"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez mCIH 15 lut 2008, 13:18
Jakoś za tym portalem nie przepadam, może jestem za młody... Muszę sobie teraz trochę pojęczeć. Nic mi się nie chce, zupełnie NIC. Nawet nie mam ochoty na najbardziej banalne czynności jak np. czytanie książek, a nie wspominam już o treningu... Naszczęście jest dopiero 12, a dzień ma 24 godziny, więc może złapię trochę motywacji i ruszę dupsko. Ale depresja już powoli przechodzi. Przynajmniej tak mi się wydaje jak porównuję obecny stan z tym z przed kilku miesięcy. ;)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 gru 2007, 12:07

Avatar użytkownika
przez Zagubiony148 15 lut 2008, 19:40
Tylko nie nasza-klasa.pl!!!!!1to najgorsza,najbardziej dolująca czlowieka strona na świecie..........sam łąpie dola kiedy widze tylu moich "znajomych" ktozy odnosząsukcesy choć nie powinni bo są przeklętymi swiniami,chamami.........takim chamom to zawsze sie wszystko udaje a innym nie.
Nienawidze moich przeklętych "znajomych",kiedy ich widze przypomina mi się ignorowanie mnie,śmiech,przezywanie,oraz przypominają mi się przykre uczucia... .


Ja na razie chodze do jeszcze do szkoly wiec za bardzo nie ma tam moich oprawcow bo sa w moim wieku.... za to jak zagladam na fotka.pl... te ich opisy...

POLECAM(szczegolnie CN-owi)
http://www.nasza-cela.info/
Po co nosić maskę, gdy nie ma się już twarzy?
Emil Cioran

Bo jest to znakomitym mężom nie honor, jak niewolnikom ślęczeć godzinami przy obliczeniach.
Gottfried Wilhelm Leibniz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
29 gru 2007, 22:58

przez yhyyym 15 lut 2008, 21:03
Mnie nasza-klasa tez na poczatku zdolowala ale pozniej mysle sobie, ze skoro te pretensjonalne, zaklamane osoby pisza tam o swoich sukcesach, to moze czas zrobic cos ze swoim zyciem, czas dzialac ( a mozna zrobic wiele w przeciagu np. nastepnych dwoch lat) i odegrac sie. Czas na zemste...
PS Pamietajcie, ze egoizm jest zdrowy (oczywiscie nie przefolgujcie, jakies pozory trzeba zachowac).

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:24 pm ]
Wyobrazcie sobie, ze jestescie na bezludnej wyspie. Jest tam bezpiecznie, nie ma nikogo. Jak chcecie mozecie byc nadzy, jak chcecie mozecie puscic pawia. Jest to miejsce gdzie jestescie w zupelnosci soba. Miejsce gdzie nie trzeba sie wysilac, udawac. Czy nadal zamartwialibyscie sie irracjonalnymi dolujacymi myslami? Mysle, ze w wiekszosci nie. Na przyklad na moim przykladzie-w pewnym sensie boje sie ludzi i dlatego aby uchronic sie przed potencjalnymi atakami jestem bardzo mila, zawsze usmiechnieta...sorry ale czasem chce mi sie rzygac, bo wiele razy zdarza sie, ze i tak ktos jest dla mnie niemily. Usmiechnieta, przemila, delikatna..to nie jestem ja, to jest tchorzliwa chora strona mnie. Zamierzam to zmienic, powolutku i oczywiscie nie popadac w skrajnosc, a w skrajnosc popadlam jak bylam mlodsza-okres buntu-tylko glupot narobilam. Mysle, ze trzeba zachowywac sie zgodnie z wlasna natura. Z tym ze jakies zasady musza obowiazywac. Trzeba byc kulturalnym, bo chamstwem daleko nie zajedziemy.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 lut 2008, 00:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CIĄGŁE PROBLEMY

