"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Zagubiona=> 18 gru 2007, 22:54
Moja matka próbowała popełnić dzisiaj samobójstwo.Połknęła całe opakowanie tabletek na serce.Była pijana.Byłam na nią wściekła i wygarnęłam jej,że rujnuje moje życie,że jej już nie potrzebuje,nie potrzebuje jej alkoholiczki!!!Zrobiła to po tym jak jej to powiedziałam.To przeze mnie :cry: Gdyby jej się coś stało nie wybaczyłabym sobie tego :oops: Nienawidzę siebie :x
Zagubiona=>
Offline

przez gwizd 18 gru 2007, 23:05
dlaczego mózg potrafi dążyć do samounicestwienia jednostki ?

jak długo musi się karmić toksycznym powietrzem żeby w drodze własnej ewolucji z motoru siły poznawczej przepoczwarzyć się w autodestrukcyjny mechanizm ?

jak zabić umysł – każdy element życia, kompleksową sieć nierozerwalnie złączonych składowych myśli, uczuć, doświadczeń, przyzwyczajeń, ludzi, będąc świadomym faktu, że pozostawienie aktywnym jakiejkolwiek z nich grozi oddalonym w czasie, acz bezwzględnym i ostatecznym upadkiem

czy jedyna potencjalna ścieżka ku niezasmakowanej wolności – porzucenie wszystkiego, nie jest próbą przejścia do nieistniejącego świata równoległego – nierzeczywistego, nieprawdziwego, zmyślonego. czy to nie jest tylko próba okłamania samego siebie ?

czy to gorsze czy lepsze od codziennej udawanej gry uzależnionej od dostosowania się do sytuacji pośród której człowiek się wznosi ? gry pomagającej przetrwać. gry wymuszonej dogłębnym okaleczeniem zdolności psychicznej istoty ćwierćwieczem poznawania i doświadczania

za którym razem ustajesz w bezcelowości istnienia, gdy wyciąganie ręki po owe cel odpycha je z kolibrzym tempem ?

czy niemożność powrotu myślami do radosnego momentu przeszłości obliguje do wyznania żalu za zmarnowany żywot ?

czy wizja słuszności w porzuceniu siebie jest szczytem abominacji czy wręcz nienawiści względem własnej osoby ?

jak ostatnie strzępy świadomości muszą nienawidzić umysłu – największego wroga istnienia

czy świat i jego ludzką spuściznę można winić za niedostatek sił włożonych w własnoręcznie wypracowywane efekty ‘bogactwa’ ?

gdzie logika w trawiącej treść wegetacji, w której trwanie wypłukuje resztki godności, a potencjalne próby wyjścia skutkują unicestwieniem ? jak na topniejącym jeziora lodzie, gdzie wstając skruszysz fundamenty szybciej aniżeli one same się roztopią.

gdzie sens w trwaniu, które każdego dnia, w każdym momencie porażane jest fizycznym bólem rozszarpywanych wnętrzności, każdego miesiąca i tygodnia, szybciej i mocniej …

w jaki sposób zanika bariera pomiędzy bólem fizycznym i psychicznym, gdy stają się one tożsame ?

co się dzieje że już tego wszystkiego nie można uśmierzyć, zagłuszyć ?

czy to normalne że śmierć zrzucając swe czarne szaty poczyna być pożądana ? fantasmagoria ? oczekująca hurysa ?

gdzie spojrzeć kiedy non stop do ciebie szepcze ?

skąd demony czerpią moce jeśli nie śpią nawet nocą ?

c’est la vie, kurde…
okrutna ananke

przepraszam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lip 2007, 23:15

Avatar użytkownika
przez dlugi 18 gru 2007, 23:54
Zawsze mnie zastanawia dlaczego walczy się z pijanym rodzicem a potem z tego powodu nienawidzi się samego siebie.Czy twoja to wina że matka ma problemy.Nie możesz siebie za to nienawidzić. To nie jest twoja wina.Ja miałem to samo w dzieciństwie jak mój ojciec pił i straszył nas że sie powiesi. Myslałem że to moja wina a potem jak by nic sie nie stało.Ten ciężar nosi się przez całe życie poczucie winy z który ja walczę nikt cię za to nie przeprosi tylko potem jest zdziwienie że człowiek jest chory.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Extrawelt 19 gru 2007, 00:04
gwizd
Ambitny post… powiem nawet , że może zbyt ambitny. Może nie znaleźć zrozumienia i być odebranym jako górnolotnie brzmiące pustosłowie. Ale… jednak forma nie przerosła treści. Człowiek jest tylko jednym z pnączy ewolucji która nie postawiła na kły czy pazury tylko właśnie na umysł. Ale podobnie jak każda groźna broń nasz umysł może obrócić się przeciw nam. Tym dalej od przeciętnej tym trudniej się przystosować i przeżyć. Brutalny biologizm szukający najsprawniejszych mechanizmów, jeśli agresja działa na korzyść ludzie będą coraz agresywniejsi, jeśli wrażliwość okaże się słabością wrażliwi wymrą, zero magii czysta selekcja. Cała sztuka polega na tym żeby wbrew wszystkiemu jednak walczyć bo póki walka trwa, zwycięstwo żyje w nas, nawet jeśli w to nie wierzymy, nawet jeśli w naszych oczach już jesteśmy umarli[b]
... obojetnie co sie dzieje zawsze moze
byc gorzej a jak jest calkiem do dupy to wtedy moze byc tylko lepiej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
25 lis 2007, 21:33

