"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez pierchor 06 sty 2008, 03:42
K. Tak kobieta, była partnerka i jedyny przyjaciel w jednym. Długo mnie znosiła, ba to ja ją zostawiłem jakiś czas temu i wszystko było ok aż do teraz kiedy to zakochała się w kimś innym. Chce jej szczęścia, wiem że on jest normalny, że da jej spokój, pewność i stałość ale teraz niewiedzieć czemu czuje się źle wiedząc, że ona obok niego zasypia i się budzi. Może masz jakąś koncepcję dlaczego tak jest?
ŹLE-GORZEJ-JA
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
04 sty 2008, 15:35
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez fiufiu 06 sty 2008, 11:16
K. napisał(a):fiufiu, nic nie mogę na to poradzić.
Jestem do niczego, co ?


Nie jestes do niczego...bardzo milo z twojej strony ze chcesz mi pomoc :)

Nikt nie jest w stanie mi pomoc.....ja moge sobie pomoc niestety tylko sam :( a nie potrafie.
Wiekszosc dziewczyn mowi mi ze jestem przystojny, zabawny ale to wszystko i zadna nie chce ze mna wchodzic w zwiazek :( Widocznie cos ze mna jest nie tak, a co to nie wiem....i nie chce wiedziec, bo zmieniac sie nie mam zamiaru. Przez tyle lat nikogo nie poznalem to juz pewnei nie poznam...:( No ale trzeba zyc dalej, obecnie poswiecam sie pracy, moze cos osiagne w sferze zawdowej. Z miloscia juz sobie daje spokoj...bo nie chce sie meczyc i cierpiec.
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

przez Felicity 06 sty 2008, 13:34
Dziękuję Wam. Nadal źle się czuję, ale może jakoś przezwyciężę to wszystko.
Szukam Nadziei.
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
15 sie 2007, 13:19
Lokalizacja
z bagna

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jeeeeki...

Avatar użytkownika
przez Zahn 06 sty 2008, 18:49
Niestety musze dołączyć do jęczących... w piątek miałem ostrą jazdę z nerwicą lękową... w pracy mnie dopadła i teraz boje się, że moje dotychczasowe życie jest pod znakiem zapytania. Do tego doszła bezsenność i (chyba) depresja... najgorsza jednak w tym wszystkim jest samotność... brak przyjaciół i wsparcia z ich strony sprawia, że jest jeszcze gorzej. Szokujące jest też to, że deprecha uderzyła tak nagle... do tej pory żyłem z nerwicą i nawet potrafiłem się cieszyć swoim życiem.. a teraz... czyje się jak opętany... czy to normalne?
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez ian 06 sty 2008, 20:54
Zahn, czuję się podobnie. Jakby coś mnie oplatało i nie pozwalało wyrwać się. W dodatku nie potrafię już ukrywać swojego stanu, wszystko ze mnie wychodzi na zewnątrz.
W pracy tragedia, siedzę cicho staram się skoncentrować na pracy, a w rezultacie robie coraz więcej błędów. Ogarnia mnie apatia, zmęczenie sięga już granic. Nie potrafię zmobilizować się do jakiegokolwiek działania. Kiedy próbuję z kimś porozmawiać, nagle mam pustkę w głowie. Nie mam już siły, nie radzę sobie z tym...
Avatar użytkownika
ian
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 wrz 2007, 20:47

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 00:25
pierchor, dlaczego ?
Hm, to dość proste.
Teraz do Ciebie dociera dopiero ten fakt, że ją straciłeś.
I do tego jest z innym, inny ją całuje, tuli do snu i mówi `Kochanie` ...

Ale może właśnie miało tak być ?

--------------------------------------------------------------

fiufiu, chciałabym, chciała, ale niestety to moje doświadczenie kruche jest ;)

Wydaje mi się, że wiele kobiet traktuje Ciebie jak przyjaciela.
Mam takiego kolegę, który też ma masę koleżanek, jest całkiem przystojny i zabawny, ale jest tak kochany, że aż chciałoby się mieć takiego brata.

Ale zadręczaniem się nic nie zdziałasz.
Żadna kobieta nie będzie chciała ponuraka ;)
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez pierchor 07 sty 2008, 14:28
K. Nie podoba mi się ta świadomość, chyba naprawdę do tej pory myślałem, że ona zawsze będzie blisko, że będe mógł na nią liczyć. Mam do siebie ogromny żal, że dopiero teraz dojrzałem do pewnych spraw, dopiero teraz zacząłem myśleć jak ktoś w miarę dorosły. Obawiam się, że nie umiem ot tak poprostu przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego, rozsadza mnie od środka, może(a raczej napewno) to śmieszne i żałosne ale dziś kiedy włączyłem gg i zobaczyłem jej opis skierowany do niego to wybuchnąłem zwykłym,spazmatycznym, dziecięcym płaczem. Od wczoraj mam bardzo silne myśli samobójcze, mój lekarz jest na urlopie, zostaje w domu sam i co chwilę mam napady lęku, chciałbym żeby ktoś przy mnie był, do niedawna ona była taką osobą, którąbym o to poprosił a teraz nie mogę tego zrobić..nie mogę jej nawet poprosić o pomoc.
ŹLE-GORZEJ-JA
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
04 sty 2008, 15:35
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Felicity 07 sty 2008, 14:30
Otóż jestem skończona.
Szukam Nadziei.
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
15 sie 2007, 13:19
Lokalizacja
z bagna

