"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez anyway 14 sty 2007, 00:37
czy dla was rok 2006 tez byl najgorszym rokiem w zyciu?:( ja nawet w swietami nie potrafilam sie cieszyc....:(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

Avatar użytkownika
przez Róża 14 sty 2007, 14:14
Dla mnie juz kilka lat jest trudnych,więc ten rok też nie był najlepszy.Aż się boje 2007,ale moze wreszcie bedzie le[piej :!: :?:
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez wielokropek 14 sty 2007, 14:21
ja też sobie pozwolę na to żeby się wyżalić (jestem nowa...)
otóż mam sesję, tylko 2 egzaminy, ale baaardzo dużo kolosów. I podobnie jak większość osób tutaj - nie daję sobie rady...
Nie to, że te studia mnie nie interesują - interesowały mnie, ale od jakiegoś czasu, w moim stanie, nauka jest chyba niemożliwa. Nie mogę się skupić, a nie chce zawalić egzaminów. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wciąż rosnące wymagania.
Żeby odnieść sukces musisz być piękny, młody, systematyczny, dojrzały, dowicpny, zdrowy, przebojowy..[i] I tak dalej...
A ja nie mam większości z tych cech...
anyway napisał(a):czy dla was rok 2006 tez byl najgorszym rokiem w zyciu? ja nawet w swietami nie potrafilam sie cieszyc....



A rok 2006 nie był dla mnie wcale taki zły. Bywały gorsze... A świąt nie znoszę :evil: bo alkohol się leje strumieniami.
Ale pociesze Cię, że po najgorszym roku, każdy następny wydaję się lepszy :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
14 sty 2007, 13:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mizer 14 sty 2007, 14:58
ja także do liceum.

mam tę samą tendencję snucia się po domu jak duch i szukania czegoś, co mi wynagrodzi całe ciężkie pół dnia, nie potrafię się uczyć, jestem zawieszona, mam nerwobóle, brak nadziei na przyszłość.
Na dodatek- na pewno to znacie, licealiści- zostaję wyzywana od leni, opierdzielana za wszystko, bo lenistwa się nie toleruje, co jeszcze bardziej zniechęca do wszystkiego.
Rodziców mam rozumnych, ale czasami nie potrafią sobie tego wyobrazić.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez okv 14 sty 2007, 15:50
no tak, tez jestem w liceum, za rok matura, boje sie jej, a ustnej przerazliwie!! wiem, ze cos musze z tym zrobic; nauczyciele patrza na mnie z pogarda, a kiedy sie nie odzywam pytana to jakby mieli mnie za nic. przeciez nie napisze sobie na czole, ze nad tym nie panuje- nie raz "wybiegalam" z lekcji pod pretekstem toalety, ale bylo chyba cos widac, bo zawsze kogos za mna wysylali i w tedy czulam sie conajmniej dziwnie. wychowawca szacuje jakie kto ma mozliwosci wzgelem matury, to sa momenty kiedy chce sie zapasc pod ziemie, dochodzi do mojego nr i spoglada "co sie z toba dzieje, wiesz, ze z takimi wynikami...", i to samo w domu, ale tu jest gorzej, bo mi jest ich koszmarnie zal, pracuja na moje utrzymanie, robia co moga, ale ja im nie powiem, bo wtedy beda znowu sie zamartwiali moim stanem psychicznym( a chyba lepiej jak na mnie nakrzycza, niz gdyby mieli zastanawiac sie sie dzieje, he??), teraz to sa na mnie wsciekli, nie jest im mnie zal, to jakies pocieszenie; myslalam, zeby isc do kogos panstwowego i, zeby tylko mi cos przepisal, w ten sposob rodzice sie nie dowiedza i moze jakos matura i dyplom pojda, a co ze studiami to bede myslec pozniej. wiem, ze nie moge dopuscil do zupelnego zalamania; mam dni, kiedy widze, ze wszystko jest ok, ze cos sobie ubzduralam, a w tym momencie wydaje mi sie, ze to cos mi sie poglebia, czasem jakbym siebie nie poznawala...
Avatar użytkownika
okv
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 sty 2007, 15:42

przez bebe 14 sty 2007, 19:15
Słuchajcie !! czy ktos na forum zna się może na prawie lokatorskim :?: mam problemy z właścicielem kamienic w której wynajmuje mieszkanie
...żeby mogło być tak dobrze jak jest żle...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
10 sty 2007, 13:08
Lokalizacja
Będzin

Avatar użytkownika
przez Lusi 15 sty 2007, 10:54
Dzisiaj ja też muszę pojęczeć.
Mój mąż mnie nie rozumie. Mogę na niego liczyć ale on chyba myśli, że ja udaję. On jest przekonany, że nerwica przychodzi z dnia na dzień. A jak się zachoruje, to wystarczy pójść dwa razy do psychologa, łyknąć cztery tabletki i wszystko już jest w porządku. On nie rozumie, że ja uczę się żyć od nowa, że codziennie walczę o normalność. Musiałabym chyba opowiedzieć mu i wytłumaczyć 20 lat mojego życia, bo on nie pamięta jaka ja byłam kiedyś. Po prostu nie pamięta. Jak mu mówię o różnych rzeczach, to on jest wielce zdziwiony.
Szkoda gadać.
Mam wrażenie, że lepiej by było gdybyśmy się rozeszli. Nie musiałabym udawać, nie musiałabym tłumaczyć. Jemu też byłobo lepiej.
Może mam doła i jutro będę myślała inaczej.
Oby.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Al_ 15 sty 2007, 11:07
anyway napisał(a):czy dla was rok 2006 tez byl najgorszym rokiem w zyciu?


