"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Stracona100 18 sty 2016, 15:25
Ana,
właśnie teraz jest ten etap, że żyję już tylko dla bliskich. Niestety wiem, że jestem dla nich coraz większym ciężarem, więc to także traci sens. Nie chcę doprowadzić do tego, że mnie znienawidzą.
Pewnie, że nie mam pewności, że nie będzie lepiej, ale wszystko wskazuje na to, że może być tylko gorzej, a ja zawsze byłam realistką. Myślę, że "trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny" i dla mnie ten moment jest już bliski.
Nie boję się i nie jest mi żal, bo TAKIE życie, to nie życie. Czuję się tak, jakbym miała raka - wyrok i już.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1431
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez seway1996 19 sty 2016, 23:32
Nie chce się zabić ale będe musiał. Moje chore spojrzenie na świat mnie zabija wypełnione pesymizmem,brakiem sensu,brakiem miłości,samotnością,autoagresją,nie zrozumieniem nawet siebie,odrzuceniem,wiecznymi porażkami (nikt nie chce utrzymywać kontaktów z osobą która ma chore spojrzenie na świat) Wstając myślę tylko o tym aby dzień się skończył. Najłatwiej jest powiedzieć wez się w garść,spójrz pozytywnie,walcz. Jak walczyć skoro wszystkie próby robienia cokolwiek w życiu okazywały się porażką. Nie umiem,nie potrafię...ale no przecież najłatwiej powiedzieć tak. A no najłatwiej jest się poddać. Kurde już zaczynam monolog ze sobą prowadzić.
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
26 sie 2015, 21:16
Lokalizacja
Mazowsze

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dystymiczniemi 20 sty 2016, 01:47
Myślę, że jednak trzeba wciąż liczyć na lepsze dni. Też wstaję tylko po to żeby przetrwać kolejny beznadziejny dzień, tydzień, miesiąc, ale nie chcę kończyć tej monotonii nicości, bo niezwykle cenię sobie momenty, dla których warto żyć, choćby miały to być 2h w miesiącu, uważam, że warto się dla nich nie poddać. Ponadto, warto dychać nawet dla samej ciekawości, cóż wydarzy się w przyszłości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 sty 2016, 22:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 20 sty 2016, 13:19
A ja z innej beczki:
Za dużo żrę!!! Nienawidzę się za to. Powinnam sobie zaszyć tą zachłanną paszczę i przestać wreszcie wpie rdalać bo i tak nie mogę patrzeć w lustro
Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Evil boy for life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7579
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez dursharrukin 21 sty 2016, 00:48
Wczoraj pierwszy dzień w nowej pracy. "Koleżanka" z naprzeciwka przysłuchiwała się rozmowie z moim kolegą starszym stażem pracownikiem. Spytał ile mam lat, czy mam żonę. Zgadywał wyszło, że 33. Ok. Nie mam żony. Ale powiedziałem , że coś tam coś tam...czyli wiadomo, że coś tam się zanosi (skłamalem , żeby nie wyjśc na totalnego ... niedorajdę). Po kilku minutach wspomniana przeze mnie na wstępie koleżanka powiedziala , że coś u mnie musi być jakiś fejl. Tyle mam lat, nie mam dzieci, żadna kobieta się nie zakręciła... Po kilku sekundach na moim czole wystąpiły kropelki potu, ciśnienie podskoczylo, adrenalina itd. Ale nie zareagowałem. Zabrało mi to kompletnie chęć do życia. A ona ma rację. Bo mnie się wydaję, że rzeczywiście jestem nienormalny. Nie miałem nigdy dziewczyny, chociaż sie kiedyś staralem. Katolickie wychowanie oraz nieśmialośc mnie odstraszyła od starania się zamieszkania przed ślubem z dziewczyną , której i tak w życiu żadnej nie miałem. Jestem totalnym zerem. Pisałem ze znajomą z dawnych lat, rozwiedziona samotna matka z jednym dziecka. Bałem się zrobić kolejny krok. "Poznałem" w internecie wspniałą dziewczynę( Oglądałem jej piękne zdjęcia i autoportrety). Rozmawiałem dosłownie kilka , kilkanaście zdań. Powiedziałem po kilku tygodniach że się zakochałem w niej. Ona się przestraszyła. Młodsza o 8 lat. Więcej o tych sprawach już tu nie powiem.Po tej wczorajszej rozmowie w pracy widzę teraz , że po prostu jestem zfejlowany. Jestem nie przystosowany do życia w społeczeństwie. Wyścig szczurów mnie drażni. Nic na to nie poradzę.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sty 2016, 00:28

