czemu nie spróbujesz sama piszesz, że nie masz nic do stracenia? a być może zyskasz?
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez naomi 18 lut 2008, 01:20
Ostatnią szansę... Tylko ile ich już było... Za każdym razem tylko kolejne noże w plecy i coraz bardziej krwawiące serce i myśli coraz ciemniejsze i pustsze... Depresja wraca - są ludzie, którzy mimo leczenia nigdy z niej nie wychodzą, ale do każdego "wyleczonego" wraca prędzej czy później... To jest naznaczenie na całe życie... Tak samo jak alkoholikiem nie przestaje się być nigdy... Wiem, ja się mogę wyleczyć, mi się może udać, ale nie mam siły podjąć walki... Zniszczono mnie... Skutecznie...
Nie być. Nie istnieć. Nie istnieć, choć przez chwilę.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 lut 2008, 00:03

Avatar użytkownika
przez K. 19 lut 2008, 18:27
Dawno mnie tu nie było.
A to tylko dlatego, że wydaje mi się, że chyba nie dam rady pomagać innym kiedy sama nie jestem w najlepszym nastroju.

I właśnie dzięki temu zrozumiałam, jak bardzo łatwo każdy człowiek może wpaść w depresję. Wiem, że każdego z nas - tego zdrowego człowieka dzieli od tego tylko jeden krok, drobne niepowodzenie, niewyspanie, czy coś jeszcze bardziej 'małego'.

Zastanawiam się dlaczego tylko tak trudno czasem wmawiać sobie, że będzie dobrze i patrzeć na to, że 'inni mają gorzej' ?

Pozdrawiam.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez xCarmen 19 lut 2008, 19:26
K. napisał(a):A to tylko dlatego, że wydaje mi się, że chyba nie dam rady pomagać innym kiedy sama nie jestem w najlepszym nastroju.

mam podobnie .. chce komus pomoc ale skoro sama mam ze soba problem w danym dniu chociazby taka gorsza kondycja psychiczna to nie moge z czystym sumieniem powiedziec komus dobre slowo kiedy we wczesniejszym poscie jecze i sie skarże
a ze ostatnio nie czuje sie dobrze wiec nie moge narazie byc dobrym duchem ...
wybaczcie... :(


K. napisał(a):Zastanawiam się dlaczego tylko tak trudno czasem wmawiać sobie, że będzie dobrze i patrzeć na to, że 'inni mają gorzej' ?


to proste .. pamietam jak moj "przyjaciel" rozpaczal ze nie zdal prawa jazdy (blahostka prawda).. chcialam go pocieszyc wiec zaczelam mu wysylac strony na ktorych pisaly osoby ktore naprawde mialy wielkie problemy .. na co on mi odpisal " przepraszam ale jesli myslisz ze czytanie o kolopotach innych sprawi ze przestane myslec o swoich to jestes w bledzie" a kiedy ja wpadlam w depresje on zaczal mnie pocieszac w taki sam spoosb wiec odpowiedzialam mu tym co on mi napisal..
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez julie 19 lut 2008, 19:56
xCarmen napisał(a): ale jesli myslisz ze czytanie o kolopotach innych sprawi ze przestane myslec o swoich to jestes w bledzie"


Słuszna uwaga ;)
Nie ma nic gorszego i nieskuteczniejszego niż próba poprawiania komuś nastroju porównaniem iż "inni mają gorzej" -> każdy nasz kłopot jest ważny, niezależnie czy dotyczy sprawy większego kalibru (zdrowie) czy błahostki (pryszcz na nosie) właśnie dlatego, że dotyczy nas; i niech nikt nie próbuje nam wymawiać "ty to masz problemy" , bo skoro ja je widzę, to znaczy że one są :evil: ->what you feel is real :!:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

cała ja ....

przez Justynka. 19 lut 2008, 22:50
no tak ... jestem tutaj nowa od jakiegos czasu jecze sie u psychiatry ,,, czuje sie oktopnie ,,,, mam wrazenie ze nik mnie nie rozumie .... strasznie mi z tym zle ... jak moige sobie pomoc ??:( :( pozoze mi ktos ?? co robic ?? :( na dodtaek mam mysli samobujcze .. kilka razy probowałam sie zabic :(.... :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lut 2008, 22:37
Lokalizacja
OKOLICE MIELCA

