"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez warrior11 20 paź 2015, 15:39
zalezna,
A może Ty potrzebujesz nie psychiatrów i psychotropów,które i tak nie działają,ale zmiany
chorego myślenia i wyjścia ze swojego egocentryzmu?
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1001
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Morphine90 20 paź 2015, 15:50
Trittico to całkiem niezły lek, właśnie na nim jestem i na paroksetynie.

Na szczęście lekarze w Kościanie gdzie byłam połapali się, że moje nagłe odstawienie clona stało za urojeniami (omamów nie miałam) i paraliżującym lękiem. Miałam przeczucie zbliżającej się śmierci i zaczęłam rozdawać koleżankom różne moje graty. Byłam przekonana, że umrę - nie zabiję się, tylko umrę w jakiś sposób. Wzięto to oczywiście za myśli samobójcze i skierowano do szpitala, gdzie godzinami tłumaczyłam, że nie chcę się zabić, tylko czuję, że umrę. I miałam ogromne szczęście, że mi uwierzyli. Kiedy dostałam na nowo benzo, żeby odstawiać je już pod kontrolą - wszystko minęło.

Próbowałaś trochę "nagiąć" swoją historię choroby i pominąć haluny? Masz je nadal?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez zalezna 20 paź 2015, 15:51
warrior11 napisał(a):zalezna, A może Ty potrzebujesz nie psychiatrów i psychotropów,które i tak nie działają,ale zmiany
chorego myślenia i wyjścia ze swojego egocentryzmu?

myślę, że jestem zbyt chora fizycznie(4 przewlekłe choroby) i zbyt chora psychicznie(ból egzystencjalny, samotność,depresja, brak perspektyw), żeby sobie z czymkolwiek radzić samodzielnie i jedyne wyjście to śmierć. już dawno do tego doszłam. tylko , że samobójstwo nie jest takie proste: zawsze możesz zostać roślinką podłączoną do respiratora, a to gorsze niż śmierć. żałuję, że w tym kraju nie ma legalnej eutanazji(a powinna być). c

morphine
,
mnie na poczatku pomagalo triticco, ale bylam i jestem w glebokiem depresji wiec uznali,ze to za malo i wlaczyli neuro ktore pogorszylo moj stan i do dzis odczuwam tego skutki. co do papierow nie da się "nagiąć" historii choroby musiałabym nie pokazać obcemu psychiatrze 4 kart wypisu( dwie z zamkniętego i 2 z otwartego). zobaczyłby wtedy tylko zab. adaptacyjne i zab. osobowości. ale tych pierwszych nie leczy się psychotropami, chociaż próbowali u mnie(min. haloperidolem, co skończyło się tragedią)
Ostatnio edytowano 20 paź 2015, 15:54 przez zalezna, łącznie edytowano 1 raz
zalezna
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez alone05 20 paź 2015, 15:53
nie ma nic złego w tym, że ktoś jest egocentryczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
855
Dołączył(a)
03 sty 2014, 20:36