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez jakub358 21 sty 2016, 01:36
dursharrukin , dobrze Cię rozumiem - tylko, że ja mam lat 20 i też tak, jak dziewczyny nigdy nie miałem, tak nie mam i nie będę mieć, bo jestem śmieciem. Gdy patrzę na jakieś dziewczyny na studiach, to one są poza moim zasięgiem, jestem dla nich zbyt słaby, zbyt kiepski - takie drobne straszydło, które nie potrafiłoby im nic dać, bo nie ma z czego dać. Wokół zawsze mają innych chłopaków, którzy są o wiele lepsi - przystojniejsi, bardziej ogarnięci i normalni... a nie takie nędzne wiadro pomyj.
Kogo ja mam tak naprawdę w życiu? Do kogo mógłbym się odezwać tak naprawdę? Do nikogo z akademika - nie mam tutaj do kogo pójść i z kim porozmawiać, jestem sam w pokoju. Nie mam tu żadnych znajomych. Nie mam nikogo z ludzi z grupy - wszyscy mają mnie w dupie, uważają za lenia i nawet się już nie witają.
Tak samo z ludźmi z roku - dzisiaj znowu przed zajęciami miałem te same odczucia co w liceum, gdy jak stałem w grupce, to nie miałem co powiedzieć i w ogóle nie miałem ochoty tam być; w ogóle nie miałem ochoty na kontakt z ludźmi. Jak taki outsider, nie wiedząc co ze sobą zrobić. W sumie to nikt nie zauważył, że
potem poszedłem na ubocze. Czułem się niepotrzebny. A potem wziąłem telefon i zacząłem coś grzebać - żeby było widać, że czymś się zająłem i nie stoję bezczynnie, że coś robię ze sobą. A potem na zajęciach siedziałem jakby zamieniony w kamień i miałem kamienną twarz; jak w szarej strefie, nie miałem ochoty na śmiech, ani na nic. Czułem się jak śmieć. Potem wróciłem do pokoju w takim stanie i położyłem się na łóżko
Nawet rodzice mają dość takiego ,,ciapatego chłopca" - studia idą do kitu, dziewczyny żadnej, a jak już praca - to beznadziejna za 900 zł/miesięcznie. Mówią mi: ,,Ty nienormalny jesteś że studia chcesz rzucić? 2 lata życia zmarnowane i do końca życia praca za minimalną krajową. O rodzinie i własnym mieszkaniu możesz zapomnieć - bo cię nie stać, w przyszłości nie będzie na utrzymanie. Jak nie architektura - to nic i praca fizyczna do końca życia za grosze w ubóstwie".
Moje studia to męczarnia. Meczę się codziennie z tymi projektami. Nie potrafię ich zrobić, czy wziąć się za nie - moje starania spełzają na niczym, choćbym nawet bardzo bardzo się starał. Ludzie myślą, że jestem po prostu tak leniwy i że się opierdalam, ze nic nie robię. Nie szanują mnie z tego powodu.
Gdy czasem patrze na siebie w jakimś odbiciu, to mam się za gówno, z którym sam nie chciałbym kontaktu. Unikam luster.
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ma_kowalewicz 21 sty 2016, 08:05
Stracona100 napisał(a):Jestem "żywym trupem" - nic nie cieszy, nic nie bawi, nic nie interesuje. Jedyna emocja to nieuzasadniona złość. Nie mam żadnych planów. Coraz trudniej mi zmusić się do robienia czegokolwiek. Unikam kontaktów z ludźmi i wychodzenia z domu. Moje życie jest kompletnie pozbawione SENSU. Nie chcę, nie mogę i nie umiem dalej TAK żyć :(
Nie mam już siły.


Jak ja doskonale Cię rozumiem. Brak celu by dążyć do zrealizowania czegoś jest wszechogarniająca :(
Nie musisz udawać, że jesteś silny.
Nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze.
Nie martw się tym, co pomyślą inni.
Jeśli musisz, płacz - to dobrze wypłakać łzy do końca!
Tylko wtedy wróci uśmiech.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
03 sty 2016, 16:57
Lokalizacja
Białystok