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 19 gru 2007, 12:36
anand22 no współczuje bardzo a może staraj się nie spać w dzień a wieczorem zaparzyć melisę?
Ja czuje się do bani łapią mnie lęki więc piję hydro jak wodę :roll: nie chce barć lorafenu bo silny lek, oczywiście jestem totalnie rozbita nie rozumiem czemu mam lęki skoro biorę leki i chodzę na terapię nigdy wcześniej nie miałam czegoś takiego :roll: czyżby kolejna odsłona kochanej nerwiczki :twisted:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez agnieszas25 19 gru 2007, 12:57
Te ataki sa okropne............mnie najpierw mdli zanim zlapie atak..........po tym wiem ze nadchodzi.
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
29 paź 2007, 15:17

Avatar użytkownika
przez Gort 19 gru 2007, 22:05
Dzisiaj mnie natchnęło. Doszedłem do wniosku, że niepokój który czuje powstaje przez to że zadaje sobie mnustwo pytań na które nie potrafie odpowiedzieć, filozoficznych pytań i poczucie odpowiedzialności za wszystko co się dzieje wkoło. Zauważyłem też, że kiedy pojawia się jakaś dokuczliwa, nawet drobna sytuacja, mój umysł zalewają pytania i wątpliwości. Taka drobnica której nawet nie potrafię zrozumieć. Więc pomyślałem, że będe dążył do maksymalnego uproszczenia swojego wewnętrznego ja. Segregował śmieci. Ważne tylko to co dzisiaj, teraz. Za nikogo nie jestem odpowiedzialny, nie muszę znać wszystkich odpowiedzi.
Ale już widze, że ciężko. Głośna rozmowa za ścianą, a ja już zmieszany...
"Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!"

"Dziwna rzecz, ale nawet cierpieć trzeba według szablonu, żeby być zrozumianym przez ludzi."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 gru 2007, 21:01
Lokalizacja
z ukrycia

Avatar użytkownika
przez luthien 19 gru 2007, 22:12
Wiedziałam, że tak będzie. Wiedziałam, że tak się to skończy. Mogłam mojego ojca nie prosić o tę przysługę, jak zwykle wszystko odbiło się na mnie. :cry: :cry: :cry: Teraz siedzę i płaczę...
Nie mam już na niego siły, chyba na prawdę muszę się wyprowadzić. Poprosiłam go żeby mi pomógł przewieźć kilka rzeczy od mojej kumpeli, dosłownie kilka kilometrów. On na miejscu jak zobaczył, że dużo tego jest, to wpadł w szał. Zaczął mnie wyzywać od najgorszych, potem przerzucił się na moją koleżankę, wyzwał nas od jakich tylko można. Powiedziałam, że jestem jego córką i mógłby czasem coś dla mnie zrobić, to odpowiedział "co z tego". Było mi tak głupio... Chciałam z tamtąd uciec...I jak na ironię to wszystko zmieściło się do samochodu... Jak wróciłam, to usiadłam i się rozpłakałam i płaczę do teraz, jest mi niedobrze, nie mogę oddychać, ale łzy nie chcą przestać lecieć. A ja go wczoraj przed mamą usprawiedliwiałam, że miał ciężkie dzieciństwo itd. On mnie nigdy nie kochał, rozumiem, ale mógł mi to wszystko powiedzieć sam na sam, a nie zrównywać mnie z ziemią przy obcych. Chociaż nie dziwię się, to jego specjalność, upokorzyć przy obcych, wtedy czuje się najlepiej.
Chciałabym móc to wymazać z pamięci i cieszyć się życiem, ale nie potrafię... Nawet nie potrafię opisać jak jest mi w tej chwili źle...
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Gort 19 gru 2007, 22:51
Przepraszam, że nie powiem nic pozytywnego. Mam pustke w głowie. Powiem tylko, że doskonale rozumiem. Od dawna nie płakałem bo nie potrafię. Gdybym mógł pewnie płakałbym teraz razem z tobą. Pozdrawiam gorąco.
"Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!"

"Dziwna rzecz, ale nawet cierpieć trzeba według szablonu, żeby być zrozumianym przez ludzi."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 gru 2007, 21:01
Lokalizacja
z ukrycia

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 19 gru 2007, 23:24
luthien bardzo mi przykro tak to jest, że najbardziej krzywdzą nas ludzie najbliżsi :roll: wiem to z autopsji :? nie pozwól aby demony ojca zniszczyły Ciebie <tule>
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 gru 2007, 23:38
Jaśkowa ma racje nie mozesz do tego pozwolić.
Takich ojców to tylko powybijać z tego świata :cry: :twisted: <wiem po swoim>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez luthien 20 gru 2007, 19:12
Dziękuję kochani, dobrze, że mam was.
Jest mi smutno, chodzę i popłakuję. Najgorsze jest to, że ja już z większością moich problemów sobie radzę, a to ojciec podcina mi skrzydła. To jego zachowanie doprowadza mnie do złego samopoczucia. Nie jest tak, że zdarza się to co chwilę, ale raz na jakiś czas. Jednak coraz częściej myślę żeby się wyprowadzić, bo nie mam szans na wyzdrowienie jak będę z nim mieszkać.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez ewelin 21 gru 2007, 03:10
dlugi napisał(a):Ten ciężar nosi się przez całe życie poczucie winy z który ja walczę nikt cię za to nie przeprosi tylko potem jest zdziwienie że człowiek jest chory


bardzo mi się spodobało to stwierdzenie, u mnie też tak "było' i dlatego zerwałam kontakt,
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do