"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez pierchor 07 sty 2008, 20:39
K.,Last Breath Staram się ro szanować i uznałem to a przynajmniej mam świadomość, że tutaj juz nic nie zmienię. Numer skasowałem ale cóż z tego skoro mam go w głowie i póki co nie jestem w stanie zapomnieć i się czasem powstrzymać od sprawdzenia. To nie jest tak, że ona nie walczyła[choć czasem w sposób, który działał ale tylko na krótka metę(mam na myśli wzbudzanie zazdrości)]. Dziś chyba zrobiłem krok w dobrą stronę bo chociaż wyłem jak zwierzę przez 2 godziny waląc pięściami we wszystko co się da i co chwilę wiążąc pętlę chcąc się powiesić na klamce to jednak nie napisałem do niej, nie zadzwoniłem i nadal żyje..tak to był napewno krok w dobrą stronę.
ŹLE-GORZEJ-JA
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
04 sty 2008, 15:35
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez dlugi 07 sty 2008, 21:08
Saliach napisał(a):Sinusoida :(

Wiem, że on się stara i wiem, że ja musze się starać bardziej.. ale skąd siły? Nie chce go stracić.. nie wyobrażam sobie siebie bez niego..

Nie chce go zamęczać i wiecznie marudzić.. staram się przy nim usmiechać, a płakać tak, żeby nie widział..
Biore tabletki uspokajające, żeby się nie denerwować i uspokoić kołatanie serca i czuje się czasami jak śpiące zombie.... a on zasługuje na kogoś lepszego ode mnie:(

Nienawidze huśtawek nastrojów! :(



W ten sposób daleko nie zajedziesz.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 21:13
pierchor, oj tak.
Na pewno w dobrą stronę, nie wiem czy gratulować, czy pisać coś jeszcze ?
Jedno wiem, martwi mnie to.
Tak być nie może, człowiek nie może ciągle w życiu dostawać kopów w tyłek.

Saliach, on zasługuje na pewno na Ciebie, wybij sobie z głowy takie myśli ! To niesprawiedliwe wiesz ? Decydujesz za niego co ma robić, z kim i po co ? No szkoda, że jeszcze nie wpadłaś na pomysł żeby mu to powiedzieć ...
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pierchor 07 sty 2008, 21:25
K. Owszem może tak być, może człowiek ciągle dostawać kopy ale tylko wtedy gdy sam to ciągle prowokuje.
Jeszcze w odniesieniu do poprzedniego posta Twojego..Tak, myślę że śmierć jest ucieczką od wszystkiego ale nie uważam żeby dawała wolność, ba nawet wiem, że śmierć nie daje zupełnie nic..ani nie daje ani nie odbiera..przecież po śmierci nie będę się ani z niczego cieszył, ani niczego nie będę żałował, nie będzie nawet obojętności.
ŹLE-GORZEJ-JA
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
04 sty 2008, 15:35
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Last Breath 07 sty 2008, 21:27
pierchor musisz być silny. Wiem, że to się tak fajnie mówi, a wcale to nie jest takie proste. Ona chce utrzymać z Tobą kontakt?- bo nie wspominasz o tym. A jeśli tak, to czy Ty tego chcesz?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
05 sty 2008, 18:15

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 21:28
pierchor, myślisz, że do końca mamy wpływ na to co się dzieje z naszym życiem ?
Ja jestem troszkę odmiennego zdania, mamy wpływ na nas samych, na nasze myśli i czyny, ale to co się wydarzy, skąd my mamy o tym wiedzieć ?
Dlatego można dostawać kopy, ale niekoniecznie tylko z własnej winy.
To jest życie.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez pierchor 07 sty 2008, 21:41
K.Tak do końca to nie mamy wpływu ale wiem,że gdybym nie był taki frajerowaty i nie traktowałbym sam siebie jak karła wśród gigantów to i inni by mnie tak nie postrzegali. I teraz albo to zmienie albo sam siebie zgładzę nie wierząc, że moge to zmienić. Są tylko te dwie drogi, powiecie zapewne, że jedno jest dobre a drugie złe i wiem które dla was będzie którym ale dla mnie to nie jest do końca tak, ja nie uważam śmierci za złe rozwiązanie.
ŹLE-GORZEJ-JA
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
04 sty 2008, 15:35
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 21:50
Czekaj, czekaj - czy ja powiedziałam Tobie co masz robić, co jest dobre a co złe ?
Nie. Ja daję tylko rady, nie nazywam ich dobrymi.
Mówię to co czuję, co zrobiłabym na Twoim miejscu, ale to przecież zawsze będzie Twoje życie i Twoje decyzje.

