"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez jakzawsze 16 sty 2008, 23:02
.... depresja ... A ja nie wiem co mam gdyż u żadnego psychoterapeuty nie byłem, ale za to czuje sie dzisiaj trochę jakby w stanie przed maniakalnym. Jak jutro znowu będzie taki sam dzień jak dzisiaj to na pewno coś zepsuje... cóż powiedzieć jak przechodzą przeze mnie "dreszcze opętania" normalnie wesoło mi ....
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 sty 2008, 21:41

Avatar użytkownika
przez Kaja007 17 sty 2008, 00:05
Nie, nie nie ja nie chce tak żyć. Nie było mnie tu bardzo dawno, głównie dlatego że nie miałam siły, nawet napisać o swoich problemach... Źle się czuję psychicznie... Najgorsze jest to, że pojawiły się u mnie dziwne lęki przed przyszłością przed nieznanym :cry: Przecież tyle ludzi stawia czoła problemom, a ja się ch.olernie tego boję :!: Boję się życia, tego że sobie nie poradzę z nauką, że znowu coś zawalę.
Nie wiem już co się ze mną dzieję, cała sie trzęsę i panicznie boję przyszłości. Nie mogę nikomu o tym powiedzieć, a chciałabym pogadać...
Może wreszcie ktoś by mnie zrozumiał, wysłuchał...
Wiem, jestem żałosna i głupio piszę, ale musiałam to z siebie wyrzucić...
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez Pstryk 17 sty 2008, 20:06
God's Top 10 napisał(a):Oby to były tylko "dobrego złe początki" Rolling Eyes

Im gorzej się zaczyna, tym lepiej się kończy ;) A może porostu nie bierz do siebie opinii mamy tylko bądź konsekwentny w swoich postanowieniach. Jeśli czujesz, że do dojrzałeś na podjęcie leczenia to idź za tym uczuciem, jego się trzymaj a nie wątpliwości, które zasiewa w Tobie mama, która najwyraźniej nie orientuje się w powadze sytuacji. Nie możesz również od niej wymagać, że zrobi za Ciebie to, co możesz zrobić tylko Ty.

polik:)), depresja to choroba duszy, nie głowy. Powodów może być miliardy. Musisz poszukać swojego. Same leki Ci nie pomogą. Depresję leczy się przede wszystkim psychoterapią.

Kaja007, Twoje lęki nie są mi obce. Lęk przed przyszłością wynika głównie z jej nieznajomości, z braku wiary w siebie, ze zbyt wysokich oczekiwań własnych lub innych wobec Ciebie, z nieznajomości siebie, ponieważ nie potrafimy określić własnych celów, z uprzedzeń, ograniczeń, z braku poczucia bezpieczeństwa... Długo by wymieniać. Lepiej zacząć nad tym pracować. Ot, zająć się sobą, poświęcić sobie więcej czasu w sensie emocjonalnym.
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Kaja007 17 sty 2008, 20:25
bethi napisał(a):Kaja007, Twoje lęki nie są mi obce. Lęk przed przyszłością wynika głównie z jej nieznajomości, z braku wiary w siebie, ze zbyt wysokich oczekiwań własnych lub innych wobec Ciebie, z nieznajomości siebie, ponieważ nie potrafimy określić własnych celów, z uprzedzeń, ograniczeń, z braku poczucia bezpieczeństwa... Długo by wymieniać. Lepiej zacząć nad tym pracować. Ot, zająć się sobą, poświęcić sobie więcej czasu w sensie emocjonalnym.

Ale czy to depresja, a może narwica. Czy potrzebny jest mi psychiatra, czy sama mogę sobie poradzić. Pytam bo nie chcę się już dłużej bać jutra :cry:
Czuję się z tym okropnie :(
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez Pstryk 17 sty 2008, 20:48
Słońce, psychoterapia. Pomoże Ci odnaleźć w sobie źródło lęku i go pokonać. Nabierzesz dystansu do siebie i pewnych spraw, które wywołują w Tobie takie reakcje. Dzięki niej zrozumiesz ich mechanizm.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 sty 2008, 23:20
Rafik, bethi dzięki ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez sloncedlaciebie 18 sty 2008, 15:29
bethi napisał(a): depresja to choroba duszy, nie głowy..