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 17 lut 2008, 19:06
Witam . wypowiadałam się na tym forum już kilka razy pisałam o swojej nerwicy lękowej. Niestety od tamtej pory ona nie ustaje a problemów jest nie mało. Nie dość że mam kłopot z tą chorobą to nie układa mi się z chłopakiem nie ma czasu ostatnio dla mnie mało się widzimy i czuje ze mnie okłamuje jak chce z nim porozmawiać odpowiada ze nie umie albo wogule się nie odzywa. ostatnio tez bardziej się denerwuje na mnie i nie potrafi przyjąć do siebie ze zrobił cos żle ciągle obiecuje coś co potem nie spełnia i gdy mu zwrócę na to uwagę denerwuje się i wychodzi na to że to moja wina. Jednak to nie wszystko ostatnio ojciec miał znów ciąg alkoholowy pił przez 2 miesiące i przestał raptownie. Dostał padaczki po alkoholowej od tamtego czasu nie mogę przestać o tym myśleć ciągle przypominam sobie jak to wyglądało . jutro wychodzi ze szpitala bardzo bym chciała żeby już się to nie powtórzyło ale szanse są marne . Korzystam z pomocy psyhoterapełty ale raz w tygodniu i tez zdarza się ,że wizyty musza być przełożone na inny termin więc to nie jest tak często. Chodzę do szkoły wieczorowej 3 dni w tygodniu ale do szkoły przychodzę tylko na zaliczenia lub ważniejsze lekcje nie mogę po prostu usiedzieć w szkole. Na szczęście teraz mam jeszcze tydzień ferii . Jeśli ktoś mógłby coś doradzić to chętnie poczytam , dodam też ze nie mam komu się zwierzać nawet chłopakowi wiadomo dlaczego (nie umie rozmawiać ) :cry:
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 17 lut 2008, 20:14
Gdybym tylko potrafiła pomóc Ci w znalezieniu wyjścia z tej sytuacji na pewno bym to zrobiła..niestety nie potrafię :( To nie znaczy jednak, że nie zasługujesz na wsparcie i dobre słowo :) Dobrze, że jesteś na tym forum, tu nie jesteś sama. Wspieram Cię chociaż ciepła myślą, że wszystko powoli w Twoim życiu się ułoży. Kurcze, przecież muszą nadejść jaśniejsze chwile!! Każdy na nie zasługuje..Jeśli chodzi o Twojego chłopaka to ja próbowałabym dalej z nim porozmawiać, może on również ma problem, o którym nie chce mówić, żeby Cię nie martwić? Może spróbuj rozpocząć rozmowę w jakiejś przyjemnej chwili, kiedy oboje jesteście wyluzowani, może zaproś go gdzieś na piwo, na kolację, na pizzę,lody?? Spróbuj wyczuć moment, kiedy on ma lepszy humor. No i oczywiście głowa i pierś do przodu :P Uda się :)
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 17 lut 2008, 20:31
Dziękuje bardzo za odpowieć. Na taki dobry moment będzie trzeba poczekać bo ciągle są kłutnie . dziś odezwał się bardzo pużno był zimny wogule niczym się nie przejmuje mam takie wrażenie nawet gdy płacze przy nim to on potrafi się na takie coś wkurzyć ze zaczełam płakać bo mi się przykro zrobiło raz tylko w takiej chwili mnie przytulił. Ja jestem tez o niego strasznie zazdrosna i nerwowa ale ostatnio zmieniłam to i nie wypytuje go tak jak kiedyś i spokojnie do wszystkiego podchodzę a on ciągle wytyka mi błedy i nie widzi zmiany. Nawet gdy mój ojciec był w ciężkim staniei widział ze się przejmuje to mimo to potrafił się ze mną kłucić . Wiem że gdybym go zostawiła on po prostu by się pogodził i nic z tym nie robił by temu zapobiec.
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