Jesteś bogaty w wiedzę - wiesz co robisz źle, teraz pozostają dwie kwestie - naprawienia tego i zmiany, albo pozostanie na tym miejscu na którym się jest, co nie może doprowadzić do niczego dobrego.
Mimo wszystko widzę w Tobie chęć walki, pytanie czy spróbujesz ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez pierchor 07 sty 2008, 21:58
K.Wybacz, nie chciałem abyś poczuła, że próbuję Ci cokolwiek imputować. Obawiam się, że nie spróbuje, nie będe walczył. Będę się pewnie dręczył aż do momentu śmierci, którą również pewnie sam sobie zafunduję. Hmm to ostatnie zdanie chyba ostatecznie wyczerpało temat i wykazało brak jakiejkolwiek celowości w tej dyspucie.
ŹLE-GORZEJ-JA
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
04 sty 2008, 15:35
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez anonim 07 sty 2008, 22:20
Siedzę dziś nad matmą...elementy statystyki opisowej... :/ na razie nic nie czaje(na ch*j mi ta matematyka :/ ) pewnie będzie znowu 1 i zj*ba ze strony nauczycielki, że mogła mnie nie przepuszczać :evil:

Przy okazji dostałem na gg taką informację:
"Może ktoś byłby zainteresowany? Goldenki są do oddania za darmo- właściciel nie jest w stanie ich utrzymać, więc w przeciwnym wypadku pójdą do uśpienia. Kontakt: 515294956.
w linku są fotki
http://a416.ac-images.myspacecdn.com/im ... a5629f.jpg
Roześlijcie proszę do swoich znajomych"

Być może byłby ktoś zainteresowany. Ja sam bym chciał takiego fajnego psiaka, ale mam już dom zapełniony zwierzakami i nie ma miejsca...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 22:25
anonim, to jest kłamstwo ..
Rozsyłają to na wszystkich forach, gg, wszędzie.
Nie wiem po co, ludzie nie mają naprawdę co robić ..

pierchor, nie, nie czuję tego.
Ale chyba szkoda mi Ciebie. Nie, nie lituję się, bo chyba sam najlepiej wiesz co robisz, a może nie ? Nie, Ty chyba jednak nie wiesz.

Ale mam jeszcze jedno pytanie, czy wierzysz w miłość ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez pierchor 07 sty 2008, 23:22
K. Wydaje mi się, że wiem co robię a raczej co chciałbym zrobić. Czy wierzę w miłość..to bardzo trudne pytanie bo napewno chciałbym wierzyć ale chyba straciłem tą wiarę bo jeżeli jest się z kimś prawie 4 lata i taką samą więź można stworzyć z kimś kogo poznało się na jakimś internetowym serwisie randkowym po 3 tygodniach znajomości, to wszystko co było wcześniej wydaje mi się być czymś zupełnie bez wartości, chyba myślę że miłość to poprostu zwykła rzecz, coś co można poczuć do wielu osób jeśli tylko będą ku temu odpowiednie warunki. To przykre ale wydaje mi się, że niestety niema w tym żadnej metafizyki, nic wyjątkowego, to tylko spełnianie jednej z pierwotnych potrzeb i nic więcej, to samo co jedzenie i wydalanie.
ŹLE-GORZEJ-JA
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
04 sty 2008, 15:35
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Joanna_ 07 sty 2008, 23:52
Było tak dobrze. Wczoraj porozmawiałam z znajomą przez net. Wylałam swoje uczucia. Gadałyśmy z dobre 4 godziny. Chociaż raczej ta rozmowa to był monolog. Głównie ja mówiłam ona tylko słuchała. Raz na jakiś czas coś wtrącała. I jakimś dziwnym cudem udało mi się spokojnie zasnąć. Dzisiaj wyszłam z domu o 7 i od razu wpadłam w wir zajęć. Nie miałam nawet 5 minut aby odpocząć odetchnąć i pomyśleć. Cały czas coś robiłam. W miarę możliwości rozmawiałam z ludźmi o pierdołach. Było mi dobrze. Wróciłam do domu. Zjadłam obiad i położyłam się
I znowu się zaczęło. Myśli zaczęły krążyć, tam gdzie ich przez cały dzień nie wpuszczałam... Znowu się zdołowałam... Znowu czuje się tragicznie :( Każda rzecz o której myślę świadczy o mojej głupocie i naiwności. Dzisiaj przez cały dzień nie czułam żadnego lęku. Nawet do ludzi, z którymi rozmawiałam. A teraz znowu się boje. Czemu ja się sama nakręcam??
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sty 2008, 02:30

przez Saliach 08 sty 2008, 22:28
K. napisał(a):
Saliach, on zasługuje na pewno na Ciebie, wybij sobie z głowy takie myśli ! To niesprawiedliwe wiesz ? Decydujesz za niego co ma robić, z kim i po co ? No szkoda, że jeszcze nie wpadłaś na pomysł żeby mu to powiedzieć ...


Nie bardzo rozumiem co masz na myśli....


dlugiwiem, że na dłuższą mete to nie jest najlepsze wyjście, ale póki co nie wiem co robić
Podziwiam lasu głębie ciemną, lecz nim zapadnę w otchłań senną, obietnic wiele do spełnienia, a długa droga wciąż przede mną....
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
05 sty 2008, 14:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do