"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Stracona100 18 sty 2016, 13:17
Jestem "żywym trupem" - nic nie cieszy, nic nie bawi, nic nie interesuje. Jedyna emocja to nieuzasadniona złość. Nie mam żadnych planów. Coraz trudniej mi zmusić się do robienia czegokolwiek. Unikam kontaktów z ludźmi i wychodzenia z domu. Moje życie jest kompletnie pozbawione SENSU. Nie chcę, nie mogę i nie umiem dalej TAK żyć :(
Nie mam już siły.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Ana_88 18 sty 2016, 13:24
Stracona100 napisał(a):Jestem "żywym trupem" - nic nie cieszy, nic nie bawi, nic nie interesuje. Jedyna emocja to nieuzasadniona złość. Nie mam żadnych planów. Coraz trudniej mi zmusić się do robienia czegokolwiek. Unikam kontaktów z ludźmi i wychodzenia z domu. Moje życie jest kompletnie pozbawione SENSU. Nie chcę, nie mogę i nie umiem dalej TAK żyć :(
Nie mam już siły.


A próbowalas szukac jakiejs pomocy profesjonalnej- mam na mysli lekarzy, terapie itp.?
Offline
Posty
475
Dołączył(a)
28 gru 2015, 21:55

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Stracona100 18 sty 2016, 13:42
Tak Ana, od 6 lat chodzę do psychiatry i biorę leki. Jednak one mnie nie leczą tylko zobojętniają a spadki nastroju są coraz boleśniejsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Ana_88 18 sty 2016, 14:33
Stracona100 napisał(a):Tak Ana, od 6 lat chodzę do psychiatry i biorę leki. Jednak one mnie nie leczą tylko zobojętniają a spadki nastroju są coraz boleśniejsze.


Rozumiem, domyslam sie ze musi byc Ci bardzo ciezko.
Napisze jak ja to widze
Moim zdaniem leki oczywiscie sa potrzebne, czasem ratuja zycie, po prostu jak nie ma wyjscia to trzeba zazywac i absolutnie nie chce tego kwestionowac, ale na pewno nie rozwiazuja problemu, tylko zamiataja go pod dywan. Moze jestem glupia, ale wierze w to ze nic sie nie dzieje bez przyczyny. Oczywiscie mam swiadomosc tego ze choroby psychiczne to takze kwestia biochemii w mozgu i czynnik ten uwzgledniam.
Dobrze, ze chodzisz do psychiatry i leczysz sie farmakologicznie, ale moze sprobuj dodatkowo z jakas psychoterapia, porozmawiaj ze swoim lekarzem na ten temat.
A moze powinien Ci zmienic leki na jakies inne. Kazdy organizm inaczej reaguje na okreslony lek. Zawsze tez, mozesz jednoczesnie skonsultowac sie z jakims innym lekarzem. Nie wiem, nie znam dokladnie Twojej sytuacji, to jedynie przychodzi mi do glowy.
Offline
Posty
475
Dołączył(a)
28 gru 2015, 21:55

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Stracona100 18 sty 2016, 14:53
Ana,
tak, jest mi ciężko, i to bardzo. Leki miałam już kilkakrotnie zmieniane. Psychoterapii też próbowałam, ale mi to nie pomaga. Psycholog nie potrafi powiedzieć niczego, czego nie wiedziałabym sama. Problem polega na tym, że ja nie mam życiowych problemów, życie poukładane a ja z nieznanych powodów całkowicie straciłam umiejętność odczuwania przyjemnych uczuć. Kiedyś miałam wiele zainteresowań, wiele rzeczy mnie cieszyło, teraz nic. Obojętność i ten straszny wewnętrzny ból duszy. Sądzę, że to się już nie zmieni, a tak jak jest żyć nie mogę. Myślę, że dla wszystkich będzie najlepiej jak odejdę.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Ana_88 18 sty 2016, 15:10
Stracona100, nie poddawaj sie, nie wiem na jaka psychoterapie uczeszczalas, ale wiedz o tym ze psycholog i psychoterapeuta to nie to samo. Jest wiele roznych nurtow w psychoterapii, to nie pomoglo to szukaj czegos innego. Nie wiesz co Cie czeka, teraz czujesz sie tak a za 2 tyg. moze byc inaczej.
Postaraj sie w ten sposob myslec, rzeczywistosc to ciagly ruch. Mozesz zakladac ze tak juz bedzie ale nie mozesz miec 100 % pewnosci. Trzeba szukac pomocy i miec nadzieje. A jak juz nie znajdujesz zadnych argumentow zeby zyc dla siebie, to zyj dla innych, dla swoich bliskich, dla ludzi dla ktorych jestes wazna i ktorzy Cie kochaja.
Offline
Posty
475
Dołączył(a)
28 gru 2015, 21:55