przez Pete Doherty 17 lut 2008, 21:45
heh, w stosunkach damsko-meskich juz nic mnie nie zdziwi.. przed miesiacem rzucila mnie dziewczyna po prawie 3 latach zwiazku. Akurat w momencie,gdy mialem chyba najgorszą 'fale' nerwicy w zyciu. Na dodatek twierdzi,ze wciaz mnie kocha. ale to nic, najlepsze jest to,ze po 7 dniach (tak, dniach!) znalazla sobie juz nowego chlopaka..od jakichs 2 tygodni probuje do niej wrocic, bo bardzo to przezylem, poniewaz tez ja kocham, ale niestety ona po prawie 3 latach zwiazku ze mna i milosci do mnie, nie chce mi dac nawet szansy...dlaczego? nie wiem. przez tydzien nie moglem sie doprosic nawet o spotkanie, caly czas mnie oklamywala, ze nie ma czasu,musi sie uczyc albo ma jakies tam inne zajecia, bardzo zle sie czuje itd a tak naprawde spotykala sie ze swoim nowym chlopakiem. Kiedys chcialem z nia pojsc na impreze na urodziny jej kolezanki, to nie chciala ze mna isc, oklamala mnie,ze nie ma mnie na liscie i oczywiscie umowila sie ze swoim chlopakiem heh.. Nie odbierala moich tel, a na odpowiedz na sms musialem czekac nieraz 3 godziny.. a jak do niej dzwonilem za duzo to po prostu wylaczala telefon.. Kiedys nawet przyjechalem sie z nia pozegnac na impreze, na ktorej byla ze swoim nowym chlopakiem i powiedzialem jej,ze juz nie daje sobie rady i zamierzam popelnic samobojstwo. Nawet to nie zrobilo na niej wrazenia... posiedziala ze mna pol godziny w aucie, a jak jej chlopak zadzwonil zaraz wybiegla do niego.. myslalem,ze choc zostanie ze mna ten wieczor.. pocieszy mnie.. ale mylilem sie. Na 2 dzien po zerwaniu naszego zwiazku wyjechala ze swoim nowym chlopakiem i znajomymi na tydzien w gory. W tym czasie wogole do mnei nie pisala, nie odbierala moich telefonow, a jak juz to po 5 minutach dzwonienia.. po powrocie mowila mi,ze caly dzien jezdzila na desce a wieczorami szybko kladal sie spac zmeczona...nawet jej w to uwierzylem...ale po kilku tygodniach dowiedzialem sie od jej znajomych,ze 'ostro tam imprezowali'... i w tym momencie wszystko juz bylo dla mnie jasne...wiedzialem dlaczego nic nie pisala ani nie odbierala moich telefonow - swietnie sie bawila i zaprzyjazniala ze swoim nowym znajomym.. podczas gdy ja bylem tu sam.. cierpialem i myslalem o niej kazdego dnia..a przed wyjazdem oczywiscie zapewniala mnie,ze zadnych imprez tam nie bedzie, bo 'nie bedzie jej sie chcialo chodzic 7 km do ich hotelu' - tak mi powiedziala. A po powrocie jak zapytalem jak to jest,ze jesdnak jej sie chcialo tyle chodzic to odpowiedziala mi: 'no chodzic mi sie nie chcialo, ale wyciagiem jezdzilam'... Zeby tego bylo malo na gg jak rozmawiamy zawsze pisze mi, jak to jest jej zle beze mnie, jak to mnie kocha i co chwile wspomina nasze wspolne chwile...a wieczorem jedzie do niego i sie swietnie bawią.. i robi mi po prostu totalne g... z mózgu. Do tego kreci, raz mowi,ze gdy caluje sie z nim nie czuje nic, a raz,ze jednak cos tam czuje, raz mowi,ze niebardzo jej na nim zalezy, a kilka dni pozniej,ze jest z nim bardziej szczesliwa niz ze mna eh.. Oklamuje mnie niemal na kazdym kroku. Poza tym, co jeszcze dziwniejsze, mimo tego,ze z nim jest to jak sie spotykamy to np przytulamy sie,calujemy, ona lezy przy mnie naga w lozku, dotykam ją itd.. nawet proponowala mi seks raz, ale nie skorzystalem. Do dzis staralem sie o nia, chcialem z nia byc bo ja kocham no i jednak przezylismy kawal czasu ze soba, bo az 3 lata (a mam 21 lat) .. ale ona nie chce go rzucic dla mnie, mimo tego ze mnie niby kocha ... czy jak to ona mowi 'kocham Cie, ale nie jestem szczesliwa z Toba...' i boi sie,ze nam nie wyjdzie. Fakt, przez ostatnie 9 miesiecy nie bylo miedzy nami idealnie. Duzo bylo w tym mojej winy (czesciowo tez przez nerwice...) ale ja nie zrobilem nic az takiego zlego,zebym nie zaslugiwal na ta ostatnia szanse po 3 latach...zwlaszca,ze nadal sie kochamy... ale ona nie chce nawet wyciagnac do mnie reki.. nigdy jej nie zdradzilem, nawet nie podnioslem na nia reki, nie jestem od niczego uzalezniony itd.. zrobilem kilka rzeczy zle, ale naprawde wydaje mi sie,ze nie powinny byc one powodem do calkowitego skreslenia mnie.. tym bardziej,ze tego jej nowego faceta ona praktycznie nie zna... i jest rok mlodszy od niej... znaja sie z kilkunastu spotkan...a mimo to nie chce z nim zerwac i wrocic do mnie...bo on jest dla niej zawsze dobry i mily i 'maja swietny kontakt' i ona czuje,ze mu naprawde zalezy na niej i ze on moze dac jej spokoj i stabilizacje:| i to wszystko juz wie po niecalych 2 tygodniach zwiazku z nim..i po kilkunastu spotkaniach (gora 20). a ze mna byla szczesliwa przez 2 lata..dopiero w ostatnim roku zaczelo sie sypac, tak jak juz mowilem duzo bylo w tym mojej winy, ale z 2 strony tez ona ma czesto tendencje do robienia z igly widły i po prostu wyolbrzymia niektore moje bledy. No i oczywiscie sama tez nie byla swieta, zrobila mi tez wiele zlych rzeczy. powiedzialem jej nawet, tuz po naszym rozstaniu, ze mam dosc powazna nerwice, ale ona wogole nie skojarzyla tego...i ma to w dupie,ze zostawia mnie samego z tym.. i w dodatku tak sie bawi moimi uczuciami jakbym nie mial z nimi dosc klopotow..