wiec w jaki sposob pomagaja tabletki?? przeciez nie moga dzialac bezposrednio na dusze :) ( to nie jest pyt zlosliwe, tak po prostu jestem ciekawa :D )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 lis 2007, 09:53

przez Grinderman 19 sty 2008, 02:17
Co ja robię? Kiedy wreszcie znalazł się ktoś, komu na mnie zależy robię wszystko, żeby to spieprzyć... Tak jakbym nieświadomie chciał spieprzyć swoje życie...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 lis 2007, 19:13

przez Pstryk 19 sty 2008, 10:21
sloncedlaciebie, chorobie duszy towarzyszą zaburzenia fizyczne. Poza tym, leki psychotropowe działają na poziom wytwarzanej serotoniny oraz neuroprzekaźniki. W pewnym stopniu możesz zatem dzięki lekom wpłynąć na samopoczucie. Jednak jest to wpływ mechaniczny. Nie rozwiążą one Twoich problemów, do których sedna musisz dotrzeć świadomością.

Grinderman, tak to się dzieje, gdy się ma depresję czy nerwicę. To nie Ty - to choroba chce spieprzyć Twoje życie. To lęki.
Pstryk
Offline

przez Grinderman 19 sty 2008, 15:58
bethi napisał(a):Grinderman, tak to się dzieje, gdy się ma depresję czy nerwicę. To nie Ty - to choroba chce spieprzyć Twoje życie. To lęki.


No tak, z odnowieniem zerwanej jakiś czas temu znajomości ta pustka, która wcześniej nie dawała mi odetchnąć zaczęła się wypełniać, ale pojawiła się też bezsensowna i bezpodstawna zazdrość (zazdrość chyba bierze się właśnie z lęków), złość o to, co było dawno, o pewne rzeczy, których nie powinienem nawet wiedzieć... Stałem się drażliwy, opryskliwy, złośliwy, chociaż tak naprawdę chciałem się zbliżyć do niej... Można powiedzieć "Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. ". Teraz znowu wszystko się sypie, chciałbym coś naprawić zanim będzie za późno, ale chyba już jest za późno, bo im bardziej się staram, tym gorzej wychodzi... W tej chwili wszystko byłoby lepsze od niepewności, jeśli skończy się źle to po dniach/tygodniach wszystko wróci do normy, ale z drugiej strony co to za norma :roll: A jeśli będzie lepiej, pewnie znów będę 'robił swoje'. :(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 lis 2007, 19:13

Kolejna chwila załamania

przez annap 20 sty 2008, 00:43
Nawet nie mam z kim pogadać, więc piszę tutaj... Już myślałam, że moje samopoczucie się poprawia... a jednak nie. Dziś kolejny raz miałam spięcie z moim facetem w bardzo błachej sprawie. Zawsze się denerowałam a od jakiegoś czasu postanowiłam podchodzić do jego zagrań i tekstów nie krzykiem ale z miłością. I tak źle i tak niedobrze... Wychodzi na to, że dobrocią nic nie wskuram... on i tak musi postawić na swoim nawet w kwestii, że lampka nocna ma być po prawej stronie a nie jak była zawsze po lewej stronie łóżka. Uparł się. Postanowiłam nie krzyczeć a podejść do niego z innej strony... niestety. Przemilczałam to i zaczęłam płakać. Wyszłam do pokoju a on poszedł spać. I tak siedzę zalana łzami, że nie mogę mieć nawet własnego zdania w swoim domu- moim domu.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sty 2008, 16:00
Lokalizacja
Częstochowa