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Stracona100 18 sty 2016, 15:25
Ana,
właśnie teraz jest ten etap, że żyję już tylko dla bliskich. Niestety wiem, że jestem dla nich coraz większym ciężarem, więc to także traci sens. Nie chcę doprowadzić do tego, że mnie znienawidzą.
Pewnie, że nie mam pewności, że nie będzie lepiej, ale wszystko wskazuje na to, że może być tylko gorzej, a ja zawsze byłam realistką. Myślę, że "trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny" i dla mnie ten moment jest już bliski.
Nie boję się i nie jest mi żal, bo TAKIE życie, to nie życie. Czuję się tak, jakbym miała raka - wyrok i już.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez seway1996 19 sty 2016, 23:32
Nie chce się zabić ale będe musiał. Moje chore spojrzenie na świat mnie zabija wypełnione pesymizmem,brakiem sensu,brakiem miłości,samotnością,autoagresją,nie zrozumieniem nawet siebie,odrzuceniem,wiecznymi porażkami (nikt nie chce utrzymywać kontaktów z osobą która ma chore spojrzenie na świat) Wstając myślę tylko o tym aby dzień się skończył. Najłatwiej jest powiedzieć wez się w garść,spójrz pozytywnie,walcz. Jak walczyć skoro wszystkie próby robienia cokolwiek w życiu okazywały się porażką. Nie umiem,nie potrafię...ale no przecież najłatwiej powiedzieć tak. A no najłatwiej jest się poddać. Kurde już zaczynam monolog ze sobą prowadzić.
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
26 sie 2015, 21:16
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dystymiczniemi 20 sty 2016, 01:47
Myślę, że jednak trzeba wciąż liczyć na lepsze dni. Też wstaję tylko po to żeby przetrwać kolejny beznadziejny dzień, tydzień, miesiąc, ale nie chcę kończyć tej monotonii nicości, bo niezwykle cenię sobie momenty, dla których warto żyć, choćby miały to być 2h w miesiącu, uważam, że warto się dla nich nie poddać. Ponadto, warto dychać nawet dla samej ciekawości, cóż wydarzy się w przyszłości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 sty 2016, 22:50

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 20 sty 2016, 13:19
A ja z innej beczki:
Za dużo żrę!!! Nienawidzę się za to. Powinnam sobie zaszyć tą zachłanną paszczę i przestać wreszcie wpie rdalać bo i tak nie mogę patrzeć w lustro
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez dursharrukin 21 sty 2016, 00:48
Wczoraj pierwszy dzień w nowej pracy. "Koleżanka" z naprzeciwka przysłuchiwała się rozmowie z moim kolegą starszym stażem pracownikiem. Spytał ile mam lat, czy mam żonę. Zgadywał wyszło, że 33. Ok. Nie mam żony. Ale powiedziałem , że coś tam coś tam...czyli wiadomo, że coś tam się zanosi (skłamalem , żeby nie wyjśc na totalnego ... niedorajdę). Po kilku minutach wspomniana przeze mnie na wstępie koleżanka powiedziala , że coś u mnie musi być jakiś fejl. Tyle mam lat, nie mam dzieci, żadna kobieta się nie zakręciła... Po kilku sekundach na moim czole wystąpiły kropelki potu, ciśnienie podskoczylo, adrenalina itd. Ale nie zareagowałem. Zabrało mi to kompletnie chęć do życia. A ona ma rację. Bo mnie się wydaję, że rzeczywiście jestem nienormalny. Nie miałem nigdy dziewczyny, chociaż sie kiedyś staralem. Katolickie wychowanie oraz nieśmialośc mnie odstraszyła od starania się zamieszkania przed ślubem z dziewczyną , której i tak w życiu żadnej nie miałem. Jestem totalnym zerem. Pisałem ze znajomą z dawnych lat, rozwiedziona samotna matka z jednym dziecka. Bałem się zrobić kolejny krok. "Poznałem" w internecie wspniałą dziewczynę( Oglądałem jej piękne zdjęcia i autoportrety). Rozmawiałem dosłownie kilka , kilkanaście zdań. Powiedziałem po kilku tygodniach że się zakochałem w niej. Ona się przestraszyła. Młodsza o 8 lat. Więcej o tych sprawach już tu nie powiem.Po tej wczorajszej rozmowie w pracy widzę teraz , że po prostu jestem zfejlowany. Jestem nie przystosowany do życia w społeczeństwie. Wyścig szczurów mnie drażni. Nic na to nie poradzę.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sty 2016, 00:28