Na szczescie ostatnio przemyslalem sobie wszystko... i juz nie zalezy mi na niej. Nie byla mnie warta.. i dobitnie to pokazala przez ostatni miesiac.. mimo tego,ze ja tez nie bylem idealnym partnerem to jednak sadze,ze nie byla mnie warta. Szkoda,ze poznalem sie na niej dopiero po 3 latach, bo moglem wrocic do mojej poprzedniej dziewczyny, z ktora bylem tez 3 lata..ona byla naprawde wartosciowa dziewczyna, na zdobycie ktorej potrzeba zdecydowanie wiecej czasu niz tydzien .... :) ktora miala szacunek do siebie i moglbym spedzic reszte zycia z nia..na dobre i na zle.. A tak spedzilem 3 lata z egoistyczna lafiryndą (bo jak nazwac dziewczyne, ktora po zerwaniu 3 letniego zwiazku, pomimo milosci, w tydzien znajduje sobie nowego chlopaka i juz jest z nim szczesliwa? normalna dziewczyna chyba przez pierwsze kilka miesiecy nie moglaby patrzec na facetów...czy sie myle..? aha oczywiscie 'przypadkowo' zwiazala sie z takim kolesiem, z ktorym sie kilkakrotnie spotykala w tajemnicy jeszcze jak bylismy razem - juz wtedy mowila mi jaki to on nie jest fajny, sympatyczny itd...nawet pokazywala mi go na zdjeciach:)), ktora ma w glowie tylko zabawe i SWOJE szczescie. A milosc nic dla niej nie znaczy. I chyba mam racje. Dlatego Natalia polecam Ci dystans.. milosc dzisiaj czasem juz nic nie znaczy, mozesz byc z kims 3lata a tak naprawde nie znac go..tego kwiata jest pol swiata jak to mowia:) ja juz tez poznalem kogos nowego.. choc wiem,ze to sie tak latwo mowi, a gdy masz chwile zalamania to nie dociera do Ciebie.. wydaje Ci sie,ze swiat sie wali, przytlacza Cie smutek i pustka.. ale zobaczysz.. to wymaga czasu...jeszcze kiedys bedziesz sie smiala ze swojego spinania nim teraz ... :) pozdrawiam serdecznie!
Ostatnio edytowano 18 lut 2008, 11:32 przez Pete Doherty, łącznie edytowano 6 razy
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 paź 2007, 16:15