przez mateusz84 20 sty 2008, 22:38
Nie mam za bardzo komuś neutralnemu się wyzalić, może ktoś mi powie co ja mam robić w życiu? Byłem z dziewczyną 4 lata, ja się w niej zakochałem, poszedłem za nią na studia(a miałem wybór), trochę trwało zanim zostaliśmyparą. W końcu razem. Roznie było przez te 4 lata, nie zawsze kolorowo, ale powstało między nami uczucie, jedno bez drugiego nie mogło zyc. Zawsze razem. tyle pieknych momentów, tyle wspomnięn. Mieliśmy tez kryzysy, ale wychodziliśmy z nich. A w grudniu katastrofa. miałem problemy na uczelni, nosiłem się z zamiarem wziecia dziekanki(5rok!) od wrzesnia, ale dopiero w grudniu jej o tym powiedziałem. Sam byłem tym załamany, ale Ona poczuła sie oszukana(no bo to prawda) i miała zal za to ze nie zaufałem jej. 3 tygodnie ciszy miedzy nami. w końcu zerwalismy(własciwie to ona) Że też miałem takiego doła który mnie paralizował. Uwazalem ze na nia nie zasługuje. Myslalem ze moze w Nowym Roku wrocimy do siebie. Ale, niestety ma juz nowego chłopaka. Wie, że podobno jej pomógł kiedy tego potrzebowała, a ja jej nie mogłem pomóc. wiem ze to ona nawiazala kontakt. wiem ze nie mineło 4 tygodnie a byli juz para. razem na sylwestra. Próbowałem walczyc. pisałem dzwoniłem, ale ona ma do mnie zal, za to co zrobilem. Ja tez mam do sibie zal.Wyznalem jej co czuje, ze ja ja nadal kocham, a ona- ze mnie kochała, a teraz nadal cos do mnie czuje,i bede zawsze kims waznym w jej zyciu. No to fajnie. Czyli kmnie juz skreslila. nie odzywa sie. jest juz z tym nowy. Wzialem cała wine na siebie. Napisałem do niej, że bede czekał na nia, nie wiem jak długo, ale bede czekał. Nic nie odpisała. Wiem ze zle zrobilem, ze poinienem jej powiedziec, ale czy ona zachowała sie właściwie. po tylu latach, zapomniała o tym co nasz łączyło. Tak szybko.Jestem na zakręcie. Mam dziekanke, szukam pracy, ale wiekszosc dnia siedze w domu. Sam. W srode ide do psychoterapeuty. Co ja mam robić w zyciu dalej. bez nie j jestem nikim, niczym. Przepraszam za taki dlugi post.
"Świat wypadł mi z rąk "
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 sty 2008, 22:04
Lokalizacja
Białystok

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 sty 2008, 23:25
To winna byla dziewczyna a nie Ty,bo gdyby naprawde coś do Ciebie czula to starala by sie wybaczyc...
A tak po paru tygodniach juz chodzila z innym....to jej wina
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez mateusz84 20 sty 2008, 23:37
Tylko wiesz ona jest bardzo wrazliwa, i napłakała sie przez to sporo(tak mowiła), a potem te 3 tygodnie ciszy.bardzo ją zraniłem. Zwyczajnie ją oszukałem, nie zaufałem. Nie byłem przy niej kiedy cierpiała. Ale nie zaprzecze, że jak sie dowiedzialem o nowym chlopaku to poczulem sie bardzo zraniony, i nadal tak jest. W końcu to co nas łączyło to, o boże to była miłośc. Każdy kto nas zna mówił że bardzo sie kochamy. Ni i bardzo sie kochalismy. A teraz bo 3 tygodniach ciezkich tygodniach, ona ma nowego. A teraz moze tylko powiedziec ze mnie kochala, a teraz co czuje? Słowo kocham jej nie przeszło przez gardło. dlaczego? Jak tak szybko mogło w niej to umrzec. tak po prostu. Jakby był po drugiej stronie, to bym wybaczył, wszystko btm wybaczył(no moze zdrady nie), a ona nie mogła, i teraz juz jest z kims innym. Napisalem jej ze bede czekał, i walczył z myslami, wlaczył o jak najwiecej czasu. Nie chce tej chwili, w której będe ja nienawidził. Ja ja kocham, jest moim wysnionym marzeniem. APisze jej to, a ona, że jakie to ma pokrycie, ze ona juz jest troche zaangazowana w nowym zwiazku, ze jej juz troche na tym zalezy i nie zrezygnuje z tego.
"Świat wypadł mi z rąk "
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 sty 2008, 22:04
Lokalizacja
Białystok

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do