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez dursharrukin 21 sty 2016, 09:57
Jakub, a z kolineacją nie miałeś kłopotów? Pewnie jestes na dziennych. Jak masz głowę do matmy i fizyki ogłoś , że dajesz korepetycje z mechaniki. Ale przede wszystkim ubranie! Musisz wyglądać schludnie i czysto. Nie chodzi o modnie. Po prostu profesjonalnie. Wygląd to 99% sukcesu. ( Widzisz , tak to działa, kasa, wygląd , zapach, znajomości- bez tego ani rusz) Nie jestem lekarzem. Nie biorę odpowiedzialności za skuteczność moich porad. Stosując się do nich wiedz, że daje Ci je człowiek z Fejlem!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sty 2016, 00:28

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez dursharrukin 21 sty 2016, 10:21
Chcialbym usunąć poprzedni post, ale nie mogę, ponieważ napisałem go do człowieka, który wzbudził moje zaufanie. Napisał (odpisał mi)na jęczarni , że nie będzie miał dziewczyny, bo jest śmieciem. W pierwszym swoim poście na forum napisał , że jest gejem. Nie można ufać ludziom. To ostatni mój post na tym portalu. Jak łatwo manipulować ludźmi. Bardzo nieładnie Jakubie, czy jakoś inaczej jak masz na imię.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sty 2016, 00:28

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez elo 21 sty 2016, 11:29
> wypij napoj mleczno-kawowy
> nie spij ponad czterdziesci h...
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600

https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
always remember you're someone's reason to smile
because you're a joke
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
8113
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez tahela 21 sty 2016, 18:51
mnie dzisiaj trochę mniej gardło boli, ale boli jeszcze a ciagnie sie to juz tak długo ,ze masakra, dobrze ,ze jest poprawa jakaś, a śnieg pada i pada i fajnie jest pod względem śniegu
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11088
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Lethality 21 sty 2016, 18:59
Nie mam sił do życia. Mam świadomość mojego zaburzonego postrzegania świata, ale co z tego skoro brakuje mi sił, albo chociaż sprzyjającego środowiska na wyjście z tego? W ogóle jak można naprawić zjebany mózg? Wczoraj znowu mnie wkręcił. Dwoje ludzi zajętych rozmową się przestraszyło w kolejce przy kasie, bo nie zauważyło jak podszedłem do kolejki. Potem znowu jeden z tych typków się przestraszył jak położyłem bułki na taśmie. Jako fobik społeczny roztaczam wokół siebie aurę lęku i tak się zachowuje jakbym był niewidzialny, tak się skradam :) ale bez przesady to normalne, że ludzie się nagle czegoś przestraszają. Usłyszałem część komentarza jednego z tych typków "a to jego bułki!" i potem śmiech, nie zrozumiałem, że komentowali swoje zaskoczenie i śmiali się z siebie. Mózg mi wkręcił, że śmiali się ze mnie. Dorobił nawet całą rozmowę na mój temat, mimo iż słyszałem tylko parę słów. Domniemana rozmowa oczywiście na mój temat i to negatywna, że jeden typek mówi, że ja śmierdzę, a drugi "serio? myślałem że to jego bułki!" Ja /cenzura/ serio taka bajeczka? Bułki przecież nie śmierdzą, ja też nie śmierdzę, w ogóle co to ma być, to nie ma żadnego sensu. Mimo to mózg wkręcił mi taką negatywną historię, poczułem się w centrum uwagi, lęk, wzrok w dół i zamartwianie się przez następne 20min. To tylko przykład, takie schizy mam często, praktycznie każdego dnia, większe, albo mniejsze. Żyje w takim swoim zniekształconym świecie i świadomość tego mnie przybija. Wózek życia pcham codziennie wstając do pracy, cholera w jakim celu, po co? Widzę, że nie zmierzam w żadnym kierunku, nie potrafię osiągnąć moich celów, jestem jak statek dryfujący na morzu podczas sztormu. Czekam tylko i mam nikłą, naiwną nadzieję, że się rozpogodzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Steviear 21 sty 2016, 19:33
Lethality, na pewno się rozpogodzi ;)
Offline
Posty
1089
Dołączył(a)
19 paź 2014, 17:32

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Follow_ 21 sty 2016, 22:09
dzisiaj jak wyszłam z autobusu...na śnieg z przemoczonymi butami zdołowana, że remont łazienki nie posunął się nawet o milimetr,że mój ojciec znowu mnie okłamł i oszukał, że w pracy mi nie idą najprostsze rzeczy...
rozryczałam się...
jestem zupełnie sama...nie miałam siły brnąć w śniegu...
siedziałam i ryczałam na ławce przystanku...
nie mam siły iść jutro do pracy...
tak bardzo chciałabym się do kogoś teraz przytulić...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do