przez ziutek 20 lut 2008, 02:00
Nie próbowałem się zabić, myślę racjonalnie (staram się) ale odejście z tego świata wydaje mi się niekiedy sensownym rozwiązaniem. Wiem że byłby to grzech nie do naprawienia i chyba to mnie tylko powstrzymuje. Pomijam to że byłaby to ostateczna moja przegrana, ale i tak czuje się przegrany. Nie wiem czy to depresja. Psychiatra powiedział, że to raczej nie jest depresja ale pewny nie jest. Dostałem leki przeciwdepresyjne, miesiąc brałem, ale nic nie pomogło. Już nie wiem jak mam żyć. Od pięciu lat powtarzam sobie - weź się w garść itd. ale jest coraz gorzej. Żona się ze mnie wyśmiewa i drwi ze mnie że jestem czubkiem, leniem itd. nazywa kretynem itd. przemawia do mnie w trzeciej osobie , kiedyś się jej zwierzyłem i od tego momentu się pogorszyło. Przypuszczam że oprócz tej 'jakby depresji' mam problem małżeński. Czasami jest 2-3 dni w miesiącu, że żonie przechodzi 'faza' i mówi do mnie normalnie (a raczej nic nie mówi tylko przestaje drwić). Wtedy czuję się o wiele lepiej. Setki razy próbowałem z nią rozmawiać na różne sposoby wyczytane w poradnikach psychologów i w internecie. Ale każda taka rozmowa to dla mnie duża trauma, staram się rozmawiać spokojnie i wszystkie winy biorę na siebie - bo tylko wtedy da się rozmawiać, czy ja jestem normalny? Żona twierdzi że jestem nienormalny bo nic nie robię. Pyta mnie: co tak siedzisz? albo: co tak chodzisz? albo: co masz taką minę? wszystko co robię przedstawia mi jako dowody na to że jestem nienormalny i psychiczny. Żona uważa, że zmarnowałem jej życie i twierdzi, że życie ze mną to koszmar i że ja jestem przyczyną wszelkich jej problemów. Tylko z córką mogę pogadać ale jej nie obciążam swoimi problemami bo to jeszcze dziecko (10 lat) tylko tak rozmawiamy o wszystkim i niczym.
Pogodziłem się z tym że kiedyś umrę - jestem spokojny myśląc o tym - i właśnie to mnie niepokoi że się nie boję.. Z drugiej strony czuję jednak jakiś chyba instynkt samozachowawczy. Sen jest dobry, bo nie czuję wtedy smutku, ale boję się tego że rano trzeba wstać się zmagać z życiem, tabletki nie pomagają mi, wiem że nie dziąłają od razu , ale po miesiącu to chyba powinny, może jakieś inne tabl.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 lut 2008, 01:31

Avatar użytkownika
przez Zagubiony148 20 lut 2008, 21:50
Drogi ziutku.
ziutek napisał(a):Nie próbowałem się zabić, myślę racjonalnie

Slusznie
ziutek napisał(a):Psychiatra powiedział, że to raczej nie jest depresja ale pewny nie jest

Co to za lekarz?!
ziutek napisał(a):Już nie wiem jak mam żyć. Od pięciu lat powtarzam sobie - weź się w garść itd. ale jest coraz gorzej. Żona się ze mnie wyśmiewa i drwi ze mnie że jestem czubkiem, leniem itd. nazywa kretynem itd. przemawia do mnie w trzeciej osobie , kiedyś się jej zwierzyłem i od tego momentu się pogorszyło. Przypuszczam że oprócz tej 'jakby depresji' mam problem małżeński. Czasami jest 2-3 dni w miesiącu, że żonie przechodzi 'faza' i mówi do mnie normalnie (a raczej nic nie mówi tylko przestaje drwić). Wtedy czuję się o wiele lepiej.

Nie udalo mi sie odczytac z twojego postu - czy twoja zona drwi z ciebie I TO jest przyczyna choroby, czy kpi z ciebie poniewaz jestes chory?(co jej absolutnie nie usprawiedliwia!). Pozwol ze przytocze ci moja historie. Od kiedy pamietam moj ojciec pil. Wracal pozno do domu, mocno pijany. I zawsze matka darla sie na niego. Nie bede jej przytaczal powiem tylko ze nie przebierala w slowach. Zawsze bylem przekonany ze ojciec od zawsze byl pijakiem i ze zniszczyl mojej matce zycie. Ale swego czasu ojciec przestal pic. Ale moja matka zamiast pomoc mu w walce z nalogiem - nadal robila awantury. O to ze siedzi przed telewizorem ze sie polozyl. I wtedy zaczolem dochodzic do pewnych wnioskow. Gdy moj ojciec dlugo nie wracal do domu, matka nie majac swojego obiektu wyzwisk wyrzywala sie na mnie. Dostawala histerii o drobnostki, glownie o to ze nie posprzatalem po sobie. Jej histeria miala iscie teatralny charakter - mdlała, dostawala dysznosci,gestykulowala jakby byla na scenie. Uzywala przy tym slow ktorych niektorzy nie odwazyliby sie glosno wymowic. Od niej jako dziecko dowiedzialem sie wielu rzeczy dzieki ktorym moglem ksztalcic poczucie mojej wartosci. Dowiedzialem sie ze inne dzieci sa normalne, a ja nie, ze zawsze bede nieudacznikiem, ze wstyd jej za mnie. Jako ze byla dla mnie jedynym(oprocz ojca)autorytetem bralem to wszytko na powaznie. Nie wiem czy przyczyna alkoholizmu ojca byla moja matka, ale jednego jestem pewien - ona jest chora i niebezpieczna osoba. Od dziecka zylem w izolacji tylko ja i rodzice. Nie mieszkam z rodzicami ale wciaz jestem na ich utrzymaniu. Wiem jednak ze w przyszlosci odetne sie od nich. Napawa mnie obrzydzeniem mysl ze jestem synem tej histeryczki. Jednak twoja zona ziutku jest matka twojej corki. Jesli twoja zona zostanie z nia gdy ty odejdziesz, bedzie pamietala ojca jako wariata ktory sie zabil. Ale to nie wszystko. Odchodzac zabierzesz jej ojca, zniszczysz jej psychikę. Nie pozwol zeby stalo sie z nia to samo co ze mna. Odpowiedz sobie na pytanie - czy twoja zona jest przyczyna choroby?
Po co nosić maskę, gdy nie ma się już twarzy?
Emil Cioran

