"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez limba 18 wrz 2006, 22:07
Neśka,ja Ci powiem tak.My Cię tu chętnie wysłuchamy, przeczytamy i doradzimy, ale naprawdę ciężko nam będzie Ci pomóc.Czytając to co napisałaś,widać,że masz wszystkiego dość, nie masz na nic siły , nie cieszysz się życiem, wręcz cierpisz.Ale widzisz jak nie trafisz na odpowiednie leczenie,cięzko Ci będzie samej z tego wyjść.Na początku jest najtrudniej nawet przyznać się samej przed sobą,że się na to cholerstwo choruje.Ty zrobiłaś pierwszy krok- przyznałaś się, i drugi-napisałaś na forum.2 masz już za sobą, teraz zrobisz trzeci-bardzo trudny i pójdziesz do lekarza.Wiem,że ciężko....a czasem nie da się wyjść z łóżka....Ale Ty wyjdziesz, bo chcesz wyjść z choroby!!!!!Wydaje mi się,że ktokolwiek jak mu powiesz o swoim problemie, pomoże Ci- od tego są lekarze.Z mojej strony mogę Ci powiedzieć pij dużo witamin,coś co zawiera dziurawiec, bo on pomaga w depresji.Ja piłam jeszcze koenzym Q10.dawał mi straszny napęd,taki,że schudłam 5 kg,co akurat u mnie było niewskazane! :( Wkażdym razie pomaga, a jest bez recepty i zbędnych pytań.Pozdrawiam i trzymam kciuki
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez sportsmenka 18 wrz 2006, 22:27
Rozumie Cie doskonale jak sie czujesz bo ja przechodzilam to samo.Po pierwsze udaj się do psychologa bo to jedyna osoba ,która zrozumie to jak się czujesz i doradzi ci jak masz postępować i myślęć.Wiem ze to wydaje Ci się tak sztucznie,ale to jest tylko nasze odczucie.Mi rozmowy z psychologiem pomagały,zawsze po wizycie nabierałam chęci do życia i pełna energii.Rodzina,jako ta najblizsza,to właśnie ona powinna nas wspierać i pomóc przetrwać tą straszną chorobę.Jednak oni nie mają pojęcia czym naprawde jest depresja i co wtedy człowiek czuje.Zdecyduj się na tę wizytę.Po drugie jeśli masz już ciężkie objawy depresji(myśli samobójcze,całkowitą rezygnację z życia) udaj się do psychiatry po środki farmakologiczne,które jednocześnie z psychoterapią pozwolą Ci szybciej wrócić do normalnego życia.I uwierz, że wyjście z depresji jest ciężkie ale z cała pewnością możliwe.I że nie tylko Ty chcesz pokonać tę chorobę.Trzymaj się i głowa do góry.Będzie dobrze.Pozdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 23:13
Lokalizacja
Opoczno

przez pawcio 18 wrz 2006, 23:20
hej to co piszesz to nie jest nic nowego nie jedna osoba cierpi podobnie jak ty ale najwazniejsze jest w tym wszystkim ze to opisalas i wyzbylas sie tego :DWiem jak to jest kiedy nawet nablizsi bakatelizuja tak wazny problem moi rodzice postapili w ten sam sposob ale to nic bo najwazniejsi jestesmy my i to jak sobie z tym poradzimy Takze glowa do gory i pisz wszystko co tylko ci sie podoba i z czym masz problem my na pewno postaramy ci pomodz :P heeeeeejjjjjjjjjjjjjjjjjj
DZIENDOBEREK WSZYSTKIM
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
14 sie 2006, 00:31
Lokalizacja
ANGLIA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Neśka 19 wrz 2006, 13:22
Serdecznie dziękuję Wam za porady... Wiem, że nie jedna tak mam, że każdy tutaj ma podobne lub dużo gorsze problemy, ale chyba wiecie , jak ciężko jest żyć ze śwaidomością bezsilności. Będę obserwowała to forum, bo widzę, że jest tu bardzo silna grupa wsparcia, a to już choć na chwile pomaga. Dziękuję Wam...postaram się zmobilizować, by coś z tym zrobić, bo tak nie można żyć...Najgorsze jest to, że leków się boję jakichkolwiek, a mam manię myślenia o tym, co będzie potem, a nie o tym co jest teraz...

