"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez ranger555 06 paź 2007, 16:57
postanowilem cos o sobie napisac. Mam na imie Adam. Moim zdaniem jestem chory ale boje sie do tego przyznac. Mam stany lekowe nie akceptuje siebie , a na dodatek jakam sie i przy wzroscie 180 waze 65kg ;( co poteguje moja depreche. Mam 22 lata powoli zaczynam sobie nie radzic. Jestem sam chociaz dawno moglem miec juz dziewczyne, ale nie mam , poniewaz boje sie zwiazku , jestem niesmialy i przy tym czuje sie bardzo samotny. Dziwny paradoks no nie. Mam maly problem alkoholowy co tydzien musze wyjsc i sie napic porzadnie na disco czy gdzies wtedy wszystko wyglada inaczej poznaje dziewczyny normlnie z nimi rozmawiam biore telefony a nastpenego dnia mam tylko jakies stany lekowe i bardziej poglebia sie moj dolek i tak nigdy nie dzwonie. Nie biore zdnych lekow zastanawiam sie nad wizyta u psychiatry ale wiem ze mi pomoze. Pare lat temu jak mialem jakies 16 lat bylem radosnym chlopakiem mialem jakies hobby. Poszedlem na studia wszystko jakos sie popsulo mysalem ze mi przejdzie ale jest coraz gorzej, zaczynam nawet bac sie jezdzic autobusmi i boje sie spojrzen innych ludzi.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2006, 00:24

przez Goplaneczka 06 paź 2007, 17:03
Witaj, Adamie!
Bardzo dobrze, że zdajesz sobie sprawę z kłopotów. Idź do lekarza koniecznie, są duże kolejki w publicznych placówkach, im szybciej zrobisz ten pierwszy krok, tym szybciej uzyskasz pomoc.
Potrzebna Ci też prawdopodobnie terapia, same leki tylko wyciszą stany lekowe, natomiast nie zmienią Twojego spojrzenia na świat. Musisz poszukać przyczyn tej zmiany-co wpłynęło, że się tak zmieniłeś na przestrzeni lat, czy to studia, zmiana otoczenia, poczucie zagrożenia czy też może jeszcze coś innego.
Samotność natomiast... Poprzeglądaj forum, a zobaczysz ilu nas jest ;)
Bądź z nami, pisz o swoich problemach, odpowiadaj nam, a na pewno znajdziesz tu przyjaciół ;)
Pozdrawiam serdecznie
Goplaneczka
Offline

przez ranger555 06 paź 2007, 19:32
Goplaneczka napisał(a):Witaj, Adamie!
Bardzo dobrze, że zdajesz sobie sprawę z kłopotów. Idź do lekarza koniecznie, są duże kolejki w publicznych placówkach, im szybciej zrobisz ten pierwszy krok, tym szybciej uzyskasz pomoc.
Potrzebna Ci też prawdopodobnie terapia, same leki tylko wyciszą stany lekowe, natomiast nie zmienią Twojego spojrzenia na świat. Musisz poszukać przyczyn tej zmiany-co wpłynęło, że się tak zmieniłeś na przestrzeni lat, czy to studia, zmiana otoczenia, poczucie zagrożenia czy też może jeszcze coś innego.
Samotność natomiast... Poprzeglądaj forum, a zobaczysz ilu nas jest ;)
Bądź z nami, pisz o swoich problemach, odpowiadaj nam, a na pewno znajdziesz tu przyjaciół ;)
Pozdrawiam serdecznie

dzieki za odpowiedz jakos nie mam przekonania ze jakas terapia mi pomoze tym bardziej leki ktorych nie chcem brac.
Jezeli chodzi o przyjaciol mam ich naprawde wielu , nie potrfie wyjasnic tego ale jestem otwarty na ludzi i pomimo mojej niesmialosci mam bardzo wielu znajomych , po prostu doskonale maskuje moje uczucia i zle samopoczucie nikt z moich znajomych nie powiedzialby ze mam depresje, to jest najgorsze tzw dobra mina do zlej gry. Sam nie wiem co sie zmienilo kiedys jakos nie bralem wszystkiego do siebie i mialem inne nastawienie swiat byl moj i takie tam, zycie to zweryfikowlo i stracilem radosc z zycia, jak juz pisalem jedyna moja pociecha stalo sie imprezowanie ktore pozwala mi zapomniec o problemach i daje mi troche radosci , tylko to bledne kolo. Ale jeszcze raz dzieki za pomoc :)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2006, 00:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mala_ta 06 paź 2007, 21:39
Witajcie!
Wczorajsza noc była koszmarna :( Nie mogłam spać więc w myślach "pisałam" list pożegnalny. Prawda, że dziwne ale ta myśl coraz to bardziej mój umysł ogarnia to jest takie realne. Zbliża się dzień zmarłych myślę, że to ja powinnam leżeć w grobie a nie mój brat :( Poczyniłam już pewne zapisy prawne, w których swoje materialne rzeczy przepisałam najbliższym.
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 sie 2007, 15:48