Bo jest to znakomitym mężom nie honor, jak niewolnikom ślęczeć godzinami przy obliczeniach.
Gottfried Wilhelm Leibniz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
29 gru 2007, 22:58

przez Pstryk 20 lut 2008, 22:30
Oj, ziutek, w związku nie ma tylko 'Ty' - jesteście tylko 'Wy' - a więc i wina nigdy nie leży wyłącznie po jednej stronie :!: :!: :!:
Pstryk
Offline

Re: cała ja ....

Avatar użytkownika
przez pyzia1 20 lut 2008, 22:44
Justynka. napisał(a):no tak ... jestem tutaj nowa od jakiegos czasu jecze sie u psychiatry ,,, czuje sie oktopnie ,,,, mam wrazenie ze nik mnie nie rozumie .... strasznie mi z tym zle ... jak moige sobie pomoc ??:( :( pozoze mi ktos ?? co robic ?? :( na dodtaek mam mysli samobujcze .. kilka razy probowałam sie zabic :(.... :(

A jak długo się leczysz Justynko? Bo jak pewnie wiesz leki antydepresyjne działają dopiero po jakimś czasie ich przyjmowania.
Może potrzebujesz też terapii, zapytaj lekarza. Dobrze wiem jak się czujesz ale pamiętaj zawsze trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej. Często jest tak, że na wiosnę depresja mniej dokucza, ze mną tak jest co roku więc może i z Tobą tak będzie. Trzymaj się.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez bakus 21 lut 2008, 01:07
A co u mnie. Hmm wróciłem po 3 letniej przerwie na karate :D I sie ciesze z tego. Odreagowałem w końcu. Pochwale sie i powiem :D Wszyscy przegrali ze mna ;] Ale: mam w sumie 3 duże pęcherze na stopach i wybity palec :PPPP
ALe wyżyłem sie i dobrze mi z tym. Będe dalej chodził.
Świadomość człowieka jest tragicznym błędem ewolucji - https://www.youtube.com/watch?v=nYvU5vDvPD0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
724
Dołączył(a)
15 lip 2007, 15:48

przez ziutek 21 lut 2008, 09:19
dzieki że ktoś mi odpisał (Zagubiony, bethi :-))
Nie chcę zwalać winy na moją żonę, biorę pod uwagę taką możliwość że jej osobowość działa niekorzystnie na moją psychikę, ale daleki jestem od osądzania i obwiniania, chociaż bardzo fajnie jest znaleźć jakieś źródło swoich niepowodzeń poza sobą, bo to bardzo podbudowuje ego. Na pewno jest więcej czynników zewnętrznych które mi pomagają wpadać w dół - moja dotychczasowa praca bardzo mnie wyeksplatowała nerwowo (to chyba główna przyczyna) i teraz jestem na rozdrożu w połowie drogi do zmiany pracy częściwo jestem jakby bezrobotny, to też dołuje.
-------------------------------
ziutek: Psychiatra powiedział, że to raczej nie jest depresja ale pewny nie jest
zagubiony148: Co to za lekarz?!
-------------------------------
mam zaufanie do tego lekarza, wstępnie mam rozpoznany jakiś zespół zaburzeń adaptacji (jeżeli dobrze pamiętam), a czy depresja? nie wiadomo, depresja we wczesnej fazie potrafi się maskować
w każdym razie nie czuję się chory tylko strasznie zdołowany, raz jest lepiej a raz gorzej, że nie chcem się żyć, dzięki za to wsparcie,
jest dużo racji w tym co piszesz Zagubiony148
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 lut 2008, 01:31

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 21 lut 2008, 12:33
ziutek, obawiam się, że dopóki jesteś z żoną, Twoje samopoczucie się nie poprawi - bo żadne super-leczenie nie przyniesie efektu w tej sytuacji. Pomyśl, psycholog spionizuje Cię raz w tygodniu, a przez resztę czasu będziesz obiektem drwin najbliższej Ci osoby... nawet grypę ciężko wyleczyć w takich warunkach. Co do córki - trudno, wasze kontakty sie rozluźnią jeśli się wyprowadzisz, ale coś za coś. Ojciec z depresją i matka która mu dogaduje to jest wyjątkowo fatalny bagaż na przyszłość. Lepiej wam by chyba było oddzielnie.
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

przez smutna48 22 lut 2008, 12:33
.........
Ostatnio edytowano 22 lut 2008, 17:56 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ofi i 17 gości

Przeskocz do