Mocno pozdrawiam Was wsyztskich :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez lublinianka 19 wrz 2006, 14:22
Neśka napisał(a):Będę obserwowała to forum, bo widzę, że jest tu bardzo silna grupa wsparcia, a to już choć na chwile pomaga.

o tak. zgadzam się w 100%. czasem nawet nie chodzi o konkretną pomoc, ale o sam fakt, że ktoś przeczyta post, zrozumie,nie powie" ta to ma problemy" może nawet powie " mam to samo"
Neśka napisał(a):I te głupie uczelniane sytuacje, kiedy nawet w zwykłej rozmowie denerwowałam się, jak przez pójściem na egzekucję. Zaczęłam analizować swojej ruchy, kontrolować i poczułam, że szaleję. Rzuciłam studia, a moje życie polegało już tylko na spaniu.

ten fragment z uczelnią rozumiem doskonale... jestem na takim kierunku, że siłą rzeczy zwracam, uwagę na własne zachowanie, sposób mówienia itd, zaczynam dostrzegać różne własne wady(często niewidoczne dla innych), że wpadam w straszne kompleksy...

Neśka napisał(a):czuję, że kogoś zamęczam, ale dla mnie to uczucie nie do zniesienia.
też tak mam....czasem tak bardzo nie chcę kogoś obciążać swoimi problemami, że paradoksalnie jeszcze bardziej nimi zadręczam....albo właśnie zostaję sama z problemem, który mnie przerasta i jest jeszcze gorzej....Myślę, że właśnie tu możesz spokojnie mówić o tym, co czujesz,co Cię dręczy itp. bez żadnego poczucia winy

PS. sorry za taki poszatkowany post i za cytowanie.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

nie powinnam tego pisać

przez kawa 22 wrz 2006, 00:16
nie powinnam tego pisać.
Piję czwarte piwo, lampka świeci mi w klawisze tak, że odgaduję każdą literę, no, dobrze, może alkohol też wpłynął na moją percepcję.

Wiem, nie powinnam, ale co poradzę, kiedy czasem tak jest po prostu łatwiej? I można zasnąć.

W ciągu tygodnia ani razu nie udała mi sie ta sztuka o normalnej porze. Zaczynam się zastanawiać, że może boję się spać, żeby nie stracić kontroli nad rzeczywistością?

Jedyny spokojny sen to kilka minut skradzionych w ciągu dnia, kiedy jestem sama w domu. Poza tym letarg, czujność zająca; nie umknie mojej uwadze żadem szelest, szmer, żaden ruch. Budzi mnie nawet mój kot, a przecież koty są ciche?

Alkohol uśmierzył ból. Dziś nie boli mnie dusza, nie wiem, dusza to brzmi zbyt patetycznie. Nie boli mnie ta wszechogarniająca (co za slowo!) pustka. Czarna dziura we mnie. Teraz jej nie czuję, i cieszy mnie to choć doskonale zdaję sobie sprawę z mojego oszustwa.

Też to pewnie macie i prawdę mówiąc pociesza mnie, że to nie tylko ja. Poczytam sobiew wątki w forum. Dopiję piwo i będę sobie wmawiać, że wcale nie nasłuchuję tętna wszechświata. Dobrej nocy:)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 21:58

przez iman 22 wrz 2006, 00:35
ze snem to juz tak chyba jest w naszym przypadku- albo za mało, albo za dużo- nigdy w sam raz... :)

piwo... tak, coś w tym jest mimo, że mamy świadomośc że to nie jest najlepszy pomysł
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

przez kawa 22 wrz 2006, 00:39
pewnie, ze nie najlepszy, ale czasem jedyny, żeby przetrwać. Przynajmniej do rana :)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 21:58

Avatar użytkownika
przez peace-b 22 wrz 2006, 00:57
No tak, nie ma to jak najlepiej wpaść z nerwicy w alkoholizm... Widocznie macie za mało wrażeń przy nerwicy że szukacie nowych :?
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez iman 22 wrz 2006, 02:15
spokojnie Peace-b nikt tu nie wpada w alkoholizm- przynajmniej ja jestem od tego daleka :) ... i Kawa chyba tez, bo całkiem przytomnie pisze :) odrobina szaleństwa CZASAMI nie zaszkodzi. U mnie czasami= dośc rzadko, bo przy lekach alkohol kończy się mega kacem i generalnie skórka za wyprawkę...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

przez Kama1234 22 wrz 2006, 09:02
Kawa, podziwiam Twoją przenikliwość i talent (tak, tak!) pisarski.
Ja, pijąc czwarte piwo, nie byłabym juz tak spójna, logiczna i krasomówcza, a Ty nawet jednego błędu nie zrobiłaś!

