"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez fiufiu 01 sty 2008, 20:48
anonim napisał(a):chyba najlepszym sposobem będzie znienawidzenie tamtej, choć to będzie trudne...


tak to najlepszy sposob....ale bardzo trudny w realizacji....:(

Daj jej spokoj i niech zyje sobie swoim zyciem...a ty zajmij sie soba :) Dobrze ze nie bedziesz jej widywal...to przyspieszy sprawe.
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

przez Pstryk 02 sty 2008, 15:15
anand22 napisał(a):A jakby ona sobie kogoś znalazła, to byś się czuł o wiele gorzej niż teraz.

Bo ja wiem :? Osobiście mażę, aby mój Ex kogoś poznał, ale to inna historia :D chyba zależy, kto kogo zostawił.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez fiufiu 02 sty 2008, 19:48
anand22 napisał(a):Szkoda, że większość lasek jednak woli trzymać kogoś "w rezerwie" i wprost nie powiedzą "nie masz u mnie szans" tylko dalej dają jakieś nadzieje.


No wlasnie...to jest strasznie perfidne :(
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 02 sty 2008, 21:45
W tym roku spędzałam sylwestra z bardzo sympatycznymi ludźmi, którzy mieli przesłodkiego pieska Fifi. Piesek panicznie bał się petard, caly sie trząsł, więc mu współczułam, bo wiem, co to panika. Ale jak stamtąd wczoraj wyjeżdżałam, był już spokojny i wydawało sie, że wszystko z nim w porządku. A dzisiaj dowiedziałam się, że nagle, niespodziewanie zdechł. No i mi smutno i jestem w szoku. Wiem, ze to tylko pies, ale...
To nie jest wprawdzie depresyjny smutek (bo depresja wreszcie daje mi od siebie odpocząć(), tylko taki zwyczajny, związany z rzeczywistym zdarzeniem. Ale ból to zawsze ból, więc uznałam, że mogę tu trochę pojęczeć..
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez anonim 03 sty 2008, 01:53
Zwierzęta- jedyni prawdziwi przyjaciele człowieka...

a mi poprzedniej nocy śniła się ona... w mieście wysiadaliśmy z autobusu i się spotkaliśmy, ja chciałem ją zignorować...zaczęła się krótka rozmowa powiedziała do mnie że musimy poważnie porozmawiać, ja powiedziałem no właśnie i ona nagle przedstawiła mi jakąś swoją koleżankę i spytała czy mogę z nią iść na stódniówkę :shock: Jezzuu...co za głupi sen, a chwile potem ona poszła do jakiegoś dziwnego miejsca(kawiarni chyba) Gdy wszedłem do tego miejsca poczułem się nieswojo, tak jak nie powinienem tam być... a ja za nią chciałem z nią jeszcze porozmawiać, ale nie rozmawiała ze mną za chętnie i po chwili gdy spytałem się gdzie można kupić jakiś prezent(!!!!! jaki qrwa prezent???)a ona odpowiedziała mi gdzie ja poszedłem ale i tak zapomniałem gdzie i sen się urwał... Co to za koszmar :/ Prawda jest taka, że ona należy jakby do innej sfery, chodzi do najlepszej szkoły w mieście i ma dobre oceny, mature też pewnie zdała dobrze (rozszerzoną matme) a ja głąb niesamowity, więc pewnie dlatego w moim śnie pojawiło się to miejsce w którym czułem że nie powinno mnie być..
Dziś nie poszedłem do szkoły, rano powiedziałem, że mnie kręgosłup boli więc po chwili marudzenia matki zostałem w domu...Czy żałuje? cieszę się, że nie poszedłem do szkoły, choć zazwyczaj potem miałem wyrzuty sumienia, że siedzę w domu :?
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez Pstryk 03 sty 2008, 12:45
anand22,fiufiu,anonim takie myślenie nie ma sensu. Tu nie chodzi o kwestię kto jest lepszy kto gorszy! Tacy jacy jesteście jesteście jedyni w swoim rodzaju i nie powtarzalni. Skoro obiekty Waszych westchnień nie widzą tej wyjątkowości, to samo mówi za siebie. Takie wybory są kwestia gustu, preferencji osobistych. Znajdzie się jeszcze nie jedna panna, dla której będziecie tymi jednymi, jedynymi.
Zresztą, powinnam na wstępie wymienić również siebie, bo chyba mam ten sam problem ;)
Pstryk
Offline

przez snaefridur 03 sty 2008, 15:42
Rafik napisał(a):półtora roku


Cholera ja nie wytrzymam tak długo :-| .
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Mooni 03 sty 2008, 16:15
a mnie mój mąż oświadczył, że jeśli od niego odejde, to sobie coś zrobi. Wiem, że to emocjonalny szantaż, ale lęk jest. Cholera, jak tak mozna? I on mówi jednocześnie, że mnie kocha! Chyba raczej siebie i swoje wygodnictwo...
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Jak mam odzyskać siebie?