Avatar użytkownika
przez Zahn 07 sty 2008, 17:07
ian
Tak... tak samo jak u mnie. W piątek tak mnie załatwiło, że chciałem mówić o swoich problemach wszystkim... dosłownie wszystkim. Taki "krzyk" ludzie patrzcie jestem załamany... pomocy. Na szczęście nie narozrabiałem za bardzo ;) chociaż mogę się mylić :D
Praca też mi w ogóle nie idzie.... boję się, że zacznę popełniać błędy, gdyż nie mogę skoncentrować się na prostych czynnościach. Do tego dowiedziałem się, że szefostwo chce mnie zostawić samego z firmą na głowie... planują jakiś wyjazd. Problem w tym, że to nie jest praca dla jednej osoby... gdy byłem zdrowy, praca na "kilku stanowiskach" przyprawiała mnie o zawrót głowy... a teraz? Brrr.... boję się myśleć.


Felicity napisał(a):Otóż jestem skończona.

To złudzenie... ale bardzo dołujące. Przechodziłem przez coś podobnego... jedyna bliska mi osoba odeszła ode mnie... tak w jednej chwili... odwróciła się ode mnie zostawiając mnie sam na sam ze swoimi problemami... zagadywałem do Niej na gg, dzwoniłem i robiłem z siebie idiotę. Śledziłem każdy jej opis na GG i dręczyłem sam siebie, analizując, co te opisy znaczą i do czego się odnoszą.
Felicity. Proszę Ciebie... wyrzuć Ł. z listy kontaktowej, bo pogrążysz się w rozpaczy. Musisz zacząć żyć własnym życiem... to bardzo ważne.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez Last Breath 07 sty 2008, 18:38
To i ja sobie pomarudzę. Na razie mało, a właściwie nic o mnie nie wiecie- cierpię od 2,5 roku na depresję, a od ok 3-4 lat na nerwicę lękową. Moje lęki były związane właściwie z każdą dziedziną mojego życia, ale nie o tym... m.in. była i jest to też szkoła, dalej mam z tym problem... Ale najgorsze już za mną. Mam w końcu kogoś, kto mnie wspiera. Chociaż dalej dostrzegam wielki problem, który dziś po raz kolejny mi o sobie przypomniał... Ciągle szukam jakiegoś sposobu, żeby nie pójść na zajęcia. Terapia nie pomagała, leki też nie specjalnie. Jak sie przemóc i nabrać pewności, że dam radę, że nic mi się nie stanie jak tam pójdę... że nie mam nic do stracenia chodząc, a wiele tracę, kiedy nie idę...?

pierchor niewiele piszesz na temat tego, co się między wami wydarzyło, ale myślę, że skoro ona jest szczęśliwa z innym, to powinieneś ten fakt uszanować, pogodzić się z tym. To trudne, ale możliwe. Masz szansę na ułożenie sobie życia z kimś innym, więc nie rozpamiętuj tego co było, zostaw gdybanie. Piszesz, że nie możesz poprosić jej o pomoc... Nie możesz, czy nie chcesz?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
05 sty 2008, 18:15

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 18:50
pierchor, musisz z tego wyciągnąć wnioski.
To jedyne co teraz możesz zrobić.
Myślisz, że śmierć jest ucieczką od wszystkiego ?
Że ona daje wolność ?
Mnie wydaje się, że cały świat to tylko pozory.

Po pierwsze wykasuj jej numer gg.
Już nie będziesz widział opisów, nie będziesz musiał płakać.
Po drugie nie obwiniaj się za to wszystko, ok, może i byłeś marudą, facetem który miał duże problemy z psychiką, czy kimś przy kim nie czuła się do końca bezpiecznie, ale chyba to nie oznacza, że nie mogła walczyć o ten wasz związek ?
Jeśli kocha się naprawdę robi się wszystko żeby było dobrze.
I w końcu tak będzie.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Felicity 07 sty 2008, 19:01
Zahn, dziękuję.
Szukam Nadziei.
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
15 sie 2007, 13:19
Lokalizacja
z bagna

przez Saliach 07 sty 2008, 20:07
Sinusoida :(

Wiem, że on się stara i wiem, że ja musze się starać bardziej.. ale skąd siły? Nie chce go stracić.. nie wyobrażam sobie siebie bez niego..

Nie chce go zamęczać i wiecznie marudzić.. staram się przy nim usmiechać, a płakać tak, żeby nie widział..
Biore tabletki uspokajające, żeby się nie denerwować i uspokoić kołatanie serca i czuje się czasami jak śpiące zombie.... a on zasługuje na kogoś lepszego ode mnie:(

Nienawidze huśtawek nastrojów! :(
Podziwiam lasu głębie ciemną, lecz nim zapadnę w otchłań senną, obietnic wiele do spełnienia, a długa droga wciąż przede mną....
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
05 sty 2008, 14:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do