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 07 paź 2007, 00:13
mala_ta kochana czytając to co piszesz staje mi przed oczami moja serdeczna koleżanka, która straciła brata w wypadku też uważała, że to ona powinna zginąć nie on ponieważ był zaręczony miał plany był lubiany po prostu lepszy.... powiedziałam jej wtedy, że nic nie dzieje się bez powodu i skoro to on zginął a nie ona to widać tak miało być i jej misja na ziemi jeszcze nie dobiegała końca, dużo czasu minęło nim się pozbierała choć do końca to na pewno nie nastąpi po takiej stracie nic już nigdy nie będzie takie samo :cry: ale można żyć a nawet trzeba bo czy Twój brat chciałby abyś nie żyła??? czy chciałby widzieć Cię cierpiącą?? czy chciałby aby znowu cierpieli Wasi najbliżsi po kolejnej straci?? nie sądzę..... nawiązując do koleżanki dwa tygodnie temu bawiłam się na jej weselu, dzień przed ślubem okazało się, że jest w ciąży, jeśli będzie syn to imię dostanie po nieżyjącym wujku..... jest szczęśliwa, żyje dla siebie dal brata to co nie dane było spełnić się jemu spełnia się jej, czy dalej chce odejść do zaświatów? już nie chce, bo wie, że tam na gorze ktoś patrzy i się nią opiekuje i ufa, że przeżyje to życie pięknie tak pięknie jak przeżyć tylko potrafi ktoś, komu zawalił się kiedyś cały świat .... Jeśli nie potrafisz żyć dla siebie, żyj dla brata on na pewno by chciał abyś była szczęśliwa.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez smutna48 07 paź 2007, 02:08
a a się chorrorow naogladałam i teraz się boje spać :cry:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez smutna48 07 paź 2007, 10:07
To poszukaj moze czegoś innego każde zajecie jest dobre byle tylko nie mysleć szkoda ze nie da sie tego wyłączyć że nie da się wylączyć uczuć i myślenia eghhhhhhh rozumiem Cie jak wiesz doskonale :cry: <tyle> cieplutko
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez mala_ta 07 paź 2007, 10:09
Jaśkowa dzięki za słowa otuchy ale to co piszę jest bardzo dokładnie przemyślane. Nie che jakoś się użalać nad sobą ale moje życie i to co się działo, dzieje powoduje, że chce odejść :(
Każdy ma problemy i ja tego nie neguje ale trochę w życiu przeszłam :( Przeżyłam bardzo ciężki wypadek komunikacyjny, efektem jest trwałe kalectwo ale to nie jest najważniejsze. Poznałam faceta, który zaakceptował to moją niepełnosprawność, było cudownie, były plany itp. Niestety wszystko się skończyło gdy nagle mój stan zdrowia fizycznego zaczął się pogarszać :( Z dnia na dzień bez słowa wyjaśnienia zostałam sama :( Gdybym miała siłę już wtedy chciałam odebrać sobie życie ale byłam bardzo chora i nie mogłam tego zrobić :( Gdybym tylko mogła to jestem pewna, że brat nie zrobiłby nigdy tego bo wiedziałby jaki ból zadał nam wszystkim :(
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 sie 2007, 15:48

przez mala_ta 07 paź 2007, 10:31
ale czy to coś zmieni gdy powiem gdzie mieszkam?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:33 am ]
naprawdę jestem zmęczona życiem, ciągłą walką :( czy tak wiele chce, chce mieć spokój, chce odejść :(
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 sie 2007, 15:48

przez Pstryk 07 paź 2007, 15:25
A mi znowu facet przykrość zrobił. Nie jest to takie straszne, bo cierpię na zaburzenia afektu ;) ale niestety świadomość nadal funkcjonuje... Eh.
Pstryk
Offline