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 17 lut 2008, 23:34
Bardzo Dziękuję że napisałeś to . Tylko że ja się jeszcze nie rozstałam z moim chłopakiem jutro mamy o tym porozmawiać . Najgorsza jest ta świadomość że się wszystko psuje że nic do drugiej osoby nie dociera że mimo moich problemów ja się bardziej staram od niego . jest też tak że on jest przekonany że mnie kocha a ja jeszcze nie wiem tak do końca ale myslę ze jednak to jest to uczucie gdy widze jak to przezywam . To strasznie boli taka bezsilność wydaje mi się ze on na to zlewa bo tak się zachowuje. Mam dosyć czekania na niego i tego że może ze mną pogada. Wiem że będąc z kimś 3 lata bo ja tez niedługo już tyle z nim będę można kogoś nie znać albo może się wszystko zmienić wiem ze mogę kogoś poznać ale ja wciąż chce być z nim boje się być bez niego. A ta Twoja dziewczyna może ona miała problem chodzi mi o to że może ja to przerastała ta Twoja choroba i dlatego też odeszła mój facet też nie chce ze mną na temat choroby rozmawiać nawet ja musiałam go o to prosić a on że nie umie gadać i tyle. Pyzatym oszukała mnie już na początku znajomości i nie mam do niego zaufania zbytnio dlatego też jestem zazdrosna zawsze opowiadał mi co robił oczywiście ja musiałam ciągnąć go za język bo sam od siebie by nic nie powiedział ja też dużo błędów popełniłam ale zawsze byłam z nim szczera nie musiał o nic pytać bo sama mówiłam mu o wszystkim . Nie potrafiła bym go okłamać lub czegoś nie powiedzieć ważnego czuła bym się nie fer wobec niego . Albo obiecać coś a potem tego nie zrobić a on codziennie mówi coś i tego nie robi ,ciągle obiecuje. Boli ta bezsilność bezsilność to że nie można się dogadać to że przez moją chorobę nie wychodzę z domu i ciągle tylko myślę o nim praktycznie ciągle płacze nawet teraz gdy to pisze. Łzy mi też poleciały gdy czytałam to co napisałeś nie mogę uwieżyć jak tak można ciągle być okłamywanym i nadal ją kochałeś . Mieć takiego faceta to chyba skarb który pomimo zerwania chce wrócić i się tak stara . Kiedyś wydawało mi się to normalne że jak się ludzie rozstają to nawet w tedy jedna osoba z nich walczy o powrót a teraz maży mi się taki chłopak nie wyobrażam sobie że mój by tak zrobił a gdy był ze swoją byłą chciał do niej wrócić pomimo tego że to on zerwał i że jej jak twierdził nie kochał czy to nie dziwne ?
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

przez naomi 18 lut 2008, 00:16
Od 3 lat choruję na depresję. Teraz jest bardzo źle. Przestałam mieć jakiekolwiek wątpliwości. Jedna nieudana próba samobójcza tylko utwierdziła mnie w przekonaniu co robić. Nie wiem co robić. Pomóżcie, błagam... Nie mam się już do kogo zwrócić...
Nie być. Nie istnieć. Nie istnieć, choć przez chwilę.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 lut 2008, 00:03