Może nie najgorszym, ale należał do tych najtrudniejszych, szczególnie druga połowa. Lipiec - grudzień to okres, który wolałabym wykreślic z mojej pamięci na zawsze :cry:
czas przyzwyczaja do bólu
Avatar użytkownika
Al_
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
12 sty 2007, 21:46
Lokalizacja
z północy

przez bebe 16 sty 2007, 22:13
Lusi nie przejmuj się z facetami tak jest sa mniej wrażliwi (przynajmniej w przypadku naszych mężów ) moj kochany tez uważa mnie za symulanta i w ogóle stwierdził ,że to niemożliwe żeby jego żona miała nerwicę i depresje ;) a jaki obciach
...żeby mogło być tak dobrze jak jest żle...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
10 sty 2007, 13:08
Lokalizacja
Będzin

przez Ina 17 sty 2007, 00:14
Miłe mężatki, mój też tak się zachowuje. Depresja, nerwica to tematy o których się nie rozmawia w naszym domu! Wg niego jest tyle ważniejszych spraw - niezapłacona rata, rozliczenie podatkowe, jego praca, nawet bałagan w domu.Tylko że mi to niegrzecznie mówiąc "zwisa i powiewa"... Ja chcę choć przez moment zapomnieć o przeszłości(nie umiem!!!), powiedzieć, że jestem szczęśliwa ( a jakoś nie potrafię) i stwierdzić, że kocham siebie, akceptuję, itp., nie płakać (choć jeden cały dzień), mieć wesołą minę,i zjeść coś nie myśląc o kaloriach (to objaw anoreksji?)... Staram się nie wyglądać na osobę przygnębioną, ale mój mąż to widzi, ten mój stan, smutek...Ale tylko widzi...


Anyway

A rok 2006 był najgorszy w moim w życiu, zwłaszcza ostatni kwartał. Koszmar, po którym jakoś ciągle nie mogę się pozbierać. Jednak ciągle liczę, że 2007 będzie lepszy.
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez Yantar 17 sty 2007, 01:37
2006 to dla mnie jeden wielki koszmar. A 2007 zapowiada sie ze bedzie jeszcze gorszy :-|
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 sty 2007, 02:06
2006 to dla mnie jeden wielki koszmar. A 2007 zapowiada sie ze bedzie jeszcze gorszy Neutral

Dokladnie moge to samo powiedzieć..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Róża 17 sty 2007, 08:59
[quote="Ina"]Miłe mężatki, mój też tak się zachowuje. Depresja, nerwica to tematy o których się nie rozmawia w naszym domu! Wg niego jest tyle ważniejszych spraw - niezapłacona rata, rozliczenie podatkowe, jego praca, nawet bałagan w domu.Tylko że mi to niegrzecznie mówiąc "zwisa i powiewa"... Ja chcę choć przez moment zapomnieć o przeszłości(nie umiem!!!), powiedzieć, że jestem szczęśliwa ( a jakoś nie potrafię) i stwierdzić, że kocham siebie, akceptuję, itp., nie płakać (choć jeden cały dzień), mieć wesołą minę,i zjeść coś nie myśląc o kaloriach (to objaw anoreksji?)... Staram się nie wyglądać na osobę przygnębioną, ale mój mąż to widzi, ten mój stan, smutek...Ale tylko widzi...

Ina-i zrób to-olej wszystko,najedz się itd.Zrób coś dla siebie.Wtedy zauważy!Musisz pomysleć wreszcie o sobie,o tym co tobie pasuje.Mówię ci to z własnego doświadczenia.Czasem trzeba "walnąć"pięścią w stół,żeby obudzić najbliższych.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez gina 17 sty 2007, 10:11
Wiesz Różo,to walnięcie pięścią w stół...kiedyś próbowałam,ale za boga nie chciał się nikt obudzić...Facetom,oczywiście nie wszystkim(nie chcę tu nikogo urazić) to naprawdę niewiele przeszkadza..u mnie nawet jakby ktoś nasrał,za przeproszeniem,na środek pokoju,to wydeptali by ścieżkę dookoła,a nikt by się nie schylił,co gorsza,nawet nie skomentował,więc odpuściłam,robię swoje i tyle...fajnie jest...
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do