przez annap 03 sty 2008, 16:45
Witam wszystkich serdecznie!
Szczerze powiedziawszy, nie mam nawet z kim porozmawiać... więc postanowiłam napisać tutaj.
Odkąd pamiętam, byłam szczęśliwa i cieszyłam się pełnią życia, mimo iż dało ono czasem popalić. Od 6 latek wychowywała mnie praktycznie mama, ponieważ ojciec znalazł sobie inną i rozwiódł się z moją mamą. Biedna kobietka, bo bardzo to przeżyła i się załamała. Wcześniej straciła 3 dzieci w trakcie, podczas porodu a też i po... także z 5 rodzeństwa zostałam ja i mój braciszek... Niestety, nie było mu dane długo życ- w wieku 17 lat przejechało go auto. I chyba wtedy się zaczął mój problem. Dopadł mnie stres. Mama zapadła w głęboką depresję a ja nie umiałam jej pomóc. W tym samym czasie zaczęłam studia. Na początku było ok, ale jakby z opóźnieniem to wszystko doszło do mnie i zaczęły się pierwsze kłopoty na studiach. Na jednym kierunku wzięłam dziekankę a z drugiego zrezygnowałam. Miałam trochę czasu dla siebie i wtedy myślałam, że wszystko zaczęło się układać... Poznałam moją miłość- jesteśmy już ze sobą prawie 3 lata, niedawno się zaręczyliśmy... od przesżło roku mieszkamy razem... i chyba nie był to najlepszy pomysł. Na początku nasz związek był cudowny i mój ukochany też taki był. Z biegiem czasu zmienił się- pojawiły się pierwsze kłótnie i było ich coraz więcej. Kochamy się jak w niebie a czasem kłócimy sie i niebo przeradza się w piekło... Od śmierci brata- dzień po jego śmierci zaczęłam się jeść i jeść- tak chyba reagowałam na stres- chyba jest tak nadal, ale najlepsze jest to, że kiedyś waga rosła w górę ( ale i tak niewiele) a od dłuższego czasu potrafię się opychać i opychać a waga spadła i stoi. Jestem wysoka- 180 cm wzrostu a ważę ok 58 kg a czasami 56... wyglądam można powiedzieć idealnie- jak się na mnie spojrzy- nie za chuda nie za gruba. Kolejnym problemem jaki pojawił się wraz z chwilą wspólnego mieszkania z moim mężczyzną, było to, że zaczęłam się stresować jeszcze bardziej i będąc na 3 roku studiów, wzięłam kolejną dziekankę... w pewnym momencie poddałam się i miałam dość. Zaczęłam miewać bóle w okolicy serca- pomimo dobrych badań- nikt mi nie mówił, że to coś innego niż serce... Dziś, będąc u lekarza opisałam wszystkie swoje objawy- niechęć do wszystkiego, stres prawie na każdym kroku, obawy, lęki, bóle klatki piersiowej a szczególnie okolicy serca- wcześniej jakby wbijanie szpilek a teraz przewlekłe bóle, duszności, ostatnio bóle nóg, bezsenność... Pani doktor powiedziała, że to początek depresji... Ten fakt mnie zabolał. Moje objawy narastają a ja mam wrażenie, że wszystko przez związek w którym jestem. Na pozór jestem silna, ale w środku taka szara myszka. Czasami mam wrażenie, że tego lęku i stresu nabawiłam się z powodu mojego faceta, który w tak wielu kwestiach mnie rani i nie szanuje. Doszło do tego, że podniósł na mnie rękę, powiedział rzeczy, które tak bardzo mnie ranią i o których potrafię tyle myśleć... Zawsze bowiem żyłam przekonaniem, że spotkałam prawdziwą miłość, a teraz widzę i czuję, że cierpię a mimo wsyztsko wcią go kocham. Jestem cierpliwą osobą, ale też i upatrą i nerwową. Zawsze mocno stąpałam po ziemi a teraz coraz częsciej boję się wyrażać własne zdanie, przytakiwać na wszystko. Doszło do tego, że nie wychodzimy nigdzie i ja też sama nie wychodzę. Zmiana mojego stylu życia, gdzie zawsze byłam duszą towarzystwa, miałam pełno znajomych, potrafiłam się bawić i brać z życia, to co najlepsze na zupełną odwrotność jest dobijająca. W tej chwili nie mam znajomych, ciężko mi nawiązać nowe znajomości- chyba nawet nie chcę albo się boję, że już nie potrafię. Chciałabym wyjść gdzieś a nie mam gdzie i do kogo. Nawet podczas Świat próbowałam nawiązać kontakt ze starymi znajomymi- większość wogóle nie odpowiedziała. Zastanawiam się nad sesnem tego wszystkiego. Nie chcę takiego życia- chcę dawną siebie. Jak mam to odzyskać, jak sobie poradzić z otaczjącymi problemami?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sty 2008, 16:00
Lokalizacja
Częstochowa

przez Pstryk 03 sty 2008, 20:58
Oj Mooni. Tłumaczyłaś mi identyczną sytuację niecałe dwa miesiące temu. Skarbie, niestety taka możliwość istnieje. Obawiasz się, że w razie czego wszyscy Cię zlińczują, do tego ciężko sobie wyobrazić taki krok z jego strony w sytuacji, gdy się ma SYNA. To kwa największy egoizm z możliwych :!: :!: :!: :!: :!:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez K. 03 sty 2008, 22:45
annap wydaje mi się, że przede wszystkim porozmawiać ze swoim partnerem.
Z tego co piszesz wyraźnie widać, że to dzięki niemu odzyskałaś radość życia po wielu tak nieprzyjemnych doświadczeniach.

A więc problem tkwi w Twoim związku, a nie w Tobie, jako osobie.
Jeśli go kochasz i on Ciebie także musicie jakoś z tego wyjść.
Trudno jest mi powiedzieć jak, coś doradzić bo nie znam dokładnie sytuacji.

Jednak na pewno nie powinien Cię obrażać i podnosić na Ciebie ręki.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 sty 2008, 01:39
Hej trzymajcie zamnie kciuki jutro mam egzamin,kolosa,no i najważniejsze.....ludzi..musze się przełamać i wreszcie zacząć się swobodnie odzywać do nich..trzymajcie za mnie kciuki....zwłaszcza za to żeby udało mi się to ostatnie....
Jak mi się nie uda to jutro przychodze na forum i będe jęczał :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 4 gości

Przeskocz do