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez zalezna 20 paź 2015, 15:59
a jeszcze co mnie najbardziej za przeproszeniem wk***wia w tym wszystkim, że żaden lekarz nie wpadnie na to by leczyć przyczynę takich a nie innych stanów/chorób tylko rozdają leki jak cukierki, które robią ci sieczkę z mózgu i potem skutki jakie powodują te leki uznają za objaw chorobowy. i tak powstaje błędne koło. może ja nie nadaję się na studia, ale jak widzę wszystkich tych magistrów czy profesorów, którzy tak się szczycą swoim wykształceniem , a g**o potrafią czy umieją to nie wiem czy te studia są w ogóle w tym kraju coś warte.
zalezna
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez warrior11 20 paź 2015, 16:16
zalezna,
To może pora przerwać błędne koło i przestać szukać ratunku tylko w tabletkach
alone05[/b],
Każdy neurotyk jest egocentrykiem a im większe skoncentrowanie na sobie,tym większa nerwica,
więc chyba nie masz racji
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1001
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Morphine90 20 paź 2015, 16:16
Leki są nadużywane, ale totalne odcięcie się od nich też nie jest możliwe. Ja bez swoich leków nie funkcjonuję w ogóle - jestem płaczącym, trzęsącym się i wyrywającym garściami włosy stworzeniem, które nie opuszcza jednego fotela w kącie pokoju. Co nie oznacza, że jak je biorę to jestem taka jak "przed", tym bardziej, że właściwie nie pamiętam już jak to było. Warto, więc żebyś nie miała jakichś dużych oczekiwań.
Na przyczyny to ostatecznie jest tylko terapia i praca nad postrzeganiem i schematami myślowymi czyli codzienna orka na ugorze, a leki po prostu doprowadzać powinny do stanu, w którym możesz się z tym mierzyć.
I myślę, że mniejsze skupianie się na wrażeniach z ciała i chorobach mogłoby Ci pomóc. Każdy dostaje swój przydział nieszczęścia i tego się nie odwróci, a im bardziej będziesz o tym myśleć jako o przeszkodzie w osiągnięciu szczęścia, tym bardziej to się będzie tą przeszkodą w Twojej głowie stawać.
Zawsze sobie przypominam moją mamę, kiedy prawie umarła po raz pierwszy. Chciałabym umieć to przejść jak ona. Całe lato chodziła w zagrażającym życiu guzem mózgu, zanim jedyny lekarz, który mógł ją operować wrócił z urlopu. Musiała się okropnie bać operacji. Dała z siebie wszystko, żeby jak najszybciej wrócić do życia. Wróciła do pracy. Opiekowała się mną i bratem. Mimo, że guz odrastał, że bolała ją głowa, że ciągle żyła w strachu potrafiła być szczęśliwa i uszczęśliwiać innych. I to, że przeżyła te 7 lat ze mną sprawiło, że jeszcze tli się we mnie tyle życia, że umiem budować dobre relacje. Ona po prostu nie dała się tą chorobą zdefiniować, nie była nigdy kobietą z guzem w mózgu, tylko sobą. Tak samo Ty nie jesteś osobą z 4 chorobami tylko Sobą - a o tym tak naprawdę na forum piszesz najmniej. IMO powinnaś poopowiadać nam o Zaleznej, a nie jej chorobach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez agnes89 20 paź 2015, 17:30
Czuję, że nic dobrego mnie życiu nie czeka. Mam problemy w relacjach damsko-męskich. Kiedyś marzyłam o rodzinie... Teraz te marzenia mogę sobie schować w kieszeń. Oprócz depresji choruję na padaczkę i zespół policystycznych jajników :( Czyli będę miała problemy z płodnością, a poza tym, przy takiej ilości leków, jakie biorę, chyba nie byłoby rozsądne zachodzenie w ciąże. A jeśli chodzi o adopcję... to przecież depresja mnie totalnie wyklucza jako rodzinę zastępczą :( Boję się, że skończę jako samotna kobieta w kawalerce z kotem albo psem :( Co chwilę widzę jakieś zaręczyny, śluby czy dzieci. Dla mnie to wszystko jest tak dalekie i odległe, że aż niemożliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
26 lis 2007, 18:29

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Morphine90 20 paź 2015, 18:00
agnes, mam koleżankę z policystycznymi jajnikami i bez nadziei na ciążę, której potem pół roku niańczyłam śliczne dziecko :smile: Więc wiesz, uszy do góry. A co do ciąży z depresją - mam świetną psychiatryczkę, która specjalizuje się wręcz w prowadzeniu kobiet w ciąży i nie ma jakiś konserwatywno-seksistowskich przekonań w stylu "w ciąży nie bierze się leków, chociażby matka była żywym trupem". Daje malutkie, podzielone na kilka dawki najmniej szkodliwych leków i dzieci rodzą się piękne, zdrowe i mają przede wszystkim zadowolone mamy (które potem przychodzą pochwalić się maluchami, więc spotykam je w poczekalni). I na serio te dzieci nie rodzą się z autyzmem i trzema rączkami.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez agnes89 20 paź 2015, 23:02
Morphine90 napisał(a):agnes, mam koleżankę z policystycznymi jajnikami i bez nadziei na ciążę, której potem pół roku niańczyłam śliczne dziecko :smile: Więc wiesz, uszy do góry. A co do ciąży z depresją - mam świetną psychiatryczkę, która specjalizuje się wręcz w prowadzeniu kobiet w ciąży i nie ma jakiś konserwatywno-seksistowskich przekonań w stylu "w ciąży nie bierze się leków, chociażby matka była żywym trupem". Daje malutkie, podzielone na kilka dawki najmniej szkodliwych leków i dzieci rodzą się piękne, zdrowe i mają przede wszystkim zadowolone mamy (które potem przychodzą pochwalić się maluchami, więc spotykam je w poczekalni). I na serio te dzieci nie rodzą się z autyzmem i trzema rączkami.

Tak, wiem, że są kobiety z PCOS, które jednak urodziły dzieci. Ale tu jest też kwestia odpowiedniego partnera, mojej sytuacji życiowej. Jestem jeszcze na studiach, jeśli je skończę, to za 2 lata dopiero pójdę do pracy. Poza tym, mam toksyczną matkę, która chce decydować o moim życiu. Dla niej najlepszą sytuacją byłoby to, gdybym na studiach tylko się uczyła i z nikim nie spotykała. A męża znalazła sobie w pracy, oczywiście przystojnego, wykształconego i dobrze zarabiającego,. Tylko matka nie bierze pod uwagę, że nie każdy mężczyzna chce być z chorą kobietą. A moja depresja niszczy wszystko :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
26 lis 2007, 18:29

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez zalezna 21 paź 2015, 01:25
kolejna bezsenna samotna noc. co tu robic...
zalezna
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez agnes89 21 paź 2015, 08:37
zalezna napisał(a):kolejna bezsenna samotna noc. co tu robic...