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 18 lut 2008, 00:21
naomi leczysz się czy sama się starasz dać radę ?
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez naomi 18 lut 2008, 00:29
Próbowałam z tym żyć sama... Już tyle razy byłam na krawędzi... Nigdy nie poszłam do psychologa, bo uznałam, że gdy już będę miała dość, będę mogła stąd odejść... (Jakkolwiek uparcie i niemądrze to brzmi...) Powiedziałam rodzinie latem, że mam depresję, obiecano mi leczenie, że mi pomogą i nie dotrzymali słowa... Nie mam nikogo... Nie ma dla kogo żyć... Potrzebuję ciepła i kogoś, kto by mi pomógł, kogoś, dla kogo chciałabym się z tego wyleczyć. Ale dookoła mnie tylko pustka...
Nie być. Nie istnieć. Nie istnieć, choć przez chwilę.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 lut 2008, 00:03

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 18 lut 2008, 00:36
dlaczego ktoś znów mnie przeniusł miałam swój własny wątek
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 18 lut 2008, 00:37
naomi kochana ale Ty musisz dla siebie się wyleczyć nie da kogoś całe piękne życie przed Tobą jeszcze tylu wspaniałych ludzi przyjdzie Ci spotkać tyle rzeczy cudownych zobaczyć pięknych uczuć poczuć i dlatego warto się leczyć dla siebie samej!!!! hm... samobójstwo to nie rozwiązanie w głębi duszy sama o tym dobrze wiesz!!! nie masz żadnej gwarancji, że tam jest lepiej to raz, dwa, że to cokolwiek zmieni bo nie wiesz co jest po drugiej stronie ..... a poza tym skoro raz się nie udało to widocznie masz żyć i walczyć o to życie i nie oglądaj się na innych patrz na siebie..... wiesz czemu to wszystko pisze bo wiem co czujesz bo sama stałam już na krawędzi nie raz i teraz gdy się leczę wiem, że to byłby najgorszy mój błąd bo od tamtej chwili spotkało mnie tyle dobrych i pięknych rzeczy poznałam tylu wspaniałych ludzi iż wiedząc wtedy to co wiem teraz nigdy bym sobie nie wybaczyła gdyby nie dane mi było tego przeżyć ... Walcz!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:44 am ]
Natalia gdyby każdy chciał mieć swój własny wątek to by tu był niezły bałagan a chyba nie o to chodzi Twój post pasował do JęCZARNI więc został tu przeniesiony
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez naomi 18 lut 2008, 00:49
3 lata... 3 lata czekałam, że coś się zmieni, ale już nie wierzę w lepszy świat. Gdy zasypiam i zamykam jest dobrze, bo świat przestaje istnieć. Nie potrafię żyć dla siebie. Nie wierzę, że cokolwiek dobrego w życiu mnie jeszcze spotka. Przez te 3 lata nie wydarzyło się nawet nic dobrego w moim życiu... Z każdym dniem jest mnie tu coraz mniej... Wiem, że nie mam gwarancji, co tam będzie, ale jeżeli Bóg istnieje to wierzę, że mi wybaczy i w końcu pozwoli, by to piekło się skończyło. Jeżeli po śmierci wszystko się kończy i stracę swoją świadomość, nie żałuję, bo nic nie tracę. Nie żałuję, że mogłabym stracić jakąkolwiek piękną chwilę, bo zniknie wszystko, co złe... Zniknie ból, bezsilność, samotność... Czasami czuje się przeznaczenie w życiu... I ja wiem, że mi jest przeznaczona samotność... Nie dam rady tak przeżyć całego życia...
Nie być. Nie istnieć. Nie istnieć, choć przez chwilę.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 lut 2008, 00:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do