Co do Twojego problemu, to sama to przeżywałam na studiach. Mogłam sobie pozwolić na nocne niesypianie i alkohol do rana, żeby uśmierzyc ból świata, który mnie drążył okrutnie.

Życie - tzw.szare - zweryfikowało ten problem: na poły, bo niezupełnie. Teraz łatwo zasypiam, ale - niestety - o świcie budzi mnie koszmarny lęk i nie pozwala dalej spać... i żadne używki ani leki nic mi już o tej porze nie pomogą, bo przecież za jakieś 3 godziny trzeba wstać i być w jakiej-takiej formie...

Walczę jednak, choć nie jest łatwo, ale myślę, że powoli wspinam się ku wolności...
...czego i Tobie życzę.

Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na Twoje dalsze, piękne posty.

P.S.
Masz artystyczną duszę, więc pewnie dlatego cierpisz na hipertrofię uczuć...
Aha, zazdroszczę Ci kota, mojego przejechał samochód w zeszłym roku. To była - i jest - straszna rozpacz....

Kama
Na pustym niebie piękny jest lot sokoła...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
17 sie 2006, 15:20
Lokalizacja
Katowice

przez kawa 22 wrz 2006, 09:26
Kama1234, dzięki za dobre słowo, nie ma to jak uroczy komplement od rana.
Peace-b, czasem nie można postąpić logicznie, zgodnie z ulotką dołączoną do opakowania albo naśladując bohatera amerykańskiego serialu. Czasem dusza boli (prawdę mówiąc, nie wiem czy to dusza), ale boli i kiedy jesteś całkowicie bezbronny, musisz sobie pomóc. A alkohol, jak powszechnie wiadomo, choćby z kryminalnych kronik, usypia w nas wrażliwośc. To tak na moje usprawiedliwienie:)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 21:58

Avatar użytkownika
przez Antagonist 22 wrz 2006, 12:22
Alkohol to jeszczem nic, zapalić trawke w takiej sytuacji... o tak. Nie widze lepszego materiału na ucieczke od rzeczy, które nas bolą. Nie uzależnia jeśli mamy jakieś ograniczenia, nie ma skutków ubocznych na drugi dzień jak alkohol. Moim zdaniem warto spróbować, ja nie żałuje...
You see, I believe some darkness reached out to you. And I believe you told it yes.

Civil War !? Nah, honestly i just wanna stab somebody...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:09
Lokalizacja
ten swąd ?

Avatar użytkownika
przez peace-b 22 wrz 2006, 18:57
iman napisał(a):spokojnie Peace-b nikt tu nie wpada w alkoholizm- przynajmniej ja jestem od tego daleka :) ... i Kawa chyba tez, bo całkiem przytomnie pisze :) odrobina szaleństwa CZASAMI nie zaszkodzi. U mnie czasami= dośc rzadko, bo przy lekach alkohol kończy się mega kacem i generalnie skórka za wyprawkę...

Każdy alkoholik też tak mówi że to nie alkoholizm, że jest daleko, że nie ma problemu - ot standard. Zaczyna się od jednego "pifka" i szybko wymyka się to spod kontroli. Jeśli ktoś ma ochotę wpadać z deszczu pod rynnę to jest to bardzo dobra droga.
Na marginesie przyjmując psychotropy nie należy pić napojów alkoholowych bo jest to mieszanka po której łatwo kopnąć w kalendarz (chyba że o to Ci chodzi) :|

kawa napisał(a):Peace-b, czasem nie można postąpić logicznie, zgodnie z ulotką dołączoną do opakowania albo naśladując bohatera amerykańskiego serialu. Czasem dusza boli (prawdę mówiąc, nie wiem czy to dusza), ale boli i kiedy jesteś całkowicie bezbronny, musisz sobie pomóc. A alkohol, jak powszechnie wiadomo, choćby z kryminalnych kronik, usypia w nas wrażliwośc. To tak na moje usprawiedliwienie:)

Fajne usprawiedliwienie tylko że wiesz co Ci powiem? Mnie ono ŚMIESZY. NAJŁATWIEJ JEST SIĘGNĄĆ PO ALKOHOL - najszybsza najłatwiejsza droga to "zalać robaka", tyle że to ani nie rozwiązuje problemu ani nie ukoi bólu. Egzystencja w niesutannym kacu? To nie życie lecz wegetacja - lepiej od razu szczelić sobie w łeb. Jeżeli chcesz sobie "pomóc" alkoholem na biedną obolałą dusze to już Twoja sprawa. Koncerny zarabiają krocie na takich naiwnych słabeuszach którzy uciekaja od życia i problemów...
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do