Ja też miałam bezsenną noc. Nie wzięłam mirtazapiny a bez niej nie usypiam. Miałam wyrzuty sumienia, że za mało się uczyłam.
Poza tym, dopiero wczoraj sobie uświadomiłam, że moje nadmierne pocenie to skutek uboczny wenlafaksyny :( Pocę się tak, jakby było na dworze 35 stopni. Mam wrażenie, że śmierdzę :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
26 lis 2007, 18:29

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Pani Zima 21 paź 2015, 12:45
( Dean )^2 napisał(a):Nie umiem się zmienić.


To jeszcze nie koniec świata. Ja, nie dość, że nie umiem się zmienić, to w ogóle nie uczę się na błędach... ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 paź 2015, 10:35
Lokalizacja
Łódź

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez arrivistE 21 paź 2015, 14:35
anonimow_aaa napisał(a):Wspaniale rzucam po raz drugi. Świetnie.. Wzięłam 4tabletki ziołowe na uspokojenie, wypiłam 3 melisy i co? g.. Nic nie daje bo i tak się boję. A poza tym tydzień mnie nie było i ja nie wiem co oni robią. Ta. Nie umiem sobie radzić w życiu, wiem. Nawet jakbym miała kogoś zapytać to kogo? a zresztą boję sie.. jak zwykle odpowiedz na wszystko. taka prawda. A ja nie umiem być taka, że przychodze po dwóch zajęciach na których mnie nie było i jeszcze jestem nieprzygotowana, bo nie wiem co robili.. przecież ne powiem tak jak mnie zapyta o to profesor.. to nie przedszkole, zdaję sobie z tego sprawę.. I co.. Świetna przyszłość. 20 lat. 2 razy rzucone studia. Ten sam kierunek. Dlaczego? "BO SIĘ BAŁAM CHODZIĆ" . tata mówi, może idz na zaoczne.. ale co będe miała po zaocznych? Nic. Jeszcze gorsze nic niż po normalnych.. Zresztą pewnie na zaoczne też się będe bała chodzić. Czy można być głupszą? Nie mam przyszłości. Wolałabym być chłopakiem, iśc do zawodówki, mieć zawód i iść do pracy.. albo nawet do łopaty.. Ale nie.. Ja jestem dziewczyną.. "ja jestem ambitna" bzdury. Jestem idiotką. Jak ja na siebie zarobię? Pojde na zaoczne i co będe robić poza dniami w których studiuje? Pójde do pracy? Taa. Boję się iśc na zajęcia a pójde do pracy.. Będe takim pasożytem zawsze .. Do końca życia. Tylko się zarąbać. Nienawidze siebie. Koleżanki z podstawówki już są na 3roku.. a ja rzucam 2 raz. Nigdy w życiu się nikomu nie pokaże ze wstydu. Wstyd. Każdy mnie w wakacje pytał co bede studiować coś tam.. a ja wdziecznie, dumnie na prawo i lewo opowiadałam, że anglistyke.. To teraz pięknie rzucam po drugim tygodniu.. Ostatnim razem wytrzymałam chociaż prawie 4 miesiące. A tutaj 2 tygodnie i rzucam.. Zabijcie mnie. Nie chce być sobą.


Wiekszosc osob tutaj Ci powie zebys poszla do specjalisty, ale moze jakis plan na zycie do tego? Po anglistyce wiekszych perspektyw nie ma (pracowalem z jednym, 5 lat starszym, po studiach, robilismy to samo), ale warto skonczyc i nauczyc sie jezyka, Zawsze do tego jakis papierek. A na kolezanki nie patrz bo watpie ze wszystkie studiuja cos takiego jak dentystyka tylko wlasnie turystyka anglistyka etc.

To tez na pewno jest jeden z powodow Twojej depresji czyli studiowanie nietrafnego kierunku. Moim zdaniem dzienne>zaoczne ale studiowanie zaoczne dobrego kierunku>dzienna turystyka

Jak uwzglednilem, jest to tylko moje zdanie, jesli kogos urazilem to przepraszam, nie uwazam anglistyki za glupi kierunek, ba, jest calkiem fajny, tylko nieoplacalny jesli na tym zaprzestaniemy.
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
21 paź 2015, 13:07
Lokalizacja
overseas

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do