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez jakub358 21 sty 2016, 01:36
dursharrukin , dobrze Cię rozumiem - tylko, że ja mam lat 20 i też tak, jak dziewczyny nigdy nie miałem, tak nie mam i nie będę mieć, bo jestem śmieciem. Gdy patrzę na jakieś dziewczyny na studiach, to one są poza moim zasięgiem, jestem dla nich zbyt słaby, zbyt kiepski - takie drobne straszydło, które nie potrafiłoby im nic dać, bo nie ma z czego dać. Wokół zawsze mają innych chłopaków, którzy są o wiele lepsi - przystojniejsi, bardziej ogarnięci i normalni... a nie takie nędzne wiadro pomyj.
Kogo ja mam tak naprawdę w życiu? Do kogo mógłbym się odezwać tak naprawdę? Do nikogo z akademika - nie mam tutaj do kogo pójść i z kim porozmawiać, jestem sam w pokoju. Nie mam tu żadnych znajomych. Nie mam nikogo z ludzi z grupy - wszyscy mają mnie w dupie, uważają za lenia i nawet się już nie witają.
Tak samo z ludźmi z roku - dzisiaj znowu przed zajęciami miałem te same odczucia co w liceum, gdy jak stałem w grupce, to nie miałem co powiedzieć i w ogóle nie miałem ochoty tam być; w ogóle nie miałem ochoty na kontakt z ludźmi. Jak taki outsider, nie wiedząc co ze sobą zrobić. W sumie to nikt nie zauważył, że
potem poszedłem na ubocze. Czułem się niepotrzebny. A potem wziąłem telefon i zacząłem coś grzebać - żeby było widać, że czymś się zająłem i nie stoję bezczynnie, że coś robię ze sobą. A potem na zajęciach siedziałem jakby zamieniony w kamień i miałem kamienną twarz; jak w szarej strefie, nie miałem ochoty na śmiech, ani na nic. Czułem się jak śmieć. Potem wróciłem do pokoju w takim stanie i położyłem się na łóżko
Nawet rodzice mają dość takiego ,,ciapatego chłopca" - studia idą do kitu, dziewczyny żadnej, a jak już praca - to beznadziejna za 900 zł/miesięcznie. Mówią mi: ,,Ty nienormalny jesteś że studia chcesz rzucić? 2 lata życia zmarnowane i do końca życia praca za minimalną krajową. O rodzinie i własnym mieszkaniu możesz zapomnieć - bo cię nie stać, w przyszłości nie będzie na utrzymanie. Jak nie architektura - to nic i praca fizyczna do końca życia za grosze w ubóstwie".
Moje studia to męczarnia. Meczę się codziennie z tymi projektami. Nie potrafię ich zrobić, czy wziąć się za nie - moje starania spełzają na niczym, choćbym nawet bardzo bardzo się starał. Ludzie myślą, że jestem po prostu tak leniwy i że się opierdalam, ze nic nie robię. Nie szanują mnie z tego powodu.
Gdy czasem patrze na siebie w jakimś odbiciu, to mam się za gówno, z którym sam nie chciałbym kontaktu. Unikam luster.
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ma_kowalewicz 21 sty 2016, 08:05
Stracona100 napisał(a):Jestem "żywym trupem" - nic nie cieszy, nic nie bawi, nic nie interesuje. Jedyna emocja to nieuzasadniona złość. Nie mam żadnych planów. Coraz trudniej mi zmusić się do robienia czegokolwiek. Unikam kontaktów z ludźmi i wychodzenia z domu. Moje życie jest kompletnie pozbawione SENSU. Nie chcę, nie mogę i nie umiem dalej TAK żyć :(
Nie mam już siły.


Jak ja doskonale Cię rozumiem. Brak celu by dążyć do zrealizowania czegoś jest wszechogarniająca :(
Nie musisz udawać, że jesteś silny.
Nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze.
Nie martw się tym, co pomyślą inni.
Jeśli musisz, płacz - to dobrze wypłakać łzy do końca!
Tylko wtedy wróci uśmiech.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
03 sty 2016, 16:57
Lokalizacja
Białystok

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez dursharrukin 21 sty 2016, 09:57
Jakub, a z kolineacją nie miałeś kłopotów? Pewnie jestes na dziennych. Jak masz głowę do matmy i fizyki ogłoś , że dajesz korepetycje z mechaniki. Ale przede wszystkim ubranie! Musisz wyglądać schludnie i czysto. Nie chodzi o modnie. Po prostu profesjonalnie. Wygląd to 99% sukcesu. ( Widzisz , tak to działa, kasa, wygląd , zapach, znajomości- bez tego ani rusz) Nie jestem lekarzem. Nie biorę odpowiedzialności za skuteczność moich porad. Stosując się do nich wiedz, że daje Ci je człowiek z Fejlem!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sty 2016, 00:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do