przez up_town_girl 07 paź 2007, 15:53
Mam 17 lat. Od urodzenia mieszkałam z dziadkami i siostrą. kiedy byłam jeszcze w podstawówce zmarła moja babcia, wszystko nam sie zmieniło. ale trzeba było jakos z tym zyc a ja chyba bylam za mloda zeby to do mnie do konca dotarlo. Pol roku temu zmarl tez moj dziadek. byl w szpitalu pare miesiecy jednak wszyscy wierzylismy ze wyzdrowieje. Wydawalo mi sie ze sobie radze. Nie wszyscy rozumieli co czuje, bo przeciez tak naprawde stracilam swoich tych, ktorych uwazalam za rodzicow. Zawsze mialam mnostwo przyjaciol i oni byli wtedy przy mnie i dodawali sił. mowili ze jestem taka dzielna, o zadnych nerwicach nie bylo mowy. ale teraz wszystko sie komplikuje. zostalam sama z siostra ktora ma 24 lata. klocimy sie czesto a kazda z tych klotni wyglada jak z filmow a patoligiach rodzin. ona mowi ze sama ma nerwice i sobie z niczym nie radzi, ja uwazam ze jest inaczej. zakochala sie i na powaznie mysli o slubie, jej chlopak caly czas jest w naszym mieszkaniu. ja to akceptuje, jest mi jednak strasznie przykro. moj chlopak przestal uczyc sie w moim miescie i wprowadzil spowrotem do rodzicow. przyjaciolka poswieca sie calkowicie nauce i swojemu chlopakowi. inni ktorzy zawsze dla mnie tyle znaczyli wydaja mi sie niepotrzebni. niby nie chce byc sama, bo pamietam jaka szczesliwa bylam rok temu kiedy nie mielam takich przezyc, z drugiej strony chce byc sama bo wmawiam sobie ze oni i tak mnie nie rozumieja. denerwuja mnie ich rodzice ktorzy maja jakies tam pretensje ze za bardzo absorbuje ich dzieci. dlatego nie rozmawiam prawie z nikim. nie moge w to uwierzyc, zawsze czułam sie taka lubiana. teraz jestem chodzacym smutkiem i wstydze sie ze nie potrafie ta swoja sila tego przezwyciezyc. Placze caly czas, wszystko jest mnie w stanie wyprowadzic z rownowagi. Pogorszyly sie moje wyniki w szkole, podczas ostatniej klotni z siostra cielam sobie zyly. czesto mysle o smierci. nie wiem co mam robic, nie mam sie do kogo zwrocic.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 paź 2007, 15:28

przez Goplaneczka 07 paź 2007, 17:01
up_town_girl-nie napiszę Ci nic mądrego, ale szukaj pomocy u lekarza, choćby pierwszego kontaktu. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej wrócisz do poprzedniego, radosnego stanu. Prawdopodobnie masz depresję, która bardzo zmienia punkt widzenia i zachowanie, jak gdyby założono nam ciemne okulary. Trzeba tylko uwierzyć, że to same soczewki, że po ich pozbyciu się będzie normalnie, że świat wcale nie zmienił kolorów, to tylko nasze chore postrzeganie.
Bądź dzielną dziewczynką, pozdrawiam i przytulam mocno. Pisz na forum, ono samo w sobie jest niezłą terapią.




Odkryłam bardzo prostą rzecz-jeśli chcę ze sobą skończyć potrzebne mi tylko jeszcze jedna, dwie bezsenne noce... Ja chcę spać... Chcę zasnąć i się wyspać. Matko, jaki to koszmarny stan. Nie wytrzymam tego dłużej.
A na nowym cholernym leku pisze- "przedawkowanie grozi śpiączką" Akurat dla kogoś, kto lubi się podtruwać, jak ja. Nie wiem już co robić. Mam coraz głupsze myśli, coraz mniejszy lęk...
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 paź 2007, 17:21
Goplaneczka-prosze Cie wywal sobie z głowy te głupie myśli,
Twoje życie jezcze może się zmienić,a Ty wcale nie jesteś taka jak uważasz.Jesteś wartosciowym człowiekiem,masz zainteresowqania,jesteś inteligentna...,pisze to bo naprawde czytając Twoje posty na forum mam takie wrazenie.
Twoje życie ma sens,musisz go tylko odkryć....
Uwierz w siebie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez Goplaneczka 07 paź 2007, 17:22
wiem, tylko sił brak.
w tej chwili chciałabym tylko zasnąć.
Goplaneczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bulas i 13 gości

Przeskocz do